Dodaj do ulubionych

źle mi dziś :-(

26.04.10, 08:10
Dziewczyny źle mi ;-(
po fajnym piątku i sobocie przyszła niedziela, wiedziałam , czułam i
nawet od razu rano powiedziałam bo pogoda ładna :-/ że będzie się
próbowała pod byle pretekstem wcisnąć teściowa i że wolałabym
nie .........
mąz mówił że nie nie skąd , on ma robotę i nie ma czasu na gości itd
i co ? nie minęła chwila , telefon i słyszę " a kiedy ? zaraz ? no
dobra to na razie" i co ? teściowa ze szwagrem w drodze ,nie do nas
skąd , " na działkę do niego ( łyse pole )
z tego wqurwienia zabrałam się za sprzatanie czystego domu , nie
odzywając się do męża, on tylko wszedł i zapytał " a co miałem
powiedzieć ? i tak biorę się i robię " ja już się nie
odzywałam ..........
jak teściowa wlazła jechałam akurat na mopie za stołem , "sprzątasz
sobie" "sprzątam" " to ci nie będę przeszkadzać , zostawiła jakieś
słodycze dla dzieci i poszła na dwór , rozłożyła się na pieńkach (
krzesła i ławki na tarasie wszystkie obwieszone mokrymi spodniami )
i dyskusja z moim mężem , godzina , dwie , kawka, szwagier na
kawkę , mój nic nie robi , ale siedzą na dworzu teściowa nie głupia
i wyczuła morowe powietrze i na 100 % wiedziała - czuła że to chodzi
o nich
zdążyłam pół domu wysprzątać wyglądam żeby ścierkę wytrzepać a ci
wreszcie dupy ruszyli i idą w kierunku działki szwagra , nie
wytrzymałam "a ty gdzie idziesz ? miałeś coś chyba robić "
męża zawrócił , obraza wielka , potraktowany się czuł ponoć jak
robol ( no qurwa całe lato taras ma być szpetny bo takie goowno z tą
barierką wymyślił , ma tylko niedzielę a w niedzielę ciągle ktoś i
kiedy ma zamiar coś ruszyć ??? )dowiedziałam się że takiej agresji
się po mnie nie spodziewał .......
jeszcze były innne słowa rzucone finał taki że ja się zawzięłam ,
nie odzywam sie wcale , na weekendy skoro M brakuje asertywności
widać trzeba uciekać żeby pobyć samemu więc zamierzma tak robic że
jak usłysze telefon będę poprostu z dziećmi wychodzić i jechać
gdziekolwiek ( mama ciotka przyjaciólka , park , zoo wszystko
jedno) , a ten teraz 3 dniowy to chyba wogóle do matki się przeniose
bo po co będę w te i nazad jeździć ??? a ci nich się qurwa goszczą
do bólu i maż razem z nim , ze swoja rodziną
ja to może wredna jestem i walnęłam że on ( znaczy mąz ) ma tamtą
rodzinę a my to chyba takie nie wiadomo co i teraz tak właśnie
będzie on z nimi a ja z dziećmi , osobno
że ja tylko doczekam do końca roku szkolnego i się wynosze bo nie po
to tu zamieszkałąm żeby niedziele jedyne dni kiedy jesteśmy wszyscy
razem , spędzać w komunie , nie leży mi to dziękuję
mąz zapytał a dzieci ? więc orzekłam że dzieci to sa moje , cała
trójka i wogóle niech zapomni o wspólnym porodzie bo 5 minut ojcem
nikogo nie czyni , zresztą nieważne bo juz będę mieszkać gdzie
indziej ........
dziewczyny czy ja jestem nienormalna ? że chcę mieć spokój w
niedzielę i nie być zaskakiwaną pochodami krewnych przez trawnik ?
teraz tak będzie co niedziela aż do października , pojedyńcze
deszczowe dni tylko może nie ........
mój mąz mówi że co on ma powiedzieć , działkę dostał ( qurna po
prawdzie to po ojcu nie po matce) i mu niezręcznie coś powiedzieć ,
ale czy to jest powód żeby teraz nie móc zostać samemu na niej ??? i
kiedy powiedzieć ? jak uznają że jest ok bo nikt nic nie mówi ?? ja
bym ze swoją matką umiała załatwic i wytłumaczyć że potrzebujemy
prywatności , dlaczego mój mąz nie umie ???
dziewczyny nie oszczędzajcie mnie i napiszcie co robić i jak to
widzicie ???? a może ja nie mam racji ???? tylko prosze Was szczerze
bo ja się nie obrażę jak będziecie miały inne zdanie , chodzi mi o
jak to wygląda z boku i bez emocji
Obserwuj wątek
    • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 08:58
      Ulcia, ja Cie rozumiem,ale to chyba nie jest pocieszenie, bo jestem aspołeczna.
      Moj mąż też. U nas trzeba się zapowiedziec, lubimy spedzac weekendy sami. Z
      drugiej strony, widze po mojej mamie, ze chcialaby choc odrobine
      zainteresowania, zeby usiasc , pogadac, poplotkowac, no i bardzo sie obraza jak
      przyjezdza, a my chodzimy swoimi drogami- ja w kuchni, małżowina w sypialni lezy
      i odpoczywa. Ale to są dni kiedy my mozemy robic co chcemy, a nie chcemy akurat
      siedziec przy stole i zabawiac gosci. Tak samo robie z tesciowa- dobrze ze ona
      jest taka sama i sie nie boczy. Ale wiem, ze gdyby miala charakter mojej mamy,
      to by bylo, ze jestem niegoscinna, nie lubie jej itd.

      Moze gdybys wyszla i pogadala pol godziny, a potem meza pod pache i tekst- "my
      przepraszamy, ale mamy robotę "
      A w ogóle Ula, twoj maz powinien z Toba skonsultowac wizyte rodziny. Moze
      pogadaj z nim spokojnie o tym i nie rób tak jak ja- w kazdej klotni wyprowadzam
      sie, strasze rozstaniem, mowie ze dam rade z dwojka dzieci sama itd

      Ula, a nie przeszloby przez gardlo Twojemy mezowi slowo- "Kurcze, jestesmy juz
      umowieni mamo. Dzisiaj odpada, przepraszam". Ty nie mozesz byc wiecznie ta zla
      co od rodziny opedza. On jest malo asertywny, ja troche go rozumiem, bo czasem
      sama nie umiem odmowic. Ale to on musi swoja rodzine ustawic.
      Ja rozumiem wdziecznosc za dzialke, ale bez przesady.

