Dowcipnie...

09.03.10, 14:14
jakby ktoś miał coś
śmiesznego od czasu do czasu, to zapodajcie.

Spotykają się dwie szkolne przyjaciółki.
- Wiesz? Mój mąż jest impotentem.
- To nie wiedziałaś tego przed ślubem?
- Mówił że ma jakąś nieruchomość, ale myślałam że to willa.
    • ursgmo Re: Dowcipnie... 09.03.10, 14:35
      a takie brzydkie też mogą byc jakby co ??? no to bez obrazy :-)

      Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia, bo miał mieć w parafii
      wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację.
      Podszedł do gościa z rybami i mówi:
      - Oj, jaka piękna, duża ryba!
      Sprzedawca na to:
      - Pięknego skurwiela złapałem, co?
      Ksiądz się obruszył:
      - Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz
      przy księdzu takie epitety wstyd!
      Sprzedawca wyjaśnia:
      - Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak
      płotka, okoń czy pstrąg.
      - Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na
      kolację z biskupem.
      Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej.
      Zakonnica:
      - O jaka piękna duża ryba.
      A ksiądz na to:
      - Ładnego skurwiela kupiłem, co?
      Zakonnica:
      - Ale co ksiądz - takie słownictwo?
      A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne,
      płoć czy szczupak.
      - Aaaa. to rozumiem.
      Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z
      biskupem.
      Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
      - O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
      Siostra na to:
      - Piękny skurwiel, prawda?
      - Ależ co siostra? Nie poznaję! - obrusza się kucharka.
      A siostra, że ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się
      nazywają, karp czy lin.
      Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem.
      Wieczorem przyjeżdża biskup, siada przy stole z księdzem i
      zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę.
      Ksiądz biskup:
      - Jaka piękna, duża ryba!
      Na to proboszcz:
      To ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem.
      Odzywa się zakonnica:
      - A ja tego skurwiela skrobałam.
      Na to włącza się kucharka:
      - A ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam.
      Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
      - Kurwa, widzę, że tu sami swoi!
      • az-82 Re: Dowcipnie... 11.03.10, 08:18
        Taki króciutki dowcip informatyczny.

        Są 10 rodzaje informatyków:
        ci którzy znają system dwójkowy,
        i ci którzy nie znają.
Pełna wersja