Dodaj do ulubionych

co sadzicie o 1 LO W Gliwicach?

IP: *.x-net.gliwice.pl 24.02.02, 22:48
chodze do tej szkoly i uwazam ze jest przejebane! serdecznie dziekuje panu
Witoldowi Galazce za interwencje i napisanie stosownego artykulu. Niestety nie
wszystko jeszcze wyszlo na jaw. Nauczyciele terroryzuja nas uczniow, molestuja
psychicznie, na kazdym kroku mowia jacy to jestesmy beznadziejni, glupi,
leniwi, tepi i jak to im sie nie chce pracowac w tej szkole. O nauczycielkach
matmy nawet nie wspominam, po prostu terror, gorzej niz w wiiezieniu, rzygac mi
sie chce jak widze pania Urgacz, przez ktora prawei przezylam zalamanie
psychiczne i wiem o tym ze nie jestem jedyna Prosze wypowiedzcie sie na ten
temat i wspolnie wykurzmy ja z tej szkoly!
Obserwuj wątek
    • Gość: oskar Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.94.210.* 25.02.02, 14:50
      ja co prawda skończyłam "jedynkę" jakieś 7 lat temu, ale pamiętam matematykę z
      panią Ch i terror, wrzody żołądka, polski z Malzacher, która podawała gotowe
      interpretacje (własne były zabronione - typowo komunistyczne myślenie.
      Ale teraz po tych 7 latach tęsknię za szkołą bo to taki beztroski czas, bujne
      życie towarzyskie, cały czas imprezy. A co do w\w osobistości to teraz są one
      dla mnie tylko tłem wszystkich tych wspaniałych wydarzeń z liceum.
      pozdrawiam
      oskar
      • worfff Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? 25.02.02, 17:53
        Pani Ch, Pani M. - tez mialem z nimi zajecia. A widze, ze pani Ch. zrobila na
        tobie wieksze wrazenie, ze boisz sie przytoczyc pelne nazwisko - lepiej nie
        wywolywac wilka z lasu - no nie?
        A czy angielskiego uczyla Cie moze Pani K?
        • Gość: Rafal Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.82.187.* 28.02.02, 14:34
          Oj, chyba troche przesadzacie jezeli chodzi o pania Ch. Po pierwsze, to obecnie
          jest to pani H., po drugie ona wcale nie jest taka zla jak ja malujecie. Mysle,
          ze w mojej klasie lubia ja wszyscy, choc moze sie do tego nie przyznaja (kl.
          IV). Poza lekcjami (jak to ktos juz nizej napisal) jest to bardzo mila osoba -
          gdyby taka byla na lekcjach, po prostu nie bylaby tak szanowana (zreszta widac
          jej stopniowe rozluznianie, ktore w IV kl. osiaga ekstremum;)). Oczywiscie
          miewa swoje humory jak kazdy nauczyciel, ale nie jest w cale tak zle.
          Co do nauczania polskiego w tej szkole to sie moge zgodzic - na porzadku
          dziennym jest wpajanie uczniom stosunku do przerabianego materialu i brak
          samodzielnego myslenia.
    • worfff Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? 25.02.02, 17:49
      Kiedy chodzilem do tego liceum, tez tak myslalem. Ale jestem juz 6 lat po i
      moge powiedziec jedno. Podczas tych czterech lat nabralem tam ogromnej
      odpornosci psychicznej - podczas studiow zaden wykladowca nie potrafil mnie
      ruszyc. Nauczylem sie, co robic zeby wszystko po mnie "splywalo". I teraz
      naprawde mysle, ze gdyby nie I LO ciezko mi by sie studiowalo i zylo w ogole.
      Na studiach to dopiero jest banda...Wiec nie martw sie i pomysl, ze kiedys tez
      tak stwierdzisz ( a na pewno tak bedzie bo znajomi tez maja podobne odczucia).
      pozdrawiam
        • Gość: oskar Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.94.210.* 26.02.02, 07:35
          pani Ch rzeczywiście zrobiła na mnie wrażenie. Objawy wrażenia:
          drżenie rąk, wrzody, bezsenność, stany lękowe przed matematyką.
          Ale z perspektywy czasu, dobrze ją oceniam bo mimo moich ocen
          (przykładowe oceny: 1,1,2,1,2) nauczyła mnie matematyki i logicznego
          myślenia, co mi się teraz bardzo przydaje w pracy (jestem logistykiem).
          A wtedy wydawało mi się, że matma mi się w życiu nie przyda bo miałam iść
          na PWST. Poza tym w czasach kiedy chodziłąm do liceum była tam akurat bardzo
          fajny rocznik (imprezowa banda). I to właśnie wypełnia obecnie moje wspomnienia.
          Pozdr, oskar
        • Gość: szarak.? Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.padernet.silesianet.pl 26.02.02, 13:11
          hah, lidzie co wy gadacie, zastanowcie sie... czy chcecie uwalic szkole, czy co?
          jak wam jest tak zle to nikt wam niekazal tam chodzic, jest wiele szkol unas. tak
          mata jest trodna ale mysle ze wszystkie nauczycielki sa bardzo dobre.. sa ostre,
          bardzo czasem ale bez jaj. gdyby nie to to ile byscie sie uczyli??? zrobilibyscie
          chociasz 0,1 tych zadan co teraz robicie/?? nie. pamietajcie szkole mozna
          zmienic! i mowic o tym w szkole a nie w internecie... ja tesz czasem nazekam na
          nia zreszta mysle ze nazekal by,m na kazda szkole bo mam 8765436542 ciekawszych
          zajec nisz chodzenie do szkoly i uczenie sie jakis dziwnych najczesciej
          nieprzydatnych zeczy. ale miejcie troche odwagi, mowcie o tym w szkole. i
          pamietajcie nikt was w szkole nieprzykul do sciany, zawsze mozecie se przeniesc...
          • Gość: oskar Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.94.210.* 26.02.02, 13:25
            to nie narzekanie tylko wspomnienia (niestety nie do końca pozytywne)
            a jeżeli chodzi o mówienie o tym w szkole to mówiłam o tym mojej pani z
            polskiego 1000 razy, ale do niej nic nie dochodziło. Poza tym to szkoda mi się
            było przeność bo mieli tam wymianę z francuzami. A co do zaszkodzenia szkole,
            to prowadzili tam raz śledztwo bo jedna laska podcięła sobie żyły i napisała,
            że to przez nauczycielkę. Była policja i tak nic jej nie zrobili. Więc nie
            sądzę żeby luźne dywagacjemogły szkole jakoś zaszkodzić. Zresztą jak nie chcesz
            wymieniać opini to po co wchodzisz na forum?
    • sebush Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? 26.02.02, 11:52
      Ja skonczylem II LO i moze na tym polega urok tego
      liceum, ze tam nie panowala nigdy atmosfera terroru,
      nie wiem czy terrorem mozna cos osiagnac, chyba tak bo
      piszecie o Waszym schorowanym wowczas stanie
      psychicznym, ale czesto takie objawy staja sie widoczne
      po latach, a czlowiek sie zastanaiwa skad to jest,
      wlasnie stad, czesto z tego okresu szkolnego!

      Dziwie sie podejsci tych PT nauczycielstwa bo nikt pani
      czy panu "prof." nie broni zmienic i to miejsca pracy a
      i samego zawodu, a ludzie i uczniowie s tacy jakim
      samemu sie jest do nich jako nauczyciel :-) Tylko ta
      prawda czesto umyka szanownym ludziom sfrustrowanym
      brakiem wlasnych perspektyw na zycie, bo po coz sie
      wysilac, lepiej maltertowac ludzi, niz zaczac cos
      zmieniac u siebie, lepiej kpelac od lat te same
      schematy i interpretacje niz podjac dialog i dyskusje,
      ale tutaj czesto wygodnie jest zamnkac innym usta niz
      samemu w wieku 40.-50. lat zrewidowac swoj poglad na
      zglobalizowany swiat!

      Pozdrowka

      Sebush
      • Gość: Millon Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.krzywa.gliwice.pl 26.02.02, 13:39
        Panie i panowie sprawa wyglada tak:Pani Ch na osobnosci jest bardzo mila osoba,
        a w klasie musi trzymac rygor bo inaczej kazdy by ja olewal.Ma pewne schematy
        oceniania(na plus ze kazdy jest rowny-brak podlizywania sie) i trzeba duzo
        umiec aby ja zadowolic.Niestety jest tylko czlowiekiem i gdy sie zdenerwuje(a
        nietrudno o to) to moze wpasc w furie a wtedy poprostu jest prawdziwy
        pogrom ,no ale poza tym to naprawde jest w stanie duzo nauczyc.Z tego co
        slyszalem to kazdy co mial z nia mate i skonczyl 1 lo nie ma problemow na
        studiach ,wiec chyba nie jest tak zle?
        • worfff Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? 26.02.02, 14:12
          My nie narzekamy, ale wspominamy, ze czasem i owszem bywalo ciezko. Ale i tak
          nie zamienilbym tej szkoly na zadna inna bo bywalo tez fantastycznie. Z mojej
          30 - kilku osobowej klasy na studia nie poszly chyba 3 osoby. Wiec to chyba
          dobrze swiadczy o szkole i nauczycielach?
          • Gość: heavy_ Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.padernet.silesianet.pl 26.02.02, 19:33
            witam. jusz sie wypowiadal ktos z moejj sieci na temat naszej szkoly.. i w
            pelni sie z nim zgadzam... ktos na list mojego kolegi odpisal ze niechcial sie
            przenosic bo byla wymiana z francuzami... czyli jednak bilans "strat i zyskow"
            byl na tyle dobry ze zostala ta osoba w tej szkole... co do szkodzenia
            szkole... wsumie jest to dziwne.. ze nagle ten temat wyskoczyl... ja wcale
            niebede ani tej szkoly bronil zazarcie ale w porownaniu do innych szkol to
            niejest zle! a to ze wiekszosc szkol stresuje bo ma dziwne czasami metody
            nauczania to jusz jest chyba wiadome od n-lat. co do matematyki... eh. widac z
            tych wszystkich listow ze jednak jest troche plosow tego ostrego trzymania.
            nauczyciele... ehh, co tu dozo mowic.. jak wszedzie sa lepsi lktorzy sa ostrzy,
            ale ucza i sa efekty tego nauczania w przyszlosci, i nauczyciele ktorzy sobie
            robia z nas jaja... tacy ktorzy mysla ze sa nauczycielami to moga szystko i
            traktuja nas jak cos najnizszego poziomu.. zawsze tak bylo i przez najblizszy
            czas mysle ze tak bedzoie... ogulem: szkola niejest taka zla. chociasz jak bym
            moigl napewno by,m do niej niechodzil :-) ale ja jestem z niej zadowolony,
            chociasz kilka razy moje oceny wachaly sie z poszczegolnych przedmiotow w
            granicy 1,2 czyli okolice "kapy". ja mysle ze dozym problemem sa tesz ludzie
            chodzacy do tej szkoly. wiele jest osob ktore chodza, rodzice maja od nich
            wielkie wymagania, dzieci sobie niedaja rady i trzeba na cos z walic.. na
            nauczyciela, na pania dyrektor..... ak sadze. .. bardzo jestem ciekawy jakie
            glosy sie tu jescze pojawia... bo widze ze wszystko zalezy od podejscia do
            zycia:-)
    • Gość: Ee Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.necik.pl 26.02.02, 21:26
      A może dotrze wreszcie do waszych zakutych łebków, że wyścig szczurów zaczyna
      się już w podstawówce? I że ci nauczyciele dają wam to co najwazniejsze -
      odporność na stresy, przygotowanie do zetknięcia z dorosłą rzeczywistością
      rynku pracy? Tylko tak "wytresowani" dacie sobie radę na studiach, gdzie
      skończyło się już dawno bujne studenckie życie, a jest walka o staże,
      stypendia, wymiane osobową. Tam nikt się z wami nie będzie pieścił, tylko
      wygryzał, podkopywał, podstawiał nogi. No chyba, że wam nie zależy na dobrym
      starcie, ale w takim razie po cholerę wam liceum???
    • Gość: MAYKA Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.sosnet.pl 26.02.02, 21:40
      OBECNIE CHODZE DO LO NR I I UWAZAM ZE WILE OSÓB PO PROSTU PRZESADZA. W
      PIERWSZYM ARTYKULE WYRAXNIE BYŁO WIDAC ŻE PANI DYREKTOR NAS BRONI, A JAK MY SIE
      JEJ ZA TO ODPŁACAMY? WYDAJE MI SIĘ ŻE W KAZDEJ SZKOLE JEST TROCHE STRESU, TO
      NORMALKA. TO ZE U NAS JEST JAKIS TERROR TO CZYSTA BREDNIA! OWSZEM, ZAMYKANIE
      SZKOŁY NIE JEST DLA NAS ZBYT WYGODNE, ALE CHYBA NIE MOZNA TEGO NAZWAC TERROREM!
      • Gość: elf Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.x-net.gliwice.pl 26.02.02, 22:42
        ja tez chodze do 1lo i jedynym tego plusem jest to ze poznalam super ludzi,
        nauczyciele to tragednia, wiekszosc nadaje sie do strazy wieziennej a nie do
        szkoly, jest tez czesc ktora nie dorownujje poziomem inteligencji
        gimnazjalistom ( patrz: pani z historii, pani z francuskiego ), o
        matematyczkach nawet nie wspominam bo wszyscy wiedza jak jest.
        • Gość: oskar Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.94.210.* 27.02.02, 07:35
          bla, bla, bla. Na wymianie francuskiej, w której uczestniczyłam 3 razy dosyć
          dobrze poznałam system francuskiego szkolnictwa. Po pierwsze żadnego terroru
          (to jest przenośnia), po drugiej minimum wiedzy encyklopedycznej, a nastawienia
          na rozwijanie zdolności analitycznych, umiejętności rozwiązywania problemów.
          Pamiętam ,że w II klasie jak francusi przyjechali do nas to mieliśmy akurat
          wielomiany, ani jedna OSOBA Z grupy francuskiej nie wiedziała co to takiego,
          mimo że byli od nas o 2 lata starsi. Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że
          każdy z nich radzi sobie życiu 5 razy lepiej niż każdy statystyczny absolwent
          naszego nobliwego liceum. Dlatego zostawiam sprawę bez komentarzy
        • Gość: Orłoś Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.x-net.gliwice.pl 12.04.02, 22:25
          z matematyczkami rzeczywiscie jak jest - kazdy widzi. moja klase potrafi
          sterroryzowac tylko pani sz., czyli siwa, majaca absurdalne wymagania dotyczace
          formalnosci jezykowo-matematycznych i niskie co do trudnosci zadan. U
          pozostalych matma jest wyzwaniem, co prawda czasem stresujacym, ale dajacym
          efekty. Porownywalem zadania z klasowki (u pani B., matfiz) z pochodnych z
          zadaniami z klasowki z tego na mat-fiz-inf w V LO. Ich 'trudne' byly podstawa
          do jakiegokolwiek dzialania u nas. Potem to procentuje na studiach. Normalne sa
          wypowiedzi studentow AE w Katowicach, Polibudy Slaskiej czy nawet SGH,
          pochodzacych z I LO - pierwszy rok moga sie na matmie czy fizie opieprzac, a
          potem wszystko im i tak latwo przychodzi. Warto? Mysle ze tak.
    • Gość: Rafal Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.82.187.* 28.02.02, 14:49
      Magda, nie przesadzaj - nie moze byc tak zle! Po co sie tak tym przejmujesz?
      Szkola jest po to zeby Cie czegos nauczyc, a nie po to zeby Cie terroryzowac,
      komu mialoby na tym tak zalezec? Olej pania Urgacz albo zmien klase na taka, w
      ktorej ona nie uczy.
      A jesli chodzi o porownanie tej szkoly do wiezienia, to prawde mowiac mam
      podobne odczucia, ale to juz wina naszej konserwatywnej dyrektorki, ktora juz
      dawno powinna byla sie udac na emeryture, a nie zajmowac tego stanowiska
      (chociaz gdyby dyrektorem zostala sz. p. F. to szkola zeszlaby na psy w tempie
      ekspresowym). Zaloze sie jednak, ze pomysl z zamykaniem szkoly wyszedl od
      naszej "swietnej" kadry sprzatajacej, ktora ma sie chyba za najwyzsza
      instytucje w tej szkole. Swoja droga ciekawe co na to zamykanie szkoly
      powiedzieliby inspektorzy BHP?

      rufus@bloknet.pl
      • Gość: tynes Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.njp.gliwice.pl 01.03.02, 07:53
        ej rufus! mimo że zgadzam się z Tobą w większości Twoich poglądów, to jednemu
        muszę się sprzeciwić. Dyrekcja naprawdę dobrze prowadzi tę szkołę (przykład: w
        tegorocznej nowej maturze bylismy jednymi z 3 najlepszych szkół w woj. śląskim,
        a to chyba najlepiej świadczy o szkole. szkoda tylko ze ten dziennikarz skupił
        się na palaczach, choć moze dym z papierosów przesłonił mu prawdziwy klimat tej
        placówki ;).
        A co do reszty głosów: ludzie!!! to nie podstawówka, gdzie was trzymali na
        siłę!!! 8 gliwickich liceów przyjmie was z wielką ochotą. tylko czy potem
        dostaniecie się na studia? I jeszcze jedno: chciałbym poznać tę uczennicę,
        która "szeptem mówi redaktorowi, że chłopcy palą w ubikacjach". Chyba lektura
        Konrada Wallenroda wywarła na niej zbyt duże wrażenie.
        Miłego dnia :)))
    • Gość: chektor Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.BMJ.net.pl 01.03.02, 18:56
      Nie było najgorzej. Fakt, że część nauczycieli albo nie nadawała się do szkół, bo była za nerwowa (pewna anglistka na przykład) lub też mineła się z powołaniem (p. Mikuła - co go do cholery obchodziło, że noszę długie włosy? Na milicjanta by sie nadawał...). Pojedyncze osoby zaś naprawdę potrafiły przedmiotu nauczyć (matematyczka p. B. przykładowo), ale było ich zbyt mało jak na taką "znakomitą" szkołę.
      Ale ogólnie za moich czasów było znośnie, jeśli sie nie próbowało zbytnio przejmować szkołą (co _nie jest_ równoznaczne z nędznymi ocenami). Skończyłem "1" jakieś 8 (łojeżukolczastyjaktenczasleci) lat temu.
      • isis! Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? 02.03.02, 00:06
        Gość portalu: chektor napisał(a):

        > Skończyłem "1" ja
        > kieś 8 (łojeżukolczastyjaktenczasleci) lat temu.

        Yesooo, chektor, a ja 12 lat temu i aż się dziwię, że jestem taka stara.
        Fucktycznie - lista nauczycieli cosik mi nie pasuje.
        Ale pozwólcie, że wypowiem się i ja na temat słynnej "Jedynki".
        BYŁ TERROR. Nikt nie zaprzeczy. Były metody jak sprzed wojny (nie lubię określeń
        typu: "komunistyczne, socjalistyczne" - mylicie, ludzie pojęcia). Była MASZYNA,
        po której kilka dziewczyn (byłam z żenskiej klasy, "e" zresztą) nabawiło się
        wrzodów żołądka. Ja w czwartej klasie zaczęłam "znieczulać" się rumem z colą
        przed matmą. Ale z drugiej strony, była też matura, na której MASZYNA się
        zrehabilitowała. Były wspaniałe wycieczki do chatek studenckich (Karkoszczonki i
        innych), do Krakowa na spektakle, do Wrocławia (gdzie teraz mieszkam)...
        Fajne były lata. Za dużo się nie uczyłam, pozycję miałam, tylko przed matmą
        czasami brzuch rozbolał. Oskar, co z tym PWST? Zrealizowane? Napisz do mnie na
        priv jak masz ochotę, ja mam więcej niż zrealizowane.
        Pozdrawiam wszystkich z Jedynki, tych byłych i tych aktualnych. Do tych
        aktualnych: nie przejmujcie się, za jakiś czas będzie to dla was pryszcz.
        Chciałabym przyjechac do Gliwic, pochodzić po znajomych uliczkach, powspominać,
        ale brak czasu...
        Aha, jeszcze osobiste zwierzenie: już wprawdzie po maturze, ale zawsze... miałam
        płomienny romans z jednym z pedagogów... podobnym do Olechowskiego...
        Kto zgadnie z kim? Niestety, słyszałam, że po raz III się ożenił...
        • Gość: porto Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.02, 11:22
          isis! napisał(a):

          > Gość portalu: chektor napisał(a):
          >
          > > Skończyłem "1" ja
          > > kieś 8 (łojeżukolczastyjaktenczasleci) lat temu.
          >
          > Yesooo, chektor, a ja 12 lat temu i aż się dziwię, że jestem taka stara.
          > Fucktycznie - lista nauczycieli cosik mi nie pasuje.
          > Ale pozwólcie, że wypowiem się i ja na temat słynnej "Jedynki".
          > BYŁ TERROR. Nikt nie zaprzeczy. Były metody jak sprzed wojny (nie lubię określe
          > ń
          > typu: "komunistyczne, socjalistyczne" - mylicie, ludzie pojęcia). Była MASZYNA,
          >
          > po której kilka dziewczyn (byłam z żenskiej klasy, "e" zresztą) nabawiło się
          > wrzodów żołądka. Ja w czwartej klasie zaczęłam "znieczulać" się rumem z colą
          > przed matmą. Ale z drugiej strony, była też matura, na której MASZYNA się
          > zrehabilitowała. Były wspaniałe wycieczki do chatek studenckich (Karkoszczonki
          > i
          > innych), do Krakowa na spektakle, do Wrocławia (gdzie teraz mieszkam)...
          > Fajne były lata. Za dużo się nie uczyłam, pozycję miałam, tylko przed matmą
          > czasami brzuch rozbolał. Oskar, co z tym PWST? Zrealizowane? Napisz do mnie na
          > priv jak masz ochotę, ja mam więcej niż zrealizowane.
          > Pozdrawiam wszystkich z Jedynki, tych byłych i tych aktualnych. Do tych
          > aktualnych: nie przejmujcie się, za jakiś czas będzie to dla was pryszcz.
          > Chciałabym przyjechac do Gliwic, pochodzić po znajomych uliczkach, powspominać,
          >
          > ale brak czasu...
          > Aha, jeszcze osobiste zwierzenie: już wprawdzie po maturze, ale zawsze... miała
          > m
          > płomienny romans z jednym z pedagogów... podobnym do Olechowskiego...
          > Kto zgadnie z kim? Niestety, słyszałam, że po raz III się ożenił...

          NO TO ZGADUJĘ.....NAUCZYCIEL HISTORII....A POTEM WOS-U??? ALE ON TYLKO II RAZY
          SIE ŻENIŁ.....GRATULACJE!!!!

      • isis! Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? 02.03.02, 00:08
        Gość portalu: chektor napisał(a):

        > Nie było najgorzej. Fakt, że część nauczycieli albo nie nadawała się do szkół,
        bo mineła się z powołaniem (p. Mikuła - co go do cholery obchodziło, że noszę
        > długie włosy? Na milicjanta by sie nadawał...).

        O qrde, napisłam swój post i zauważyłam teraz to. Naprawdę? Mikuś? Mój Mikuś???
        • Gość: chektor Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.BMJ.net.pl 02.03.02, 16:05
          > O qrde, napisłam swój post i zauważyłam teraz to. Naprawdę? Mikuś? Mój Mikuś???

          Tak. To była prawdopodobnie "akcja prewencyjna" wymierzona przeciwko narkomanom i palaczom. Ale co z tym miały długie włosy, to do dzisiaj nie wiem, a nie miałem ochoty wdawać sie w dyskusje na ten temat. Ot, ulubiony konik jednego z belfrów i tyle. Zresztą - ta szkoła zawsze wydawała mi się dziwna, co nie zmienia faktu, że wspomnienia mam zdecydowanie pozytywne.
            • Gość: Ee Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 157.158.202.* 05.03.02, 09:45
              Dzieci kochane (uzurpuję sobie prawo pisania tak, bo maturę w jedynce zrobiłam
              23 lata temu), wy naprawdę nie wiewcie co to terror w szkole. Naszym dyrektorem
              był facet o wdzięcznej ksywce "Pizduś" (gość od zajęć technicznych, ale "po
              linii i na bazie"). Rano odbywały się odprawy - cała szkoła na baczność w
              dwuszeregu. Przegląd fryzur i ubrań - niewłaściwe ubrani (zbyt modnie)
              natychmiast do domu przebrać się, za długe włosy - marsz do fryzjera i nie
              wolno wracać bez ostrzyżenia. Na lekcjach pani od polskiego tzeba było siedzieć
              z rękami za plecami i najgorszym przestępstwem było ziewinęcie - ale teraz
              wiem, że była wspaniałym Pedagogiem - właśnie przez duże P. Jak zbliżała się
              matura, całymi stadami chodziliśmy do niej do domu, a ona bezinteresownie
              godzinami przygotowywała nas do egzaminu. Pani z matematyki doprowadzała nas do
              wrzodów żoładka (ciężkich stanów)- my ją do szczękościsku (trzeba było wezwać
              pogotowie) - ale najgorszego tumana nauczyła matmy tak, że egzaminy na studia
              to był pryszcz. Ale z drugiej strony, do szkół chodzi taka straszna banda
              (oczywiście nie mówię o wszystkich) - uderzcie się w piesi, bez jakiegokolwiek
              przymusu i sankcji, co poniektórzy przedstawiciele młodzieży rozpieprzyli by te
              szkoły w krótkim czasie. Ilu z was bez przymusu kuło by do lekcji i klasówek?
              Gwarantuję, że mniej niż połowa. Jak widzę co się dzieje w obecnych liceach -
              pusty śmiech mnie ogarnia - spróbowalibyści się tak zachowywać za moich
              licealanych czasów!!! I wy to nazywacie terrorem?
              • Gość: Andrzej Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.dip.t-dialin.net 05.03.02, 21:55
                Gość portalu: Ee napisał(a):

                > Dzieci kochane (uzurpuję sobie prawo pisania tak, bo maturę w jedynce zrobiłam
                > 23 lata temu), wy naprawdę nie wiewcie co to terror w szkole. Naszym dyrektorem
                >
                > był facet o wdzięcznej ksywce "Pizduś" (gość od zajęć technicznych, ale "po
                > linii i na bazie"). Rano odbywały się odprawy - cała szkoła na baczność w
                > dwuszeregu. Przegląd fryzur i ubrań - niewłaściwe ubrani (zbyt modnie)
                > natychmiast do domu przebrać się, za długe włosy - marsz do fryzjera i nie
                > wolno wracać bez ostrzyżenia. Na lekcjach pani od polskiego tzeba było siedzieć
                >
                > z rękami za plecami i najgorszym przestępstwem było ziewinęcie - ale teraz
                > wiem, że była wspaniałym Pedagogiem - właśnie przez duże P. Jak zbliżała się
                > matura, całymi stadami chodziliśmy do niej do domu, a ona bezinteresownie
                > godzinami przygotowywała nas do egzaminu. Pani z matematyki doprowadzała nas do
                >
                > wrzodów żoładka (ciężkich stanów)- my ją do szczękościsku (trzeba było wezwać
                > pogotowie) - ale najgorszego tumana nauczyła matmy tak, że egzaminy na studia
                > to był pryszcz. Ale z drugiej strony, do szkół chodzi taka straszna banda
                > (oczywiście nie mówię o wszystkich) - uderzcie się w piesi, bez jakiegokolwiek
                > przymusu i sankcji, co poniektórzy przedstawiciele młodzieży rozpieprzyli by te
                >
                > szkoły w krótkim czasie. Ilu z was bez przymusu kuło by do lekcji i klasówek?
                > Gwarantuję, że mniej niż połowa. Jak widzę co się dzieje w obecnych liceach -
                > pusty śmiech mnie ogarnia - spróbowalibyści się tak zachowywać za moich
                > licealanych czasów!!! I wy to nazywacie terrorem?
                Hi;
                całkowicie popieram. Ja skończyłen I LO 25 lat temu. Moim wychowawcą był pan
                Latta. Co do tego terroru to należałoby dodać, iż bywały dni kiedy nie można było
                wejść do szkoły bez tarczy (wchodziliśmy wtedy przez kotłownię. To były czasy,
                nie to co teraz ;-).
                Co do obecnej p. Dyrektor - nie jest to przypadkiem była p. Spałek ?

                Pozdrowienia
                Andrzej S.

                P.S. "Pizduś" to chyba p. Lazar....z


    • Gość: h. Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.gl-jp.digi.pl 06.03.02, 18:46
      Skonczylem 'jedynke' dwa lata temu. Wspomnienia - glownie nieprzyjemne.
      Angielski - swir. Polski - nuda i nerwica (jej). Fizyka - dyr. - terror i, od
      czasu do czasu, niekompetencja. Prawie wszyscy, ktorzy w mojej klasie (mat-fiz)
      byli dobrzy z fizyki, albo mieli rodzicow po studiach technicznych, albo
      chodzili na korepetycje. Poziom nauczania byl (moze za wyjatkiem matematyki)
      raczej nedzny, ale poziom wymagan - bardzo wygorowany
    • Gość: Qlfon A swistak siedzi i zawija..... IP: *.BMJ.net.pl 07.03.02, 18:06
      Eee tam marudzicie...
      Terror w szkole ? No chyba chodzimy do roznych "jedynek".
      Po prawie czterech latach chodzenia do tej szkoly, nic mnie juz nie bedzie w
      stanie zaskoczyc i zdziwic ( I za to jej chwala).
      Wymagania sa b. duze, ale nie ma co narzekac.
      Pierwsza klasa u mnie to byl szok:
      Lekcja organizacyjna z fizyki (z dyrektorka), dzien dobry Panstwu itp itd i
      Wektorki na dobry poczatek....
      Nastepna fizyka to qmpla do tablicy wziela...heh..ale wszyscy trzesli gaciami (
      i do tej pory trzesiemy :).
      Jednak ta buda ma swoj klimat. Do wszystkiego sie mozna przyzwyczaic a pozniej
      to juz tylko sie z tego smiejemy. ( Matma: "Zrobcie na jutro przyklady ze
      strony od 150-198". No i jak tu nie pasc ze smiechu :)
      Jak wszystko bedziecie brac na serio to sie pozniej nie ma co dziwic ze szkola
      jest ukazywana jako oboz koncentracyjny.
      Nauczyciele sa wspaniali, jednak wspaniali jako ludzie. Za kilkanascie lat
      czesc wspomnien sie zatrze, lecz wizerunek Prof. Trzcionki, Urgacz, Mikuły( Juz
      sie nie czepia dlugich wlosow, teraz sa "czarne sweterki" :) i innych uczacych
      mnie nauczycieli...no po prostu bomba. I smialo moge rzec, ze takich pieknych
      czasow juz nigdy nie bede mial.

      Co do artykulu....
      Nie wiem skad wzieto materialy do niego ale byly absurdalne.
      Ciekawe co to za "dziewcze" szeptalo o palacych w ubikacjach chlopcach...nie
      wiem czy sie smiac czy plakac.
      Najfajniejsze jest to ze o szkole sie wypowiadaly pewnie jakies "kiciusie",
      ktore nie maja o niej bladego pojecia.
      Jednak musze przyznac, ze od momentu polaczenia jej z gimnazjum stracila wiele
      na swym uroku...nie przez to, ze jest wiecej maluchow, lecz przez to, ze
      wiecej "zuli" mozna spotkac.
      Az strach myslec co bedzie jak tacy urosna...

      Podsumowujac: Nie ma, nie bylo i nie bedzie lepszej szkoly niz
      Nasza "Jedyneczka".


      Ps. Pozdrowienia (od A do Z) dla Pana Miłka. Jak to zwykl mawiac....dyscyplina
      chlopcze, dyscyplina. ( A jego manekin i tak tego nie przezyl :P )


      Qlfoniasty.
          • Gość: tynes Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.njp.gliwice.pl 11.03.02, 06:49
            czyli ze my wszyscy niby wariaci? zobaczymy sie w szkole... ;).
            jeszcze nie dodales ze w domu wariatow Twoj pobyt nie jest dobrowolny... chyba
            ze az taka presje wywarli na Tobie rodzice, ze zamiast np. do siodemki musiales
            isc do tego szacownego przybytku zeby moc kiedys powiedziec ze "skonczyles
            najlepsze w gliwicach liceum" ;). a moze to skonczenie jest pod znakiem
            zapytania? pozdrawiam qlfona ;)))
            • Gość: izaa Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.94.210.* 12.03.02, 07:36
              a coś takiego jak metafora, to jeszcze dziecka nie nauczyli w "najlpeszym
              liceum w Gliwicach". Poza tym to nie odsetek ludzi, którzy dostają się na
              studia świadczą o poziomie szkoły, tylko to jak sobie ludzie radzą w dalszym
              życiu. A wszyscy ci, z którymi kończyłam to świetne, elitarne liceum radzą
              sobie raczej miernie
          • Gość: Qlfon Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.BMJ.net.pl 12.03.02, 21:53
            Gość portalu: alosza napisał(a):

            > Czym się rozni L.O. od domu wariatów?
            > - W domu wariatów przynajmniej personel jest normalny.

            Byc moze i masz racje....to jest dom wariatow....ale ja zawsze bylem wykrecony.
            Gdyby jeszcze sciany byly mieciutkie jak kaczuszka, a drzwi nie mialby
            klamek....no utopia po prostu.
            Mi sie tam podoba.


            Pozdrowienia dla wszystkich wyalienowanych i zdehumanizowanych schizofrenikow,
            ktorzy wedlug "tych co sie nie znaja" stapaja po korytarzach naszej "jedyneczki".


            Qlfoniasty.
              • meg_s Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? 13.03.02, 21:19
                Gość portalu: Chektor napisał(a):

                > No bo niby w jakiej innej szkole jestes w stanie zaobserwowac kaczki biorace
                > kapiel w pianie leniwie splywajacej rzeka od pobliskiego wodospadu? :)

                zawsze podejrzewałam, że te kaczki są plastikowe

                  • Gość: Mada Z drugiej strony barykady IP: *.necik.pl 17.03.02, 22:29
                    Nie chodzę do jedynki, nie chodziłam i nie wiem, co by stać musiało, bym
                    poszła.... Choć kiedyś zamierzałam, i teraz dziękuję Opatrzności,że przypadkiem
                    stało się inaczej.
                    Czytałam wszytskie wpisy, jakie się tutaj znajdują i zafascynowały mnie te
                    gwałtowne akty obrony z każdej niemalże strony....
                    Na dictum: "Trzeba było nie isć albo do jedynki , albo w ogóle liceum"
                    trudno znaleźć odpowiedź w pierwszym odruchu, no bo faktycznie- sam sobie
                    wybrałem/wybrałam....
                    Ale KTO- pytam- jak już poszedł, jak przekroczył próg liceum nr 1- to zmieni
                    szkołę? Zobaczywszy,że popełnił błąd? Wyjątki, wyjątki, znam jedną
                    osobę....
                    Co do wypowiedzi osób, które skończyły jedynkę X lat temu- ha, oczywiście,że
                    dobrze się wspomina, ludzka pamięć jest bardzo wybiórcza, zazwyczaj złe reczy
                    wymazuje z pamięci....
                    Logiczne jest także solidaryzowanie się ze szkołą, patriotyzm lokalny tak
                    każe....
                    Ale nie, nie zrozumiem, uznawania za normę terroru w szkole.
                    Co tym się osiąga? Nerwice , zniszczenie psychiczne- ale poza tym?
                    Argument,że przygotowuje to do wyścigu szczurów? Otóż, najlepiej w nim zacząć
                    uczestniczyć jak najpóźniej a nie jak najwcześniej. Więc twierdzenie,
                    dobrze,że...- nie, nie rozumiem. Nawiasem mówiacw tym wyscigu coraz bardziej
                    liczą się umiejętności, a nie wiedza encyklopedyczna.... Czy za umiejętność
                    należy uznac odpornośc na tego rodzaju stres?
                    Ciekawe, gdzie na świecie wprowadzono by taką metode nauki odporności na
                    zdenerwowanie ?
                    A wiedza encyklopedyczna-matma na poziomie już niemalże akademickim?
                    Rozumiem, że ktoś wybrał profil mat-fiz. Niekoniecznie jednak wybrał teror.
                    Innymi metodami da się wiecej nauczyć. A poza tym, cała szkoła jeste jednak
                    delikatnie sprofilowana.... Matematyczno-fizycznie, oczywiście
                    Z własnego doswiadczenia wiem, że planowano kiedyś utworzyć profil
                    humanistyczny,. Profilu,jak nie ma, tak nie ma. A z chętnymi nań co zrobiono?
                    Otóż dano na mat-fiz. Logiczne, normalne i na pewno wszyscy o tym marzyli.

                    Osobną kwestią pozostaje cel posiadania wiedzy encyklopedycznej.
                    Całe polskie szkolnictwo jest jednak tym przesiąknięte, nie tylko jedynka. Lecz
                    popieranie tego systemu- przez większośc uczestników forum, wypowiadających się
                    na ten temat - narawdę tego chcecie? To strach przed zmianą?
                    Tego typu nastawienie właśnie spowodowało przełożenie Nowej Matury. Strach
                    przedz zmianą i przed prawdą, że jeżeli chodzi o umiejętności, to Polacy
                    plasują sięna jednym z ostatnich miejsc w Europie. Co komu dadzą logarytmy w
                    życiu? I skomplikowane równania, wykresy itd?
                    Większość uczniów nie potrafi policzyć procentów na lokacie bankowej czy ceny
                    produktu bez VAT-u.
                    To ma byc poprawne? Dobre? Doskonałe?
                    Nie ma sensu bronić szkoły z sentymentu.
                    Pewnie jedynka nie jest wyjatkiem w tej kwestii, ale na pewno hołdując swej
                    tradycji terroru,strachu itd. nie ma powodow do dumy.
                    Owszem, fantastycznie opowiada się "historie" jak pani dyerktor prowadzi
                    leckję, jak posypał się grad kap ( ilez takich znam!!!)
                    Ale czy to normalne?

                    W świetle walki świata z Terroryzmem ( tym pisanej z dużej litery),
                    postuluję rozpocząć walkę z terrorem. Tym szkolnym na przykład.
                    Terroryzm bowiem pozbawia jednostki życia.
                    A terror psychiczny i to na dodatek tak wcześnie ( przypomnę, że w jedynce
                    stworzono gimnazjum) niszczy osobowość i psychikę.

                      • Gość: Mada Druga strona barykady IP: *.necik.pl 18.03.02, 22:32
                        a raczej ja obecna po tej drugiej stronie, dziękuje za wyrazy poparcia z
                        szeregów wroga :)))) Dzięki, Oskar....
                        Może więc cała wojna nie jest jeszcze przegrana?
                        Choć na ferment rewolucyjny wśród aktualnych uczniów się na razie nie
                        zanosi :)))

                    • Gość: Ee Re: Z drugiej strony barykady IP: 157.158.202.* 18.03.02, 10:15
                      Ale wzniosłe! Tylko że to nie pamięć jest wybiórcza (taka stara jeszcze nie
                      jestem) ale właśnie dopiero po latach jesteśmy w stanie docenić to co nam
                      szkoła dała. Jak tam chodziłam, to wydawało mi się, że terror to mało
                      powiedziane. Teraz wiem, że to pryszcz. Chcesz by wyścig szczurów zaczynał się
                      jak najpóźniej - on nie jest zależny od ciebie - jak się spóźnisz nie
                      znajdziesz w nim miejsca i spędzisz życie obok mając pretensje do całego
                      świata, że taki wredny. A między nami mówiąc - jak bez terroru opanować
                      taką "bandę"?
                      • Gość: oskar Re: Z drugiej strony barykady IP: 195.94.210.* 18.03.02, 12:56
                        przez rok uczyłam się w Stanach i zapewniam cię, że tam to dopiero jest banda,
                        jednak sposoby na jej ujarzmienie są trochę inne niż w Polsce, a jakość
                        edukacji dużo lepsza, ale koleżanka słusznie stierdziła, że wy się boicie
                        nowego, dlatego właśnie nasz system edukacyjny produkuje bezrobotnych.
                        pozd
                            • Gość: Ee Re: Z drugiej strony barykady-do Ee IP: 157.158.202.* 22.03.02, 14:39
                              Nowa moda w dykusji - jak ktoś nie zgadza się ze mną to znaczy, że
                              myśli "komunistycznie", znaczy powstała nowa inwektywa. Twój argument jest
                              żałosny - w tych najbogatszych firmach pracują również sprzątaczki, i co dzięki
                              temu te firmy są najbogatsze?. Najbogatsze firmy są ZARZĄDZANE nie przez
                              absolwentów colleg-ów ale KILKU najlepszych uczelni wyższych, amerykańskich i
                              brytyjskich. Przeprowadzone w 1999 roku badania w Stananch wykazały, że ok 12%
                              absolwentów collegów jest ANALFABETAMI!!! Rozpętało to wielką narodową dyskusję
                              na temat poziomu szkolnictwa amerykańskiego. Widzę, że jeszcze nie skończyła ci
                              się dziecinna choroba zachłyśnięcia wszystkim co amerykańskie. Wystarczająco
                              długo mieszkałam w Wielkiej Brytanii, by nie chwalić własnego grajdołka, ale
                              napatrzyłam się ludzi, którzy w Polsce zdobyli wyktałcenie, a po wyjeździe za
                              granicę zrobili karierę naukową i nie tylko dzięki o wiele większej wiedzy
                              ogólnej.
                        • Gość: lukasz Re: Z drugiej strony barykady IP: *.mbi.ucla.edu 24.03.02, 23:48
                          Gość portalu: oskar napisał(a):

                          > przez rok uczyłam się w Stanach i zapewniam cię, że tam
                          to dopiero jest banda,
                          > jednak sposoby na jej ujarzmienie są trochę inne niż w
                          Polsce, a jakość
                          > edukacji dużo lepsza,...

                          uh... jakosc edukacji licealnej w US lepsza niz w Polsce
                          ??? dobry kawal ;o)

                          lukasz
                    • Gość: Michal Re: Z drugiej strony barykady IP: *.albatros.gliwice.pl 18.03.02, 13:05
                      Gość portalu: Mada napisał(a):

                      > Nie chodzę do jedynki, nie chodziłam i nie wiem, co by stać musiało, bym
                      > poszła.... Choć kiedyś zamierzałam, i teraz dziękuję Opatrzności,że przypadkiem
                      >
                      > stało się inaczej.

                      > Czytałam wszytskie wpisy, jakie się tutaj znajdują i zafascynowały mnie te
                      > gwałtowne akty obrony z każdej niemalże strony....

                      > Na dictum: "Trzeba było nie isć albo do jedynki , albo w ogóle liceum"
                      > trudno znaleźć odpowiedź w pierwszym odruchu, no bo faktycznie- sam sobie
                      > wybrałem/wybrałam....
                      > Ale KTO- pytam- jak już poszedł, jak przekroczył próg liceum nr 1- to zmieni
                      >
                      > szkołę? Zobaczywszy,że popełnił błąd?
                      Wyjątki, wyjątki, znam jedną
                      > osobę....

                      a wiec moze wiekszosc uwaza ze jednak nie popelnila bledu?:))

                      > Co do wypowiedzi osób, które skończyły jedynkę X lat temu- ha, oczywiście,że
                      >
                      > dobrze się wspomina, ludzka pamięć jest bardzo wybiórcza, zazwyczaj złe reczy
                      > wymazuje z pamięci....
                      > Logiczne jest także solidaryzowanie się ze szkołą, patriotyzm lokalny tak
                      > każe....
                      > Ale nie, nie zrozumiem, uznawania za normę terroru w szkole.
                      > Co tym się osiąga? Nerwice , zniszczenie psychiczne- ale poza tym?
                      > Argument,że przygotowuje to do wyścigu szczurów? Otóż, najlepiej w nim zacząć
                      > uczestniczyć jak najpóźniej a nie jak najwcześniej. Więc twierdzenie,
                      > dobrze,że...- nie, nie rozumiem. Nawiasem mówiacw tym wyscigu coraz bardziej
                      > liczą się umiejętności, a nie wiedza encyklopedyczna.... Czy za umiejętność
                      > należy uznac odpornośc na tego rodzaju stres?

                      miedzy innymi tak...

                      > Ciekawe, gdzie na świecie wprowadzono by taką metode nauki odporności na
                      > zdenerwowanie ?
                      > A wiedza encyklopedyczna-matma na poziomie już niemalże akademickim?
                      > Rozumiem, że ktoś wybrał profil mat-fiz. Niekoniecznie jednak wybrał teror.
                      > Innymi metodami da się wiecej nauczyć. A poza tym, cała szkoła jeste jednak
                      > delikatnie sprofilowana.... Matematyczno-fizycznie, oczywiście
                      > Z własnego doswiadczenia wiem, że planowano kiedyś utworzyć profil
                      > humanistyczny,. Profilu,jak nie ma, tak nie ma. A z chętnymi nań co zrobiono?
                      > Otóż dano na mat-fiz. Logiczne, normalne i na pewno wszyscy o tym marzyli.

                      Otoz przypomne, ze z profilu mat-fiz mozna sie przeniesc do ogolnego... ze zmiana
                      szkoly tez nie ma problemu

                      > Osobną kwestią pozostaje cel posiadania wiedzy encyklopedycznej.
                      > Całe polskie szkolnictwo jest jednak tym przesiąknięte, nie tylko jedynka. Lecz
                      >
                      > popieranie tego systemu- przez większośc uczestników forum, wypowiadających się
                      >
                      > na ten temat - narawdę tego chcecie? To strach przed zmianą?
                      > Tego typu nastawienie właśnie spowodowało przełożenie Nowej Matury. Strach
                      > przedz zmianą i przed prawdą, że jeżeli chodzi o umiejętności, to Polacy
                      > plasują sięna jednym z ostatnich miejsc w Europie.


                      >Co komu dadzą logarytmy w
                      > życiu? I skomplikowane równania, wykresy itd?
                      > Większość uczniów nie potrafi policzyć procentów na lokacie bankowej czy ceny
                      > produktu bez VAT-u.

                      Wybacz, ale jezeli ktos idzie np na polibude, to naprawde nikogo tam nie obchodzi
                      czy umie liczyc procenty w banku czy nie... co mi z tych niezwykle praktycznych,
                      zyciowych "umiejetnosci", skoro na studiach beda wymagac ode mnie wlasnie
                      logarytmow, calek i tym podobnych abstrakcji? Zreszta wiedza encyklopedyczna
                      nazwalbym raczej to czego ucza nas na biologii czy geografii... bezmyslne
                      wkuwanie, ale nie matme czy fize...
                      I prosze, nie wmawiaj mi, ze jak kogos ucza tej tzw "wiedzy encyklopedycznej" to
                      juz z procentami sobie nie poradzi... odsylam do wynikow pierwszej "probnej
                      matury" w 1LO. Tylko, ze nikogo (mysle o uczelniach) naprawde zupelnie to nie
                      obchodzi...
                      czy wierzysz, ze ze zdanym profilem "podstawowym" z matmy dostalabys sie na
                      uczelnie techniczna? A na profilu "rozszerzonym" umiejetnosc obliczania ceny bez
                      VAT chyba by nie wystarczyla
                      ... no ale to juz dyskusja o reformie


                      > To ma byc poprawne? Dobre? Doskonałe?

                      > Nie ma sensu bronić szkoły z sentymentu.
                      > Pewnie jedynka nie jest wyjatkiem w tej kwestii, ale na pewno hołdując swej
                      > tradycji terroru,strachu itd. nie ma powodow do dumy.
                      > Owszem, fantastycznie opowiada się "historie" jak pani dyerktor prowadzi
                      > leckję, jak posypał się grad kap ( ilez takich znam!!!)
                      > Ale czy to normalne?

                      Pewnie nie... tylko czy na studiach jest inaczej (tez sie nasluchalem roznych
                      historii)? Zakladam ze jednak wiekszosc z nas (uczniow) chce studiowac. A wiec
                      powiedz mi prosze co wg Ciebie jest normalne....
                      >
                      > W świetle walki świata z Terroryzmem ( tym pisanej z dużej litery),
                      > postuluję rozpocząć walkę z terrorem. Tym szkolnym na przykład.
                      > Terroryzm bowiem pozbawia jednostki życia.
                      > A terror psychiczny i to na dodatek tak wcześnie ( przypomnę, że w jedynce
                      > stworzono gimnazjum) niszczy osobowość i psychikę.

                      Porownanie i mieszanie pojec (terror, terroryzm) jest wg mnie nie na miejscu... a
                      odnosnie gimnazjum, z tego co widze, to ONI sa wiekszym zagrozeniem dla szkoly
                      niz szkola dla nich:)))

                      Pozdrawiam serdecznie wszystkich

                      • Gość: Mada Re: Z drugiej strony barykady IP: *.necik.pl 18.03.02, 13:47


                        Michał-
                        Z doświadczenia wiem, że mało kto postępuje wg zasady "Rzeczą ludzką jest
                        bładzić, a rzeczą głupiego pozostawac w błędzie" - i mało osób zmienia szkoły,
                        nawet jeżeli źle wybrało( tkwiąc w błędzie)
                        Dlaczego? Otóż, jedynka w całym zmurszałym systemie oświaty nie jest
                        wyjątkiem .
                        Co do zmiany klas- przypadki jedynkowe są wspaniałe -Otóż jeden ( pewnie z
                        wielu): - Najczęściej egzaminy wstepne mają swój cel- a mianowcie
                        przypisywanie osób do konkretnych profili ( nieprzypadkowo trzeci przedmiot
                        jest, czy też - był do wyboru.)
                        Jak się okazuje- nie zawsze.
                        Jeden z roczników ( jedynkowych) dowiedział sie bowiem we wrzesniu, że nie
                        znalazł sie na wymarzonym profilu- bo 1 rok będzie ogólny dla wszystkich
                        klas .Decyzja odgórna. Potem -kolejne egzaminy, przypisujące na konkretne
                        profile.

                        Ile osob się przeniosło? Kilka, bo nikt nie chciał zmieniać towarzytswa, z
                        którym po roku zdążył się zaznajomić. I otóż podstawowa przyczyna, dlaczego
                        ludzie rzadko zmieniają klasy.....( nierzadko tkwiąc w błędzie)
                        A wyżej opisana metoda spowodowała tylko iż wiele osób miast rozszerzonego
                        francuskiego uczyło się w klasach ogólnych....


                        Co do matematyki- oki, rozumiem, świetnie wykształceni w tym aspekcie
                        absolwenci jedynki bez problemów zdają egzaminy. Super - to niewątpliwa zaleta.
                        I nie piszę tego w ironicznym sensie. Naprawdę tak uważam.
                        Zapytaj jednak tych, ktorzy nie wybierali się na studia związane z "królową
                        nauk", czy sa zadowoleni z tej wiedzy?
                        Porownaj poziom nauczania matematyki na profilach ogólnych innych szkół i
                        w jedynce- zgadnij, gdzie jest wyższy?
                        A wreszcie - zapytaj uczniów klas ogólnych- ile razy kuli matmę na pamięć,
                        nie rozumiejąc jej ni w ząb- to się chwali?
                        Tym ludziom poziom podstawowy matury z matmy na pewno by wystarczył i kto
                        wie, czy wtedy wiedza nie przydałaby się im bardziej?....
                        Co do dyskusji o reformie- to oczywiście osobna kwestia.... Aha, i żeby nie
                        było, że tępię matme , jako zagorzały zwolennik nauk humanistycznych-
                        uważałam ,że obowiązkowa matura z matmy jest ( w sumie była) dobrym pomysłem -
                        oraz wybor poziomów także :)))

                        Co do odporności na stres - istnieje wiele innych sposobów. Niekoniecznie
                        nauka w jedynce.Ale być może nauka w jedynce jest najlepszym sposobem, nie
                        wiem :)))
                        Mieszanie pojęć terroryzmu i terroru? Źródłosłów jest ten sam - od
                        łacińskiego "terrere" - przerażać....


                        Ee - zgadzam się, że pewne trzymanie w ryzach, nawet silne
                        w jednostkowych przypadkach - jest potrzebne. Inną kwestią jest- na ile
                        skuteczne i w jaki sposób. ( Im krótsza smycz, tym łatwiej się zrywa) Jednak
                        bez tego do anarchii tylko jeden krok ....Zgadzam się.
                        A co do wieku, Ee- ośmielę Ci przypomniec,że to Ty zwróciłaś się pierwsza
                        zwrotem per "Dzieci" :))) Odpowiedź na to mogła być więc tylko jedna....ale nie
                        miała na celu wypominania wieku ::))))
                        Być może to tylko ja mam tak słabą pamięc, że nawet nieprzyjemne wydarzenia-
                        choćby sprzed roku- bledną i zanikają.... :)))






                        • Gość: Witch'ka Rozłam w szeregu IP: *.necik.pl 18.03.02, 22:55
                          A ja skończyłam jedynkę. I uważam,że była to paskudna szkoła. Cała matematyczno-
                          fizyczna.Gdyby nie to,że miałam uzdolnionych męskich przyjaciół matematyków, to
                          sama nie wiem, jakbym to przeżyła... Każda matematyka była dla mnie
                          przerażającym przeżyciem - jak i dla reszty mojej klasy. O fizyce nie
                          wspominając. Poza tym ta szkoła nigdy nie pozwalała tworzyć się żadnym
                          indywidualnościom, a jakieś nieśmiałe zapędy wprowadzenia "wiosny" tłumiła w
                          zarodku. Jedyną rzeczą, która trzymała mnie na duchu był "Dzień Ziemi". I o to
                          mam do jedynki największy żal. A czego mi nie żal? Kilku bardzo uzdolnionych i
                          piekielnie inteligentych oraz wrażliwych ludzi, których tam poznałam. Profesora
                          Mikuły, który usiłował wprowadzić nas w życie i wytłumaczyć, na czym ono
                          polega - niestety jego wysiłki doceniło jakieś pięć osob. Prof. Czapli, dzięki
                          której kochałam chemię. I wszystkim profesorek rosyjskiego-były naprawdę
                          wspaniałe. Ale szkoły jako szkoły - nie lubiłam nigdy. I - wierzcie lub nie -
                          nie żałowałam, że idę na studia, licząc dni do końca czwartej klasy.
                          PS. Pozdrawiam wszystkich tych, którzy mnie znają - tak przy okazji:)
                        • Gość: Michal Re: Z drugiej strony barykady IP: *.albatros.gliwice.pl 19.03.02, 14:02
                          Mada...prosze, zastanow sie nad tym co piszesz...
                          Zacznijmy od tego, ze jak sama wspomnialas, nie chodzisz, ani nie chodzilas
                          do tej szkoly, a piszesz tu cos o jakim terrorze, jakims strasznie zawyzonym
                          poziomie itd... wydaje mi sie ze ze nie powinno sie wydawac sadow na temat
                          rzeczy o ktorych nie ma sie pojecia. Oceniasz cala szkole na podstawie
                          obiegowych opinii, czy kilku krytycznych komentarzy.... to wystarczy? Chodze do
                          tej szkoly juz troche i nie zauwazylem tutaj zadnych przejawow terroru... a
                          jest wrecz przeciwnie. Z tym strasznym poziomem wymagan to chyba tez jakis mit.
                          Bierzesz w "obrone" ludzi z ogolnego, ktorzy (podobno) musza sie uczyc matmy
                          wiecej niz w innych szkolach. Prosze, przeczytaj sobie jeszcze raz to, co
                          napisalas... Niektorzy robia wszystko, zeby pojsc do szkoly, gdzie wlasnie jest
                          wyzszy poziom i wiecej wymagaja, a tu nagle takie cos... czy mozna byc
                          niezadowolonym ze swojej wiedzy??? (a tak napisalas)
                          A jesli ktos nie chce zmienic klasy mimo iz wie, ze nie popelnil blad, bo....
                          ma tam znajomych(!) to juz naprawde nie moj problem... ani "zmurszalego systemu
                          edukacji". Po prostu smieszne.... przeciez jestesmy dorosli.

                          I jeszcze jedno: nie wiem kto walnal ten tekst o "terrorze", ale to chyba
                          jakas pomylka... Ty zalozylas sobie na wstepie ze w 1LO jest terror (no
                          przeciez w gazetach i na forum tak mowia;), potem piszesz jakie to zle, takie
                          straszne metody stosowac wobec uczniow... znajdujesz przyczyny zjawiska,
                          oceniasz itd. Tylko, ze dalej odnosze wrazenie ze po prostu nie wiesz o czym
                          mowisz. Opieranie sie tylko na wypowiedziach z tego forum chyba nie
                          wystarczy...


                          PS: obowiazkowa matura z matmy - a do czego niby mialaby "wystarczyc" komus kto
                          nie chce miec z ta dziedzina nic wspolnego??! Niepotrzebny stres i tyle...
                          • Gość: Qlfon Re: Z drugiej strony barykady IP: *.BMJ.net.pl 19.03.02, 15:42
                            Witajcie.

                            Mada...prawda jest to co napisal Michal.
                            Masz najwiecej do powiedzenia, o szkole...o ktorej nie masz zielonego pojecia.
                            Terror, terroryzm ? Czy ktos upadl na glowe ?
                            Skoro nie chodzisz do tej szkoly, ani tez nie chodzilas to jakim prawem tak
                            brutalnie osadzasz te liceum. Na podstawie czego ? Kilku narzekan
                            zestresowanych kolegow/kolezanek ?
                            I jesli chcesz kogos zmieniac to zacznij od siebie.

                            Autorom wielu innych notek radze uwaznie zastanowic sie nad tym co napisali.
                            Chodze obecnie do 4 klasy i uwazam, ze od samego poczatku nauczyciele traktuja
                            nas jak doroslych ludzi. Z tym zwiazane sa wyzsze wymagania i oczekiwania, ze
                            czasem ktos "POMYSLI SAM". Owszem, jesli sie probuje "pyskówki" z nauczycielem
                            to pozniej ponosi sie tego konsekwencje. Jak to mawiaja: "Jak Kuba Bogu, tak
                            Bog Kubanczykom".
                            Zawsze mozna bylo porozmawiac z nauczycielem wprost, pozartowac i zalatwic
                            wiele spraw po przyjacielsku (Co moze niektorych zdziwic - jak rowny z rownym).
                            Jednak gdy sie probowalo chamstwa, wtedy sytuacja stawala sie zgola odmienna.
                            Oni tez sa ludzmi ! Gdy was ktos zirytuje, tez bedziecie starali mu sie
                            odwdzieczyc.
                            Pamietajcie o regulaminie ucznia:
                            1. Nauczyciel ma zawsze racje
                            2. Jesli nauczyciel nie ma racji - patrz punkt pierwszy

                            To jest oczywiscie z przymruzeniem oka. Podchodzcie do tych rzeczy z wieksza
                            dawka luzu. Nie wszystko jest takie straszne jak myslicie.

                            Pojawily sie takze wypowiedzi dotyczace matematyki czy fizyki.
                            Otoz nikt wam nie kazal isc na profil matematyczno-fizyczny (jesli jednak
                            zmusili was do tego rodzice, to juz nie jest wina szkoly). A narzekanie, ze
                            matematyka jest koszmarna na ogolnym jest absurdem (Wyscie nie widzieli tej z
                            mat-fizu :). Nie rozni sie ona niczym od innych szkol.
                            Fizyka to juz inna para kaloszy. Owszem, zdaza sie dosc czesto ze na fizyce
                            siedze jak na tureckim kazaniu. Lekcja, pytanko (czesto na tym sie owa lekcja
                            konczy...) troche nowych wiadomosci i tak w kolko. Z poczatku myslalem, ze sie
                            zastrzele (w podstawowce to z fizyki nie bylo najmniejszych problemow, zadnego
                            kucia, zadnego stresu...). Z czasem jednak przyzwyczailem sie, ze kazda fizyka
                            to bedzie odmawianie cichej modlitwy by to nie moje nazwisko padlo. Niektore
                            tematy to formalnosc, nic sie nie trzeba z nich uczyc...a niektore...taka
                            magia, ze nawet Harry Poter sie chowa :)
                            Jednak juz teraz potrafie docenic taki system nauczania. To jest zdecydowanie
                            system akademicki ! Co zanotujesz to juz twoj problem. Na studiach wlasnie
                            takiego czegos beda wymagac i ci ktorzy teraz przezywaja szok - pozniej beda
                            przyzwyczajeni.
                            W koncu liceum jest po to by nas przygotowac do studiow i pozniejszego zycia.
                            Ta szkola w 100% takiego czegos uczy.

                            Nigdy nie interesowala mnie biologia czy historia. Chodzilem bo musialem. Ale
                            dzieki takim nauczycielom jak Prof. Mikula czy Prof. Dziedzic, uczylem sie jej
                            tyle ile musialem. Na lekcjach sluchalem, a gdy przychodzil sprawdzian to sie
                            kulo to co wymagane. Nic wiecej, nic mniej. Ci co mowia: Po co mi logarytmy czy
                            inne takie w zyciu ? To ja im odpowiem: A po mi budowa pantofelka, glisty czy
                            innego badziewia ? Po co mi wiedza o wplywie klimatu rejonow syberyjskich na
                            przyrost baranow w Chile ?
                            I wlasnie dzieki takiemu systemowi nauczania, mozna bylo w pewnym sensie wybrac
                            to co sie pozniej przyda.
                            To odroznia nasza "jedynke" od innych szkol. Tu traktowani jestesmy jak dorosle
                            osoby, ktore potrafia myslec i decydowac.

                            I ponownie powtorze, wiecej luzu, kultury i dystansu. Jak sie bedziecie kazda
                            glupota przejmowac to nie dane wam bedzie dozyc okresu studiow...

                            No dobra, pomarudzilem...bylo milo a teraz czas cos zakuc bo jutro fiza :)

                            Pozdrowienia,
                            Qlfoniasty
                    • Gość: Gonzo Re: Z drugiej strony barykady IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.04.02, 23:35
                      Bez przesady
                      Faktycznie, jak sie przychodzilo do I swiezo po podstawowce to mozna bylo
                      przezyc szok, ale kurcze naprawde uczen nie jest biednym malym zwierzatkiem
                      zdanym na laske i nielaske nauczycieli. Wiekszosc sensownych ludzi z mojej
                      klasy (konczylem I 4 lata temu) po prostu ten niby terror olewala. Chodzilismy
                      na blauki, pilismy jabole, podczas wezwania do odpowiedzi czesto mowilismy po
                      prostu "prosze o 1" i koniec - po stresie. Wystarczy sobie uswiadomic ze oceny
                      to tak naprawde pic na wode, majacy na celu utrzymac uczniow w ryzach. I tak w
                      99% przypadkow przy egzaminach na studia nie sa brane pod uwage. A jak ktos
                      jest za glupi zeby sobie to uswiadomic i daje sie terroryzowac to jego problem.

                      Jedynka jest wiec dobra szkola, uczaca jak sobie radzic z problemami - po
                      prostu je racjonalizujac. A biedne baranki niech ida na przemial albo do
                      psychologa. Albo niech przejrza na oczy. Jest tez inna rada - niech sie zaczna
                      uczyc bo z tego co wiem to uczniom sie w glowach poprzewracalo i mysla ze
                      przyszli do szkoly tylko imprezowac. A uczyc sie trzeba

                      Pozdr
                      Gonzo
    • Gość: Chilli Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.gl-jp.digi.pl 18.03.02, 23:10
      Czytam, czytam i się denerwuję...powiem tak, paru z was przesadza, a parę osób
      ma racje. Z całą pewnością ta szkoła bardzo się zmieniła przez ostatnie 10 lat
      i kiedy opowiadam starszemu bratu, co się u nas dzieje, nigdy nie chce mi
      wierzyć i stwierdza, że przesadzam. Pani dyrektor zwapniała już ostatecznie i
      przez to całą szkoła jest piekielnie drętwa. Nic się u nas nie dzieje i nie
      może się dziać bo wszystkie nasze pomysłu są duszone w zarodku. Myślę, że pani
      dyrektor całkiem po prostu całkiem się już nam wypaliła i że teraz powinna
      swoje stanowisko odstąpić komuś innemu... ale z drugiej strony, jak sobie
      myślę, kto też mógłby tą szkołą po niej kierować, to robi mi się słabo. Nie
      mówcie błagam, że jest w tej szkole wysoki poziom, mój francuski i fizyka
      pozostawiają wiele do życzenia. Przed matmą umieram ze strachu i kurczy mi się
      żołądek, chociaż nie mam z tym przedmiotem problemów, tak działa urok pani
      U...ale przynamniej jest wymagająca i faktycznie coś mi to daje. Chodzi mi
      tylko o to, że szkoła teraz jest tylko dla nauczycieli, już nie dla uczniów.
      Wszyscy zdają się zapominać, że zawód nauczyciela polega na nauczaniu. Traktuje
      się nas jak małe dzieci i nikt z nami nie rozmawia jak z kimś równym, a to
      przykre.
      Pewnie same takie opowieści nikogo nie przekonają, więc podam wam dwa
      przykłady, które przychodzą mi teraz do głowy. Po pierwsze, w łazienkach
      dziewczyn nie ma luster, zostały nam zabrane, bo pani dyrektor powiedziała,
      że "dziewczyny przez całe przerwy oglądają się w lustrach i przez to spóźniają
      się na lekcje"...to jeszcze pól biedy, bo wbrew opinii niektórych da się bez
      tych luster żyć, gorzej jeśli wprowadzane przepisy i zarządzenia ograniczają
      nas. PRZECIEŻ JESTEŚMY MŁODZI I KIEDY, JEŚLI NIE WŁAŚNIE TERAZ MAMY SIĘ BAWIĆ ?
      W czasie dnia maturzysty, jak zwyczaj każe, przymaszerowaliśmy do szkoły
      poprzebierani jak się tylko dało ale i tu czekała nas niemiła niespodzianka.
      Dowiedzieliśmy się, że po pierwsze, nie wolno nam wchodzić do szkoły, ani tym
      bardziej do klas, możemy sobie postać przed szkołą- jeśli już musimy. A po
      drugie, pod groźbą wyrzucenia ze szkoły nie wolno nam zaczepiać nauczycieli i
      prosić o przysłowiowy grosik...wiele już chyba nie muszę dodawać. Powiem tylko
      tyle :NIE IDŹCIE DO TEJ SZKOŁY BO SIĘ ZMARNUJECIE, JEŚLI CHCECIE COŚ W SOBIE
      ROZWINAĆ OPRÓCZ ODPORNOŚCI NA STRES I UMIEJĘTNOŚCI GRYZIENIA SIĘ W JĘZYK TO TA
      SZKOŁA NIE JEST DLA WAS...To jest szkoła i nic więcej, nie zasługuje na miano
      najlepszej, ani nawet bardzo dobrej. Jest oczywiście parę osób, które usiłują
      to zmienić ( i tu ukłon w stronę pani z plastyki ) ale chyba jest takich osób
      nieco za mało. Nowi nauczyciele też niewiele mogą zdziałać, chociaż bronią nas,
      to sami też się trochę boją. Tak czy siak wielkie podziękowania bo są między
      młotem a kowadłem ( i tu ukłon w stronę wychowawczyni- pani z historii).

      Mam nadzieję, że coś się zmieni, bo z bardzo dobrej szkoły jedynka spadła do
      takiej sobie...a jest do czego wracać, bo kiedyś było dobrze (moja wiedza
      opiera się na opowiadaniach ludzi ode mnie o 6 lat starszych więc może jest
      nieco nieświeża )


      Pozdrawiam cała moją klasę i resztę „krewnych i znajomych królika” ze
      szkoły...wytrzymamy, jeszcze tylko trochę :P
      • Gość: arhetyp ..............opinia.................... IP: 212.106.171.* 20.03.02, 01:46
        hmmm...
        No cóż. Musze przyznać, że niektóre wypowiedzi i opinie mnie zaskoczyły. Sądząc
        po ich poziomie naprawdę z „jedynką” nie najlepiej. Bo nie ma się w sumie co
        oszukiwać. Nie jest dobrze. Nie warto tez jednak popadać w skrajności. Zawsze
        może być gorzej. Ale szkoła z roku na rok obniża loty. W tym roku już się stąd
        wyprowadzam, wiec z perspektywy tych 4 lat, mogę z czystym sumieniem
        stwierdzić, że faktycznie wiele jej brakuje do doskonałości. Perspektywy po jej
        ukończeniu nie są najlepsze. Prawda jest taka, ze jeżeli się nie jest
        pasjonatem matematyki, to raczej na tle innych- nawet gliwickich szkół średnich-
        poziom wypada raczej blado. A oprócz tego zamiłowania do przedmiotów ścisłych,
        jest jeszcze jeden warunek. Nie wolno traktować w żadnym wypadku poważnie
        nauczycieli (ukłony w stronę szanownych matematyczek- nie będę wyróżniał
        żadnego nazwiska -wszystkie panie zasługują na wspomnienie na równych prawach)
        i ich podejścia do ucznia. Bo inaczej długo się nie pociągnie. Nawet jak się
        jest niezłym z wspomnianych przedmiotów. Klimat jest naprawdę, aby nie użyć
        dosadniejszego słowa, bardzo specyficzny. W negatywnym tego słowa znaczeniu.
        Jednak przy odpowiednim podejściu dochodzi się do wniosku, ze nauczyciele sami
        się ośmieszają w oczach uczniów, powtarzając przykładowo po raz 3 w ciągu
        jednej godzimy lekcyjnej sloganowe hasło w stylu: "Nie jesteście tacy genialni
        jak się Wam wydaje" (w oryginale, mogę zapewnić, nie ma tam tej dużej litery:).

        To jest moja prywatna opinia ale uważam, że jak się nie jest wyjątkowo zdolnym
        to bez pracy raczej trudno jest czegoś się nauczyć. Mowie w tym wypadku o mat -
        fizie. Co z tego, że pani U. dużo wymaga i to wysoko stawia poprzeczkę, skoro
        do wszystkiego trzeba dochodzić samemu. A dla większości to jednak nie do
        przeskoczenia. Pozostaje zeszyt koleżanki. Chyba nie o to tu chodzi...
        Najśmieszniej jest jak „spreparuje” pani U. jakiegoś krzaka na tablicy i w
        odpowiedzi na cisze na sali mówi z ironicznym uśmiechem: „na ogólnym bez
        problemu to zrobili” :)) To ciekawe jakie oni musza mieć, na podstawie jej
        pomysłowych haseł, zdanie o nas wyrobione. Śmieszne.

        Zaczynam nowy akapit. Pani dyrektor zasłużyła na niego z pewnością.
        Będę długo pamiętał pierwszą lekcje fizyki. Temat lekcji organizacyjnej
        brzmiał: Działania na wektorach. To z perspektywy czasu wydaje się śmieszne. Bo
        jest. Ale nauka fizyki pod pieczą pani dyrektor to naprawdę oddzielna historia.
        Ja np. nie jestem w stanie pojąc jej podejścia. Przestałem się przejmować nią
        w drugiej klasie, kiedy dotarło do mnie, że jednak niczego się nie nauczę. Ale
        nie chodzi o mnie. Jak na mat -fizie, a zaręczam, że w klasie nie ma raczej
        przypadkowych ludzi, na klasówce z fizyki może być średnio ponad połowa ocen
        niedostatecznych. Sorry. Gdzieś po drodze chyba musiał zajść błąd w
        rozumowaniu. I niekoniecznie naszym. Ale w sumie nie należy zapominać, ze te
        zadania są "trywialne" i uczniowi gimnazjum na średnim poziomie nie powinny
        sprawić trudności. Ale jestem pani T. wdzięczny. Mogę to powiedzieć bez
        krztyny przesady. Ile ja się naśmiałem na tych lekcjach. W którymś momencie
        zacząłem je po prostu traktować jako kolejny odcinek "Maratonu uśmiechu".
        Program owy miałby się z czego uczyć.

        Nie poleciłbym tej szkoły żadnemu znajomemu. Hmm. No dobra. Bez chamstwa.
        Nieznajomemu tez nie.
        Nie chodzi mi już nawet o sam sposób podejścia nauczyciela do ucznia. To idzie
        przy odpowiednim dystansie do sprawy przeżyć i jeszcze na dodatek się nieźle
        bawić. Staram się być obiektywny. Może po prostu ja miałem pecha i trafiłem na
        takie grono nauczycielskie a nie inne. Jednak nie sadze.

        Trudno w I LO im Edwarda Dembowskiego w Gliwicach się czegoś nauczyć (poza
        umiejętnością przetrwania- ale od tego są Reallity Shows :). Mogę powiedzieć,
        że to doba szkoła. Tak by nawet na niespełna dwa miesiące przed maturą mi
        wypadało. Ale po co.




        arhetyp


        PS. Pozdrowienia dla maturzystów. Jeszcze zatęsknimy :)))
    • Gość: miau Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.x-net.gliwice.pl 19.03.02, 14:47
      chodze aktualnie do "jedynki" i uwazam ze to co sie tam dzieje wola o pomste do
      nieba! Nauczyciele traktuja nas uczniow jak uposledzona dzieci, nie rozmawiaja
      z nami jak z normalnymi ludzmi, ktorzy tez rozumieja niektore sprawy tylko jak
      z ostatnimi durniami, ktorzy nie wiedza jak sie nazywaja. Ta szkola niszczy
      psychike, uczniowei zatracaja swoja indywidualnosc, nie maja prawa do
      wypowiedzenia wlasnej opinii, nie maja prawa do niczego. Przykre jest to, ze
      traktuje sie nas jak cos gorszego i nauczyciele odowadniaja ze maja wladze,
      podac przyklad? prosze bardzo: kiedys niechcacy wdalem sie w dyskusje z pewna
      nauczycielka, oczywiscie nie miala racji, wyczerpala swoje wsYstkie marne
      wrgumenty, ale udowodnila mi ze jest gora wstawiajac pale do dziennika za
      zachowanie na lekcji.
      Ludziom ktorzy sie tam wybieraja serdecznie odradzam. Jesli chcecie aby wasze
      zycie nie uleglo drastycznej zmianie, nie idzcie do tej szkoly, bo gorzko tego
      pozalujecie
    • Gość: anonim Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.gliwice.pl 19.03.02, 17:24
      ........................przemilczmy kwestie zachowania sie nauczycieli w I LO.
      Aha i chcialbym dac rade wszystkim uczacym sie w tej szkole, ktorzy sie
      wypowiedzieli negatywnie o swoich nauczycielach: nie mowcie o tym nikomu, bo u
      mnie w klasie to moja kolezanka kabluje nauczycielom takie akcje jak ta. Oby
      moja klasa byla wyjatkiem....
          • Gość: Qlfon Re: Pytanko... IP: *.BMJ.net.pl 19.03.02, 20:15
            Ech....ale przywalilem riposte....sam jestem z siebie dumny :)

            No to mala korekta:

            Zastanawiam sie, ile z tych postow na tym forum pochodzi od licealistow a ile
            od gimnazialistow....bo wedlug mnie to ponad polowa, a takim biednym dzieciom
            co jeszcze z pampersow nie wyrosly tylko wspolczuc. Podstawowka sie dla nich
            skonczyla i gdy przyszli do Zespolu Szkol Ogolnoksztalcacych nr 10 (czy jakos
            tak) to sie "zdziebko" musieli zdziwic.
            Wiem jak to bylo w podstawowie i trzeba przyznac ze przeskok jest ogromny.
            Nie ma dziwne zatem ze takie bobasy sie buntuja.
            Choc, patrzac na ich zachowanie to powinni czasem wprowadzic kagance. Ostatnio
            omal sie tacy dwaj nie pogryzli na przerwie :)

            Pozdrawiam.
            Qlfoniasty
            • Gość: Janka Re: Pytanko... IP: *.x-net.gliwice.pl 19.03.02, 21:45
              a ja ci moge powiedziec ze jestem w 100% pewna ze na tym forum wypowiadaja sie
              sami licealisci i absolwenci. Te dziecie w tej szkole maja raj w porownaniu z
              nami - licealistami, po prostu nauczyciele nie wiedza jak takie dziecie
              traktowac i zeby nie byli posadzani o molestowanie nie letnich to traktuja ich
              dobrze.
            • Gość: Mada Nieodpowiedź IP: *.necik.pl 19.03.02, 21:48
              Otóż - owszem nie chodzę do jedynki, lecz przyczyna, przez którą nie
              popełniłam tego błędu była moja siostra,
              Chodziła do wspaniałej tej szkoły 4 lata
              Przez cztery lata zdążyłam się nasłuchać, zdązyłam wchłonąc w siebie
              niejednokrotnie aż śmieszne bo tak absurdalne historie, niejednokrotnie
              widziałam płacz,nerwice, histerię (przed pójściem do szkoły)
              Czuję się wiec na tyle uprawniona by o tej szkole pisać cokolwiek, cztery
              lata pod dachem z uczennicą jedynki - juz nawet to było dla mnie i pozostałych
              domowników męczące....
              Nie wypowiadam się na temat nauczyczycieli, znam tylko prof. Mikułę, więc
              chyba mam nieiwlekie pole manewru
              Być może moja opinia na temat terroru, pochodziła z wypowiedzi
              forumowiczów.... Popełniłam zasadę "domniemania prawdomowności"
              Acz niekoniecznie. Znam wiele opowieśći "ze źródła"


              Aby jednak byc dobrze zrozumianą, jedynka jest tutaj tylko przykładem
              Nie wątpię, że całe szkolnictwo wygląda podobnie ....
              I jak ktoś słusznie zauważył- szkoła powinna być dla uczniów, nie dla
              nauczycieli.
              Ale powtarzam - tyczy się to całego szkolnictwa publicznego .Nie jedynki w
              szczególności.
              A jeżeli podoba Wam się w szkole- cieszę się.
              Ja wiem, że tego typu metody mnie by nie odpowiadały.


              • Gość: Qlfon Re: Nieodpowiedź IP: *.BMJ.net.pl 19.03.02, 22:17
                Dziekuje za odpowiedz. Tutaj sie z toba w pelni zgodze. W koncu kazdy ma prawo
                wyrazic swoje poglady i nie kazdemu ta szkola moze odpowiadac.
                Dziala to takze i w druga strone. Nie kazdy musi od razu sobie podcinac zyly,
                wieszac sie, walic glowa w mur czy tym podobne.

                Zdecydowanie, ta szkola jest "nietypowa". Kazdy moze sobie to samemu
                zinterpretowac i ocenic. Jak to ktos wczesniej ladnie zauwazyl, jest to
                najpiekniejszy okres naszego zycia, okres mlodosci, okres ktorym powinnismy sie
                cieszyc a nie udreczac. Ja zdecydowanie taki przezylem w tym liceum. Nie moge
                nikomu niczego narzucac bo kazdy podchodzi do tej kwestii na swoj wlasny sposob.
                Za nic w swiecie nie zamienilbym tej szkoly na zadna inna...chociaz
                przyznam.....zawsze mialem nierowno pod sufitem :)

                Pamietajcie: Trza byc tfardym a nie mietkim !



                Qlfoniasty.
                • Gość: tynes KONIEC DYSKUSJI !!!!!!!!! IP: *.njp.gliwice.pl 22.03.02, 13:44
                  esz, qlfon... ja chyba wiem o co chodzi tym wszystkim ludziom. my mamy swietna
                  klase, dobrze nam sie zyje, naprawde jest wspaniale i jeszcze mamy szanse
                  dostac sie na studia a tu przychodza takie pokemony (dla niewtajemnicznych -
                  gimnazjalisci) z innych szkolek gdzie to w czasie lekcji po klasie lataja
                  messerschmidty (sklada sie kartke w samolocik, podpala i puszcza pod sufitem) i
                  wielkie zdziwienie ze trzeba naraz byc kulturalnym (patrz: jezyk pierwszej
                  wypowiedzi... powiedzmy ze odczuwam lekki dyskomfort kiedy mysle ze tacy ludzie
                  wypowiadaja sie o liceum ;) i jeszcze trzeba sie uczyc!
                  dodalbym do tego jednostki ktore szanse na przejscie szkoly widza w
                  podszeptywaniu Gorze nazwisk (kilka maili wyzej jest cos o jakims
                  donosicielstwie... to przeciez mozna zlikwidowac podczas jednej przerwy,
                  zakladajac ze wogole ma miejsce ;))) i mamy pelny obraz tych, ktorym sie nie
                  podoba.

                  jeszcze jedno - moze wy nie macie znajomych w inncyh liceach, ale np. w jednym
                  z tych w gliwicach (bez podawania nazwisk oczywiscie ;) wlasnie testowany jest
                  system wchodzenia do szkoly dzieki karcie chipowej... wiec laskawie zostawcie
                  dyrekcje naszej szkoly w spokoju, bo naprawde jest pieknie i wogole...

                  a poza tym ludzie!!!! wiosna sie zaczela. skoro sie nie uczycie i przez to nie
                  lubicie szkoly, to moze wyjdzcie w pilke sobie pograc... siedzenie przed
                  monitorem i sledzenie jalowej dyskusji tylko wam oczy popsuje, a grajac
                  wzmocnicie kondycje... przyda wam sie przy kopaniu rowow kiedys... taka
                  inwestycja w przyszlosc ;)

                  pozdrawiam wszystkich (Szczegolnie qlfona ;)
    • Gość: Zbych Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 195.82.169.* 21.03.02, 01:12
      No, ciekawa dyskusja, i fajnie się ją czyta. Ja "jedynkę" skończyłem dość
      dawno, w tym roku stuka mi "piętnastka" od matury, i jestem, kurcze, zdziwiony
      tak rozbieżnymi opiniami. Osobiście okres licealny wspominam jako najlepszy w
      życiu. Śmieję się, jak czytam o tzw. terrorze. Miałem tą "przyjemność" skończyć
      medycynę - nie ma porównania (takiego "udupiania" i robienia z człowieka szmaty
      nigdzie się nie doświadczy). Jeżeli ktoś z Was załamuje się tzw. terrorem w
      liceum, to nie sądzę, by dał sobie łatwo radę w życiu, które naprawdę jest
      brutalne, a na studiach nikt się z Wami cackać niestety nie będzie. Nie uważam
      oczywiście, że buda ma być szkołą przetrwania, bo nie o to chodzi, ale wiem,
      jaki jest szok przy przeskoku ze sposobu nauki w szkole średniej do
      akademickiej. Trochę treningu nie zaszkodzi. A swoją drogą muszę się z wieloma
      z Was zgodzić - rzeczywiście, często młdzi belfrzy byli gorsi od tych
      wiekowych, próbując udowodnić, jacy to są mądrzy po studiach. Za moich czasów
      było kupę wspaniałych starszych nauczycieli, wielu z nich już nie pracuje lub
      zmarło. Jak czytam te nowe nazwiska, to mam wrażenie, że to już nie jest ta
      buda. A pani Trzcionka to ile lat jest już dyrektorem? Nie ma tu żadnych
      limitów czasowych? Pamiętam, że jak szedłem do "jedynki" (19 lat temu, o Boże,
      jak dawno) to już mnie nią straszono (wtedy jeszcze nazywała się Spałek).
      Miałem szczęśie nie trafić na nią. A najlepszym moim wspomnieniem z budy, czego
      i Wam życzę, są ludzie których poznałem, z mojej klasy i równoległych też.
      Miałem tak imprezową ekipę, że do końca życia będę pamiętał te balangi i
      wycieczki. Z wieloma ludźmi spotykamy się do dziś.
      Pozdrawiam
    • Gość: K.M.I Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.gl-jp.digi.pl 21.03.02, 14:29
      Rafał! Wybacz, ale chyba przesadziles. Zeby twierdzic, ze cala klasa lubi pania
      H., trzeba byc chyba slepym. I nie próbuj zaprzeczac, bo chodze z toba do
      klasy! Dobrze wiesz, ze sa takie osoby, ktore jej nie cierpia i chetnie
      spalilyby jej dom:) Sa to glownie osoby, ktore maja gorsze oceny, ale nie ma
      sie co dziwic - pani H. czesciej ich karci, co, jak wiemy, sprowadza sie u niej
      czesto do krzyku. Ja takiego karcenie zaznaje na szczescie rzadko, ale, jak juz
      mi sie trafi, to mam uczucia podobne do ww. I bynajmniej (tu uprzedzam twoja
      ewentualna argumentacje) nie mobilizuje mnie to do nauki. Przyznam, sa ludzie,
      dla ktorych stres i zle oceny to jedyny sposob, aby sie do czegos (w tym
      wypadku do nauki)zmobilizowac. Ale nie mniejsza, jesli nie wieksza, jest grupa
      tych, ktorych stres i wrzask paralizuje.
      Przy tym wszystkim pani H. stara sie tez czasem udowodnic uczniowi, ze nic nie
      umie i w ogole jest glupi, ale uwaza sie za geniusza i dlatego sie nie uczy. Na
      wlasnym przykladzie moge stwierdzic, iz jest to krzywdzace, bo matma to
      przedmiot, ktory traktuje (choc bynajmniej nie z milosci) chyba najpowazniej ze
      wszystkich, ale czasami nawet kilkugodzinna nauka przed klasowka nie przeklada
      sie na dobra ocene. Winic za to moge oczywiscie tylko siebie, ale nie lubie jak
      mi potem ktos wmawia (np. po otrzymaniu kapy), ze olewam przedmiot i udowadnia
      mi moja glupote.
      Co do dyrektorki, zgadzam sie z wiekszoscia opinii na stronie. Dyra to
      rzeczywiscie stary wapniak i nic sie na to nie da poradzic. Mam wrazenie ze
      swoja postawa narzuca calej szkole owo wlasnie wapniactwo i nie widze innej
      drogi ku zmianie mentalnosci kadry nauczycielskiej naszej szkoly,jak przejscie
      pani T. na emeryture, choc to, rzecz jasna, nie lezy w naszych rekach. Ja
      zreszta i tak juz tego jako uczen I LO nie dozyje, bo jestem w klasie
      maturalnej, ale i tak bede wdzieczny nastepnej dyrektorce, jesli zrobi krok w
      kierunku odwapnienia naszej szkoly. Choc jesli, jak mowia plotki, nastepna dyra
      zostanie pani F. (nasza prezna historyczka - jej uczniowie wiedza, o co chodzi)
      to szkola sie chyba rozleci.

      • Gość: JA Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: 192.168.2.* 22.03.02, 15:27
        Choc jesli, jak mowia plotki, nastepna dyra
        >
        > zostanie pani F. (nasza prezna historyczka - jej uczniowie wiedza, o co chodzi)
        > to szkola sie chyba rozleci.
        >
        Nawet mnie nie strasz... Jeżeli pani F. zostanie dyrą, to "ostatni gasi światło".
        Przecież z tej budy wtedy nic nie zostanie... Oby tak sie nie stało, choc znam
        paru ludzi, którzy mogliby być gorsi od niej :-) Miłek na dyrektora!!! :-))))


        • Gość: chilli i jeszcze jedno IP: *.gl-jp.digi.pl 23.03.02, 21:04
          i jeszcze jedno, dla tych wszystkich, ktorzy pisza, ze okres liceum wspominaja
          najmilej. My tez bedziemy napewno. Tylko ze, nie dzieki szkole, tylko klasie i
          znajomym. Szkole moge podziekowac tylko za to, ze przyciagnela fajnych ludzi
          ale to tez sie zmienia...czy ktos z absolwentow moze sobie wyobrazic, ucznia
          jedynki w dresie, badz uczennice po 56 zabiegach na solarium. Pewnie nie, a
          szkoda, bo tak teraz jest. Oczywiscie, jest jeszcze troche fajnych ludzi, ale i
          to sie konczy. Chyba sie juz ludzie poznali na jedyneczce i zorientowali, ze
          nie warto sie tam pakowac.

          Komentarz, "ze pozniej i tak bedzie gorzej i ze na studiach nikt nam nie
          pojdzie na reke" jest juz zupelnie nie na miejscu. Zastanow sie prosze nad mala
          analogia. Gdybys np stracil prace i ktos by ci powiedzial, ze inni maja jeszcze
          gorsza sytuacje i ze wlasciwie masz sie wspaniale, bo masz gdzie mieszkac i co
          jesc- jak bys zareagowal? Twoj komentarz wnosi do sprawy tylko tyle, ze cale
          polskie szkolnictwo, z wyzszym na czele, nieco mija sie z celem i tyle. Czemu
          mamy sie zgadzac, zeby bylo zle skoro moze byc dobrze???

          pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy mnie znaja i takich, ktorzy sie ze mna
          zgadzaja
    • Gość: ?shyQ Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.BMJ.net.pl 15.04.02, 15:02
      Uważam, że jedynkę powinno się zrównać z ziemią grzebiąc pod jej gruzami te
      wszystkie stare, komunistyczne szmaty bez wykształcenia, które tam "uczą" a ich
      rodziny wbić na pal i zanieść do siedziby ministerstwa edukacji narodowej, po
      czym brutalnie wymordować wszystkich tych pedałów którzy mają czelność mieć
      cokolwiek wspólnego z MENem. Poważnie
      • Gość: Ethard Re: Sarko dyrem! IP: *.iskranet.pl 24.04.02, 15:04
        Hem zrobia liceum sportowe, juz sie siatki pojawiaja na bramkach nowe, gramy
        nowa pilka. A to dopiero poczatek, szkoda ze juz koncze. Bedzie zadaszenie nad
        boiskiem i ruchome trybuny, podgrzewany asfalt na boisku i linie namalowane
        nietoksyczna farba, ultrafioletowe reflektory i bierznia z mielonej cegly
        sprowadzonej z RPA. Jednym slowem wspaniale bedzie.

        Pozdrawiam zarowno uczniow jak i nauczycieli,

        Ethard
      • Gość: Qlfon Re: Sarko dyrem! IP: 2.2.STABLE* / *.BMJ.net.pl 10.05.02, 20:18
        Tak, to bedzie "cos".
        Nie zebym cos do niego mial, ale DJ SARKO jakos mi sie w tej roli nie widzi.
        Niech lepiej zostanie przy "kopaniu bali" po boisku.
        Juz widze te szkole...codziennie na przerwach potrojna dawka DJ BOBO SUMMER
        HITS przemiaszane z Brycia i Henryczkiem. Zamiast mundurkow, odblaskowe dresiki
        z 4 paskami. Za brak 1kg zelu na glowie - 100 pompek.
        I tak w okolicy, zamiast jednej wsiowej jedynki i jednej porzadnej, powstana
        dwie wsiowe, ktore nie beda odbiegac od siebie poziomem.
        Z jednej strony bedzie mi brakowalo tej szkoly. Lezka sie w oku kreci, gdy
        wspominam 4 lata spedzone w tej szkole. Jednak na mysl o tym co sie z niej moze
        zrobic ciesze sie, ze mnie tam nie bedzie. Ta szkola po prostu nie moze miec
        innej dyrekcji...nie chce mi sie wierzyc, ze Prof. Trzcionki moze w "jedynce"
        zabraknac.
        No, koniec dolowania sie ! Maturka napisana - zyc, nie umierac.
        Nigdy nie sadzilem, ze to powiem....kurde, niesamowite przezycie.
        Warto bylo ja pisac, chocby po to by sie przekonac, ze nie taki diabel straszny
        jakim go maluja.
        I pomyslec, ze sie czlowiek tego mogl bac...


        qLfIaStY.
    • Gość: 123 Re: co sadzicie o 1 LO W Gliwicach? IP: *.gl-jp.digi.pl 08.05.02, 23:45
      Czy wy czasem troche nie histeryzujecie? A moze problem lezy po waszej stronie?
      Ci nauczyciele maja wieloletnie doswiadczenie i juz naprawde niejedno widzieli.
      Moze po prostu jestescie leniwi i aroganccy wobec nich? Za moich czasow to na
      fajke trzeba bylo wyskakiwac do bramy kolo sklepu (teraz tam chyba jest
      elektronik), a na dzepa to za wydzial MT. I pomumo, ze nas nauczyciele
      "gnebili" to nikt raczej do nich nie pyskowal, a bluzgalismy ich jedynie we
      wlasnym gronie, a nie na forum publicznym. Dzieki tym "ponizajacym nas
      potworom" wiekszosc z nas nie miala problemu z dostaniem sie na studia i
      utrzymaniem sie na nich.
    • Gość: Jasiulek Absolwenci - rocznik 1993 odezwijcie się IP: *.krakow.pl 17.12.02, 01:10
      Skończyłem I LO w 1993 roku. Wtedy nikt nie narzekał na tą szkołę tak jad
      dzisiaj (oczywiści wiem to tylko z tego forum).Było ciężko, ale nie było
      terroru. Za to później na studiach nie uczyłem się matematyki ani 5 minut -
      wszystko było dla mnie proste i oczywiste (matmę miałem z Bońcią)
      Bardzo jestem ciekawy co tam się teraz dzieje. Czy wielu nauczycieli się
      pozmieniało? Czy uczą jeszcze: Krztoniowa , Spałka, Kozubowski, Kotuła?
      Niech ktoś znajdzie chwilkę i napisze coś o tym.
      • Gość: dik Re: Absolwenci - rocznik 1993 odezwijcie się IP: *.warynski.net 17.12.02, 21:44
        Gość portalu: Jasiulek napisał(a):

        > Skończyłem I LO w 1993 roku. Wtedy nikt nie narzekał na tą szkołę tak jad
        > dzisiaj (oczywiści wiem to tylko z tego forum).Było ciężko, ale nie było
        > terroru. Za to później na studiach nie uczyłem się matematyki ani 5 minut -
        > wszystko było dla mnie proste i oczywiste (matmę miałem z Bońcią)
        > Bardzo jestem ciekawy co tam się teraz dzieje. Czy wielu nauczycieli się
        > pozmieniało? Czy uczą jeszcze: Krztoniowa , Spałka, Kozubowski, Kotuła?
        > Niech ktoś znajdzie chwilkę i napisze coś o tym.
      • Gość: qwerty Re: Absolwenci - rocznik 1993 odezwijcie się IP: *.gl-jp.digi.pl 18.12.02, 22:55
        Też kończyłam jedynkę w 1993 roku i wspominam ten okres sielankowo w porównaniu
        z tym co było na studiach. Z drugiej strony wiem jakie podejście mają teraz
        uczniowie do nauki (w moim przypadku są to studenci). Z roku na rok robią się
        coraz bardziej aroganccy w stosunku do nauczycieli, czy asystentów na
        uczelniach. Wykazyją postawę wyłącznie roszczeniową. Zero nakładu pracy
        własnej. Nie dziwię się wcale, że nauczyciele wprowadzają rygory, bo czsami to
        jedyna skuteczna metoda. Nawet w kontakcie z dorosłymi, wydawałoby się
        inteligentnymi osobami. Mam tu na myśli studia. Aż boję się pomyśleć co dzieje
        się w takim wypadku w szkołach, skoro na studia wędruje tzw. elita
        intelektualna.
        A tak z innej beczki, skoro pytasz to Kozubowski już od dosyć dawna w jedynce
        nie pracuje.
        Pozdrawiam wszystkich absolwentów z rocznika '93.
      • markovich Re: Absolwenci - rocznik 1993 odezwijcie się 22.12.02, 20:11
        Na tym forum prawie wszyscy twierdzący, że sa uczniami "jedynki" mieli (z
        pewnymi wyjątkami)jakies pretensje, ale w szkole nie odważyli się o tym mówić.
        Może w szkole mogłoby być lepiej, ale nie można przesadzać. Poza tym
        w "jedynce" nie ma żadnego terroru. Jak coś się komuś nie podoba zawsze może
        zmienic szkołę, prawda? A jeżeli ktoś ma problemy z własną psychiką to primo:
        powinien się leczyć, a secundo: w innej budzie też nie miałby lekko. Dziwne, że
        na forum tak wiele osób miało tak dużo do powiedzenia, a w szkole na palcach
        jednej ręki mogę policzyć ludzi aktywnych społecznie, robiących coś dla
        społeczności szkolnej, działających w samorządzie.
        Eh, dosyć narzekania:) Co do Twojego pytania, to porf. Kozubowskiego nie dane
        było mi poznać (jestem w klasie maturalnej, to było "nie za mojej kadencji")
        Dyr. Trzcionka (przedtem: Spałek) nie uczy już w ILO, aktualnie jest na
        emeryturze. Prof. Krztoń aktualnie nazywa się Krztoń-Mikuła (jest żoną
        nauczyciela historii, prof. Mikuły), poza tym dalej uczy angielskiego- i ma się
        dobrze. A prof Kotuła? To jedna z najlepszych nauczycielek w tej szkole.
        Wymagająca, ale sprawiedliwa i ogólnie- wzór pedagoga! (ale wazelina, hehe,
        może przeczyta). Poza tym- odwiedź koniecznie oficjalną stronkę
        www.eurojedynka.of.pl

        Pozdrawiam,

        Markovich
        • Gość: Jasiulek Do: Markovich IP: *.krakow.pl 27.12.02, 23:51
          Dzięki za wiadomości. ale mam jeszcze pytanie:
          1. Jak to Krztoń jest żoną Mikuły? Czy my mówimy o tej samej kobiecie (lak ok.
          50)?
          2. Piszesz że prof. Kotuła jest super sprawiedliwa i jest wzorem pedagoga.
          Powiem Ci że za moich czasów była czymś zupełnie przeciwnym. Ciekawe co ją tak
          odmieniło.
          Pozdrawiam . Jasiulek.
          • markovich Do: Jasiulek 01.01.03, 22:58
            Tak, prof. Krztoń-Mikuła ma jakieś 50 latek. A co do prof. Kotuły- ja nie mogę
            na nią narzekać, chociaż solidnie zalazła mi za skórę... Ale musze przyznać, że
            na wszytskiego problemy, jakie z nią miałem, zapracowałem sobie solidnie:) Nie
            wiem, jaka prof. Kotuła była wcześniej, ale w tej chwili naprawdę nie moge jej
            niczego zarzucić.
            • Gość: jasiulek Re: Do Markovich IP: *.krakow.pl 02.01.03, 23:57
              Wiesz, strasznie mnie dziwi ta Krztoń-Mikuła. Nie wiem jak teraz, ale za moich
              czasów (10 lat temu) była to strasznie oschła i nieprzyjemna kobieta (w jednej
              z klas o profilu angielskim rodzice zaprosili na zebranie psychologa, żeby jej
              wytłumaczył jak postępować z dziećmi, bo większość kalsy bała się chodzić do
              szkoły taki wprowadzała terror). Nawet jak przychodziła na zastępstwo do klas,
              których nie uczyła to padał na wszystkich blady strach. Natomiast Mikuś był
              zawsze strasznym luzakiem. Niczym sie nie przejmował. Na jego lekcje chodziło
              się bez żadnego stresu. Jak zaczynał pytac to tak jakby gawędził z tobą o piłce
              nożnej czy pogodzie. Pewnie oni są potwierdzeniem że przeciwieństwa się
              przyciągają.
              Pozdrawiam.
              • markovich Re: Do Markovich 03.01.03, 12:57
                No widzisz... Prof. Krztoń-Mikuła faktycznie jest średnio sympatyczna:) Uczyła
                mnie czas jakiś, ale w suie nie było tak źle. Dało się wytrzymać, są gorsze:) A
                co do Mikiego to dalej jest w porządku. Uczy całkiem przyzwoicie, cudów nie
                wymaga. Jak kogoś niezbyt rajcuje historia, nie robi z tego problemu.
                Pozdrawiam
              • isis! Re: Do Markovich 06.01.03, 23:22
                Gość portalu: jasiulek napisał(a):

                > Wiesz, strasznie mnie dziwi ta Krztoń-Mikuła. Nie wiem jak teraz, ale za
                moich
                > czasów (10 lat temu) była to strasznie oschła i nieprzyjemna kobieta

                Nie miałam z nia zajęć, ale tak się ogólnie mówiło...

                > Natomiast Mikuś był zawsze strasznym luzakiem.

                Och, taak :)

                > Pewnie oni są potwierdzeniem że przeciwieństwa się przyciągają.

                Raczej ona przyciągnęła jego - jak on mógł sie dac wpuścić w kolejne
                małżeństwo... nie rozumiem!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka