Dodaj do ulubionych

II LO - czyli stary 'Wrobel'

22.02.02, 20:53
Nie wiem czy o Dwojce juz dyskusja byla, bo nie sprawdzalem historii forum_gliwice, ale zainspirowal mnie wpis Mirka, i tak sobie pomyslalem, mimo ze ogolny watek liceow w Gliwicach juz byl, ze na pewno znajda sie osoby, ktore chodzily do tej szkoly i tez sobie powspominaja te rozne czasy... Jak juz niektorych niezyjacych jak p. plk. Weglicki, czy nadal tam uczacych jak slawetny historyk Trojan... i innych, a kto mial angielski z prof. Stepien lub bilogie z prof. Winnicka?

Sebush
Obserwuj wątek
    • Gość: jola Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.02, 11:07
      sebush napisał(a):

      > Nie wiem czy o Dwojce juz dyskusja byla, bo nie sprawdzalem historii forum_gliw
      > ice, ale zainspirowal mnie wpis Mirka, i tak sobie pomyslalem, mimo ze ogolny w
      > atek liceow w Gliwicach juz byl, ze na pewno znajda sie osoby, ktore chodzily d
      > o tej szkoly i tez sobie powspominaja te rozne czasy... Jak juz niektorych niez
      > yjacych jak p. plk. Weglicki, czy nadal tam uczacych jak slawetny historyk Troj
      > an... i innych, a kto mial angielski z prof. Stepien lub bilogie z prof. Winnic
      > ka?
      >
      > Sebush

      A z jakiego jestes rocznika? bo wszyscy o ktorych napisales sa z moich czasow no
      dodalabym jeszcze Zajdel z fizyki, i nawet nie wiedzilam ze Weglicki juz nie
      zyje to jego slawne jak macie pitania to pitajcie :) pamietam ze my mowilismy na
      niego Hidrant, a Trojan nawet byl przez moment naszym wychowawcą, ten stres przed
      klasowka albo odpowiedzią :O Z Winnicką mialam biole przez rok i bylo to znacznie
      przyjemniejsze niz w 1 klasie z Kuczek, potem uczyl nas Popiel no i to byla
      naprawde przyjemnosc :) a angielski mialam z Kazana (zreszta nasza wychowczyni)
      pozdrawiam z Wrocławia jola'74

      • Gość: ADAś Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 15:21
        O rany! Świetnie sobie przypomnieć Dwójkę. Ja również pamiętam Steve'a, prof.
        Kazanę, z którą miałam angielski, prof. Uzarowicz, której nie znosiłam.Matmę
        miałam z prof. Frankowskim - pycha.Ile to już lat minęło? Matura 1994. Potem z
        dwójką nie miałam wiele wspólnego, ale pamiętam , że tam po raz piewszy się
        zakochałam. I było to tak mocne, że pamiętam nawet,że najczęściej miał lekcje w
        sali nr 33.To była bardzo znana persona, więc nie bedę głośno wspominać.Polski
        miałam z Elą Wardą, która wspominam bardzo miło. Dzięki jej zaangażowaniu
        poszłam na Kulturoznawstwo.Biologię z prof. Winnicką, którą również bardzo
        lubiłam.Ganderska nadal jest dyrektorką.Pozdrawiam Iwetę, ponieważ parę razy
        zamieniłyśmy kilka słów na korytarzu.Pamiętam również Przeglądy Małych Form
        Teatralnych,moją pierwszą miłość(mam nadzieję,że niźle mu
        się powodzi).Po latach chciałabym wrócić do dwójki i łapię się na tym, że
        wspomiam ją bardzo dobrze.
        • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 26.02.02, 11:40
          Witaj ADA w gronie Dwojkowiczow! Jo swietnie, ze dobra
          mysl o tej szkole nie ginie! Ja wymienione przez Ciebie
          osoby znam, ale tylko w widzenia. Jedynie prof.
          Uzarowicz mialem w ostatnim roku nauki, mnie denerwolo
          to jej schematyczne podejscie do nauczania jezyka,
          zawsze dominowala gramatyka, zamiast prwadziwej
          komunikacji jezykowej, jezyk to nie przeciez gramatyka
          nauczana jak mata...

          Iweta, to moze ta blondyna, ktora byla przewodniczaca
          samoprzadu uczniowskiego w szkole? A pamietasz sklepik
          uczniwoski na gorze budynku? Ja pamietam tez proby
          wydawania gazetki uczniowskiej, ale poza numery probne
          to nigdy nie wyszlo, a szkoda dzis to przeciez
          historia...

          Sebush
          • Gość: adaŚ Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 12:17
            Witaj Sebush!
            Pamiętam oczywiście sklepik uczniowski na górze budynku,pamiętam też taką małą
            salkę na górze, gdzie pewni bardzo zdolni grali na perkusji.Pamiętam również
            akademię filmową w starej sali kina Amok.Iweta była przewodniczącą samorządu
            uczniowskiego i miała kręcone włosy i cały czas się śmiała.Tyle pamiętam.
            kiedyś bardzo chciałam przyjść do dwójki i posiedzieć na lekcji polskiego, ale
            nawet nie wiem, czy Ela Warda tam jeszcze uczy.Ale teraz, gdy są tam roczniki
            gimnazjalne, to już chyba nie to samo.
            Pamiętam również palarnię na dole, miejsce kultowe dla wtajemniczonych,
            pamiętam chłopaka, który się tam próbował powiesić i wiem, co z tego wynikło.
            Teraz sobie przypomniałam, że fizy uczyła mnie prof. Kopiec, którą bardzo
            subtelnie nazywaliśmy Gziutem, w bibliotece pracowała żona matematyka zwana
            Papugą. Zupełnie nie pamiętam, jak się nazywała moja historyczka, chociaż
            zdawałam maturę z historii, nie pamiętam zupełnie mojej wychowawczyni i gdybym
            miała powiedzieć, kogo pamiętam najbardziej, to na pewno prof. Kazanę.To była
            bardzo surowa, ale niesamowita anglistka. Wszystko, czego tak naprawdę
            nauczyłam się, miało miejsce na jej lekcjach.Właściwie, kiedy wyjechał Steve, a
            potem przestała uczyć Kazana nie było już jak dawniej.Pamiętam,że raz w
            tygodniu spotykaliśmy się w sali na drugim piętrze, aby razem z E. Wardą
            oglądać filmy na video.Panią Winnicką pamiętam doskonale i myślę,że i ona mnie
            dobrze pamięta. Kiedyś spotkałam ją w Gliwicach. Sebush zdradź coś więcej na
            swój temat.W kórym soku zdawałeś maturę, co robisz teraz w swoim
            życiu.Pozdrawiam ada
            • Gość: jola Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 12:46
              Od pani Kazany dowiedzialm sie niedawno ze p.Warda ma dwoch malych synkow wiec
              chyba teraz nie pracuje. A teatrzyki były super, pamiętam jak w pierwszej klasie
              przedstawialismy pantonime "moja ulica" i KajtekG (Iweta pewnie kojarzy :)
              wystepowal jako Jezus, a na dniach angielskich robilismy playback abby (sama
              wystepowalam :O) to byly czasy :)
              A pamietacie pana woznego? wiecznie klocil sie z Ganderska:)
              I na dole kolo palarni kupowalo sie pyszne bulki od pani Kasi,
              Iweta a pamietasz wycieczke do Londynu?
              pozdrawiam jola
            • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 27.02.02, 11:33
              Mature zdawalem w 1995 roku, a potem poszedlem na
              germanistyke na UO do Opola, a dzis jestem w Berlinie
              na stypendium rocznym, ale jak wszystko dobrze pojdzie
              to zamierzam robic tutaj doktorat... W Polsce, w
              Gliwicach bywam ze zmienna czestotliowscia, w Dwojce
              bylem ostatnio z jakis rok temu, a moze i dluzej...
              Wielu nauczycieli jest jeszcze z tzw. fundamentu, tj.
              prof.prof. Trojan, Kozuch, Warda, Mokrski, Stepien.
              Uzarowicz, Ganderska, Winnicka, Grela, Kopiec, to te
              osoby ktorych nazwiska jestem sobie w stanie
              przypomniec - polaczyc obraz z trescia w mej glowie,
              ale jest tez spora czesc bardzo sympatycznych mlodych
              nauczycieli, zwlaszcza z angola, tych znam z widzenia,
              nie wiem jak oceniaja ich dzisiejsi Dwojkowicze, ale to
              oni powinni sie tutaj wypowidziec, a jak widac na razie
              milcza...

              Pozdrowka

              Sebush [Sebastian]
              • dombir Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 23.01.03, 22:19
                Witam wszystkich!
                Nie jestem może obecnym dwójkowiczem, ale niedawnym. (Zaraz, kiedy to była ta
                matura?... 1999!) Większość ludzi, o których piszecie, mnie też "dotyczyła".
                Spróbuję sobie przypomnieć ten skład: Borowiecki (wycho), Trojan (wywarł na mój
                światopogląd większy wpływ niż zapewne sobie zdaję sprawę - i dzięki mu za
                to!), Kopiec (kabareciara!), Krawczyk-Strzelec (ta z owych "nowych", najlepsza
                anglistka jaką znałem, a było ich trochę w mojej karierze; robiła
                wrażenie "kosy", ale była za nami bardziej niż Borówa), Majda (kto go znał? o
                matko moja kochana!!!), Węglicki (ale krótko, niebawem zmarł i zastąpił go
                Smok - godny następca, moim zdaniem), Witer (kawał historii, w pewnym momencie
                jedyny nauczyciel po naszej stronie, ale i to sie zmieniło), Panek (to polski,
                nie wiem czy "starsi" ją znają. taka średnia na mój gust...), Uzarowicz
                (wszystko jasne; ja znam ją od zarania, bo przez 4 lata uczyła mnie prywatnie
                angielskiego), Frankowski (noż, kurde, proszę państwa! przecież to wszystko
                jest bez sensu! prosze mi sie porządnie wziąć do roboty, cholera!), Kopka
                (informatyka. no i tyle), była jeszcze babka od fakultetu humanistycznego,
                genialna, ale zapomniałem nazwiska. Pani wybaczy! No i biologica, ale też nie
                pamiętam - nie zostawiła na mnie szczególnego wrażenia (nie Winnicka, w kazdym
                bądź razie).
                Oki, lece poczytac dalsze wątki i może jeszcze się czymś pochwalę ;-P
                Pozdrówka! Dombir
        • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 28.02.02, 11:54
          A moze byscie zdradzily dziewczyny, co teraz robicie?
          Studiowalyscie moze na US'u w Katowicach czy moze na UO
          w Opolu, czy tez na naszej lokalnej poczciwej
          Politechnice. Ty Jolu jak widze zagniezdzials sie we
          Wroclawiu, zostalas tam po studiach. A prof. Kazana
          czyzby teraz tez mieszkala w stolicy Dolnego Slaska?
          Odezwijcie sie prosze...

          Sebush :-)
          • Gość: Emer Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.czarnecki.silesianet.pl 28.02.02, 12:19
            Sebush, mnie przyszło studiowac w Sosnowcu na Uniwersytecie Śląskim, na
            filologii angielskiej. A teraz pracuje w Gliwicach w Urzędzie Miejskim oraz
            jako tłumacz gdzie popadnie. Mieszkałam w Sosnowcu w akademiku i chociaz
            bardzo dobrze go wspominam, musze przyznac, że powrót do Gliwic wspominam
            jeszcze lepiej. Nie obrażając Sosnowiczan, oczywiście. :)
            Pozdrawiam
            Emer
          • Gość: jola Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 12:38
            No to zaczynam spowiedz :)
            Faktycznie zostalam we Wrocku po studiach co poniekad jest zwiazane z P.
            Warda , otoz jak Iweta zawsze mialam wrazenie, ze jakos za mna nie przepada (z
            calym szacunkiem do jej osoby) chociaz raczej zawsze bylam ukierunkowana
            humanistycznie, no i przy wystawianiu ocen dostalam wyzsza ale za umowa ze nie
            pojde na studia humanistyczne i poszlam na Akademie Ekonomiczna :))) i teraz
            stwierdzam , ze byl to swietny wybor :)Chociaz na razie realizuje sie w
            tworzeniu portala dla rodzicow :)
            Co do pani Kazany to pracuje w jakiejs szkole jezykowej w Gliwicach z naszym
            kolega z klasy wiec stad swieze wiadomosci, oprocz tego jej corka chodzi do
            szkoly z corka innej kolezanki (tez z klasy) alez to sie uklada ;)
            A moze ktos pamieta jak nazywal sie ten plastyk (uczyl tez w jedynce), o ktorym
            krazyly takie legendy.
            Iweta, ogladalam wczoraj kasete z wycieczki do Londynu i jeden z pierwszych
            kadrów to jak wygladasz przez okno i mowisz " czesc nazywam sie Iweta i nie mam
            gdzie jechac na wakacje" :)))))) Z Kijem nie widzialam sie od liceum ale za to
            czasami ogladam jego syka na zdjeciach :) A Kajtek zawsze bedzie mi sie
            kojarzyl z facetem z dlugimi wlosami, w koszuli w krate i brazowym swetrze ehh
            wsopmnienia :)
            pozdrawiam jola
              • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 28.02.02, 17:26
                Gość portalu: kanibal napisał(a):

                > Pamiętam jak ów Majda zawitał do Budy boso z małym
                dzwoneczkiem przyczepinym na
                >
                > głowie do kucyka. To był okaz prawdziwego ekscentryka.

                Ja znalem go tylko z korytarza, nie wiem jak to bylo
                warunkowane, ale nam przypisano jako klasie muzyke i
                plastyki nie mielsmy wcale, a szkoda, bo zajecia z takim
                gostkiem bylyby z duzym prawdopodobienstwem wyjatkowo
                inspirujace, choc moze co niektorzy wkurzaliby sie
                niezle!

                Sebush

            • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 28.02.02, 17:23
              Ale milo! A ja jak wspominalem studiowalem na UO,
              wowczas wiazalem z ta uczelnia nadzieje, nowy uniwerek
              to musi byc dynamicznie, i na poczatku tez tak bylo,
              tylko ta dynamicznosc okazala sie dosyc przesadna, bo
              stale eksperymentowano z siadka zajec, wprowadzajac a
              potem sie wycofujac z roznych zajec - to tak w ramach
              germanistyki. Ale jako region o specjalnym znaczeniu
              dla RFN ;-) Opolszczyzna stwarzala wiele mozliowsci
              rowniez edukacyjnych, jednak sporej czesci nie umiano
              wykorzystac a poczatkowo pieniadze dawano za Odry dosyc
              chojnie... I tak sobie poplynelo piec lat w Opolu,
              miescie mniejszym zdecydowanie od Gliwic, ale
              przyjemnym i dosyc zacisznym i choc Opole mimo tego ze
              stolica wojewodztwa to i tak to prowincja, ale znosna
              gdzie przy ciekawej konstelacji ludzi mozna zyc i uczyc
              sie ale tez niezle bawic! A potem od 2000 roku
              pracowalem na UO, uwazali ze chyba jestem dobry i
              polorny :-), i zaoferowano mi asystenture, jednakze
              liczne intrygi ze strony pani szefowej tego instytutu
              zrazily mnie i odszedlem, tak ze obecnie jestem
              bezrobotnym germanista w Gliwicach. Ale az tak zle nie
              jest, bo obecnie jestem sobie w Berlinie, do ktorego
              dostalem stypendium DAAD prawie na rok, czyli od
              pazdziernika 2001 do lipca 2002. I jak juz wspomnailem
              jesli wszystko dobrze pojdzie to zamierzam obronic
              tutaj moj doktorat... Mam cudownego promotora i
              wyjatkowo milych i po czesci imprezowych ludzi w
              akademiku, a do Gliwic tez troche tesknie i przyjezdzam
              prawie co miesiac :-) Ach pani prof. Uzarowicz... on
              mnie uczyla niemieckiego, choc miala niewielka
              mozliwosc, bo przejela nas w 3. klasie a tutaj juz
              trudno cos zmienic... Choc jak pamietam niektorzy
              dostawali niekiedy w trzeciej olsnienia i stawli sie
              wrecz gniuszami!
              Jak jechalyscie do Londynu, to pamietam bylem w tegy w
              pierwszej klasie, tak tak a poznie p. Kazana odeszla,
              przez pewien czas mielismy angielski z siostra Beaty
              Winnickiej, nie pamietam jej imienia... )-: sorry. A
              pamietacie ksiedza Kochanka, juz chyba bylego ksiedza i
              ksiedza Gajde? Pamietam jak nasze dziewczyny wprawilay
              ich w zaklopotanie znanymi pytaniami...

              To byly czasy...

              Sebush :-)
    • Gość: Guciek Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: 195.117.171.* 23.02.02, 18:56
      A my drogi sebushu chodzilismy razem do Wrobla do jedej klasy :))))) pamietasz
      sławna "prof" Kozuch? Coz cud polonistyki z jednoczesnym miernym podejsciem
      pedagogicznym. Pamietasz pana Trojana - moge powiedziec jeden z nielicznych
      fachowcoe w tym towarzystwie, pani Kazana lub pani Stepien znały sie na tym co
      robily w przeciwienstwie do pani Koniecznej, ktora umiala angielski bo umiala
      natomiast nie potrefila go w odpowiedni sposob przekazac uczniowi. A pani
      Ganderska??? Chyba dalej jest dyrektorem. No coz z lekcji tylko zapamietałem
      jedno ze po kazdej PODYKTOWANEJ formulce chamicznej bylo to sakramentalne
      zdanie: A TO NA PAMIEC ! Hidrant poczciwy pulkownik bardzo zreszta sympatyczny
      i jego wspominam ciepło i oczywiscie guru dr Mokrski :)))) Moze i on podejscie
      pedagogiczne miał w sobie ale jakos nie potrafil go uzewnetrznic. Byc moze
      pozostawal pod wpływem srodowiska tego o podejsciu mniej prouczniowskim -
      trudno po latach powiedziec. Tak wiec jest sporo tego moze jak sobie jeszcze
      cos wspomne to napisze wiecej. :)))))) a teraz pozdrawiam
      • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 23.02.02, 21:49
        Na pytanie Jolki - ja jestem z rocznik '76, a II LO skonczylem w zwiazku z tym w roku 1995. Mimo tego nauczyciele byli ci sami. Tak Guciek doskonale pamietam te zajecia z prof. Kozuch, miala polot polonistyczny, jej kompetencja pedagogiczna była bardziej watpliwa. Ale tak to bywa, pamietaj, ze do III klasy bylo calkiem ok., pozniej sie popsulo, chyba miala jakis kryzys... Nie wiem jaka jest teraz, ale to co wynioslem z jej zajec to umiejetnosc dyskutowania, szkoda ze niekiedy widziala tylko swe zdanie jako jedynie sluszne i faworyzowala swych ludzi. A prof. Trojan to prawda wyjatkowy fachowiec w swej dziedzinie, był zawsze kompetentny i akuratny, ale tez jego rozrywki intelektualne jako naczelne haslo byly jednorazowe. Z historii wynioslem umiejetnosc krytycznego czytania podrecznika, choc i on gustowal w dokladnym fotografowaniu tekstu... na pozniejszych studiach na uniwerku w Opolu jakos mnie tego oduczono, bo nie praktykowano. Mimo wszystko klimat LO nr 2 był w owych czasach jednorazowy, o wiele lepszy niż pozniej na uczelni... nawet dyr. Ganderska z jej pamieciowym opanowywaniem materialu, tzn. nakazywaniem tego uczniom nie bylo takie zle, a prof. dr Mokrski owszem niekiedy narzekal ale wycieczki klasowe nie były takie zle, a ja nie mogę tez narzekac, w koncu mialem u niego z matmy dobre oceny, choc poszedlem na kierunek humanistyczny. Jak juz raz wsponialem w innym watku Dwojka jakby na to nie patrzac odcisnela na mnie pozytywne pietno, a kiedy to porownam z ludzmi z innych liceow, których poznalem np. w Opolu to wypadalem calkiem calkiem, ale Opole to przeciez prowincja, nie to co Gliwice, piekne miasto... i duze i z tramwajem i z piekna palmiarnia no i z naszym Wroblem, ale to już chyba inny watek...

        Sebush
        • Gość: Emer Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.czarnecki.silesianet.pl 23.02.02, 22:19
          Hej, sebush, masz zupełną rację co do klimatu "dwójki" w tych, niedawnych bądź
          co bądź, czasach. Musielismy się mijać na korytarzach, jest między nami dwa
          lata różnicy na moją niekorzyść :). Ale również miałam j. polski z prof.
          Kożuch a historię z prof. Trojanem, który - jak sądzę - kilka razy miał mni
          dość za moje niestosowne zachowanie (które było u mnie stanem dość
          permanentnym). Nie zapomnę lekcji PO, kiedy prof. Węglicki (czy Hidrant, jak
          kto woli) opuścił nas na chwilę, a my zakułyśmy koleżankę w maskę przeciwgazową
          dla konia, której nie zdążyłyśmy ściagnąć na czas. A pamiętasz Dni
          Angielskiego? Steve'a z korpusu pokoju i English Club? Albo Przegląd Małych
          Form Teatralnych? Na studiach wróciłam do Wróbla na praktyki pedagogiczne...
          niestety, to już nie było to samo. Wiele nowych twarzy, inny klimat...
          pozdrawiam
          emer
          • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 24.02.02, 10:54
            Tak owszem! Jakbym mogl nie pamietac tych ludzi, wnosili nowy powiem i wyjatkowy klimat. Jak widze Emer, Ty tez skonczylas kierunek nauczycielski - a mozna wiedziec co? I ja mialem tez praktyki w II LO jako przyszly nauczyciel jezyka niemieckiego, ale rzeczywiscie troche sie pozmienialo w klimacie. A może bylismy zbyt krotko na praktykach i po czesci z innej strony patrzylo sie na dawna "bude" i jej ludzi. Sadze mimo wszystko, ze nawet kiedy teraz jest inaczej, to tez szkola ma swoj klimat tylko ze inny... To co zmienilo sie w Wroblu to fakt, ze dokoptowano - sorry za wyrzenie - tam po reformie oswiaty roczniki gimazjalne, tak ze na ul. Wroblewskiego w jednym budynku sa obecie dwie szkoly. Czy jest to dobre rozwiazanie, trudno ocenic, na pewno zmieni to ogolny uklad, na ile sadze, ze czas to pokaze...

            Ciekaw jestem, co o tej szkole sadza Ci którzy tam nadal uczeszczaja, nowi uczniowie z nowych rocznikow? Coz niektórych już nie ma plk. Weglicki 'Hidrant' zmarl, a po zmianach politycznych roku '89 PO nie bylo juz tak znaczacym przedmiotem jak przed laty. Nawet nie wiem, czy obecnie go w ogole nie zlikiwodwano lub nie przemianowani na cos bardziej aktualnego w stylu "NATO i my" ;-) Wiesz ta konstelacja Prof.Prof. Kozuch i Trojan cos miala w sobie specyficznego, sadze ze intelektualnie ci ludzie sie niezle uzupelniali. A Prof. Kozuch odpowiedzialna byla za owe Male Formy Teatralne, a Prof. Trojan organizowal - choc nie cyklicznie a szkoda - sesje historyczne, to bylo nad wyraz ciekawe...

            Pozdrowka

            Sebastian z IVd
            Sebush
            • Gość: Emer Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.czarnecki.silesianet.pl 24.02.02, 18:56
              Sebush, zdaje się że jestesmy prawie kolegami po fachu. Moje praktyki polegały
              na próbie uczenia zazwyczaj bardzo rozbrykanych klas prof. Stępień i pewnie
              dlatego niezbyt czule je wspominam. Zresztą obecnie też niewiele mam do
              czynienia z pracą pedagogiczna (na szczęście dla moich potencjalnych uczniów).
              Kiedy miałam praktyki, budynek nie mieścił jeszcze gimnazjum, ale i tak klimat
              był zupełnie inny niż "za moich czasów". Szoda, bo kiedyś to było naprawdę
              fajne miejsce. A pamiętasz moze sławetną prof. Mordal? Albo chociażby prof.
              Kasprzykowską, ktorą bardzo ciepło dziś wspominam?
              poozdrawiam
              Emer
              • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 24.02.02, 19:47
                Emer wiesz praktyki to zawsze wystepy goscinne, a atmosfere tworza przede
                wszystkim sami uczniowie, coz sa inne a czasy tez, a ludzi sa ich czescia.
                Pania Kasprzykowska znam jedynie z wygladu, ale nie mialem znia zadnych zajec,
                czy ona uczyla matmy? Ja ja mialem z Prof. Mokrskim...
                A mialas cos z prof. Uzarowicz, mnie uczyla ona niemieckiego, a chemie mailem z
                dyr. Ganderska, a pamietasz pania Kopiec? A na bioli u prof. Winnickiej
                pamietam kroilismy karpia, to byla mala sekcja zwlok... ale bylo zabawnie!

                Pozdrowka
                Sebush
        • Gość: Guciek Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.gze.pl 24.02.02, 10:51
          Tak masz racje Sebush. Wróbel miał swoj klimat i tego nie zapomne do konca
          zycia. Wycieczki z dr Mokrskim - to wedrowanie po górach i te dyskusje - to
          wszystko było jakos bardzo integrujace nasza klase a równiez inrygujace.
          szczególnie przypadły mi do gustu wyprawy w których uczestniczył pan Trojan. On
          zawsze potrafil odpowiednio skomentowac bierzaca sytuacje i to czasem tak
          dowcipnie, ze sie mozna bylo pokladac ze smiechu. Pamietam szczegolnie nasz
          wyjazd w karkonosze, ktore odcisneły na mnie niesamowite pietno w pozytywnym
          znaczeniu i szczerze powiedziawszy chcialbym tam kiedys jeszcze wrocic.
          Piszesz, ze pani Kozuch pozwoliła Ci uwolnic zmysł dyskusji. Tak ona miala to w
          sobie, choc ja na lekcjach bylem milczkiem jednak dobrze słuchałem i musze
          powiedziec, ze lekcje, gdzie prezentowana bylo malarstwo i muzyka szczegolnie
          mi sie podobały. A jej polot pedagogiczny... no cóz nie kzdy rodzi sie idealny
          i ma swoje za skora.
          ROZRYWKI INTELEKTUALNE :))))))))))))))) To było piekne. Poprostu Trojan tutaj
          był jednorazowy. Ale widzisz potrafil jakos to wszystko tak fajnie i dowcipnie
          ujac - czasem az sie chcialo przychodzic na historie i czlowiek nie mogł sie
          doczekac :)
          Nie wiem jak tam tam jest teraz. Bylem tam chyba ze 2 lata temu i... no coż
          wszystko sie zmiania klimaty tez ale jedno jest pewne tamten klinat, klimat lat
          1991-1995 na zawsze pozostanie w mej pamieci bo byl poprostu jednorazowy...
    • Gość: Mrzawka Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 16:12
      Z wypowiedzi wnoszę, że koleżenieństwo jest trochę młodsze. Niejaki prof.Trojan
      (w moich czasach miał pseudo Gisbern) był super fajnym gościem przed pójściem
      do wojska a potem nieco zdziczał, natomiast super hiper gogiem była p. prof.
      Ewa Tomasz. Ciekaw jestem czy uczy jeszcze prof. D. Kopka - kiedyś trzęsła całą
      budą. A tak w ogóe to pozdrowienia dla wszystkich. Mrzawka matura 1989
      • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 26.02.02, 12:17
        Za moich czasow pani Kopka byla osoba raczej w drugim
        szeregu, coz trocze czasu uplynelo... ale z jej mezem
        mielismy informe, na tych strych wysluzonych
        komputerach Elwro Junior 800 - o ile sie nie myle - a
        bylo niekiedy tak zabawnie, bo sprzet byl w stanie juz
        wrecz nieuzywalnym, ze klawisze wyskakiwaly a siec sie
        zawieszala, ale jakos mimo wszystko sie pozaliczalo! To
        byly czasy, o tych komputerach w dobie super procesrow
        Intela nikt juz chyba nie pamieta...

        Sebush
      • Gość: Acha Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.helion.pl 06.12.02, 12:03
        No,Panie Mrzawka,chyba chodziliśmy razem do klasy.(d,prawda?).
        Mnie utkwił w pamięci zielony sweter pani Zajdel mokry zawsze pod pachami-
        fuuuj!Poza tym niejaka wuefistka Urbańska,która dawala mi trzy dwóje na jednej
        lekcji za zachowanie,poza tym niezapomniana Kuczka,Kopka-notabene spotkałam ją
        w wejściu do sklepu odzieżowego-na moje dzień dobry zapytała czy ja tu pracuję.
        Kurczę,za ekspedientkę mnie wzięła,a ja taka wyedukowana jestem;))).
        No i wycieczka do Pokrzywnej z panią Shwedler,kiedy ktoś załatwił się pod
        prysznicem i całe śledztwo z tym związane.Pa
          • Gość: Acha Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.helion.pl 10.12.02, 13:28
            Ja pamiętam też jakąś pokazową akcję straży pożarnej na boisku szkolnym.Były
            świece dymne,wozy strażackie,ewakuacja uczniów.Do okna na czwartym piętrze
            doczepiono tzw rękaw do zjeżdzania ,który rozdarł się kompletnie,po tym jak
            zjechało nim kilku facetów z czwartej klasy,na szczęście nic się nikomu nie
            stało.Płk.Węglicki robił z nami ćwiczenia-byliśmy plutonem-były komendy:pluton
            w tyl zwrot,biegiem marsz i potem pluton stój,ale tego już nikt nie słyszał;)
            A pewna koleżanka z pierwszej klasy,która niestety na tym poziomie zakończyła
            swoją edukację na pytanie ,sorry pitanie Pułkownika o środki zapalające
            wymieniła..zapałki ,papier i po namyśle suche lasy...
            Świetna też była historia ,kiedy cała nasza klasa(no nie cała -3 osoby
            zostały) uciekła z testu z chemii z p.Ganderską,ktoś też rzucił w nią
            aluminiowym widelcem..Biegliśmy do autobusu,a drugą stroną ulicy pędziła do
            pracy wspomniana przeze mnie wuefistka Urbańska,widząc ją moja koleżanka
            krzyknęła ,żeby się tak nie spieszyła,bo nas nie ma.Straszna afera z tego się
            zrobila,że bezczelni jesteśmy itd.Zawiesili nas wszystkich w prawach
            ucznia,pisaliśmy ponownie podanie o przyjęcie do szkoly.Trzy osoby,które
            wcześniej miały coś na koncie nie zostały przyjęte i musiały przenieść się do
            trojki.Ech,dużo mogłabym pisać..
    • Gość: Emer Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.czarnecki.silesianet.pl 26.02.02, 13:48
      jejku, ale fajnie jest powspominać! Jola, po Twojej uwadze nt. playbacku Abby
      juz nie mam wątpliwości. Byłyście świetne! Nigdy tego nie zapomnę. Sebush,
      faktycznie byłam przez długi czas przewodniczącą samorządu. ADAś - juz nie mam
      kręconych włosów, robię co mogę ;). Pamietam ten numer, kiedy jeden chłopak
      próbował się powiesić, pamiętam nawet kto i dlaczego... To były czasy. Cieszę
      się, że u prof. Wardy wszystko gra, chociaż mam przemozne wrażenie, że nigdy
      mnie nie lubiła. Pani Kopiec nie zapomne nigdy, bo średnio dwa razy w tygodniu
      lądowałam u niej na dywaniku za grzechy samorządu. Z Kajtkiem G. mam kontakt
      od czasu do czasu z racji pracy. Ludzie się zmieniają, hehe, to juz na pewno
      nie Jezus z Ic :)
      Od czasu do czasu widzę się Kijem (to do Joli)- to już tez poważny człowiek,
      czego pewnie sam najmniej sie spodziewał bedąc w liceum :)
      Ech, co za czasy....No i jakże mogłabym pominąć prof. Beatę Winnicką? Pytała
      mnie na maturze, organizacja genomu, nie zapomnę bo siadł mi temat.
      Pozdrawiam wszystkich z II LO
      Emer - Iweta
    • Gość: adaś Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 14:53
      Zupełnie ostatni raz w tym dniu chcę napisać,że na tzw. dniach angielskich
      mówiłam będąc w II klasie The End Doorsów i dziś wydaje mi się to zupełnie
      niewiarygodne.Dzięki Iweta,że pamiętasz tego chłopaka. O matko, przecież ja go
      znam, co się wieszał. Myślałam,że tylko ja go pamiętam.
      pozdrowienia i piszcie nadal, wspominajcie.A.
      • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 26.02.02, 22:31
        Ach te czasy... Ja u prof. Kazany zebralem pierwsza ocene z angielskiego i byla
        to moja pierwsza ocena z tego jezyka, chyba byl to spelling a mnie krecila sie
        ta cala wymowa... chyba dlatego poszedlem na germanistyke do Opola na nowy
        wowczas uniwerek, ktory jednak nie byl tym czego bym do konca oczekiwal! Ale
        tak to chyba jest - szkola srednia ksztaltuje czlowieka, a reszta dopelnia,
        czesto jednak psujac czlowieka, a to straszne!
        Z prof. Kopiec mialem fize, nigdy nie zapomne jej pocierania laski
        ebonitowej:), chlopaki mieli radoche...
        A na bioli zawsze byl strach przed prof. Winnicka!
        • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 26.02.02, 22:48
          Co do tego co pislaem powyzej, to z angola dostalem wowczas pale, coz nie bylo
          alternatywy, albo mialo sie piec przy braku pomylki, albo od razu pale bez
          zajakiniecia przy pierwsze pomylce... tak to bylo a ja cos pokrecilem i bylo
          ndst... potem mielismy szopki, bo co roku zmienial sie wykladowca, na sam
          koniec przyszla prof. Konieczna, ale ja juz wowczas wiedzialem, ze jakos lepiej
          mi idzie niemiec i tak zostalo prawie do dzis, a angielski u mnie kuleje ;-)
          szkoda, musze sie za niego raz a porzadnie zabrac!

          Formy Teatralne tez pamietam, wowczas pierwsze kroki na scenie naszej dwojkowej
          auli stawiala pierwsze panna Bozkowna, dzis gra u Wajdy w "Zemscie", tak to
          bylo, ale to juz chyba inny watek...

          Ciesze sie, ze tak sobie wspominamy, szkoda ze dzisiaj jest tam troche inaczej,
          ale dlaczego milcza dzisiejsi "Wroblowicze"?

          Napiszcie jak dzis wydlada ta 'buda'!

          Sebush
      • Gość: jola Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.03.02, 14:20
        To byla oferta jakiegos biura podrozy, p. Kazana przedstawila ja naszej klasie
        ale ze wzgledu na koszty nie wszycy byli chetni i dlatego mogly jechac osoby z
        innych klas (oprocz pierwszych ;))
        A ze nie bylo kontynuowane to chyba troche sprawa organizacji tej wycieczki ,
        co oczywiscie wychodzi zawsze w praniu :)
        Mieszkalismy w polskiej szkole, ktora byla w jakies dziwnej dzielnicy, pamietam
        ze przestrzegano nas zeby wieczorem nie wychodzic bo mozna oberwac od
        jamajskich Murzynow. Ogolnie to straszna tam bida byla w tej szkole, niestety.
        No i cala historia z pilotką. W pierwszym dniu po zwiedzeniu Londynu umowilismy
        sie na Victoria Station , przychodzimy: nie ma autobusu, łazilismy dlugo w
        poszukiwaniu zaginionego autokaru az okazalo sie ze pilotka umowila sie z
        kierowcami na Victoria Street. W drodze powrotnej do Polski zwiedzilismy
        dodatkowo jakies miasteczko w Belgii bo popsul sie autokar i cala noc
        czekalismy az jakas tam częsc dojedzie z Polski. Poza tym to bylo super ,
        pamietam ze ktos od nas spiewal z ulicznymi grajkami pod papugami , wsyscy
        kupili sobie czapki mikołajów i spiewalismy koledy na ulicy

        Wiem ze pytales tylko o to skad ta wycieczka byla ;)
        pozdr.j.
      • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 08.03.02, 17:20
        Masz racje Jolu, sam sie dziwie, tym bardziej, ze maja
        tam pracownie komputerowe i to dwie, a oprocz tego nie
        brakuje ani kafejek internetowych ani tez podlaczen w
        domu... Moze wystraszylismy ludzi naszymi
        wspomnieniami, moze taki maly apel -
        LUDZIE ODEZWIJCIE SIE, CHYBA DWOJKA JESZCZE NIE UMARLA?
        CHYBA...

        Sebush ;-)
        • Gość: Jos odmienione LO IP: 212.106.160.* 07.04.02, 20:18
          czesc! Ucze sie w 2lo, duzo sie zmienilo od czasow kiedy chodziliscie do tej
          szkoly. Mamy dwie pracownie inf. z nowymi komputerami. Znacie moze Barbare
          Promny? Ona powinna byc gdzies tak w waszym wieku i tez jest apsolwentem
          dwojki, uczy informatyki i matmy wgimnazjum. Starzy nauczyciele dalej istnieja
          i takze mnie ucza : Mokrski, Winnicka, Ganderska no i slawny Trojan. Wiec nie
          wiem czy wiecie ze Trojan ma zone i ona tez uczy u nas w budzie (ale w liceum
          wieczorowym-historii). A znacie moze Kozuch? Ona teraz wlada szkola... jest
          najgorsza kosa...

          oki to narazie tyle :) pytajcie a odpisze :)

          PS. Aha sklepik teraz mamy na dole, miedzy sala gimnastyczna a ubikacjami (na
          wprost biblioteki).

          pozdrawiam 'josephine'
          • sebush Re: odmienione LO 11.04.02, 12:13
            Oj pania Kozuch nota bene ma ciekawe imie - Lidia,
            pamietam doskonale, mialem z nia polski, i wowczas nie
            bylo latwo, to prawda iz jest trudna kobieta, mowiac
            delikatnie, ale z perspektywy czasu przyznac musze, ze
            pomimo jej roznych juz wowczas wyskokow nauczyla mnie
            krytycznego spojrzenia na swiat... A i jeszcze na
            marginesie, to one rozpoczela i chyba nadal kontynuuje
            'Przeglad Malych Form Teatralnych' - tam wasnie
            debiutowala na maje scence w auli LO II dzisiejsza
            panna Buzek, ktora juz na jesieni zobaczymy w 'Zemscie'
            Fredry w rezyserii Wajdy...

            Pozdrawiam :-)
            Sebush
            • Gość: Hania Re: odmienione LO IP: *.gliwice.pl / *.sownet.gliwice.pl 08.09.02, 08:23
              Przypadkiem tutaj trafilam. Gdzies tam po drodze ktos cos wspominal o PO. Teraz
              tez jest ten przedmiot tylko chyba w gimnazjum zmienili jego nazwe, ale nie
              jestem pewna, a uczy go prof. Smok. Gosc naprawde super i milo wspominam te dwa
              lata nauki. Zawsze z checia chodzilo sie na jego lekcje, kiedy inne to ratunku!
              Hihihh. A co do innych nauczycieli to nadal sa prof.: Tomasz, Kozuch, Kopiec,
              Trojan, Winnicka, Ganderska, Mokrski, Kopka, Uzarowicz i paru nowych, np.
              angielskiego uczy mnie prof. Strzelec (on) i uwazam, ze jest swietny albo
              biologii (eh zapomnialam nazwiska), ale wydaje mi sie, ze jest mlodym
              nauczycielem. Klimat w szkole jest jaki jest. Niestety zaczelam sie uczyc w
              dwojce juz jak zalozyli pierwsze klasy gimnazjalne, ale mialam to szczescie
              jeszcze odczuc tego klimatu, ktory kiedys byl, bo teraz to szkoda slow na to co
              sie dzieje w szkole...;(
              Pozdrawiam.
              • sebush Re: odmienione LO 08.09.02, 09:34
                Hej Haniu!

                Nie wiem, czy ta decyzja o przeniesieniu gimnazjum w mury LO jest sluszna, dla
                pocieszenia tylko moge dodac, ze stalo sie tak we wszystkich tego typu
                szkolach, tzn. o ile sie orientuje wszystkie licea w Gliwicach otrzymaly do
                pary jakies gimnazjum. I jak zwykle poczatki sa trudne, ale sadze ze jak to
                bywa i tutaj wszystko sie dotrze i wzajemnie dopasuje. A z duzym
                prawdopodobienstwem mozna twierdzic, ze owe gimnazjum stanie sie za pare lat
                pewnego rodzaju rezerwuarem przyszlych licealistow dla LO II...

                W tym calym ferworze zmian i reform edukacyjnych, czy tez oswiatowych - zwal to
                jak chce - dawne licea stracily ze swojego uroku, skrocono je o rok,
                sprofilowano i przedluzono w dol w kierunku gimnazjow. Z drugiej strony
                wprowadzilo to troche dynamizmu w zastygle struktory, moze i o to tutaj
                chodzilo?

                Pozdrawiam
                Sebush :-)
                Gość portalu: Hania napisał(a):

                > Przypadkiem tutaj trafilam. Gdzies tam po drodze ktos cos wspominal o PO.
                Teraz
                >
                > tez jest ten przedmiot tylko chyba w gimnazjum zmienili jego nazwe, ale nie
                > jestem pewna, a uczy go prof. Smok. Gosc naprawde super i milo wspominam te
                dwa
                >
                > lata nauki. Zawsze z checia chodzilo sie na jego lekcje, kiedy inne to
                ratunku!
                >
                > Hihihh. A co do innych nauczycieli to nadal sa prof.: Tomasz, Kozuch, Kopiec,
                > Trojan, Winnicka, Ganderska, Mokrski, Kopka, Uzarowicz i paru nowych, np.
                > angielskiego uczy mnie prof. Strzelec (on) i uwazam, ze jest swietny albo
                > biologii (eh zapomnialam nazwiska), ale wydaje mi sie, ze jest mlodym
                > nauczycielem. Klimat w szkole jest jaki jest. Niestety zaczelam sie uczyc w
                > dwojce juz jak zalozyli pierwsze klasy gimnazjalne, ale mialam to szczescie
                > jeszcze odczuc tego klimatu, ktory kiedys byl, bo teraz to szkoda slow na to
                co
                >
                > sie dzieje w szkole...;(
                > Pozdrawiam.
              • dombir Re: odmienione LO 23.01.03, 22:57
                Droga Haniu!
                Troche mi sie pokrajalo to i owo jak przeczytalem Twoj wpis. Odchodzac z Dwojki
                w 1999 roku widzialem, ze cos sie zmienia na niekorzysc. Brak tego
                niepowtarzalnego zapalu w nowym pokoleniu, ktore bardziej kojarzylo mi sie ze
                spoleczenstwem scisle konsumpcyjnym. Ale jeszcze bardziej zatrwazala mnie
                zmiana w podejsciu kadry do zycia Dwojki, spowodowana zwlaszcza zblizajaca sie
                reforma. Potem slyszalem juz tylko od znajomych o masowym oblewaniu pierwszych
                klas, zeby zapelnic luke przed gimnzjum itp. Mialem nadzieje, ze to tylko moje
                subiektywne odczucia, bo nowi nigdy nie sa jak starzy. Ale z Twoich slow wynika
                co innego. Czy naprawde swiat powolutku sie wali? Czy ludzie, ktorzy chca cos
                wniesc zaczynaja nalezec do rzadkosci? To tak samo ja z radiowa Trojka czy
                Radiostacja, choc to calkiem inny watek, ale podobne zjawisko. Ponoc MFT tez
                zdychaja ostatnimi czasy... A tyle dla mnie znaczyly! napisz cos o tym, prosze!
                Moze jednak tylko zrzedze?...
        • Gość: Brunon Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.kawo1.RWTH-Aachen.DE 11.04.02, 23:12
          Chodzilen do tego LO w latach 84-89, w czasach powolnego zdychania komunizmu i dosyc poteznego skretu
          rzeczywistosci.Pozapominalem niestety bardzo duzo nazwisk nauczycieli; wydaje mi sie ze Trojan wtedy zaczynal
          jako nauczyciel, jak ja konczylem. Zajdel byla synonimem terroru, Kazan zato byla dziwna kobieta. Przyszla do
          LO okolo roku 1986 i nadawala ze pochodzi z USA, ze jest niby amerykanka, dopoki ktos z naszej klasy przez
          przypadek odkryl, ze pochodzi z okolic Rzeszowa. Mam nadzieje ze mowie o tej samej osobie, ale nazwisko
          wydaje mi sie to same. Winnacka byla bardzo w porzadku, intelligentna babka.Ciekaw jestem czy ktos sobie
          Puella przypomina, nauczycielke laciny, kobiete poteznej budowy,z ktora doszczetnie wypelniala wnetrze Fiata
          126p . To tez byla dosyc ciekawa kobieta, jesli chodzi o walory pedagogiczne.
              • mrzawka Re: Do której klasy chodziłeś? 14.04.02, 20:31
                Ja chodziłem do "d". Z biol - chemu pomiętam szczególnie "Jabola" i "Bebloka" i
                bodajże "Orła" (ale tej ksywki nie jestem pewien - koleś chciał zdawać do
                szkoły lotniczej) - wydawało mi się, że tam była fajna ekipa.
                • sebush Re: Do której klasy chodziłeś? 15.04.02, 12:16
                  O to tak jak ja, tylko moja "d"-klasa byla ogolna, ale
                  jak pamietam na biol-chemie zawsze cos sie dzialo, a
                  ludzi unosili sie dziwnymi ambicjami, tak ze na ogol
                  atmosfera byla niekiedy podla, najlepso agenci byli
                  jednak na humanie...

                  Pozdrawiam :-)
                  Sebush
                  • jasiamaj 2 lo :) 15.09.02, 16:58
                    witam:)
                    ja jestem dosc swieza absolwentka 2 lo bo zaledwie w 2001 zdlam mature.wiec
                    jestem na biezaco, szczegolnie ze moja mlodsza siostra chodzi teraz do 2(taka
                    rodzinna tradycja:)
                    ja uczylam sie od 1996 z roczna przerwa na pobyt w usa wiec przewinelam sie
                    przez 2 klasy i wielu nauczycieli.moim wychowawca byl zarowno senior Trojan jak
                    i seniorita Kozuch. na szczescie niegdy nie mialam wiekszych problemow i bylam
                    w grupie osob dosc faworyzowanych przez te dwie osoby (jesli kogos oni uczyli
                    to wiedza ze z tym latwiej sie zyje). a z racji pelnienia funkcji
                    przewodniczacej mialam kontakt czesty z seniora Kopiec (mala Mi). moich
                    najlepszych przyjaciol poznalam w 2 i watpie zebym kiedykolwiek spotkala takich
                    ludzi w moim zyciu.
                    dwojka byla tez strasznie imprezowa szkola, szczegolnie klasy do ktorych ja
                    chodzilam wiec zawsze sie cos dzialo.
                    aktualnie studiuje w Warszawie w Szkole Glownej Handlowej chociaz moje
                    predyspozyje humanistyczne zostaly poparte 6 na maturze u seniority Kozuch:)))
                    no ale...
                    te 5 lat to byl najwspanialszy okres w moim zyciu i bede go wspominac wraz z
                    moimi przyjaciolmi do konca.
                    pozdrawiam wszystkich dwojkowiczow wprost z Barcelony i do zobaczenia na jakims
                    dwojkowym spendzie!
                    • sebush Re: 2 lo :) 16.09.02, 10:27
                      Swietny rozwoj! Ciesze sie, ze po czesci Dwojka dala Ci
                      taki start, choc jak to zawsze bywa, kazda pozycje
                      zawdziecza sie przede wszystkim wlasnej pracy,
                      zaangazowaniu i pomyslowosci. Jednakzez LO II bylo i jak
                      widac jest ta szkola, w ktore jatkie cechy promowano!
                      Zwlaszcza w tych grupach i klasach, ktore zaliczaly sie
                      do owych 'faworytow'. Swietnie to ujelas! Doskonale wiem
                      co to znaczy, sam po czesci bylem w takiej grupie, choc
                      tego poczatkowo nie zauwazalem. Z p. Kozuch pamietam
                      zajecia jako zawsze ciekawe, ale tez nie bez posmaku
                      malej psychozy jaka stwarzala... A moze to jak ktos by
                      dzis nazwal owy tworczy niepokoj, czy moze jeszcze
                      absurdalniej pozytywny stres? Summa sumarum tez patrze
                      chyba przez rozowe okulary na te szkole i dlatego jej
                      odbior jest moze zbyt subiektywny...

                      Ciekaw jestem co porabiaja jej absolwenci. A moze ktos w
                      Dwojce prowadzi takie badania?

                      Pzdr.
                      Sebush :-)
                      • jasiamaj Re: 2 lo :) 16.09.02, 20:04
                        hmmm....co do zajec z prof Kozuch to byl to dla niektorych moich kolegow i
                        kolezanek prawdziwy terror psychiczny, ludziom puszczaly nerwy, wszyscy
                        chodzili zeschizowani i oczywiscie w klasie byl podzial na ´kozuszki´czyli
                        pupilki pani prof i reszte. mnie to slabo obchodzilo bo nie poddaje sie
                        zbiorowej psychozie latwo i potrafie cenic swoje zdanie i opinie ale niektorym
                        okoba wystarczyl look pani magister aby zamilknac na wieki...no ale teraz
                        wszyscy to wspominamy z usmiechem chociaz wtedy nie bylo nam do smiechu.
                        ale musze przyznac ze troche sie nauczylam sztuki dyplomacji w rozmowach z p.K.
                        a teraz czasami rozmawiam z nia na Gadu-Gadu:)))
                        pzdr:))
                        • sebush Re: 2 lo :) 18.09.02, 11:17
                          Z tej calej sytuacji z pania Kozuch pamietam tez fakt, ze
                          do konca prawie drugiej klasy bylo calkiem grzecznie po
                          obu stronach, tj. po stronie naszej uczniowskiej i jej
                          profesorskiej. Potem pojaiwla sie dziwna teoria z jej
                          strony, ze ktos pchnal jej noz w plecy, a w sytuacji,
                          kiedy jej ciezko na duchu my dodajemy swego i wlasnie od
                          tego momentu rozpoczela sie dziwna latentna walka... lub
                          moze raczej potyczki. Tutaj pojawilo sie szukanie owych
                          'kozuszkow', jako sprzymierzencow do wspolnej linii na
                          owym dziwnym 'froncie' wojny pozycyjnej i strzelanie
                          wzrokiem, niczym min w "Ferdydurce", nota bene jednej z
                          lepszych lektur w kanonie polonistycznym á la MEN. Trup
                          moze sie nie sial, a miesa armatniego tez nie ylo zbyt
                          wiele, predzej przypominalo to uklad z klasycznej walki
                          nierownych stron czyli sabotazu i dywersji...
                          Z dzisiejszej perspetywy musze stwierdzic, ze o ile wiele
                          cos z zajec u pani prof wynioslo i to zarowno w dowch
                          wymiarach, zarowno tym merytorycznym, pewnym sposobie
                          patrzenia na swiat, ale i tez psychicznym, tj. wiele
                          zranin i urazow leczonych w domowym koncie przez wiele
                          lat. I tutaj poruszamy dosyc wrazliwy obszar, teren
                          postawy reprezentowanej przez ta pania, ktory niestety
                          jednoznacznie potepiam, bo jest on sprzeczny z mym
                          patrzeniem na swiat! Zapedy dyktatorskie, a przynajmniej
                          autorytarne tej pani sa rzecza, ktora nie przystaje do
                          dzisiejszej rzeczywistosci, a jesli ktos ma problemy sam
                          z soba, powinien sie zastanowic, nawet kiedy ma wielka
                          wiedze i szczere checi, czy tez ma ow specyficzny i
                          trudny dar do obcowania z ludzmi i bycia ich wsparciem. W
                          nowoczesnej pedagogice oczekuje sie czegos innego, co
                          swego czasu reperzentowala swoja postawa pani prof.
                          Kozuch, ale moze dzis jest ona juz inna osoba? Wkoncu
                          czlowiek znajduje sie w permanentnym procesie zmian,
                          jesli tylko na nie jest otwarty, jesli...


                          jasiamaj napisała:

                          > hmmm....co do zajec z prof Kozuch to byl to dla
                          niektorych moich kolegow i
                          > kolezanek prawdziwy terror psychiczny, ludziom
                          puszczaly nerwy, wszyscy
                          > chodzili zeschizowani i oczywiscie w klasie byl podzial
                          na ´kozuszki´czyli
                          > pupilki pani prof i reszte. mnie to slabo obchodzilo bo
                          nie poddaje sie
                          > zbiorowej psychozie latwo i potrafie cenic swoje zdanie
                          i opinie ale niektorym
                          > okoba wystarczyl look pani magister aby zamilknac na
                          wieki...no ale teraz
                          > wszyscy to wspominamy z usmiechem chociaz wtedy nie
                          bylo nam do smiechu.
                          > ale musze przyznac ze troche sie nauczylam sztuki
                          dyplomacji w rozmowach z p.K.
                          > a teraz czasami rozmawiam z nia na Gadu-Gadu:)))
                          > pzdr:))
          • Gość: gnorek Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.02, 23:13
            witajcie dwójkowicze!

            Serdeczne dzięki !! Bardzo sympatycznie spędziłem parenaście minut czytając te
            wypowiedzi!!! Aż ckliwie mi sie zrobiło, dopadły mnie wspomnienia.

            Spędziłem w tym czerwonym budynku lata 89-93 - kapitalizm budził się do
            życia, "blokowiska" pasły się "Dynastią" - a ja zaciągałem się pierwszą
            miłością, rzekomą "dorosłością" - wolnością w każdym tego słowa znaczeniu....;)

            Moją wychowawczynią była prof. Grela, która nie zabiła moich zainteresowań
            historią, a wręcz przeciwnie (pomimo, iż w podstawówce skutecznie się tego
            zabijania podejmowano), Puella "katowała" nas gramatyką i przysłowiami (nic już
            nie umiem z łaciny, ale dzięki niej wiem co nieco o "Matce-Polce" i byłem
            zwolniony z lektoratu na studiach!)

            Prof. Winnicka z bioli - jedna z bardziej czarujących kobiet - prawie sie w
            niej durzyłem i kułem te cykle rozwojowe prawie na pamięć, mimo iż byłem na
            humanie!

            Prof. Stępień - nr 2 po prof. Winnickiej pod względem kobiecości w tamtych
            czasach...:)

            Prof. Zazulak "Zuzia" starała się być ostra ale często wyłaziło z
            niej "dziewczątko",

            Hydrant - sam smak....kwintesencja P.O.;

            Prof. Niegowska - to dopiero była osobowość, ale chemii nienawidzę do dzisiaj i
            ona skutecznie mnie z wszelkich pozytywnych uczuć do tego przedmiotu
            wyleczyła...brrr;

            Prof. Szymańska - na poziomie i konkretna;

            Prof. Borowiecki - nie cierpiałem go, choć z perspektywy czasu myślę, iż jego
            zachowanie było ok, to my byliśmy gówniarzami...ale przedmiot nudny (zwłaszcza
            II kl i te skałki)

            Steve - moja II kl - dobre czasy!!!

            A kto pamięta "Gucię" or "Smoczyca" z ruskiego?? i te kabinki w jej sali na
            lekcjach z utworami Ałły Pugaczowy? A matmy uczyła taka dosyć stanowcza, którj
            na lekcjach cytuję: zdychał azorek" gdy delikwent się plątał, ale nazwiska nie
            pamiętam!

            Jeden z lepszych okresów w moim życiu, potem dużo częsciej i dłużej bywało "pod
            górkę".....
            Pozdrawiam wszystkich "wróblowców" i tych z kolejówki z którymi dzieliliśmy
            przystanek autobusowy! A z tetarzyków najlepiej pamiętam "Blizniaków" gdzieś z
            91 roku ! A Iwetę kojarzę z występu w Lali TV Katowice jak z Jackiem P. z mojej
            klasy spiewała" Nie, nie możesz teraz odejść" H. Banaszak. Ucałowania dla niej !

            hejka!


          • Gość: Wilym Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.gliwice-bernardynska.sdi.tpnet.pl 03.01.03, 15:22
            Gość portalu: Brunon napisał(a):

            > Chodzilen do tego LO w latach 84-89, w czasach powolnego zdychania komunizmu
            i
            > dosyc poteznego skretu
            > rzeczywistosci.Pozapominalem niestety bardzo duzo nazwisk nauczycieli;
            wydaje m
            > i sie ze Trojan wtedy zaczynal
            > jako nauczyciel, jak ja konczylem. Zajdel byla synonimem terroru, Kazan zato
            by
            > la dziwna kobieta. Przyszla do
            > LO okolo roku 1986 i nadawala ze pochodzi z USA, ze jest niby amerykanka,
            dopok
            > i ktos z naszej klasy przez
            > przypadek odkryl, ze pochodzi z okolic Rzeszowa. Mam nadzieje ze mowie o tej
            sa
            > mej osobie, ale nazwisko
            > wydaje mi sie to same. Winnacka byla bardzo w porzadku, intelligentna
            babka.Cie
            > kaw jestem czy ktos sobie
            > Puella przypomina, nauczycielke laciny, kobiete poteznej budowy,z ktora
            doszcz
            > etnie wypelniala wnetrze Fiata
            > 126p . To tez byla dosyc ciekawa kobieta, jesli chodzi o walory pedagogiczne.

            Hej!
            Puella to byla kuuul babka. Jak nie miales okazji zalapac paru kap na innych
            przedmiotach to zawsze mozna bylo liczyc na Puelle, u niej paly lecialy ze ho!
            Ja niestety nie pamietam w jaki sposob wypelnaiala wnetrze PF 126p, za to
            pamietam jak z gracja zajezdzala na szkolny parking najpierw swoja Lada, a
            potem Polonezem Caro.
            Jesli chodzi o nauczycieli co do ktorych mam mile wspomnienia, to na pewno
            zalicze tu p. Grele, p. Frankowskiego (niesamowity matematyk) i Borowieckiego.
            Tego ostatniego nie masz prawa pamietac, bo zaczynal chyba gdzies okolo roku
            1990.
            Pozdrawiam - Wilym
          • Gość: alka48 Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.dynamic.mm.pl 06.03.14, 16:32
            no ja jeszcze z bardzo dawniejszych czasów, pamiętam swoją polonistkę z 1 klasy była również dyrektorka szkoły pani Stawecka super babka, wspaniała polonistka człowiek siedział i słuchał z otwartymi ustami, potem niestety stan wojenny i znikła kobieta działaczka solidarności, co się stało do dzisiaj nie wiem, potem wzięła nas z polaka pani Winnicka, tak sobie bez szału, matematyka pani Kasprzykowska wspaniała osoba, plastyka pan Majda niezapomniany człowiek, gościlismy nawet u niego w prywatnym mieszkaniu, dzięki niemu malarstwo to moje hobby, historia pani Olszewska mały horror, ale nic w porównaniu z fizyka z panią Zajdel, tak ostrej nauczycielki nie miałam w całym swoim życiu, dziewczyny mdlały na jej lekcjach ze strachu, ale miło ją wspominam, angielki nasza wychowawczyni pani Monika Komenda (była młodziutka jak wzięła naszą babska klasę i chyba po nas miała dość), chemia miała dwie nauczycielki jedna starsza babka ale odchodziła wraz z naszym rocznikiem ,a w drugiej klasie wzięła nas nowa nauczycielka taka elegancka blondynka w koku, niestety nazwisko mi uciekło,a jeszcze w 1 klasie uczył nas historii pan Włodarczyk wszystkie dziewczyny się w nim kochały :), część nazwisk niestety mi umknęło, byłam kiedyś w dwójce , ale to już nie to co dawniej, no cóż jak wszędzie świat idzie do przodu i wspomnienia się zacierają (matura 1984)
      • mjpj Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' WESOLYCH SWIAT 03.01.03, 14:20
        Ale numer ! Internet to jednak potęga ! Łza się w oku kręci. Świetnie jest
        przypomnieć sobie czasy drugiego liceum. I na dodatek rozpoznać Jolcię, z którą
        jeździłyśmy nie tylko na klasowe wycieczki. Jolanto, a chatki studenckiej nie
        zapamiętałaś z tych czasów ??!! No tak, to było trochę dawno temu. Teraz mój 10
        lat młodszy braciszek kończy Wróbla i tak jak mi, bardzo podoba mu się ta
        szkoła.
        Pozdrowienia dla maturzystów z 1993 roku !!!
    • Gość: kapibare* Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.gliwice.pl / 192.168.1.* 03.01.03, 18:41
      Witam, mowicie ze nikt nie pisze z obecnych uczniow, wiec oto jestem.Chodze do
      klasy 4d(ogolna z rozszerzonym programem angielskiego).Z tego co widze to
      wiecej nauczycieli dalej nas uczy niz odeszlo..Np prof.Trojan-jaki zywotny:)
      prof.Winnicka takze dalej pracuje, tak samo jak prof.Frankowski i wielu
      innych.Atmosfera..hmm..jesli chodzi o to to gorzej..Pamietam ze kiedy bylam w
      pierwszej klasie-bylo naprawde super..ale od kiedy wladowali nam
      gimnazjum..szkoda gadac..ciagle nowe ciekawe historie co zrobilo
      ktores "zwierzatko"..nauczyciele tez sa przemeczeni przez ta bande gowniarzy
      (inaczej "tego" nie da sie nazwac)..Ciesze sie jedynie ze wiekszosc z Was
      (ludzi, ktorzy Dwojke skonczyli) ma dobre wspomnienia..mam nadzieje ze z
      biegiem lat ja tez odcedze te wszystkie gorsze dni i ogolny zarys bedzie ok:)
      Jesli chcecie wiedziec cos wiecej-piszcie:)
      pozdrawiam
    • Gość: truskawka Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' IP: *.bmj.net.pl / 192.168.10.* 04.01.03, 18:33
      ja Dwojke konczylam w 2000r. Iwete pamietam - bylam w klaie angielskej i
      zaprosilismy ja na Dni Angielskie - oprocz fantastycznego glosu zapamietalam
      krecone wlosy i sliczny usmiech. Niestety angielski z Kazana mielismy tylko
      przez rok.. Niemilo zas wspominam prof Kozuch - ale w koncu co bylo minelo...
      nawet fajnie teraz sobie przypomniec jak przerabiajac Kordiana musielismy
      stawac na krzesle i krzyczec "jestem posagiem czlowiek na posagu swiata!"
      hihih... najwiecej nauczyla mnie pani prof. Kasprzykowska z matematyki i do
      niej mam ogromny szacunek. Pamieta ktos moze "Niegusie" z chemii??? (prof.
      Niegowska). teraz oprocz LO w budynku miesci sie tez gimnazjum i podobno
      atmosfera juz nie ta sama.. pozdrawiam wszystkich dwojkowiczow
      truskawka
      • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 10.01.03, 10:45
        No i stalo sie. Nie mnie krytykowac zalozenia reformy
        systemu edukycji, choc ona byla potrzebna. Moze fakt
        polaczenie gimnazjum z liceum nie jest rzecza
        najszczesliwsza, ale widac cos innego. Ze 'Dwojka' jako
        kiedys dobra szkola spada coraz nizej. Nie ma jej w
        tegorocznym za rok 2002 rankingu Rzeczpospolitej, coz
        szkole brak finalistow olimpiad ogolnokrajowych, a to
        natomiast swiadczy o pracy nauczycieli, uczniow i calej
        spolecznosci szkolnej, po czesci jest to efekt pracy
        dyrekcji. A szkoda, ze tak jest!
        Tutaj naleza sie gratulacje gliwickim liceom nr I i VI,
        one sa w rankingu najlepszych szkol w wojewodztwie
        slaskim, a to cos wiecej niz dawne katowickie, prosze o
        tym nie zapominac! Oby inne gliwickie licea, w tym LO
        II wzielo sobie z nich wzor, bo tradycja tradycja, a
        dzien dzisiejszy dniem dzisiejszym - taka to prawda,
        nawet gdy brzi dosci banalnie!

        Sebush :-)
      • sebush Re: II LO - czyli stary 'Wrobel' 31.01.03, 19:46
        Tak, tak Marcinku, a my juz o dyszke starsi tak jak nasza stara 'buda'. Mimo
        wszystko Wrobel pierwszej polowy lat 90. z niczym nie byl porownywalny!
        Pozdrawiam wszystkich weteranow z klasy D i rowniez naszego wychowawce, dr
        Mokrskiego...
        To co mi stale przychodzi na mysl, to nasze wspolne wycieczki klasowe, ta
        pierwsza w klasztorze, o ile sie nie myle w Glogowku, byla chyba najbardziej
        jednorazowa...

        Sebush :-)
      • kaixo do Marcina 03.02.03, 13:22
        Hej, znam klimaty Wrobla lat 91-95, bo to moje latka !!! Jesli chodziles do "D"
        to mielismy klasy obok siebie - pozdrwoienia z "A", czyli od Humana :-)))
        • sebush Human w II LO 21.02.03, 10:56
          Jakos tak zamilkl ten watek... Oj pamietam tez Was, bo
          chodzilem rowniez do 'D' w owych latach. To u Was byla
          wacpanna Agatka B., juz wowczas wystepowala w Przegladzie
          Malych Form Teatralnych... Ech, to byly czasy, ale to juz
          tak dawno...

          Pzdr. :-)

          Sebush
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka