patrykpluciennik
23.07.10, 12:22
Oto sytuacja, która przydarzyła mi się w szpitalu wojskowym w Gliwicach w dniu 21.07.2010 r. około godziny 17.00.
Z bólem palca dłoni pojechałam do ww. szpitala na dyżur chirurgiczny. Wcześniej dzwoniłam do swojej przychodni „Toszecka”, aby się dowiedzieć czy przyjmuje jeszcze chirurg, otrzymałam wiadomość, że nie, ale dyżuruje w szpitalu wojskowym.
W izbie przyjęć pani pielęgniarka zapytała mnie, w jakim celu tu przybyłam? Odpowiedziałam, że boli mnie od wczoraj wieczora palec, a dziś w godzinach południowych nagle zaczął w szybkim tempie puchnąć, otrzymałam odpowiedz, że ta pani jest od 26 lat pielęgniarką i wie, że takie rzeczy się nie zdarzają… i powinnam rano odwiedzić swoją przychodnię (więc jak miałam rano pójść do przychodni skoro nic się jeszcze z tym palcem „strasznego” nie działo, dodając, że ludzie „czasami” rano pracują…).
Więcej: www.ngliwice.pl/szpital-nieprzyjazny-pacjentom