BRAVO-BRAVO-BRAVO!

IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 13.04.04, 14:23
BRAVO

Dupencja za friko,
piwencja bez pianki,
do tego – muzyka!
U Lichwy ze szklanki...

Na kredyt - wyłgana
struktura terroru
jest kompletnie sama
w poczuciu humoru!

Niczym z mleczkiem - kawka
- stygnie w mojej szklance
nieśmiertelna dawka
stojąca na bramce.

Stoi - kuwa mać!
By dalej donosić,
co naród chce brać
w urodziny Zosi!

Kompetentnie - gnida
rozróżnić potrafi
Niemiaszka od Żyda
i prezesa mafii!

Cholera go wie...
Czy go – kurna - znam!
Łacha sobie drze
z policjantow - drań!

Apropopostan:
Państwo praw czlowieka,
to morderca – cham...
Papała go czeka!

Hip-Hop czeka też!
W onego Europie
bramkę trzyma pies,
nazywany Szkopem!

Kacapy - kochane!
BRAVO - kurna - nóżka
otrzymuje dane
od kolegi - BUZKA!

Panie kolezanki
oraz inne damy
wyczyściły banki!
Kwach jest zrujnowany!

Miliardy długu
w gotowce u ludzi
gadają do Ludu:
Konstytucja - nudzi!

...Wysypisko śmieci
kredytbar - Europa
wydał - Kwach - na dzieci...
- Szkoda że u Szkopa!

(c)www.bravo.bydgoszcz.prv.pl/
    • Gość: konsul generalny Re: BRAVO-BRAVO-BRAVO! IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.04, 14:44
      Odpowiedz na dzialania MSZ i Konsula w Bernie skierowane przeciwko
      Zwiazkowi Organizacji Polskich w Szwajcarii.

      W oparciu o prawo prasowe i w odpowiedzi na krytyczny artykul? zamieszczony
      w "Naszej Gazetce" Nr. 1 z 2003 r., wyjasniamy uprzejmie, ze kwestionowany
      tytul naszego tekstu: "Stanowisko Polonii szwajcarskiej wobec sytuacji w
      Polsce", byl tytulem odredakcyjnym umieszczonym niezaleznie od tytulu
      wlasciwego, ktory brzmial: "Niepodleglosc to obowiazek". Autorzy krytyki sami
      przeciez rowniez nadali swemu tekstowi tytul: "Polonia szwajcarska a ZOP...",
      mimo ze podpisala sie pod tym mniej niz 1/3 organizacji i placowek
      polskojezycznych, do ktorych Pan Konsul Miazgowski byl uprzejmy wyslac listy.
      Wbrew Panstwa twierdzeniom nasz tekst zostal do "Naszej Gazetki" wyslany i
      jesli nawet z jakichs powodow do rak Redaktora nie dotarl, to zarowno Redaktor,
      jak i 12 innych podpisanych pod krytyka osob, mialo w reku tresc chickagowskiej
      publikacji naszego tekstu i nic nie stalo na przeszkodzie, by ja opublikowac.
      Czytelnicy NG nie musieliby wowczas do nas wydzwaniac, pytajac: "o co wlasciwie
      chodzi". Perturbacje z poczta moga czasami sie zdarzac, czego dowodem jest nie
      dotarcie akurat tej NG do dr Pyszki, mimo ze ja prenumeruje i ze jest glownym
      krytykowanym. Obawiamy sie jednak, ze krytykujacy chcieli po prostu
      krytykowany tekst przed Czytelnikami ukryc, bo byc moze ktos moglby nie
      dostrzec tam ani antysemityzmu, ani tez rasizmu (proponujemy przestudiowanie
      definicji tych pojec) i doszedlby ? nie daj Boze ? do wniosku, ze to nie my
      histeryzujemy. Podejrzenia nasze wydaje sie potwierdzac fakt, ze w krytyce
      Autorzy nie przytoczyli nawet wlasciwego tytulu naszego opracowania. Nie jest
      rowniez prawda, ze tekst ZOP-u wyslano tylko "na druga polkule", bo byl on
      wydrukowany takze i w wydawanej w Kraju "Naszej Polsce". Nasi Szanowni Krytycy
      popelniaja kolejna niekonsekwencje piszac o "Naszej Gazetce", jako o "pismie
      Polonii Szwajcarskiej", mimo ze NG nie jest w Szwajcarii ani polskojezycznym
      pismem jedynym, ani tez najwiekszym. Sa bowiem jeszcze znacznie liczniej
      prenumerowane "Wiadomosci", wydawane przez Polskie Duszpasterstwo Katolickie w
      Szwajcarii, ktore do Polonii niewatpliwie tez nalezy. W mysl wiec Panstwa
      filozofii nikt nie ma prawa (a juz Autorzy krytyki i sama NG tym bardziej)
      nazywac "Nasza Gazetke" "Pismem Polonii Szwajcarskiej", a co najwyzej: "jednym
      z pism Polonii szwajcarskiej".

      Z inwektywami, ktore zechcieliscie Panstwo uzyc w miejsce brakujacych
      argumentow, nie bedziemy polemizowac i nie bedziemy rowniez przypominac kto
      personalnie, czy ktora z podpisanych organizacji zbiorowo, holubila rezimowe
      ambasady od zawsze, a ktora tylko za dyktatury Jaruzelskiego. Mlodszym
      Czytelnikom "Naszej Gazetki" chcemy tylko wyjasnic, ze Zwiazek Organizacji
      Polskich zostal zalozony przez polskich kombatantow jako organizacja dachowa
      polskich organizacji niepodleglosciowych w Szwajcarii i my te niepodleglosciowe
      tradycje kontynuujemy. Nawiasem mowiac nawet i wsrod kombatantow zdarzali sie
      polskiej niepodleglosci przeciwnicy. Podpisane pod krytyka organizacje w
      znakomitej wiekszosci nigdy do ZOP-u nie nalezaly, badz nalezec przestaly, albo
      z powodu odzegnywania sie od postawy niepodleglosciowej, albo od wartosci
      chrzescijanskich, ktore wyznajemy. Inne powody nie sa nam znane.

      Polaryzacja srodowisk polskich i polonijnych w krytycznych dla Polski
      momentach nie jest niczym nowym. Tak bylo podczas rozbiorow, w czasie zaborow
      (z sowieckim wlacznie) i w okresie naszych narodowych powstan. Przesuniecia
      polskich granic i migracje ludnosci w przeszlosci sprawily ponadto, ze jezykiem
      polskim posluguja sie rowniez i grupy narodowe oraz srodowiska Polsce i Polakom
      wrogie. Proniemieckie i prosowieckie "piate kolumny" nie wziely sie przeciez z
      niczego. Obecnie krystalizujacy sie podzial w Polsce i wsrod Polonii, obcych
      narodowo polskojezycznych srodowisk nie wylaczajac, jest w zasadzie bardzo
      przejrzysty. Jedni, jak Wy Panstwo, sa zwolennikami likwidacji Panstwa
      Polskiego, a inni, jak my miedzy innymi, chca pozostac wierni przelanej krwi
      naszych Przodkow i uwazaja za swoj obowiazek przekazanie

      niepodleglego Panstwa Polskiego nastepnym polskim pokoleniom. Panstwa stosunek
      do tekstu "Niepodleglosc to obowiazek" jeszcze jaskrawiej Wasza pozycje okresla.

      Komunisci, zacheceni nie ukaraniem ich za stare zbrodnie i oszustwa, biora
      sie ochoczo do oszustwa nowego. Przejawszy tym razem formalnie demokratyczna
      wladze nie wyzbyli sie jednak starych nawykow i nie moga sie odzwyczaic od
      traktowania demokracji jako instrumentu, ktory â?? zaleznie od potrzeb â??
      pojawia sie i znika. Niepewnej emigracji probuje sie na przyklad cofnac
      konstytucyjne prawo do udzialu w referendum na temat niepodleglosci Polski.
      Wymyslili nawet, na wszelki wypadek, ze wynik tego referendum nie bedzie ich
      obowiazywal. Bo oni juz przed referendum zadecydowali o kolejnym Polski
      ubezwlasnowolnieniu i jako wiodacy likwidatorzy aktywizuja swoich podwladnych i
      mobilizuja zwolennikow. Starym zwyczajem kazdy nieposluszny poglad, a juz wola
      zachowania niepodleglosci szczegolnie, musi byc totalnie zwalczany. Na faxie,
      ktory otrzymaliscie Panstwo z naszym tekstem, mozna przeczytac, ze przyszedl on
      do Ambasady z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zarzadzanego aktualnie przez
      Pana Towarzysza Cimoszewicza. Pan Konsul, choc stosunkowo nowy, rozpoczal
      natychmiast dochodzenie po staremu. W kilkudziesieciu listach domagal sie
      zeznan Adresatow na temat ich pogladow. Jest nawet wskazowka naprowadzajaca na
      poprawna odpowiedz, a informujaca, ze my atakujemy "Polske i jej osiagniecia"
      (jako, ze nie wszyscy Adresaci mogliby sie sami tego dopatrzyc). No i
      oczywiscie kwestionariusz, na ktorym Adresaci maja wpisac kto z kim sie
      kontaktuje i dlaczego. Umieszczony w rozdzielniku ZOP otrzymal sam tylko
      kwestionariusz, bez pisma przewodniego zawierajacego te "wskazowke", ale i bez
      jakiejkolwiek informacji po co to wszystko. Trzeba bedzie tez znowu
      inwigilowac, Panie Konsulu, bo a nuz ktos poglady, albo kontakty zmieni. No a
      poza tym co z tymi organizacjami, ktorych w pokomunistycznym rejestrze nie ma i
      co z Polonusami niezrzeszonymi? Tez beda przesluchiwani?

      Pan Redaktor Kilarski byl uprzejmy "w imieniu Organizacji Polskich w
      Szwajcarii oraz Naszej Gazetki podziekowac Konsulowi R.P. w Bernie p.
      Wojciechowi Miazgowskiemu, za wlasciwa ocene i zgodna z ta ocena szybka reakcje
      wobec tekstu ZOP-u godzacego w dobre imie Polonii Szwajcarskiej", a takze
      stwierdzil, ze "Konsul W. Miazgowski udowodnil, ze nie tylko wypelnia funkcje
      urzednika panstwowego, ale rowniez lezy mu na sercu dobre imie Polski i
      srodowisk polonijnych". Otoz Szanowny Panie Redaktorze niech Pan zbierze
      mysli, bo Pan sam sobie zaprzecza. Nie moze Pan przeciez dziekowac "w imieniu
      Organizacji Polskich w Szwajcarii" bez zgody ZOP-u, jesli bez Pana zgody
      Zwiazkowi Organizacji Polskich czynic Pan tego zabrania. Moze juz lepiej to
      ujac: "w imieniu nieniepodleglosciowych Organizacji Polskich w Szwajcarii",
      albo jakos podobnie. Bo my do urzedowania i aktywnosci Pana Konsula
      Miazgowskiego osmielamy sie miec pewne zastrzezenia. Dla przykladu:
      zwrocilismy kiedys pisemnie uwage, ze pracownice Konsulatu nie przedstawiaja
      sie przyjmujac telefony. Pan Konsul Miazgowski ubolewal wtedy nad pisemna
      forma naszej interwencji, ale minelo kilka lat i Mile Panie z Konsulatu dalej
      temu PRL-owskiemu zwyczajowi holduja. Albo wyslalismy do Ambasady faxem kopie
      artykulu z zuryskiego "Tages Anzeiger", gdzie Polakom przypisywano wspoludzial
      w holokauscie Zydow. Skutkiem braku reakcji Pana Konsula Miazgowskiego
      napisalismy sami list otwarty odpierajacy te oszczerstwa, bo jest dla nas
      rzecza zupelnie zrozumiala, ze zwalczanie antypolonizmu jest zadaniem
      przedstawic
      • Gość: XYZ Re: BRAVO-BRAVO-BRAVO! IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 14.04.04, 15:29
        I co z tego wynika?
        • Gość: XYZ Re: BRAVO-BRAVO-BRAVO! IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.04, 21:06
          wlasnie
    • Gość: ADOPLF Re: BRAVO-BRAVO-BRAVO! IP: *.dip.t-dialin.net 14.04.04, 21:56
      Lösungen: - Seite 172 –

      Nr.2 (Winkel 45o) a) b)
      c)

      Nr.4 (Ableitungen gleichsetzen!)

      Nr.7 (Schnittpunkte bestimmen – Tangentensteigungen in diesen Punkten –
      Schnittwinkel)

      a)

      b)


      Nr.8 (P bzw. S bestimmen – Steigung der Sekante für f´(x) einsetzen)

      a) P(1;3) S(3;29) B(2;14)
      b) P(-1;19) S(0;6)
      c) P(0;4) S(1;8)
      d) P(4;16) S(9;35)

      Weiterhin ist es empfehlenswert, die behandelten Beispielaufgaben noch einmal
      zu bearbeiten, die Lösungen dann mit unseren Ergebnissen vergleichen.

      Ein frohes Osterfest für Sie und Ihre Familie

      • Gość: GUCIO Re: BRAVO-BRAVO-BRAVO! IP: *.mcbone.net / *.mcbone.net 15.04.04, 13:55
        Dies ist die HTML-Version der Datei http://www.publizist-
        schenk.de/dokumente/charlo-3.doc.
        G o o g l e erzeugt beim Web-Durchgang automatische HTML-Versionen von
        Dokumenten.
        Um einen Link oder ein Bookmark zu dieser Seite herzustellen, benutzen Sie
        bitte die folgende URL: http://www.google.com/search?
        q=cache:f3s7fZwD_qIJ:www.publizist-schenk.de/dokumente/charlo-
        3.doc+gleiwitzer+seilschaft&hl=de&ie=UTF-8


        Google steht zu den Verfassern dieser Seite in keiner Beziehung.
        Diese Suchbegriffe wurden hervorgehoben: gleiwitzer seilschaft



        --------------------------------------------------------------------------------

        DIE CHARLOTTENBURGER


        Wie Nationalsozialisten das Bundeskriminalamt aufbauten


        von Dieter Schenk


        Jeder wusste vom anderen, welche Leichen er im Keller hatte. Man nannte sie
        die „Charlottenburger“, weil sie an der Führerschule der Sicherheitspolizei in
        Berlin-Charlottenburg ausgebildet wurden. An der Spitze stand das Triumvirat
        Paul Dickopf, Rolf Holle und Dr. Bernhard Niggemeyer. Sie legten die Grundlagen
        für das Bundeskriminalamt (BKA). Ihre fachlichen und organisatorischen
        Fähigkeiten erlernten Holle und Niggemeyer im Reichssicherheitshauptamt (RSHA),
        Dickopf als Spezialist des Sicherheitsdienstes (SD).

        Diese Hintergründe wurden erst durch die nach Dickopfs Tod 1972
        hinterlassenen persönlichen Akten offenbar. BKA-Präsident Horst Herold
        beauftragte 1976 den Kriminaldirektor Helmut Prante mit einer Auswertung des
        Dickopf-Nachlasses. Der Kriminalist rätselte, ob sich Dickopf bei der Gründung
        des BKA des US-Geheimdienstes bediente oder ob es umgekehrt gewesen sein
        könnte – auf jeden Fall müsse die Geschichte des BKA neu geschrieben werden.
        Dazu kam es nicht, denn die Terrorismusbekämpfung genoss absoluten Vorrang und
        Herold hatte nach eigenen Angaben den Kopf nicht frei für eine
        Vergangenheitsbewältigung, zumal das BKA seinerzeit von den Medien ohnenhin
        kritisch beurteilt wurde. Dr.Helmut Mertz, Leiter der Verwaltungsabteilung,
        verfügte die zur Verschlusssache erklärten und versiegelten Akten an das
        Bundesarchiv Koblenz mit einer Benutzersperre bis zum 1.1.2000. Im Jahre 1997
        lehnte das BKA den Antrag des Verfassers, das Archivgut für eine Herold-
        Biografie auswerten zu dürfen, mit der fragwürdigen Begründung ab, dass die
        Freigabe „dem Willen des Paul Dickopf widerspräche“. Nachfolgend werden
        Berichte, Briefe, Notizen, Lebensläufe und amtliche Schriftstücke dieses
        Materials und Archivunterlagen des ehemaligen Berlin Document Centers
        dokumentiert sowie Angaben von Zeitzeugen zitiert.


        Zentrale Figur der BKA-Historie ist Paul Dickopf. Nachdem er zur Forstlaufbahn
        nicht zugelassen worden war und ein Jurastudium abbrach, entschied er sich 1936
        für die Reichskriminalpolizei; als Mitglied des Nationalsozialistischen
        Deutschen Studentenbundes hatte seine Bewerbung Erfolg. Den Kommissar-Lehrgang
        schloss er mit „gut“ und der Beurteilung ab: „Dickopf ist nach
        Charaktereigenschaften, Haltung, Auftreten und Wissen ein durchaus geeigneter
        SS-Führer.“ Er wurde zum Kriminalkommissar mit dem Angleichungsdienstgrad SS-
        Untersturmführer befördert und versah zunächst Dienst in Karlsruhe, wie auch
        sein Kollege Niggemeyer. Bereits Ende 1939 erfolgte Dickopfs Versetzung in eine
        andere Sparte, nämlich zu einer Abwehrstelle in Stuttgart, wo er sich mit
        Spionage und Gegenspionage befasste. Im Sommer 1942 ordnete ihn die Berliner
        Canaris-Zentrale zur Einweisung nach Paris ab, weil er einen selbständigen
        Posten in der Schweiz übernehmen sollte. Nach eigenem Bekunden wollte Dickopf
        jedoch mit dem NS-Regime brechen, tauchte in Paris unter und hielt sich mit
        Unterstützung eines „schweizer Freundes“ für etwa ein Jahr in Brüssel
        verborgen, um sich am 7. Juli 1943 in die Schweiz abzusetzen. Dort wurde er als
        politischer Flüchtling anerkannt und fertigte Dossiers über die deutsche
        Abwehr, den Sicherheitsdienst und die Geheime Staatspolizei für die Schweizer
        Bundespolizei und für den US-Geheimdienst bei der amerikanischen Gesandtschaft
        in Bern an. Er gab sich als Gegner des Nationalsozialismus aus und bezeichnete
        sich nach dem Krieg als Widerstandskämpfer.


        Es gibt Anhaltspunkte dafür, dass dies nur die halbe Wahrheit ist. Zwar
        wurde Dickopf seit dem Mai 1943 im deutschen Fahndungsbuch ausgeschrieben,
        jedoch weisen die Akten keine Fahndungsaktivitäten aus. Seiner Ehefrau wurde
        das Gehalt bis zum 1. Januar 1944 weitergezahlt. Gravierende Gründe nähren den
        Verdacht, dass die Flucht aus Paris vorgetäuscht war, um ihn als Doppelagenten
        einzusetzen. Denn es stellte sich heraus, dass es sich bei dem schweizer
        Freund, der Dickopfs Unterkunft und Lebensunterhalt in Brüssel und Lausanne
        bestritt, um einen glühenden Verehrer des Nationalsozialismus handelte. Die
        Rede ist von François Genoud, der nach dem Krieg mit Urheberrechten - u.a. an
        den Goebbels-Tagebüchern - und Devotionalien Bormanns und Goebbels Geschäfte
        trieb und sich seiner hochkarätigen SS-Freunde in Südamerika rühmte. Der
        britische Autor David Ivring, ein Hitler-Apologet und Holocaust-Verleugner,
        erwähnte im Vorwort seines Buches „Hitler und seine Feldherrn“ (1965), dass ihm
        Genoud wichtige Dokumente Bormanns zugänglich machte. Es spricht also einiges
        dafür, dass die Canaris-Spezialisten eine Legende aufgebaut hatten, um
        den „politischen Flüchtling“ Dickopf in der Schweiz als Agenten zu etablieren
        und für ihre Zwecke zur Erforschung des Gegners einzusetzen.


        Bereits 1946 entwickelte Dickopf Pläne für den Aufbau
        eines „Antikommunistischen Nachrichtendienstes“, betätigte sich also in seinem
        eigentlichen Metier der Geheimdienste. Seine Auftraggeber zählten weiterhin zum
        Außenposten des Office of Strategic Services (OSS) in Bern, einem Vorläufer der
        CIA. Dickopf entwarf Pläne, die gesamte „Ostzone“ mit einem Netz von
        Vertrauensleuten zu überziehen. „Die hierzu geeigneten Leute sind vorhanden und
        bedürfen nur genauer Anweisungen.“ Auch bot er an, mit früheren Berufskameraden
        in Verbindung zu treten. „Ich sehe hier außerordentliche Möglichkeiten, die
        nicht ungenutzt bleiben sollten, (...) eine Bresche in die deutsch-
        kommunistische Front zu schlagen.“

        1948 wurde Dickopf mit Hilfe einer Bescheinigung der Bundesanwaltschaft
        Bern durch die Wiesbadener Spruchkammer im Entnazifizierungverfahren als
        Entlasteter (Gruppe 5) eingestuft. Ab da widmete er sich der Sammlung von
        Material für den Aufbau einer „Kriminalpolizeilichen Zentralstelle für den
        Bereich der westdeutschen Länder“ und nahm Verbindung zu seinem Freund und
        Charlottenburger Lehrgangskollegen Rolf Holle auf.

        Holle, NSDAP-Mitglied seit 1937, kam über die Kripo Erfurt in das
        Reichssicherheitshauptamt, wo er am 20. April 1943 zum SS-Hauptsturmführer (SS-
        Nr. 327259) befördert wurde. Die dritte herausragende Führungskraft, Dr.
        Niggemeyer, war in den ersten Kriegsjahren als Direktor der Geheimen
        Feldpolizei eingesetzt und ab September 1943 im RSHA im Amt IV,
        Gegnererforschung und -bekämpfung, tätig. Zum Amt IV gehörte auch die
        Dienststelle Eichmanns (IV B 4).


        Durch die Verschärfung der Ost-West-Gegensätze und den Kalten Krieg
        spielte es ab Ende der vierziger Jahre im Nachkriegsdeutschland immer weniger
        eine Rolle, welche NS-Vergangenheit diese Leute aufwiesen, man glaubte
        vielmehr, sie seien als Spezialisten unentbehrlich. Mit dieser Großzügigkeit,
        NS-Verbrechen Vergessen zu machen, verfuhren Bundesregierung und westliche
        Besatzungsmächte nicht nur im Bereich der Inneren Sicherheit, sondern auch in
        Wirtschaft, Industrie, Verwaltung, Justiz und Wissenschaft.

        Zunächst leistete das Duo Dickopf-Holle die eigentliche organisatorische
        Pionierarbe
Pełna wersja