do tych, co pracują...

26.03.10, 08:49

Jesteście zadowolone ze swojej pracy ? Macie jakies plany zawodowe,
jak widzicie siebie w przyszłości (o prace pytam:) ?
Tak pytam, bo dopadł mnie kryzys, jakies wypalenie zawodowe...
Pracuje prawie nieprzerwanie od 10 lat (tylko przerwa 2 letnia na
Paulinke i roczna na Maksyma). I teraz marzy mi sie znowu taka
odskocznia, której ciągle nie ma z powodu braku zaciążenia. Czuje
sie coraz gorzej w pracy...
    • zaba_i_kijanka Re: do tych, co pracują... 26.03.10, 10:03

      Chiyo ja swoją pracę bardzo lubiłam do czasu powrotu do pracy po
      urodzeniu Bartka(wróciłam jak B miał 1 i 4 miesiące). Może napiszę
      tak pracuje w aptece jest to praca na zmiany 8-16 lub 12-20 akurat w
      tej pracy teraz nie pracuje w soboty i niedzele to już był ogromny
      plus, bo wcześniej pracowałam co najmniej dwie soboty i jedną
      niedzele lub więcej. Pracuje od 1998 roku więc zaraz stukinie mi 12
      lat zdałam sobie sprawę z tego że zawsze będze takie coś robiła
      wiadomo każdy dzień jest inny ale jednak podobne rzeczy się robi i
      dobija mnie świadomość że będe robiła to do końca żadnaj możliwości
      zmiany, awansów. Niby studjowałam marketing i mam licencjonata z
      tego potem uzupełniające z bankowości ale jakoś mnie to nie ciągnie
      nie czuje tego mam wrażenie że się nie nadaje ale jednocześnie nie
      potrafie sobie odpowiedzieć w czym czuła bym się lepiej. A właściwie
      potrafię chciała bym mieć więcej czasu dla dziecka potem dzieci
      chciałą bym więcej im dać a pracując na pełen etat i wdodtku w
      takich godzinach jest tródno. Zdałąm sobie z tego sprawę będą teraz
      na zwolnieniu ile mogę dać małemu w ćwiczeniach logopedycznych ile
      czasu poświęcić a przy okazji mieć czas na zabawę spacer, prace
      domowe i mieć czas poleżeć i pogłaskać brzuch i innych takich
      drobnostek które ulatywały. Jednocześnie wiem że będzie tródno z
      jednej pensji żyć. Ew. chciała bym pracować tak tak troszkę ale w
      godznach kiedy mi pasują a tak się nie da
      Ehh jakoś tak samo mam jak ty takie wypalenie :(
      • az-82 Re: do tych, co pracują... 26.03.10, 10:18
        Dziewczyny, ja mam takie wypalenie po 2.5 roku pracy już. :(
        Pracowałam jeszcze na studiach, tego nie liczę do tych 2.5 lat, wtedy nie było problemu. Studia dzienne, jednocześnie praca po 8h dziennie i w weekendy, projekty robione po nocach. Ale mi się chciało.
        A teraz już nie.
        Pracuję w domu, w godzinach, które mi odpowiadają i to jest jeden wielki plus. Dlatego jeszcze tej roboty nie rzuciłam, bo zdaję sobie sprawę, że nie znajdę drugiej takiej, a na pewno nie łatwo.
        Ale, no właśnie, zawsze jest ale.
        Reszta moich współpracowników jest aż we Frankfurcie. Nie mam żadnych kontaktów z nimi poza pracą, bo nawet nie ma sensu, na taką odległość. Nie wiem, czy to dlatego, że nie jestem Niemcem, czy dlatego, że nie jestem tam i nie mogę się bronić, ale ciągle mi wrzucają. Wszystko, co źle zrobią, zwalają na mnie. To mnie strasznie wkurza i stresuje.
        No i druga rzecz, która mnie dobija, to że moja firma w ogóle nie troszczy się o rozwój pracowników. W mojej branży jest to niezbędne.
        Jak za dwa albo trzy lata będę chciała w końcu zmienić pracę, bo tu nie wytrzymam, to będę mieć problem, bo będę nie na czasie. W informatyce trzeba się bez przerwy dokształcać. A w mojej firmie nie dają na to czasu, ani nie wysyłają na żadne szkolenia. Dobija mnie to, bo ja chciałabym się dalej rozwijać, a nie tkwić w tych samych starych śmieciach latami.
        • zaba_i_kijanka Re: do tych, co pracują... 26.03.10, 10:29
          Az ja też przez pierwsze pięć lat pracy jednoczeście studjowałąm
          zaocznie tydzień w pracy co drugi weekend praca albo szkoła dla
          odmiany, dwa lata miałam takie że dni wolne jakie miałam to święta
          np Boże Narodzenie czy Wielkanocne i dawałam radę uczyć się pracować
          zdawać egzaminy i często imprezować w dodatku , normalnie chiało się
          i miało się siły. Niewiem może to starość?
          • zaba_i_kijanka Re: do tych, co pracują... 26.03.10, 10:33
            Coś mi sie skasowało a chiałąm dodać że do emerytury daleko przecież
            • chiyo28 Re: do tych, co pracują... 26.03.10, 11:54

              zaba, a żeby pracować w aptece nie trzeba mieś technika farmacji ?
              zaciekawiłas mnie tym. zawsze myślałam, ze tylko po farmacji mozna w
              aptece pracowac ...
              • zaba_i_kijanka Re: do tych, co pracują... 26.03.10, 15:03

                Chiyo trzeba mieć technika lub magistra :)
    • smallcloud Re: do tych, co pracują... 26.03.10, 12:10
      I tak i nie.
      Pracuje w tej branzy juz 10 rok. W tej firmie z 8 chyba.
      Tak lubie prace, mam fajna atmosfere (procz jednego co czasem
      zakwasi atmosfere) lubei sie z chlopakami, sa pomocni, normalni i do
      rany przyloz.
      Sciagnie kasy z dluznikow sprawia mi przyjemnosc. Jak dostane nakaz
      w nakazowym albo komornik dzwoni ze wlasnie zlupil mi klienta - to
      mam dzieka satysfakcje.

      Jest jedno ale.
      Moi koledzy maja "perpektywy" nawet jesli chcieliby sie rozstac z
      firma. Sa po prawie, czesc z nich za chwile konczy aplikacje
      adwokacka, do tego mamy kolege radce prawnego, jednego po aplikacji
      prokuratorskiej (wystarczy mu sie przebranzowic na adwokata), no i
      dwoch absolwentow prawa ktorzy probuja sie dostac na aplikacje.

      Ja skonczonego prawa nie mam. Probuje w koncu skonczyc sgh.
      Bol taki ze ja pod swoja praca (pozwy pisma do sadow, wnioski egzk i
      inne) nie moge si epodpisac.
      Owszem moj szef ciagle mi mowi ze nie ma problemu zebym jeszcze
      poszla na studia prawnicze i na aplikacje. Osiem lat nauki ;/

      Kiedys jeden madry kolega powiedzial mi ze jesli w pracy nie naucze
      sie juz niczego nowego i stoje w mijejscu to zebym odeszla. Ja w tej
      pracy wciaz sie ucze.
      Nieskromnie powiem ze mam duza wiedze prawnicza - wiecej niz
      niejeden absolwent prawa...
      Moja znajomosc prawa to jest prawo w praktyce.
Pełna wersja