      Ula, ja zachowalabym sie tak jak Ty, a pewnie jeszcze gorzej. Tylko szkoda, ze
      wszystko sie odbywa kosztem Waszego małzenstwa :(
      • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 09:19
        Kasiu ale pół godziny mojego wyjścia do nich by się nie sprawdziło ,
        ja bym okazała cień sympati - i wg teściowej okazałabym akceptację
        dla jej stałej obecności i za tydzień byłoby juz jej łatwiej
        przyjechać i tylko bym na tym straciła
        męża pod pachę bym wzięła tak jak mówisz a ona i tak kręciłaby i
        zagadaywała co chwila odrywając go , tak już się działo jak
        wykańczanie u nas domu było , przyjeżdżała , mówiłą nie
        przeszkadzajcie sobie ja sobie tylko pochodze i mój mąz tego dnia
        już guzik robił bo ona nie potrafi ot tak chodzić , musi doope
        pozawracać , a zobacz to zobacz tamto , zawsze milion spraw ,
        ale "nie nie, nie przeszkadzajcie sobie "
        w każdym razie o rozmowie z mężem moge zapomnieć bo nadstawia ucha ,
        podsłuchuje i co gorsza komentuje , a ja nie lubię jak ktoś się raz
        że wtrąca a dwa niestety wynosi sprawy innych na zewnątrz do obcych
        bo taka jest moja teściowa
        stąd rozmawia się z nią wyłącznie o niczym
        najgorsze jest to że oni i tak przyjada ,bo szwagrowi na swoje nie
        zabronię i zobacza że jesteśmy i nigdzie nie wychodzimy albo że
        nikogo u nas nie ma ( co akurat teściowej niestety by nie
        przeszkodziło bo by się dosiadła i tak ) pełna inwigilacja
        ale powinno być tak że jak teściowa umawia się ze szwagrem to nie
        powinna nas obarczać swoją obecnościa i trzymać się jego terenu , a
        te że jedzie do niego i tak oznacz że siedzi i u nas
        ja wolałabym aby niezapowiedziani , niezaproszeni = idźcie w cholerę
        na drugą działkę , nie siedźcie tu , czy coś takiego, żeby rozumieli
        że u nas to nie jest jakaś kurcze przechowalnia , wc i kawiarnia
        samochód można zostawić koło jego działki , nie trzeba maszerować u
        nas
        acha też chyba jestem aspołeczna :-/
        • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 09:32
          a wiecie co mnie boli najbardziej ? ja nie chcę być taka , nie chcę
          być ciągle zła a w każda niedzielę zamieniam się w ziejącego jadem
          smoka , nie umiem inaczej
          ze szwagrem nie utrzymywaliśmy przez całe lata kontaktów , ot dwa
          razy do roku , teraz ciągle tu jest , a u niego w domu człowiek czuł
          się jak intruz zawsze , nigdyy sie tam nie pchałam i byłam raptem 2
          razy na 15 lat !! i już nigdy więcej
          teściowa też kiedyś kilka razy do roku a teraz ciągle
          ale ja bym chciała żeby oni pomyśleli sami z siebie o tym że my
          przez ostatnie lata budowy mieszkaliśmy z moją mamą , niuciążliwie
          bo moja mama jest spoko , ale na kupie więc bez intymnosći , i teraz
          potrzebujemy prywatnści
          a trafiliśmy z deszczu pod rynne :-(
          i źle mi z tym bo mój mąz to jest super facet , naprawdę , kocham go
          nad życie a on mnie wiem że też , i wierzę że jak wyrządza sie komuś
          zło to ono wraca , a mojemu mężowi na pewno nie jest dobrze z taka
          sytuacją i ja nie chcę mu tego wszystkiego robić
          a nie czuję sie w porządku z tą złościa ale jak wyżej napisałam
          uważam że należy nam się ta prywatnośc :-( tylko jak inaczej to
          wymóc jeśli mój mąz przy nich jak ostania doopa , nic nie powie bo
          szwagier zaraz afere potrafi zrobić o wszystko i się obrażać a
          teściowa też zaraz eh.........
        • zaba_i_kijanka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 09:39
          Ula twoje zachowanie skojażyło mi się z żoną mojego brata. Nie
          bywamy u nich często, ale jak jesteśmy to moim zdaniem wypadało by
          chwilkę z nami być a niemyć włosy,kąpać się lub siedzieć w kuchni
          (dodam że na codzień tam nie siedzi i jak siedzi to nie dlatego że
          coś szykuje dla nas bo to robi mój brat), nie wpadamy tak od czapki
          tylko w okolicy np imienin brata, albo jak chcieliśmy zobaczyć
          dziewczynki. Bywamy tam może dwa razy w roku i zaczynam stwierdzać
          że chyba za często. Zresztą jak dziewczynki się urodziły to
          stwierdzili że jeśli chcemy je zobaczyć to możemy przyjechać ale bez
          Bartka więc nie pojechaliśmy, zaobaczyliśmy je pierwszy raz jak
          miały 4 miesiące na działce u naszych rodziców.
          Ula niewiem jak jest uciebie ale pomyśl jak takie zachowanie odbiera
          ta dróga strona, jak ona się czuje.
          Swoją drogą mąż powinien takie spotkania uzgadniać z tobą, czasem
          potrafić odmówić, zwłaszcza że miał coś do zrobienia i to powinien
          być pirytet
          • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 10:00
            Aga mój mąz nie odmówił ani razu przez półtora roku .........
            a teściową bez problemu i bez fochów jak zapraszał raz w miesiącu to
            byłam w stanie przetrawic i wtedy siedziałam gadałam byłam grzeczna
            częstowałam obiadem i było ok, tyko jak zaczęły się na wiosnę
            cotygodniowe wizytacje bez uprzedzenia a jedynie informujące już z
            drogi albo wręcz spod bramy ("otwórzcie bramę coście się tak
            pozamykali " ) info że ona /oni jadą to myślisz że to to samo i
            powinnam sie przemóc i uważać że jest ok i siedzieć dotrzymywać
            towarzystwa nawet jak chciałam poprostu posiedzieć z książką w
            garści ?
          • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 10:05
            Żaba, ale Ula takie wizytacje bedzie miala co weekend, az do konca lata (cieplej
            jesieni). Tu jest troszke inna sytuacja niz masz ty z bratową.
            Niestety tesciowa sie pewnie czuje troche jak u siebie, skoro to jest ojcowizna
            Uli męża. Dodatkowo szwagier za plotem- ma prawo przyjezdzac na swoja ziemie, a
            jak to sie konczy to Ula napisala. Masakra :( Ja nie wiem czy da sie cos tutaj
            zrobic dyplomatycznie.
            Ula, dobrze ze nie wybudowaliscie bliźniaka, wtedy bylaby po prostu padaka :/
            Tesciowa z chaty by Ci nie wyszla plus podsluchiwanie przez sciane...
            Ulcia, pogadaj z mezem, niech nie zważa na obrazanie sie szwagra. Inaczej co
            weekend bedzie w domu awantura. Tobie teraz jest to niepotrzebne. A tesciowa
            zauwazyla brzuszek?
            • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 10:23
              wiesz Kasiu ja rozumiem o czym Aga pisze bo ja będąc rzadko u
              teściowej czasami natykam się na bratową , żonę najstarszego szwagra
              i wierz mi to jest dokładnie tak jak Aga opisuje , z tym że ona nie
              jest u siebie i ma guzik do powiedzenia w sprawie czyichkolwiek
              wizyt , i wiesz wczoraj dopiero pojęłam jak ona się czuje i dlaczego
              tak unika jak ktoś przyjdzie : to nic innego jak obrona swojej
              prywatności , nie ma chęci na wizyty to unika
              w sumie identyczna sytuacja , ani ona tam ani ja tu nie jesteśmy jak
              u siebie
              niczego bardziej nie żałuję niż wzięcia tej działki i budowy tu
              domu , było to wszystko przewidzieć i podziekować :-(
              wiedziałąm kurna że tak będzie ale było za późno , zaczeliśmy już
              budować ........
              • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 10:33
                a czy zauważyła brzuszek ? może nie , bo byłam pochylona do mopa i
                nie wyprostowałam sie jak wlazła a potem póki nie pojechali nawet
                nosa nie wychyliłam bo jak mnie trafiło to zaczęlam blaty szorować w
                kuchni i zlazło się
                a mąż nie powiedział na pewno ,wcale mu się nie śpieszy z taką
                informacją, jak kiedyś pewnie pisałam o ciąży "Maćkowej" dowiedziala
                się przez przypadek w 7 ! miesiącu jak spotkałam siostrę teraz ex
                bratowej w US , inaczej może do porodu by nie wiedziała
                niestety w temacie ciąż nie będę z nią rozmawiać , mam uraz , jak
                byłam w szpitalu czekając na martwy poród przyjechała do mnie nie
                wiadomo po co i na dzień dobry powiedziała - potem mąz ją wyprosił -
                wiesz że należy Wam sie z ZuS (coś tam nie pamiętam )co i
                jeszcze dodała jak ją mąz wypychał : jak ty miałaś urodzić jak ten
                brzuch tak nisko ?? ( powinien być nisko :-() i inne jeszcze takie
                później , za które byliśmy urażeni , niedelikatnością i ogólnie
                zachowaniem bez wyczucia sytuacji
                na pogrzebie wujka miesiąc później dowiedziałam się że moja teściowa
                jest taka biedna , tak przeżywała bo ja zostałam cudem odratowana i
                mało nie umarłam ? zdębiałam normalnie ........
              • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 10:43
                Czytalam Zaba dokladnie. Ja Ciebie nie atakuje- nie wiem czy tak sie poczulas,
                jesli tak to sorki.
                U mnie kiedys takie "konsultacje" co do wizyt byy: Dzwoni tesciowa, pyta czy
                moga przyjechac na weekend A moj maz wciaz maja sluchawke przy uchu mowi: "
                czekajcie, musze zone o zgode spytac... Kasiaaaaaa, moga rodzice
                przyjechaaaaaaaaaaaaac?" Na poczatku sie wkurwialam, bo co powiem, ze nie moga
                (A telefon nie wyciszony) Ale kiedys wlasnie zrobilam mu numer i wiedzac ze
                jestem slyszana ( akurat jego siostra chciala przyjechac- a mielismy inne plany
                na weekend ) spytalam glosno_ "a mam teraz jakies wyjscie??" Od tej pory odklada
                sluchawke i oddzwania.
              • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 10:47
                i dobrze Aga napisałaś z tym że ja na swoją obronę mam tyle że to
                nie sa wizyty zapowiedziane i oczekiwane tylko zwałka , po telefonie
                jak pisałam już z drogi albo spod bramy , ot taka różnica , nie
                pozostawia się nam wyboru
                jeśli Twoja bratowa zachowuje się tak na wizytach zapowiedzianych to
                faktycznie coś nie halo , nie powinno tak być , ale jak zjeżdżacie
                ot tak bez zapowiedzi no to już dyskusyjne , choć dwa razy do roku
                bym strawiła
                moja mama ma złotą zasadę " gdzie cię proszą chodź rzadko , gdzie
                nie proszą nie chodź wcale "
                co innego rzadki i oczekiwany gość co innego cotygodniowy namol
                może i tak sie czują jak piszesz , a jak ja się czuję ?
                zniosłabyś z uśmiechem na ustach co tydzień to co ja mam ??
                czy jedyneym ratunkiem jest opuszczanie domu w niedzielne ranki i
                powrót późnym popołudniem ?
                • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 11:26
                  Ula, ale to TWOJ DOM, a nie jej. Dlaczego masz uciekac z wlasnego domu?

