szkoła rodzenia

18.05.10, 18:51
Jutro mam pierwsze zajęcia w szkole rodzenia. I niestety chyba pójdę
sama. Mąż, który nalegał żebyśmy się zapisali, bo on nie wie co się
robi z małym dzieckiem, niestety cały ten tydzień ma spotkania w
pracy od rana do wieczora. Wczoraj wrócił po 20. Jutro natomiast
jest służbowa kolacja i nalegają na niego żeby poszedł. Najpierw
ustaliliśmy, że nie pójdzie, ale jak wczoraj mi powiedział, że go
proszą, to się zgodziłam iść sama na zajęcia. Bo mam też trochę
wyruzty sumienia - miałam zapisać nas na zajęcia w sobotę, ale coś
mi się pomyliło, no i jest środa. No więc to trochę moja wina :-P W
przyszłym tygodniu też pójdę sama, bo mąż akurat ma wyjazd służbowy
na 2 dni.
Boję się trochę iść sama, że się będę głupio czuła i że będę
wyglądać jak samotna matka :-/
Poza tym jestem trochę wkurzona, bo to już drugi raz mąż coś zawala
przez pracę. Najpierw nie mógł iść ze mną na usg połówkowe, a teraz
ta cała szkoła rodzenia. Boję się, że znowu mu się upiecze. Mąż co
prawda mówi, że bardzo chce iść ze mną, ale siła wyższa. Foch nic
nie daje, bo wtedy mówi, że się zwolni z pracy i będziemy sobie
razem spędzać czas. Taki argument skutecznie zamyka mi usta, bo to
jest jedyny żywiciel rodziny i takich głupot nie mogę zaakceptować
;-)
Jak ja będę jutro sama wyglądać na tych zajęciach? Pocieszcie mnie.
    • smallcloud Re: szkoła rodzenia 18.05.10, 19:05
      Izuś olej fakt czy ktos pomysli zes samotna matka czy nie. Notuj i
      sluchaj i przekaz niusy mezowi.
      Mnie tez sie zdarzy pare razy byc sama bo nie za kazdym razem Konrad
      bedzie mogl sie zwolnic z pracy (mamy niefortunnie na 15.00 w pon i
      sr.)
      jesli twoj maz mimo wszystko chce umiec przy dziecku zrobic chce sie
      nauczyc, to sa szkoly dla przyszlych tatusiow - mozna go wyslac na
      oddzielny kurs :)

      Nie przejmuj sie, jestem przekonana ze nie robi tego celowo - ot,
      zycie :)

      A jesli dobrze kojarze to w szkole rodzenia chyba sie na poczatku
      przedstawiaja (moze sie myle moze nei wszedzie) wowczas (jeli ci to
      poprawi humor) mozesz powiedziec ze maz dolaczy do zajec za tydzien
      czy dwa :)

      bedzie dobrze :*
      • emily_valentine Re: szkoła rodzenia 18.05.10, 19:20
        Dzięki :-) Mam nadzieję, że takie przypadki jak ja jeszcze się
        trafią ;-)
        Marta, jak nie będziesz mieć towarzystwa na jakiś poniedziałek to ja
        się mogę z Tobą wybrać, bo chętnie zobaczyłabym jak wygląda szkoła
        na Madalińskiego ;-)
        A ja kurde na Pragę aż będę jechać :-/ Jedyny plus, to taki że na
        Pradze jest salon z wózkami Bebecara i się wybiorę pooglądać :-)
        • smallcloud Re: szkoła rodzenia 19.05.10, 09:45
          O! dzieki Iza! :)
          Przekaze mezowi ze ma zastepstwo w razie co ;-)
          W srody tez miewam szkole :P
          Ja sie wybieram obejrzec wozki juz m-c czasu i ciagle cos wypada ;/
          Nawet badan jeszcze na glukoze nie zrobilam.
          Ostatnio duzo dobrego sie naczytałam o trojkolowcach jedo i
          glebokich emmajlunge i juz zupelnie nei wiem co wybrac.
          • emily_valentine Re: szkoła rodzenia 19.05.10, 10:17
            W środy to i ja mam szkołę ;-)
            Mąż dzisiaj rano stwierdził, że jednak pójdzie dzisiaj ze mną na
            zajęcia, bo jutro też się wybiera na kolecję z tymi samymi ludźmi co
            dzisiaj, więc się może urwać. Ja już cała w zachwycie byłam, po czym
            mąż przypomniał sobie, że o 17 jest przesłuchanie kolejnego
            kandydata do pracy, który ma mu pomagać w pewnym sensie, i mąż musi
            być. Jak nie urok to sraczka :-/

            A wiesz, że im bardziej patrzę na te 3-kołowce, to tym bardziej się
            nad nimi zastanawiam ;-)
            • emily_valentine Re: szkoła rodzenia 20.05.10, 13:56
              No więc, pierwsze zajęcia w szkole rodzenia za mną. Najpierw zacznę
              od tego, że za późno wyjechałam z domu, stałam w mega korku na
              trasie Armii Ludowej i w związku z tym pojechałam od razu do szkoły
              i wózków Bebecara nie zdążyłam obejrzeć. Potem nie mogłam znaleźć
              tej szkoły, bo ulica Nasielska tylko ładnie wygląda na mapie, a w
              rzeczywistości jest w kawałkach, tzn. jest kawałaek ulicy, potem
              chodnik i znowu kawałek ulicy. Musiałam zaparkować dalej i się
              przejść, a bardzo tego nie lubię ;-)
              Oczywiście, zgodnie z moimi przewidywaniami byłam jedyną samotną
              matką :-/ Oprócz mnie było jeszcze 8 par (albo 9).
              Najpierw były jakieś sprawy organizacyjne, przedstawienie się, nasze
              oczekiwania co do kursu itd. Moje oczekiwania są takie, że chcę się
              dowiedzieć czegoś o opiece nad noworodkiem i o sztucznym karmieniu.
              Na koniec kursu mamy sprawdzić, czy nasze oczekiwania zostały
              spełnione.
              Potem był wykład-warsztat na temat zwiastunów porodu, kiedy jechać
              do szpitala, a kiedy siedzieć w domu i czekać ;-) W sumie nic nowego
              się nie dowiedziałam, jak ktoś trochę interesuje się tematem to to
              wszystko wie. Ale opowiem, żeby nie było, że nie słuchałam. Są 2
              zwiastuny porodu. Pierwszy to regularne skurcze 60-sekundowe co 3-5
              minut przez 2 godziny, czas liczy się od poczatku jednego skurczu do
              początku następnego. Drugi zwiastun, to odejście wód płodowych. I
              tutaj jedna ciekawostka, bo np. na Żelaznej liczy się 6 godzin, a na
              Madalińskiego 24 godziny od odejścia. Po tym czasie należy udać się
              do szpitala. To dotyczy wód czystych, natomiast jak odejdą zielone,
              to się czeka tylko 4 godziny. W przypadku wód zielonych należy
              zawsze udać się do szpitala i poród domowy nie jest możliwy (jedna
              para z grupy chce rodzić w domu). Oczywiście to wszystko dotyczy
              pierwszej ciąży, bo potem to wszystko o wiele szybciej idzie. Ale na
              zajęciach, jak się można domyślać, wszytkie dziewczyny to
              pierworódki ;-) Oba zwiastuny mogą wystąpić albo razem albo
              odzielnie.
              Potem była przerwa i biurokracja, czyli wypełnianie różnych
              dokumentów potrzebnych do refundacji kursu przez miasto.
              Na koniec były ćwiczenia. Jako samotna matka ćwiczyłam z
              fizjoterapeutką i to był jedyny plus wczoraj bycia samemu, bo
              przynajmniej wszytskie ćwiczenia wykonywałam poprawnie pod jej
              czujnym okiem i jeszcze mnie wymasowała, demonstrując na mnie zestaw
              ćwiczeń :-D
              Zajęcia skończyły się wcześniej i w sumie wszystko trwało 2,5 godz.
              Szybko zleciało.
              A wieczorem jak kładliśmy się spać, to się teatralnie popłakałam, że
              sama byłam na zajęciach, że więcej tak nie chcę i jaka to ja jestem
              nieszczęśliwa. Niech sobie nie myśli ten mój mąż, że mu tak łatwo
              odpuszczę :-P
              • ursgmo Re: szkoła rodzenia 25.05.10, 13:18
                ach każda kobietka to artystka , w tym przypadku dramatyczna ;-)
                chodzi mi oczywiście o występ przed mężem , ale co tam też tak robię :P
                • emily_valentine Re: szkoła rodzenia 25.05.10, 18:00
                  ;-)
                  No niestety jutro znowu idę na zajęcia sama :-( Męża dzisiaj
                  wyprawiłam na 3 dni do Londynu służbowo i jutrzejszy Dzień Matki
                  spędzę sama ze sobą. Ale kolejnych zajęć już mu nie daruję ;-)
Pełna wersja