ursgmo
26.04.10, 08:10
Dziewczyny źle mi ;-(
po fajnym piątku i sobocie przyszła niedziela, wiedziałam , czułam i
nawet od razu rano powiedziałam bo pogoda ładna :-/ że będzie się
próbowała pod byle pretekstem wcisnąć teściowa i że wolałabym
nie .........
mąz mówił że nie nie skąd , on ma robotę i nie ma czasu na gości itd
i co ? nie minęła chwila , telefon i słyszę " a kiedy ? zaraz ? no
dobra to na razie" i co ? teściowa ze szwagrem w drodze ,nie do nas
skąd , " na działkę do niego ( łyse pole )
z tego wqurwienia zabrałam się za sprzatanie czystego domu , nie
odzywając się do męża, on tylko wszedł i zapytał " a co miałem
powiedzieć ? i tak biorę się i robię " ja już się nie
odzywałam ..........
jak teściowa wlazła jechałam akurat na mopie za stołem , "sprzątasz
sobie" "sprzątam" " to ci nie będę przeszkadzać , zostawiła jakieś
słodycze dla dzieci i poszła na dwór , rozłożyła się na pieńkach (
krzesła i ławki na tarasie wszystkie obwieszone mokrymi spodniami )
i dyskusja z moim mężem , godzina , dwie , kawka, szwagier na
kawkę , mój nic nie robi , ale siedzą na dworzu teściowa nie głupia
i wyczuła morowe powietrze i na 100 % wiedziała - czuła że to chodzi
o nich
zdążyłam pół domu wysprzątać wyglądam żeby ścierkę wytrzepać a ci
wreszcie dupy ruszyli i idą w kierunku działki szwagra , nie
wytrzymałam "a ty gdzie idziesz ? miałeś coś chyba robić "
męża zawrócił , obraza wielka , potraktowany się czuł ponoć jak
robol ( no qurwa całe lato taras ma być szpetny bo takie goowno z tą
barierką wymyślił , ma tylko niedzielę a w niedzielę ciągle ktoś i
kiedy ma zamiar coś ruszyć ??? )dowiedziałam się że takiej agresji
się po mnie nie spodziewał .......
jeszcze były innne słowa rzucone finał taki że ja się zawzięłam ,
nie odzywam sie wcale , na weekendy skoro M brakuje asertywności
widać trzeba uciekać żeby pobyć samemu więc zamierzma tak robic że
jak usłysze telefon będę poprostu z dziećmi wychodzić i jechać
gdziekolwiek ( mama ciotka przyjaciólka , park , zoo wszystko
jedno) , a ten teraz 3 dniowy to chyba wogóle do matki się przeniose
bo po co będę w te i nazad jeździć ??? a ci nich się qurwa goszczą
do bólu i maż razem z nim , ze swoja rodziną
ja to może wredna jestem i walnęłam że on ( znaczy mąz ) ma tamtą
rodzinę a my to chyba takie nie wiadomo co i teraz tak właśnie
będzie on z nimi a ja z dziećmi , osobno
że ja tylko doczekam do końca roku szkolnego i się wynosze bo nie po
to tu zamieszkałąm żeby niedziele jedyne dni kiedy jesteśmy wszyscy
razem , spędzać w komunie , nie leży mi to dziękuję
mąz zapytał a dzieci ? więc orzekłam że dzieci to sa moje , cała
trójka i wogóle niech zapomni o wspólnym porodzie bo 5 minut ojcem
nikogo nie czyni , zresztą nieważne bo juz będę mieszkać gdzie
indziej ........
dziewczyny czy ja jestem nienormalna ? że chcę mieć spokój w
niedzielę i nie być zaskakiwaną pochodami krewnych przez trawnik ?
teraz tak będzie co niedziela aż do października , pojedyńcze
deszczowe dni tylko może nie ........
mój mąz mówi że co on ma powiedzieć , działkę dostał ( qurna po
prawdzie to po ojcu nie po matce) i mu niezręcznie coś powiedzieć ,
ale czy to jest powód żeby teraz nie móc zostać samemu na niej ??? i
kiedy powiedzieć ? jak uznają że jest ok bo nikt nic nie mówi ?? ja
bym ze swoją matką umiała załatwic i wytłumaczyć że potrzebujemy
prywatności , dlaczego mój mąz nie umie ???
dziewczyny nie oszczędzajcie mnie i napiszcie co robić i jak to
widzicie ???? a może ja nie mam racji ???? tylko prosze Was szczerze
bo ja się nie obrażę jak będziecie miały inne zdanie , chodzi mi o
jak to wygląda z boku i bez emocji