                  Troche odskocze z tematu, ok? Ale tez bedzie o wizytacjach- na majowy weekend
                  jade do mamy. Tam to w ogole nikt nie szanuje mojej prywatnosci- wpadam tylko na
                  1,5 dnia co miesiac, dwa. A moze nie mam prawa doprywatnosci...
                  MAma mieszka z babcia w domku "na kurzej nozce"- w sumie sa 3 pokoje. My
                  zajmujemy duzy pokoj z telewizorem na czas wizyty.
                  No i co sie odbywa jak my przjezdzamy? Wizytacje czasem od 10 rano do 22 :(
                  NAwet nie moge swobodnie z golym tylkiem polezec, bo zawsze jakis wuj czy ciotka
                  upierdliwa siedzi w pokoju w k torym nocujemy. Sa to ludzie, korzy niezbyt milo
                  traktowali (i traktuja)mnie i moja mame. CZy musze znosic ich obecnosc?
                  Jest duza kuchnia do dyspozycji i pokoj babci, nie zabraniam ich odwiedzania
                  mamy i babci, ale czemu musze grac i udawac ze wszysko jest ok, gdy laza za
                  moimi czterema literami ? Nawet karmiac Zuzie piersia nie mialam intymnosci bo
                  10 par oczu wpatrywalo sie w moje cycki :/
                  A moja mama potem nie rozumie, czemu ja nie chce przyjezdzac do niej na dluzej.
                  Jednym mozna powiedziec, innym nie. Gdybym tam mieszkala, juz dawno byloby po
                  sprawie. Bylabym najgorsza, ale trudno. Nie mialabym ochoty na cotygodniowe
                  nasiadowki (jeszcze trzeba uslugiwac, bo inaczej obgadaja) Ale ja jestem tylko
                  gosciem i nie chce mamie robic polityki. Tylko potem slysze wyrzuty od niej. JA
                  rozumiem ze np kuzyn chce mnie odwiedzic, bo rzadko sie widzimy, ale on tez jest
                  ebz wyczucia i siedzi czasem po 10 godzin. Czy musze to znosic? Moja mama bardzo
                  sie obraza, gdy prosze aby nikomu nie mowila, ze przyjezdzamy. Slysze ciagle"
                  twoj kuzyn jest moja prawa reka, gdyby nie on bylabym tu sama" Ale czy ja przez
                  to nie mam prawa odpoczac??

                  Tak to jest z rodzinka ;)
                  • zaba_i_kijanka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 12:21
                    Jak mi teść w piersi przy karmieniu zaglądał pierw poprosiłam męża
                    żeby coś powiedział ale jemu było głupio bo dziadek tak się cieszy
                    bo to pierwszy w nuczek itd
                    więc poprostu powiedziałam sama wprost że niechce żeby stał i
                    zaglądał bo czuje się skrępowana, może na początku się obruszył ale
                    potem przemyślał i zaczoł szanować, potem żona brata męża już
                    niemiała tego problemu
                    Więc Ula twoja teściowa nie domyśli się o co chodzi że ty tak
                    czyścisz i sprzątasz, mężowi głupio, robiła takie wizyty od iluś
                    lat, więc może wprost powinnaś powiedzieć że jako rodzina
                    potrzebujecie czasu dla siebie i dla spotkanń ze swoimi znajomymi,
                    powiedzieć wprost o co chodzi. Jak głupia to się obrazi i nie
                    będzie przjedżać, a jak mądra to się obrazi przemyśli i uszanuje
                    wasze zdanie i waszą prywatność. Ja jestem zwolenikiem prostych
                    rozwiązań a nie dziwnych podchodów w większości przypadków
                    niezrozumiałych dla drógiej strony.
                    • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 13:11

                      o wiesz Aga to nie chodzi o to że sprzątam i ona nie skuma , tylko o
                      to że ona stwierdza że mi w takim razie " nie przeszkadza" skoro
                      sprzątam , a ja nie odpowiadam na to " nie przeszkadzasz" tylko
                      nie mówię nic
                      i ona doskonale rozumie że nic nie mówię tzn mam
                      na myśli żę faktycznie mi przeszkadza bo jej nie zatrzymuję i nie
                      zaprzeczam , tego jestem na 100 % pewna , wczoraj już nawet nie
                      próbowała wejść do domu przez cały dzień , zresztą nie dało sie
                      zauważyć że mąż i ja się nie odzywamy do siebie i trzymamy się z
                      daleka , bo normalnie to siedzimy koło siebie , za ręce czasami się
                      trzymamy , lub choćby buziak w przelocie
                      a wczoraj był lód , spoko wiedzieli na pewno i o co chodzi i co
                      komu sie nie podoba , tzn mi ich obecność
                      też jestem zwolennikiem prostych rozwiązań , dawno juz bym ustaliła
                      jakieś zasady bo nie mówię wogóle nie bo to w końcu matka , ale
                      zasady jakieś być muszą , ja nawet do swojej mamy nie pojadę jak nie
                      zadzwonię i nie zapytam czy jej to pasuje , nie zakładam z góry że
                      ktoś musi mieć chęć mnie oglądać i tego wymagam od innych
                      acha teściowa taka głupia nie jest żeby nie wiedzieć że ja nie chce
                      jej wizyt tu , teraz w ten weekend być może będzie spokój zadzwoni
                      do mojego męża że niby coś tam ważnego ma , i powie żeby on wpadł
                      bo " ja to sama wiesz " czytaj : jestem tam przez twoją żonę
                      niechciana , ale to działa na krótko niestety
                      zaba_i_kijanka napisała:

                      > Jak mi teść w piersi przy karmieniu zaglądał pierw poprosiłam męża
                      > żeby coś powiedział

                      skąd ja to znam , tekst teściowej : pokaż jak małe łapie ,no co
                      sutki miałam jej pokazywać ?? obcej babie ?? ych bleeee

