sss9
05.03.10, 17:00
bi.gazeta.pl/im/9/7628/z7628039X.jpg
"[...] Torbay to popularny w Wielkiej Brytanii ośrodek turystyczny. W
miejskich autobusach zawisły tam plakaty z dzieckiem ubrudzonym i
bawiącym się psią kupą. Do tego hasło: "Children will put anything in
their mouth" (Dzieci do ust włożą cokolwiek). A pod spodem numer
telefonu, pod którym można zgłaszać niefrasobliwych właścicieli
czworonogów.
"Poskutkowało - chwalił potem na łamach "Telegraph" Dave Butt,
miejski radny. - Liczba zgłoszeń dotyczących psich kup pozostawionych
na ulicach spadła z 400 zgłoszonych w kwietniu do 185 w czerwcu.
Dodatkowo nikt nie narzekał na formę kampanii, wręcz przeciwnie.
Ludzie dzwonili, by powiedzieć: W końcu! Byli wdzięczni za to, że
jesteśmy ostrzy w przekazie". [...]"
czy taka akcja ma szanse powodzenia w Gliwicach? nie wiem, bo czy do
policji, albo straży miejskiej zgłaszani są niesforni właściciele
psów? nie wiem też ile mandatów wystawiono za zanieczyszczanie miasta
przez psy.
wiem, że ta i podobne akcje są potrzebne w Gliwicach - mieście, które
po raz kolejny są liderem, tym razem w kategorii: zasrane miasto.
jeżeli naszym magistrackim gołębiom spodoba się akcja i zechcą ją
wdrożyć, to niech tym razem nie oklejają taśmą klejącą plakatów na
szybach w autobusach, bo to naprawdę jest pomysł debili.
:)