Dziadkowie waszych dzieci

01.06.10, 12:30

Do mamusiek z dziecmi:)
Jak z ich angazowaniem się dla dziecka?Zabierają na wycieczkido
siebie do domu ,na lody itp?
Mojego dziecka dziadki ani na spacer nie wezma,ani na lody w
niedziele,baa nawet na działkę jak jadą.Do siebie tez nie
zaproponują aby przyprowadzic.Nic a nic,odwiedzamy się jedynie w
domach i wsio a i to nie za często.
Dodam ze moja mama nie żyje więc syn ma jedna babcie,no i dwóch
dziadków.
Zadalam też to pyt na ematce:)
    • zaba_i_kijanka Re: Dziadkowie waszych dzieci 01.06.10, 17:44
      Moi teściowie wmiarę chętnie zajmują się Bartkiem jak my chcemy
      gdzieś wyjść, Bartek co jakiś tam czas nocuje u nich, nie jest to
      może często ale śpi. Był z nimi tydzień na wyjeździe narciarskim w
      tym roku, był jeszcze brat męża jego żona i dzieci. Był kiedyś
      tydzień z nimi na działce w wakacje. Wiem że było by inaczej gdyby
      teściowa nie była po udarze, ona bardzo chętnie by zabierała Bartka.
      Wiemy że możemy polegać na nich jak mamy taką potrzebę, nie
      kożystamy często bo nichcemy wykożystywać.
      Moi rodzice chyba lubią jak Bartek jest u nich, najczęściej jesteśmy
      z nim, czasem zostaną ale jak im pasuje, a często bywa że nie
      pasuje. Moja mama zajmowała się 2 lata Bartkiem zanim poszedł do
      przedszkola, więc niemogę powiedzieć że nam niepomogła. Była też z
      Bartkiem na działce w wakacje i to kilka razy. Mój tata chętnie
      kupuje Bartkowi słodycze a moja mama się wkurza tylko ona liczy
      pieniądze a ja się wkurzam że słodycze. Mojej mamie zdażyło się
      powiedzieć że nie przyjedzie do Bartka bo musi na stadion pojechać
      kupić sobie torebkę, jakby nie mogła tego zrobić następnego dnia.
      Z drugiej strony stwierdzam że dziadkowie mogą pomagać ale niemuszą
      to ich jakaś tam wola, więc ja nieoczekuje...
      Chociaż widzę jak moja mama nakażde klaśnięcie brata leci do niego
      pomagać, w moją stronę już tak nie leci, jeśli już to my wozimy.
      Dodam że brat mieszka tyle samo kilometrów od rodziców co my.
      Tak sami z z siebie nie wpadną na to żeby zabrać małego, nie
      zapropnują
      • ursgmo Re: Dziadkowie waszych dzieci 01.06.10, 18:46
        Moja mama zapytana zawsze zgodzi się zostać z dzieciakami , chodzimy
        razem do zoo łazienek itp jak urodzi się maluch to tak jak kiedyś
        jak będę chciala pojechać i zrobić zakupy to na pewno pojedzie z mną
        i zajmie się małą żebym mogła spokojnie popatrzec
        teściowa nigdy nie wykazała żadnej inicjatywy wyjścia z nimi
        gdzieś , gdyby zapytać pewnie by zostala gdybyśmy potrzebowali ale
        oni wolą do mojej mamy jeździć
        ale ogólnie nie muszę zostawiać ich nigdzie więc nie wykorzystuję
        pozdrawiam Urszula
        mama Zuzi i Maćka

        [url=http://lilypie.com][img]https://lmtf.lilypie.com/CLVOp2.png
        [/img][/url]
        • kola-dka Re: Dziadkowie waszych dzieci 08.06.10, 09:30
          Moja mama tak jak mama Uli, abstrahując od charakteru ;) przyjezdza z Mazur
          praktycznie na kazde wezwanie ( nie ma auta, ma chorobę lokomocyjna ale czego
          sie nie robi dla wnuczki). TEsciowie tez sa teoretycznie dostępni (zajebiste
          auto, co 3 lata nowe) ale przyjezdzaja kiedy im pasuje- pobawic sie a nie pomoc
          w potrzebie.
          JAk byłam u mamy 2 tygodnie w maju (tesciowie z tego samego miasta), to
          tesciowie wpadli słownie 2 razy na 10 minut, tylko rozdraznia dzieciaka, ktory
          nie rozumie czemu babcia nie ma czasu nawet sie poprzytulac. No ale pomoc
          deklarują pełną gębą :/ tylko jej nie widze jakos. Nawet na godzinny spacerek po
          lesie Zuzi nie zabrali, bo...musza posprzatac dom, musza posiedziec na działce
          itd. Niby nie maja obowiązku mi pomagac, ale kurde jakos przykro. Dla 2 córek
          sie zaharowują, ładują w nie kupe kasy, one to przepuszczaja na imprezy, to nam
          chociaz czasem mogliby ulzyc przy Zuzi. Nie zaglądam im do portfela, niech robią
          z pieniędzmi co chca, nie jestem zazdrosna, chcialabym tylko odrobine wiecej
          zaangazowania. No ale nic nie musza... Nigdy nie bylam roszczeniowa, ale oczy
          mi sie otworzyly na niektore ich dzialania. Moj mąz nie widzi problemu, on
          niczego od rodziców nie chce. Ale moze inaczej spojrzalby na cala sytuacje,
          gdyby moja mama tez wypiela sie na nas i przestala pomagac. Gdyby co drugi
          tydzień siedzialby na L4 z Zuzia (bo niby czemu tylko ja mam brac zwolnienia??)
          inaczej podszedlby do pewnych tematów.
          Chociaż pomoc wymuszona jest chyba gorsza niz brak pomocy :/
          • kfiatuszek80 Re: Dziadkowie waszych dzieci 08.06.10, 10:03
            To widzę ze moi nie odstaja od reszty:/Teraz piekna
            pogoda,praktycznie lato-nic zainteresowania by wnuka gdziekolwiek
            zabrac,choć wkoło bloku samego by z babcia/dziadkiem pobył ehhh
            • kola-dka Re: Dziadkowie waszych dzieci 08.06.10, 16:24
              No dokladnie! Chociaz wiem ze nie MUSZĄ nic robic, bo odchowali swoje dzieci, do
              mnie są mili....ale szkoda ze nie chcą wiecej tego kontaktu.
              Kiedys myslalam ze to odleglosc (prawie 300 km) ale bylysmy na miejscu 2
              tygodnie i dupa :/
Pełna wersja