                      Iza mój szwagier ma się tam budować , ale on jest z gatunku fantasy
                      i do końca nigdy nie wiadomo co wycudzi , aktualnie skopuje ogródek
                      dla narzeczonej a mamusia przyjechała niby pielić czy diabli wiedzą
                      co robić bo on nie ma nic przeciwko żeby to robiła ( no to było
                      kiedyś przy mnie , w domyśle w powietrze było że ja mam i mi
                      przeszkadza że ona chciała sobie pokopać , choć tu i mój mąż się nie
                      zgodził )
                    • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 13:12
                      Ula, popieram Żabę :) Chociaz tak jak Ty uważam, Twoj mąż powinien tu przejąc
                      inicjatywe. Ale skoto od 1,5 roku nie doczekalas sie na ruchu z jego strony-
                      zrob to sama. To jest lepsze rozwiazanie niz stres i awantury/ciche dni co
                      weekend :(
                      Kurcze gorzej bedzie jak Ty powiesz tesciowej co i jak, a ona....dalej bedzie
                      przyjezdzala ze slowami "nie przeszkadzajcie sobie" normalnie w łeb sobie palnąc :/
                      • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 13:27
                        hm mi niezręcznie jest cokolwiek powiedzieć , nie w sprawie pobytu
                        na działce, bo jak co innego to mówię bez zastanowienia co mi nie
                        pasi , będzie myślała/chciała z wózeczkiem pochodzić to od razu
                        powiem nie i koniec , moje dziecko ! czy jakaś inna forma opieki też
                        powiem nie , ale z ziemią świeżo co darowaną kurna nie tak łatwo
                        ale tu naprawdę powinien mój mąz w końcu dorosly jest a sprawa jest
                        nie od dziś , ogólnie to nie jest tak że on nic nie mówi , było w
                        zeszłym roku mniej wiecej coś takiego że mąz powiedział że do dupy
                        taka darowizna jak każdy ( czytaj teściowa , szwagrowie) traktuje to
                        co tu jest jak swoje i pamiętam na potwierdzenie jego słów zaraz
                        zwalił się jeszcze i szwagier "na spacer"
                        i jakiś czas po tym był spokój , ale w tym roku niestety uległo nie
                        wiem , zapomnieniu ??
                        kurcze przylazłam ze szkoły Maćka na piechotę bo tak sobie lazłam i
                        myślałam i nie ustąpię , na weekend pojadę do mamy ma urodziny 1
                        pracowita duszyczka , będzie też moja przyjaciółka bo nigdzie nie
                        jedzie , wszystkie dziewczyny z placu zabaw , będzie fajnie ;-) a
                        oni niech sobie tu robią co chcą , męzowi będzie przykro .....ale
                        może tak trzeba , a potem moja mama leci do Egipytu i mieszkanie dwa
                        tygodnie puste , dwa weekendy które też tam posiedze , wystarczy
                        telefon podobny do wczorajszego i już mnie nie będzie
                        i nich się dzieje co chce .....................
                        tyle że z matki kotem będę taki jeździć , trudno jakoś kicia
                        zniesie ;-)
                        • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 13:39
                          Mnie się nie podoba, że chcesz z własnego domu uciekać. Poza tym
                          kota swojej mamy obchodź z daleka, bo się jeszcze toksoplazmozą
                          zarazisz.

                          Co do gości, to powinnaś być bardziej asertywna. Stanowczo
                          powiedzieć, że skoro szwagier przyjeżdza na działkę do SIEBIE, to
                          nie do Was, bo to nie to samo.

                          A apropos tej darowizny działki, to macie to uregulowane aktem
                          notarialnym? Bo ja właśnie się dowiedziałam w czwartek, po tym jak
                          mama mi darowała pół mieszkania, że muszę być wdzięczna, w akcie to
                          jest zapisane. A darowiznę swoją drogą i tak można odwołać ;-)

                          • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 13:49
                            może nie powinnam uciekać ale nic się nie zmieni jak w następny
                            weekend zadzwoni telefon lub wręcz właduje się ktoś do ogródka przez
                            niezamknętą przez moje dzieci bramę , ja będę się wściekać , mąż
                            siedzieć przybity a teściowa/szwagier/narzeczona /ich pies grasować

                            i kurcze z tą darowizną mieli ładnych parę lat na przetrwaienie bo
                            jeszcze za życia teścia a było to 11 lat temu chcieli się z nami
                            budować to powiedzieliśmy że to w takim razie nie dziękujemy za
                            działkę , bo my chcemy sami , teść przemyślał że do grobu nie
                            zabierze a to też tylko i teścia ojcowizna a pradziadek ponoć zawsze
                            chiał żeby ktoś tam mieszkał
                            więc dali bez żadnych warunków , gdybym wiedziała że tak będzie to
                            bym powiedziała że niech sobie wsadzą .......i trzymają jak
                            najdłużej
                            a darowizną to niezupełnie tak tyko darowizna teściowa sama to nic
                            nie może , bo 1/4 mąż miał ustawowo po ojcu ze spadku , żadna
                            łaska , z reszty majątku ( jeszcze jedna dzialka i mieszkanie )
                            każdy musiał każdego odpisywać
                          • zaba_i_kijanka Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 13:57
                            My mieliśmy darowane mieszkanie, teściowie w nim nie mieszkali
                            jakieś 1,5 roku ale mimo wszystko czuli się bardzo swobodnie bo
                            wiedzieli w kuchni gdzie co jest, więc poprzestwiałam wszystko
                            zupełnie inaczaj. Tęsciowa w pierwszej chwili zajżałą tu tam i
                            niemogła czegoś znaleść więc zapytała, była zdziwiona że zmieniło
                            się więc powiedziałąm że MI jest tak wygodniej i chyba wtedy dotarło
                            że ona już tu nie żądzi i tu jest u mnie

                            potem zrobiliśmy remont i zupełnie się zmieniło :)

                            W przypadku działki nie da się tak zrobić chociaż powinna była
                            zauważyć że to wy sobie dom zbudowalicie i tam mieszkacie,
                            porozmawiaj zmęzempowiedz za chciała byś jasko postawić granice wizyt
                            po rozmowie zapytaj ile czasu potrzebuje na załatwienie tej sprawy
                            Powiedz że wolała byś żeby to on załątwił tą sprawę ale jak będziesz
                            z muszona to wkońcu weźmiesz sprawę w swoje ręce, poiwedz że
                            niemożecie pokutować za to że dostaliście działkę
                            • smallcloud Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 14:50
                              Ja jestem aspoleczna - bo bardzo szanuje moja przestarzen prywatna.
                              Jak siostra Konrada miala znow przyjechac w ciazu jednego m-ca to w
                              glowie mialm sniadanka, pogawedki, t obiadek i zyg na koniec.
                              Nie znosze sie goscic z ta cala otoczka kawki herbatki ja neinawidze
                              uslugiwac podawac, gospodynia jestem do doopy.
                              Moj maz tego nie rozumie, ze nie lubie bo mnie to sie kojarzy z
                              super porzadkami i robieniem zarcia, zero relaksu komfortu, nie
                              potrafie nawet isc na dwojke do kibelka jak mam kogos w domu!!

                              A jak w ogole twoje dzieci reaguja na te wizyty? One ciesza sie jak
                              jest babcia?

                              Ja bym postawila sprawe na ostrzu noza. Jesli maz nei powie ze
                              chcecie miec wizyy zapowiedziane ale nie czesciej niz (tu wstaw
                              sobie co chcesz) to powiesz Ty to swojej tesciowej demonstrujac co
                              konkretnie powiesz zeby potem nie bylo niedomowien.

                              Owszem to twoj maz powinien to rozwiazac bo to jego matka, ale nie
                              widze przeszkod dla ktorych Ty nie moglabys tego powiedziec.
                              Ze chcecie prywatnosci, ze rzadko jestescie razem bo maz pracuje, ze
                              macie sowje sprawy, obowiazki sposob relaksu itd itd.
                              • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 26.04.10, 16:29
                                ja też szanuje swoją przestrzeń i cudzą też i nigdzie się nie
                                pcham , szkoda że nie wszyscy ludzie mają hamulec i nie myślą że
                                ktoś może nie mieć chęci na ich towarzystwo, że mogą przeszkadzać a
                                im częściej ktoś się narzuca tym opór jest więszy , u mnie wczoraj
                                to już był przesyt, coś mi poprostu pękło
                                ja mam hamulec i nigdy nie chcę zakłopotać kogoć wizytą tak żeby
                                pójść i poczuć że jestem intruzem
                                np wiem że moja przyjaciółka mnie chętnie gości i jej mąz tez , to
                                miłe , ale jeśli mają rozłąkę np.kilkutygodniową bo mąz pojedzie na
                                zdjęcia gdzieś tam to ja nie wcisnę się do ich domu w dniu jego
                                powrotu bo jest oczywiste dla mnie że chcieliby być sami
                                to samo z niedzielami , uważam że są dla rodziny tzn mąż żona dzieci
                                i czasami tylko dla innych jeśli się tego chce , ale nic na
                                siłę


                                A moje dzieci czy się cieszą ?raczej nie , Maciek jet obojętny
                                dośc , odezwie się zapytany ale generalnie babcia go jakby
                                onieśmiela ? w każdym razie nie przejawia najmniejszych chęci do
                                odwiedzin u niej czy jej u nas i z wizyt się nie cieszy ,"jego"
                                babcia to moja mama , jak przyjeżdża do nas czy my do niej nie
                                schodzi z kolan i opowiada opowiada , teściowej nawet nie da całusa
                                na dzień dobry , a już nigdy nie opowie co było w szkole
                                Zuzia zawsze marszczy nos i mówi " o znów babcia i będzie
                                przynudzać " czasami z nią pogada , pospaceruje , podejrzewam że ta
                                maniaczka słodyczowa bardziej interesuje sie zawartością torby w
                                której coś tam zawsze teściowa przywlecze i lubi podsłuchiwać
                                rozmowy :-/ to tak oceniwszy realnie chyba główny powód , nie ma
                                mowy o czułościach , no i jak posłucha chwilę jakiegoś wykładu na
                                temat ........tu wstawić dowolne skierowanego bezpośrednio do niej
                                to wieje byle dalej
                                • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 07:53
                                  dziś niestety mi źle nadal , wczoram mąż wrócił wcześniej, wszedł
                                  do mnie do kuchni i spytał czy nie będziemy się do siebie odzywać ,
                                  wieć odpowiedzialam tylko że wszystko mi jedno , szkoda powiedział i
                                  wyszedł z kuchni , i tak nic się nie zmieni rzuciłam za nim
                                  no i tyle
                                  snuje się on po domu , ja go unikam bo sobie siedzę na górze jak on
                                  jest i tak to wygląda
                                  zanim wczoraj wrócił poryczałam się rozmawiając z moją mamą przez
                                  telefon , powiedziała mi że nie zna drugiego tak dobrego malżeństwa
                                  jak my i żeby tego nie spieprzyć przez teściową bo nie warto ale
                                  sama westchnęła i stwierdziła że teściowa to z tych co lubią
                                  narzucać swoje towarzystwo , zanudzać wielogodzinnymi monologami i
                                  dla otoczenia jest to nieznośne , ona sama spotykając sie z nią przy
                                  jakiś okazjach robi wszystko żeby nie siedzieć koło teściowej bo nie
                                  ma ochoty na słuchanie , więc mi sie nie dziwi
                                  i tak to wygląda :-(
                                  tak sobie siedze i myślę że mimo całego smutku i tego że mi źle jak
                                  ustąpię teraz a mój mąz nie odczuje tego że mam dość i musi coś
                                  zrobić , to będę się męczyć całe lato
                                  musi kurcze pojąć że dorosły facet powinien się umieć zmierzyć ze
                                  swoją rodziną a nie obawiać się tego że brat zrobi jakąś tam aferę
                                  (no a nawet jeśli , to CO ?? szwagier by umiał swoją przestrzeń
                                  ochronić ) a matka się obrazi
                                  wiecie przypomniała mi się taka sytuacja sprzed lat kilku bodajże
                                  9 , kiedyś na wakacjach byliśmy razem ze szwagerm jego żoną i ich
                                  dwiema córkami , moja córka była jeszcze mała i odstawały jej
                                  trochę uszy i bratanica mojego męża zażartowała z tego głośno ale
                                  jakoś tak nieładnie , wszyscy się roześmieli , oprócz mnie i męża
                                  ale wiecie co mnie uderzyło w tym najbardziej ? że mój mąz nic
                                  nie powiedział
                                  a jak mu potem zarzuciłam że powinien był jakoś
                                  zareagować w koncu to jego dziecko to padło w rodzaju oj bo zaraz by
                                  sie K i B ( szwagier i jego żona ) obrazili
                                  przypomniało mi się to i tak mnie zakuło że to już nie pierwszy raz
                                  dla źle pojętego spokoju mój mąz nie potrafi swojej rodzinie niczego
                                  zarzucić głośno i wyraźnie
                                  i tu jest pies pogrzebany !! teraz tak sobie dalej myślę że gdybym
                                  to ja , jak radzicie , powiedziała teściowej co myślę o tych ich
                                  wizytach to na 100 % , jestem pewna, że szwagier by wyjechał na
                                  mnie z mordą że jestem tu z łaski teściowej i nie mam prawa głosu
                                  lub coś w tym stylu i tak sobie pomyśłałam że nie jestem w gruncie
                                  rzeczy pewna czy mój mąz by coś powiedział bratu w mojej
                                  obronie ..........
                                  wiec ryczę , męczę się , ale nie ustąpię !!! będzie okazja to mu to
                                  wywalę i powiem że skoro nie umie stanąć za swoją rodziną to znaczy
                                  że tamci sa dla niego ważniejsi , ot tyle :-(

                                  • smallcloud Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 08:45
                                    Ja chyba Ula znam ten typ cłowieka. Mam takiego w pracy.
                                    Nikomu nie odmowi i zrobi wszystko dla swietego spokoju, zniesie
                                    wszystko.
                                    Pogadaj z mezem. Powiedz wprost o swoich co do niego oczekiwaniach,
                                    daj mu "narzedzia" do zminy tej sytuacji.
                                    Facet to facet - on musi wiedziec jakie ma warianty.
                                    Powiedz mu wprost ze liczysz ze przy nadazajacej sie okazji odmowi
                                    matce przyjazdu, liczysz ze powie wiecej - ze teraz jest czas dla
                                    rodziny: zony i dzieci i ze innym razem chetnie ON WPADNIE DO MAMY,.

                                    Ze na to liczysz. I ze poki nie uslyszysz ze tak zrobi - bedzie
                                    miedzy wami zima.
                                  • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 08:53
                                    Uleńko, przykro mi ze sie tak porobilo. Moim zdaniem nie możesz odpuscic, ale
                                    zal mi Twojego męża. A szwagier to spieprzyl swoje malzenstwo i Wam chce chyba
                                    namącic.
                                    A tak w ogóle - dzieciom nalezy sie ojcowizna (Wasza ziemia) i to nie jest
                                    łaska. Niech kuźwa szwagier kisi sie w swoim grajdołku z mamusią. I szwagier nie
                                    jest akurat osobą, ktora powinna wdziecznosc od Was egzekwowac- bo tak to wyglada.
                                    • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 09:18
                                      Marta tak to taki typ
                                      co więcej rodzinka doskonale sobie z tego zdaje sprawę stąd te
                                      zjazdy bo , jestem na 100 % pewna , szwagrowi teściowa by tak nie
                                      zjeżdżała bo on by jej powiedziłą gdyby mu nie leżało , a mojemu to
                                      można na łeb wejśc i nie piśnie ani słowa , no chyba że już
                                      bardzo mu coś dopiecze

                                      ba sam mój mąż mówi że miałby opory gdyby to on miał działke z tyłu
                                      żeby tak wykorzystywać przejście prze trawe i teren brata , dzwonić
                                      i żadać otwarcia bramy i czas komuś zajmować w niedzielę
                                      kurcze i on ma pojęcie że rodzina tak myśli że z nim wszystko można
                                      zrobić bo jak było z tm rozpisywaniem to teściowa z najstarszym
                                      mówili o tym co ma działkę za nami " że jego to odpisać żeby już się
                                      od wszystkiego odpisałi nie mącił " a z kontekstu rozmowy wychodziło
                                      że mój mąz taki ugodowy że z nim zrobią wszystko bo on sobie da :-(

                                      Kasiu tak myślę że szwagier ma za nic wszytkich póki jemu dobrze to
                                      dobrze a jak ktoś z nim zadrze albo wyrazi inne zdanie nie po jego
                                      myśli to się zaczyna bal , wg mojego męża niestety się nic nie
                                      zmienił , myślał że to może wpływ ex bratowej ale nie , on sam z
                                      siebie taki jest
                                      i fakt kiedyś bronił swojej żony jak lew i nie dał by powiedzieć
                                      słowa , a teraz kiedy się z nią rozwiódł myślę że mu popuściły
                                      hamulce i nie miałby oporów np. powiedzieć mi do słuchu bo żona
                                      brata przeciez nie rodzina , zawsze może być tyko na chwilę :-/
                                      pozdrawiam Urszula
                                      mama Zuzi i Maćka

                                      [url=https://www.suwaczki.com/][img]
                                      https://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
                                      • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 09:31
                                        Ula, czyli szwagier żeby dostac się na swoją działkę musi przejść
                                        przez Waszą, tak?
                                        A nie ma wyznaczonej drogi koniecznej czy coś?
                                        Pomyśl, że jak się kiedyś w końcu będzie budował, to Wam przez
                                        podwórko betoniary czy inne ciężarówy będą jeździły. Powinniście to
                                        jak najszybciej unormować odpowiednim aktem notarialnym.
                                        • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 09:55
                                          nie musi jest wydzielona droga gminna którą zaraz zrobia tzn wysypią
                                          żwirem i utwardzą tylko jeden z sąsiadów rozbierze płot , póki co
                                          jest dojazd miękki , ale jeździ tak czasami i nie ma problemu , a
                                          czasami jest tak jak teraz otwórzcie bramę bo jaśnie pan zjechał a
                                          moj głupi lata i otwiera bez słowa
                                          a u nas nie ma możliwości przejazdu żadnego sprzętu i taka opcja
                                          wogóle nie wchodzi w grę
                                    • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 09:26
                                      Ula, źle się dzieje, że przez osobę trzecią między Wami coś się
                                      niedobrego dzieje. Na dodatek ta trzecia osoba to teściowa/szwagier,
                                      więc najbliższa rodzina męża. On jest postawiony między młotem, a
                                      kowadłem. Nie powinno się MZ stawiać sprawy na ostrzu noża - albo my
                                      albo oni. Powinien byś jakiś kompromis.

