hqw
17.02.11, 15:55
Na 4 str. MSI ukazał się następujący tekst:
"Dementujemy rozsiewane po mieście plotki
Co zrobić z nierozwiązywalnym problemem starych i zdezelowanych tramwajów? Widoków na poprawę sytuacji nie było. Decyzja została więc podjęta. Od września 2009 r. tramwaje zostały zastąpione przez nowoczesne autobusy. Rozpętała się awantura. Jesienią 2009 r.
odbyło się referendum w sprawie odwołania władz miasta. Nic z tego nie wyszło. Po co jednak było się narażać i „wystawiać na strzał” rok przed wyborami samorządowymi?
Bo dobre zarządzanie miastem polega m.in. na podejmowaniu trudnych i niepopularnych decyzji – dla dobra powierzonego obszaru spraw i problemów.
Dziś już raczej nie ma wątpliwości, że decyzja zamiany tramwajów na autobusy była słuszna. Można było mieć nadzieję, że ta sprawa została zakończona i nikt poważny „starych kotletów” odgrzewał już nie będzie… Ale to nie takie proste.
Na początku bieżącego miesiąca w jednym z regionalnych dzienników ukazał się tekst Patryka Płuciennika „Tramwaje wrócą do Gliwic?” – ze znakiem zapytania, oczywiście. I teraz trzeba mrugnąć okiem, jak w reklamie piwa – bezalkoholowego, a jakiegoż by innego.
W artykule tym tyle jest prawdy, co w starym dowcipie (nie w Moskwie – tylko w Leningradzie, nie rozdają – tylko kradną i nie mercedesy – tylko rowery).
W podtytule czytamy, że gazeta dowiedziała się nieoficjalnie o planach snutych w gliwickim magistracie, a dotyczących budowy dwóch nowych linii tramwajowych – z zajezdni do Focusa i z centrum do Podium. Cóż można na to odpowiedzieć? Najlepiej krótko: jak można
pisać takie bzdury? Nie ma takich planów.
Jedna przytoczona w artykule Patryka Płuciennika informacja rzeczywiście jest prawdziwa: prezydent Gliwic rozmawiał z prezesem Tramwajów Śląskich SA.
I jeszcze kilka uwag do niektórych zdań z komentarza autora tekstu, zamieszczonego obok artykułu:
„Rzecznik oskarżał mieszkańców o awanturnictwo”. Bez uogólnień, proszę. Nie mieszkańców, tylko organizatorów referendum (z którymi P. Płuciennik wówczas
sympatyzował), posiłkujących się m.in. bojówkami Sierpnia 80. Chodziło zresztą nie tylko o awanturnictwo, ale również o posługiwanie się kłamstwem i pomówieniami oraz wprowadzanie gliwiczan w błąd.
„Miasto zrezygnowało z unijnych dotacji na unowocześnienie linii”.
Proszę nie siać dezinformacji. Miasto zrezygnowało z „ofiarowania mu Inflantów”, a nie z unijnych dotacji. Zresztą, ów nagłaśniany wątpliwej efektywności program „rewitalizacji tramwajów na Śląsku” do dziś nie wystartował.
„Teraz najwidoczniej muszą słuchać inwestorów, dla których sprawna komunikacja jest warunkiem budowy centrum handlowego.”
W Gliwicach od lat staramy się wspierać inwestorów, dlatego też wielu zazdrości naszemu miastu dynamicznego rozwoju. Jednak o tego typu słuchaniu nie ma mowy i nigdy nie będzie. Napisać jednak można każdą niedorzeczność, bo papier jest cierpliwy. Ale po co schodzić
do takiego poziomu? Oto jest pytanie! (perz)"
mail.google.com/mail/?ui=2&ik=bf7ee0dbdc&view=att&th=12e3313a37a93c5d&attid=0.1&disp=inline&realattid=f_gk8vhztr0&zw - str.4
--------------------------------------------
Rzecznik magistratu twierdzi, że nie ma takich planów. Pamiętamy jak zapewniał, że miasto nie ma planów likwidowania tramwajów. Dzisiaj ten człowiek zapewnia, że nie ma planów przywracania tramwajów dla potrzeb prywatnego centrum handlowego "Focus". Ten sam człowiek, ta sama wiarygodność, czyli żadna. Przypomnijmy:
"- To absolutna bzdura. Nikt nie zamierza likwidować tramwajów w Gliwicach. Wręcz przeciwnie, jeśli znajdą się pieniądze, pomyślimy o budowie nowej szybkiej linii tramwajowej, która będzie dojeżdżała do mającej powstać hali Podium - denerwuje się Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu. ..."
Więcej... katowice.gazeta.pl/katowice/1,72739,5686461,Falszywe_wladze_Gliwic_likwiduja_tramwaj.html#ixzz1EEBZJoCS
Twierdzi, że nie obraża mieszkańców, a jedynie organizatorów referendum, a czy to nie są mieszkańcy naszego miasta?
Tych którzy zorganizowali pierwszy obywatelski zryw w tym mieście nazywa awanturnikami. Przedstawiciel tych "awanturników" jest obecnie przewodniczącym rady miejskiej.
Członków "Sierpnia 80" jedynego związku zawodowego, który się nie sku...ł nazywa bojówkarzami.
I kto to mówi? Przyjaciel i kolega z Koalicji dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza esbeckiego współpracownika TW Jana, czyli T.Grabowieckiego. Jaką legitymację ma ktoś taki, żeby oceniać ludzi przyzwoitych?