smallcloud
28.01.11, 13:39
ja wiem że kawały o teściowych są zabawne ale nie sądziłam że będę miała to na własnym podwórku.
Moja matka zawsze jakoś lajtowo podchodziła do K. jest bo jest ja to ni grzeje ni ziębi.
Do czasu jak zaczęła przychodzić i zajmować się Hanią.
Czepia się K o wszystko: o to że źle poskładał pranie, źle gotuje kasze gryczaną, że źle Hanie trzyma, że wyjada wszystko z lodówki, że siedzi po godzinach w pracy - wszystko jest przedmiotem obgadywania.
Na nieszczęście nakręca i mnie bo gada - patrz wziął ostatnia mandarynkę a Tobie nie zostawił, patrz jeździ sobie po księgarni a Ty sama z dzieckiem cały dzień wcale się nie śpieszy do Was.
Albo mówi: O skończył się ten żel pod prysznic co ci kupiłam, K. ci podbiera?
Nie ma już ciasta drożdżowego które wczoraj przyniosłam, K. zjadł wszystko???
Szczytem chamstwa zaczęło być u mojej mamy gadanie, że K. ma kiepską prace i mogłam się bogato wydać przecież. I ciągnie ten temat, że biduje a mogłam mieć lepiej, że ten i ten to zarabia tyle i tyle....
Dziś przebrała się miarka jak usłyszałam.. "wiesz tak sobie ostatnio pomyślałam że właściwie same we dwie byśmy sobie świetnie dały radę z Hanią, K. niepotrzebny"
Powiedziałam matce że ma obsesje na punkcie K. i jest zazdrosna o wnuczkę.
Moja matkę aż nosi jak K. trzyma Hanie na rękach bawi się z nią czy całuje.
Nie mam pojęcia skąd u niej taka wrogość i zajadłość.
Przyznała się że nie ma pojęcia skąd u niej taka antypatia i że się jej wręcz śni K. że nosi Hanie i wszystko ja wkurza w nim.
Już 100 razy słyszałam że mój mąż na mnie oszczędził i dlatego nie wzięliśmy położnej i miałam tak straszny poród i ze jak ona by była przy porodzie to na pewno inaczej by się to potoczyło...
Na szczęście już niedługo wracam do pracy i mnie się nasłucham, ale póki co, nie mam pojęcia jak się do tego ustosunkować.
owszem mój K. ma wady - jak każdy - ale do licha to dobry facet, mój mąż i ojciec Hani która kocha szalenie.