                                      MZ powinniście zrobić sobie plany na weekend. Ustalacie, że mąż
                                      podgoni robotę z tarasem, Ty coś tam wokół domu, a oprócz tego
                                      spędzicie czas razem z dziećmi. I żadne nieprzewidziane okoliczności
                                      Wam w tym nie przeszkodzą. Jeśli ktoś się będzie chciał zwalić z
                                      niezapowiedzianą wizytą, chocby nawet stał już pod bramą, to
                                      ustalacie z góry, że tym razem nie ma na to czasu. Mąż też musi
                                      zrozumieć, że z każdym dniem będzie Wam coraz ciężej znaleźć czas
                                      dla siebie, dla rodziny, czy dla domu. Niedługo pojawi się nowy
                                      członek rodziny i nie będzie czasu na tarasy itd. Najlepiej sobie
                                      ustalić jakiś deadline i choćby nie wiem co trzymać się założonego
                                      planu.
                                      Poza tym z tego co zauważyłam jesteś też sama trochę winna. Dla
                                      przykładu chcesz raptem miesiąc po porodzie i to cc, sama wyprawić
                                      podwójne chrzciny, a mąż Cię do tego jeszcze zachęca. Mąż się
                                      przyzwyczaił, że jesteś silną kobietą, która ogarnia wszysto i
                                      wszystkich. To bardzo dobra cecha, ale czasami trzeba być małą
                                      kobietką i pozwolić, żeby to mężczyzna przejął inicjatywę.
                                      • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 09:49
                                        Iza jaki to może być kompromis ? tu nie ma wizyt od czasu do czasu
                                        tu jest jak już to hulaj dusza bo wolno , bo ciepło , bo szwagier do
                                        siebie to i tak może , a i matke może sobie wziąś bo mu nie zabronie
                                        itd a że ona czuje potrzebę przy okazji sie zasiedzieć tu to co
                                        można zrobić ???
                                        rozumiem ża mój mąż ma trudną sytuację , ja bym pojechała do matki i
                                        powiedziął szczerze i spokojnie że mamy tylko jeden dzień w tygodniu
                                        kiedy możemy porozmawiać a bez przeryw ktos przyjeżdża , że wtedy ja
                                        się gniewam bo są to nieuzgodnione wizyty i nikt z nami sie nie
                                        liczy , wizyty się przeciągają i zabierają nam cały dzien , i że
                                        chętnie będziemy gościć ale czasami , dajcie nam odetchnąć bo zbyt
                                        długo nie mieliśmy kąta i czasu tylko dla siebie , bo odkąd tu
                                        mieszkamy nagle każdy potrzebuje też tu być
                                        a jeśli oni będą stać pod bramą nie ma mowy , moj nic nie powie i
                                        będzi jak w ostatnią niedzielę , ja się obraże , teściowa będzie
                                        łazić poza domem i znów tylko ja będę ta niedobra
                                        Iza ja nie bedę miałą cesarki tylko indukcję i mam nadzieję że cc
                                        uniknę , a te chrzciny to dla mojego syna bo nie chcę żeby go coś
                                        ominęło , zwlekliśmy długo i teraz trzeba ponieść tego
                                        konsekwencje , we wrześniu muismy dostarczyć zaświadczenie o
                                        chrzcie :-/ a sama będę tylko gotować , mama sprzątać a zaopatrzenie
                                        to juz mojego męża działka
                                        ale jak sie wszystko spartoli i nie pójde na ślub szwagra bo nie
                                        wyrobię i zrobię drakę to i te chrzciny staną pod znakiem
                                        zapytania :-/
                                        • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 10:17
                                          No, kompromis taki, że raz na jakiś czas Ty musisz przymkąć oko na
                                          niezapowiedziany najazd rodziny męża. A raz na jakiś czas mąż musi
                                          im odmówić.
                                          Druga sprawa, że jeżeli ustalacie, że w ten weekend goci nie
                                          przyjmujecie, a mimo to mąż ma opory, żeby słowem się odezwać, to Ty
                                          przejmujesz inicjatywę i informujesz gości - wynocha. I mąż się musi
                                          liczyc, że odmowa może byc własnie w takiej formie, mało grzecznej i
                                          kulturalnej. Bo jak ktoś nie rozumie naokoło, to trzeba mu
                                          powiedziec wprost.
                                          A jak się rodzina męża obrazi, to niech nie będzie miał do Ciebie
                                          pretensji, bo sam mógł to jakoś załatwić.
                                          Najgorzej przyzwyczaić innych do dobrego, bo jak raz będziesz
                                          chciała odmówić, to będzie zdziwienie, szok, żal, pretensje itd.
                                          Będziesz ta zła. Ale po jakimś czasie to zaprocentuje, bo zaczną Cię
                                          szanować i liczyć się z Twoim zdaniem, chociaz mogą Cię nie lubić.
                                          Jak będą chcieli przyjechać, to się zapowiedzą dużo wcześniej i nie
                                          będą zdziwieni jeśli im jednak odmówicie.

                                          Po pierwsze ustalacie plany na weekend.
                                          Po drugie ustalacie co i kto mówi rodzinie.
                                          Po trzecie przestajecie być na posyłki szwagra. Jak każe otworzyć
                                          bramę, to trzeba powiedziec, żeby sobie sam otworzył, albo że po to
                                          jest zamknięta, żeby się obcy nie krecili, a Wy nie macie zamiaru
                                          wyjeżdżać, więc się nie opłaca otwierać.
                                          Po czwarte jak teściowa mówi "to nie przeszkadzaj sobie", to
                                          odpowiedziec, że jednak przeszkadza i powiedziec jak Wam psuje plany.
                                          Nie wiem co jeszcze, ale trzeba być asertywnym i nie dać się
                                          stłamsić innym.

                                          Żona szwagra ma to dobrze opanowane. Generalnie jest miła, ale jak
                                          coś jej się nie spodoba, to jest foch i od razu wychodzą. Już kilka
                                          razy tak było u teściów. Teściowa od razu płacze. A potem obchodzą
                                          się z żoną szwagra jak ze śmierdzącym jajem.



                                          • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 10:44
                                            nie wiem już , muszę to przemyśleć
                                            wychodzi mi na to że jednie spokojna rozmowa męża z matką coś da ,
                                            jeśli przemyśli że być tak dalej nie może , ale on musi być o tym
                                            przekonany , tylko to coś da

                                            jeśli tak naprawdę tylko mi to przeszkdza to mogę sobie tak do
                                            usranej śmierci , niestety w złości zaraz bo tym jak mąz zawrócił i
                                            wziął sie za taras coś takiego padło że tylko mi to przeszkadza
                                            więc on jest skłonny dla świętego spokoju znosic to dalej , a oni
                                            dostaną sygnał że jest ok i będzie jeszcze gorzej i gorzej i gorzej
                                            • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 10:56
                                              No to faktycznie problem, skoro mąż twierdzi, że jemu to nie
                                              przeszkadza.
                                              W takim razie to nie rodzina jest problemem, ale mąż. Trzeba go na
                                              nowo wychować :-P
                                              Może warto mu przed każdym weekendem przypomnieć wszystkie krzywdy
                                              jakich doznałaś od teściowej ;-)
                                              Ja raz na jakiś czas urządzam takie pogadanki. Ale jadę po
                                              wszystkich równo, żeby nie było. I po rodzinie męża i po swojej :-P
                                              • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 11:07
                                                Przeszkadza przeszkadza , tyle że nie chce robić awantur , a ja w
                                                imię spokoju nie chcę znów marnować sobie najfajniejszego okresu w
                                                roku kiedy jest ciepło na goszczenie kogoś bez przerwy
                                                tyle że uświadomiłyście mi że faktycznie nigdy nie zostałam spytana
                                                tak jak jest u Kasi co ja o tym myślę , dlaczego mój mąz nie powie
                                                że musi żony spytać tylko sam wyraża zgodę ?
                                                acha prypomniało mi się że powiedziałam mu w niedzielę że ja mu
                                                obecności mojej mamy nie narzucam , to usłyszałam że to jest jakby
                                                inna sytuacja (chodzi pewnie o to że teściowa działkę dała )
                                                wychodzi na to że jestem użytkownikiem domu II kategorii bez prawa
                                                głosu , wogole bez praw :-(
                                                fanie się dowiedzieć po 15 latach ........
                                                • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 11:25
                                                  E, to nieładnie.
                                                  Mój mąż też dostał mieszkanie od rodziców. Dali mu forsę na nowe. I
                                                  jeszcze nikt - ani mąż, ani teściowie nigdy nic nie powiedzieli, że
                                                  ja nic nie wniosłam. U mnie jest wręcz przeciwnie, to moja rodzina
                                                  ciągle biadoli, że ja nic nie wniosłam. No, ale matka mogła mi coś
                                                  dać. Z tym już gorzej ;-)
                                                  • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 12:04
                                                    wiesz u mnie nigdy nikt tak powiedzieć by nie mógł bo moja rodzina
                                                    matka i moja chrzestna jednak gotówkowo nas wspomogły , wiadomo domu
                                                    by za to nie wubudował bo to jednak sa spore pieniądze , ale kwoty
                                                    były nie do pogardzenia , dodatkowo jak mieszkaliśmy u mojej mamy
                                                    nie płaciliśmy za nic bo sobie nie życzyła chcąc tak na pomóc - żeby
                                                    nie płacić za wynajem , wiadomo dzieci niszczyły to robilismy jakieś
                                                    tam remonty czy jednak upierałam się na prąd czy wodę bo wiadomo
                                                    tyle osób było , czy tez kupowaliśmy różnych rzeczy więcej i nikt
                                                    nie wydzielał to moje to twoje tylko wszyscy korzystali
                                                    na przeprowadzkę tzn nowe rzeczy tez dostaliśmy kasę od mojej matki
                                                    czy od mojej ciotki , teściowa nie przymierzając i nikomu nie licząc
                                                    porównawczo przyniosła 3 ścierki ;-)
                                                    tyle że moja rodzina nigdy głośno nie powie - tyle a tyle daliśmy ,
                                                    nie oczekuje wdzięczności i hymnów pochwalnych , moje dziękuję
                                                    wystarczyło i cieszyły się że mogą pomóc , nikt w zamian niczego nie
                                                    wymagał , ja też rodzinie męża się nie opowiadałam że coś nam dali
                                                    bo nie ich sprawa , a teściowa póki żyje to przypomni wszystko co
                                                    dała
                                                    poza tym zawsze słysząłam że mój mąz sobie ceni że ja jestem w domu
                                                    i umożliwiam mu pracę dając w zamian zadbany dom , ugotowany obiad ,
                                                    posprzątane i dopilnowane dzieci
                                                    gdybym wiedziała pół roku temu , gdyby mnie choć tknęło nie
                                                    zdecydowałabym się na kolejne dziecko , bo teraz decyzja jest
                                                    trudna , pół roku temu po takiej sytuacji szczerze powiem już bym
                                                    była na Ursynowie , zaczynała pracę i usamodzielniała się
                                                    błyskawicznie bo bym nie zdzierżyła :-/ a na dzień dzisiejszy co ja
                                                    mogę ? mogę się wynieść do matki choćby dziś , i co 35 km do szkoły
                                                    dzieci znów będę wozić , a kasa ? mam matke obarczać sobą
                                                    przynajmniej do końca września .......
                                                  • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 12:53
                                                    Ula, zeby to sie u Was kryzysem nie skonczylo :/
                                                    A Twoj maz to taki charakter jak moja babcia. Chciala tylko dobra
                                                    rodziny
                                                    , żeby sie nikt na siebie niw gniewał. Weic ja i moja mama musialysmy
                                                    znosic awantury i docinki (np. moje studia to chuj, teksty ze mamy chujowo w
                                                    domu) mojego wujka. Nie moglam sie postawic, bo bylaby awantura. A tak, cham sie
                                                    wygada i mu przejdzie. Ale ile mozna cierpiec, to tez ma swoje granice. I tak
                                                    naprawde tylko chamowi bylo dobrze (zgodnie z babci intencją), cala rodzina
                                                    siedziala w stresie. Męczyliscy sie tak 20 lat, ale ja i moja mama to ucielysmy.
                                                    Tylko sęk w tym, ze mialam w niej w tej sprawie wsparcie. Nie było lajtowo, byly
                                                    straszne awantury, teraz nie odyzwamy się z czlowiekiem ktory jest moim
                                                    chrzestnym, bo wiem, ze cale zycie nienawidzil mnie i mojej matki- powiedzial
                                                    nam to w koncu. Ale nie musimy sie meczyc i spotykac. Sama nie nawalczysz. Z
                                                    kim będzie zył resztę zycia Twoj mąż- z Tobą czy z tesciową i szwagrem. Moze nie
                                                    jest swiadomy do konca, ze moze spieprzyc swoje małżenstwo.
                                                    Ula, mowisz to wszystko męzowi co nam, prawda? Czy do niego to do ciera i jest
                                                    takie asekuracyjny ze chowa glowe w piasek, czy on nie rozumie i uwaza ze
                                                    przesadzasz?
                                                  • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 13:22
                                                    wiesz co wszystko to powiedziałam , choć niekoniecznie w tę
                                                    niedzielę , ale ostatnio temat był wałkowany bo zbyt często było
                                                    zagrożenie najazdami , juz od rana było pewne że bedzie telefon i
                                                    taka czy inna forma chęci wciśnięcia się , ostatnio już coraz
                                                    bezczelniejsza
                                                    docierac do niego pewnie dociera ale on uważa że ja NIGDY nie chcę
                                                    tu jego matki i zawsze patrze na nią z niechęcią , ale mnie mierzi
                                                    regularnośc pojawiania się i nie czekania na jakąkolwiek inicjatywę
                                                    z naszej strony , nawet nie zdążymy dojśc do jakiegoś kompromisu ,
                                                    bo w jedną niedziele jest ładna pogoda i się zwala w drugą leje i
                                                    jest spokój i trzecia znów najazd
                                                    więc ja nie mam szansy na to żeby chcieć tych wizyt , już został mi
                                                    tylko bunt przeciwko nim
                                                    on chyba nie myśli że to jest sprawa aż tak poważna żeby spieprzć
                                                    małżeństwo , ale ja uważam że jest , samo to że jeszcze nigdy na
                                                    tyle lat nie zdarzyło się żebyśmy nie odzywali się do siebie od
                                                    niedzielnego ranka aż do wtorku wieczór bo wtedy mąż wróci
                                                    widzę że mu źle , znam sposób zachowania się , nie wiem czy to
                                                    wystarczy żeby mu uświadomić że tym razem to jest poważne
                                                    bo ja nie ustąpię , no cholera nie ustąpię , ustąpie teraz i będę
                                                    wiecznie przegraną

                                                    jak mu zależy weźmie dupę w troki i załatwi , jak nie niech sobie
                                                    żyja tu razem jak w komunie , trudno :-(

                                                    jeśli dziś się do mnie odezwie , bo pewnie (choć mogę się mylic)
                                                    będzie próbował w rodzaju "czy możemy porozmawiać " mam w planie mu
                                                    tylko powiedzieć że jak mam mi do powiedzenia coś równie ciekawego
                                                    jak to że to nie jest mój dom , to niech sobie daruje bo ja juz
                                                    pojęłam i nie wiem o czym możemy jeszcze rozmawiać ...........
                                                    i niech sobie przetrawi


                                                    pozdrawiam Urszula


                                                    mama Zuzi i Maćka

                                                    [url=https://www.suwaczki.com/][img]
                                                    https://www.suwaczki.com/tickers/zud3gzu3j5bffyme.png[/img][/url]
                                                  • kola-dka Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 13:37
                                                    Ech Ula, trzymam kciuki za wieczór- jesli bedzie chcial pogadac, niech pierwszy
                                                    zacznie. Wysluchaj spokojnie i nie wyskakuj z tym, ze wiesz, ze to nie Twoj dom,
                                                    bo małżonek może się nastroszyc :/
                                                    Mam nadzieje, ze się dogadacie i ze będą efekty.
                                                  • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 14:34
                                                    Ula, a może Wam potrzebny negocjator i jakieś mediacje?
                                                    A jak będziecie mieli znowu najazd i do tej pory nic nie ustalicie,
                                                    to powiedz mężowi - twój dom, twoi goście. I obróć się na pięcie.
                                                    Może weź sama dzieci pod pachę i ostentacyjnie z nimi wyjdź z domu.
                                                    Sama nie wiem, bo za każdym razem jak piszesz to mam wrażenie, że
                                                    jest coraz gorzej, a nie lepiej :-(
                                                  • ursgmo Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 14:54
                                                    zobaczymy Kasiu odezwie się albo i nie , zalezy od tego czy czuje
                                                    się winny , może być ze się zatnie i nie doczekam się odezwania , a
                                                    i on też nie bo ja nigdy pierwsza nie wyciągam ręki , nie zdarzyło
                                                    się a teraz to juz na pewno nie ma takiej możlwiosci, a gniewać się
                                                    potrafię , z moim ojcem nie rozmawiam od ponad 12 lat , a im dłużej
                                                    człwoiek się nie odzywa tym zacięcie rośnie :-/
                                                    dawniej pewnie nie zawsze miewałam rację , ale teraz czuję że nie
                                                    jestem winna i mam prawo mieć zapewnione jakieś zasady
                                                    15 lat leżało tu wszystko odłogiem nikt nie przyjeżdżał i nagle po
                                                    naszej przeprowadzce jest wc , cafe i gdzie usiąś i frajerzy którzy
                                                    nie potrafią nic powiedzieć to się pcha kto może :-(
                                                    emily_valentine napisała:

                                                    > Ula, a może Wam potrzebny negocjator i jakieś mediacje?
                                                    nie chyba nie , my się potrafimy ze wszystkim dogadac , tylko te
                                                    jeden jedyny temat nas dzieli , póki mój mąz nie pojmie że ma te z
                                                    prawa a nie tylko wdzięczność i potulność to i tak doopa będzie

                                                    > A jak będziecie mieli znowu najazd i do tej pory nic nie ustalicie,
                                                    > to powiedz mężowi - twój dom, twoi goście. I obróć się na pięcie.
                                                    > Może weź sama dzieci pod pachę i ostentacyjnie z nimi wyjdź z domu.
                                                    > Sama nie wiem, bo za każdym razem jak piszesz to mam wrażenie, że
                                                    > jest coraz gorzej, a nie lepiej :-(

                                                    no cóż też mi przeszlo po głowie żeby po usłyszeniu telefonu i
                                                    znajomych treści właśnie tak zrobic i wrócić wieczorem , albo i
                                                    nie , zobaczymy może od tego zacznę w ten weekend , nie wiem jakie
                                                    sa prognozy ale to aż 3 dni , na 100 % jedna zwałka chociaż będzie,
                                                    trudno wycelować kiedy
                                                  • emily_valentine Re: źle mi dziś :-( 27.04.10, 15:02
                                                    A może na około coś powiedz mężowi. Np. że ciąża Ci ciąży i chcesz
                                                    odpocząć, więc na wszelkie zwałki niech odpowiada nie. A skoro nic
                                                    nie chcecie mówić o ciąży rodzinie, to niech coś wymyśli. Może Twój
                                                    mąż chociaż na ciążę jest czuły, co?
                                                    Bo z drugiej strony głupio tak uciekać z własnego domu. Tym bardziej
                                                    jeśli ładna pogoda będzie. Ale wtedy tak jak piszesz tym bardziej
                                                    zwałka gwarantowana.
                                                    Pat.
                                                  • ursgmo Re: Ula, i jak? 28.04.10, 12:23
                                                    dobrze kochane jest , wszystko sobie wyjaśniliśmy gadaliśmy pół
                                                    nocy ,wyłożyłam ja jemu , on mnie , na spokojnie
                                                    więc tak w skrócie mężowi też nie leży te ciągłe wizytowanie ale
                                                    prosi o chwilę czasu niech dokończą tą drogę ( zaczeli robić a
                                                    sąsiad ściąga ogrodzenie , więc to już za chwilę ) i niech szwagier
                                                    postawi ten budynek - kontener gospodarczy ( ponoć na dniach), wtedy
                                                    będzie miał gdzie trzymac swoje rzeczy i nie będzie potrzeby
                                                    zaglądać do nas , wtedy zamykamy tył na amen bez możliwości
                                                    przejścia i koniec z łażeniem koło nas , ma się to rozwiązać zanim
                                                    za jakiś miesiąc położymy trawę z rolki
                                                    co do teściowej mąż będzie z nią rozmawiał o "oddechu " żeby nie
                                                    wjeżdżała pod byle pretekstem , jak nie tu to tam
                                                    ze szwagrem ma omówić żeby też nie przyciągał matki co tydzień bo że
                                                    nikoniecznie tak w wolny dzięn mamy chęć jej słuchać
                                                    ze swojej strony mam zrozumieć też że nie da sie wymóc od starej
                                                    kobiety żeby nie przyszła choć się przywitać jak juz u szwagra
                                                    będzie , przywitac ok ale bez nasiadówek , mąż ma użyć argumentu że
                                                    chiałby mieć możlwiość żeby ją zaprosić i żeby była gościem
                                                    oczekiwanym a nie zarzewiem konfliktu między nami
                                                    źle zrozumiałam ponoć że nie ja mam nic do powiedzenia , bo mąż miał
                                                    ponoć powiedzieć że my oboje w tej sytuacji nic nie możemy , bo
                                                    wdzięczność itp. , mąż będzie rozmawiał z matką też w tym temacie ,
                                                    że to nie w porządku stawiać nas w takiej sytuacji , zjawiamy się ,
                                                    jesteśmy i już , nic nam się nie powie bo trzeba być wdzięcznym
                                                    a poza tym 10 maja mamy notariusza gdzie -już widziałam dokumenty-
                                                    mąż darowuje mi połowę działki ;-) dokument przygotowany w zeszłym
                                                    tygodniu , trzeba tylko iśc podpisać
                                                    za tekst "to nie mój dom , obraził się "
                                                    ot tyle jak mi się co przypomni , dopiszę
                                                    dodam też że zołza ze mnie o czym wiem , i raptus tez wszystko od
                                                    razu do rzucania garami , ale może uda sie na spokojnie coś
                                                    zawojować
                                                    choć ciekawa jestem jak załatwi mąż żeby nie pchali się co
                                                    niedzielę , nie wiem , pożyjemy zobaczymy
                                                  • smallcloud Re: Ula, i jak? 28.04.10, 12:32
                                                    Ale jakby nie patrzec Ula - to rozejm jest i to służy.
                                                    Musicie pamietac ze gracie w jednej druzynie - to pomaga.

                                                    Daj mu sie "wykazac" moze nie rzuca słów na wiatr i faktyznie
                                                    dopilnuje owych "juz za chwile.." oraz "pogada z mama, pogada z
                                                    bratem..."
                                                  • ursgmo Re: Ula, i jak? 28.04.10, 12:55
                                                    rozejm oj tak dwa razy i nad ranem jeszcze raz ;-)

                                                    na poważnie nie znam drugiego tak słownego człowieka , naprawę , ja
                                                    to rzucam słowa na wiatr , moj mąz nigdy dwa rzy siezastanowi zanim
                                                    coś powie , no chyba że tak jak w tę niedzilę użyje złehgo
                                                    sformułowania , dodać moją obecną nadwrażliwośc plus zwykłe
                                                    raptusostwo coziennne i wychodzi jak wychodzi
                                                    tyle że ten mój mąż jest dobry , bardzo dobry i niestety inni to
                                                    wykorzystują , no ale zobaczymy
                                                    ja tam chciałabym mieć załatwione wszystko od razu , juz teraz , ja
                                                    bym nawrzucała ile wlezie tak żeby w kapcie poszło i niech się
                                                    dzieje co chce
                                                    mój to wszystko na spokojnie żeby nikogo nie urazić , żeby nie mieć
                                                    w rodzinie jakiś wstrętów , żeby wszystkich zadowolić
                                                    czy sie uda ? cza pokaże
                                                    no ja swoją polityke zamierzam kontynuować dalej tzn bez
                                                    serdeczności do tego rodzinnego stada , nie będę udawać że wszystko
                                                    mi pasuje , wredna jestem ale nie umiem inaczej , jedyne co nie będę
                                                    temu mojemu ciosać kołków na głowie , ale trzymam go za słowo że
                                                    załatwi
                                                    a terz idę po pączka do sklepa bo dziś mam chęć wyjątkową :>
                                                  • emily_valentine Re: Ula, i jak? 29.04.10, 08:40
                                                    uff, fajnie że się wszystko wyjaśniło i jakoś będzie układać.
                                                    Ja Ci Ula powiem, że jak przeczytałam Twój pierwszy post, to
                                                    pomyślałam, że hormony Ci w ciąży szaleją po prostu ;-)
                                                    A swoją drogą zacięta to Ty jesteś, że hoho :-D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka