patrykpluciennik
23.09.10, 01:07
Prawie rok temu został udaremniony przez policję przejazd referendalnego tramwaju przez Gliwice. Przypomnijmy sobie, co dokładnie wydarzyło się 6 listopada 2009 roku.
W godzinach porannych w gliwickiej zajezdni pojawiły się media, by porozmawiać o celach przejazdu. Słyszeliśmy „że tramwaj ma przypomnieć mieszkańcom, iż może wrócić jeszcze na gliwickie torowiska i tylko udział w referendum pozwoli zmienić sposób zarządzania miastem”. Wszystko zostało zorganizowane pod hasłem „Tak dla tramwaju, Nie dla Frankiewicza”.
Przed samym wyjazdem pojawiła się policja, która zablokowała tramwaj. Jednak bezprawnie postawiony radiowóz na torowisku Tramwajów Śląskich udało się ominąć. Policja reagowała błyskawicznie. Już po kilkudziesięciu metrach tramwaj został zatrzymany przez funkcjonariusza policji.
Zamieszanie trwało prawie 2 godziny, kiedy na miejscu pojawił się pan Marek Słomski rzecznik gliwickiej policji.
Uzgodniono, że tramwaj może przejechać do mostu na ulicy Zabrskiej, na której została ustawiona blokada, która towarzyszyła referendystom do końca postoju.
Teraz możemy popatrzeć na te wydarzenia z perspektywy czasu. Zastanowić się, czy rzeczywiście warunki drogowe w Gliwicach niepozwalany na przejazd tramwaju, czy może powód był zupełnie inny. Kiedy to prezydent Zygmunt Frankiewicz namawiał mieszkańców do nieuczestniczenia w referendum, a tramwaj w centrum miasta byłbym znakomitą promocją tego, w pełni demokratycznego, wydarzenia.
WIDEO: www.ngliwice.pl/z-archwium-blokada-przejazdu-tramwaju