Gość: obserwator
IP: *.fbx.proxad.net
20.06.10, 14:45
W lokalu wyborczym w śródmieściu Gliwic przy ulicy Studziennej po godzinie
13.00, miała miejsce potyczka słowna, pomiędzy chcącymi oddać swoje glosy
dwoma mężczyznami a przewodniczącym komisji wyborczej. Rozmowa była niezbyt
jasna, ale wynikało z niej niezbicie że obaj panowie znajdują się na liście
dodatkowej, a mimo to przewodniczący upierał się przy swoim zdaniu.
W pewnym momencie ktoś z kolejki /jakiś pan/ , oznajmił że osoby te to nowy
ale już dosyć dawno "zasiedziały" proboszcz parafii wojskowej , a drugi to
kapelan straży granicznej.
Widocznie to zdecydowane stanowisko oczekującego w kolejce gostka, spowodowało
że przewodniczący tej komisji do kogoś zadzwonił, i pozwolił tym dwom osobom
wydać karty do głosowania.
Z jednej strony incydent ten, to dowód na to że raczej wszystko odbywa się pod
baczną uwagą i skrupulatnie, z drugiej zaś, jest to dowód na bałagan
meldunkowy Gliwic.
Ktoś powie że niedługo podobno nie będzie obowiązku meldowania, to w takim
razie ja się bardzo poważnie obawiam o bezpieczeństo wyborcze, czyli mówiąc
językiem prostym, że nie zostaną takie wybory sfałszowane.
A Wy forumowicze co o tym sądzicie???
*************************************************************************