zaba_i_kijanka
03.08.10, 13:28
W niedziele późnym popołudniem wróciliśmy do domu, po kilku dniach
przyglądania się małemu doszliśmy do wniosku że będzie nazywał się
Krzysztof Kamil który przy urodzeniu ważył 3350 i 57cm był długi
oraz krzyczał w niebogłosy aż lekarze się śmieli i stwierdzili że da
popalić, potem pielęgniarki które się nim zajmowały na salce prosiły
męża o smoczek ;)
Bartuś bardzo dumny i szczęśliwy narazie bardzo chętny do pomocy
(zadania wręcz muszę wymyślać ) opiekuje się swoją lalką bobasem,
koniecznie podczas karmienia chce być przytulany, więc tule obu. Oby
było tak dalej
Krzyś w dzień anioł można porównać do misia koala, w nocy hmm żyje
między 24:30-5:30, żyjemy nadzieją że to się odmieni i wtedy było by
idealanie
Ja na pewno lepiej fizycznie, choć w szpitalu brałam przeciw bólowe
i było całkiem fajnie, wiadomo bolało ale nie jak po Bartusiu . W
domu nie biorę środków więc odczuwam ciągnięcia i pobolewa ale z
każdym dniem lepiej. A najważniejsze to to że psychicznie lepiej, bo
z małym wszystko dobrze, a przy Bartusiu co chwilę jak nie złe
wyniki to bioderka, to wizyta u kardiologa na cito, to przepuklina
i te pokłucia i wenflony, a teraz nic błogi spokój narazie żadnych
wątpliwości związanych ze stanem zdrowia. Jestem szczęśliwa i
odpukuje w niemalowane :)