Gość: przechodzeń
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.03.11, 12:56
Wracając wczoraj późną porą do domu (parę minut po pierwszej- po północy), byliśmy świadkami chamskiej sytuacji, kiedy grupa wyrostków idąca pezez skrzyżowanie ulicy Wyszyńskiego ze Zwycięstwa od strony Rynku w kierunku dworca, weszła na przejście mimo czerwonych świateł.
W tym samym czasie na zelonym świetle jechał akurat samochód osobowy, ale mimo tego grupa guliganów starała się wymusić pierwszeństwo, w wyniku czeg kierowca samochodu z piskiem opon zatrzemał pojazd.
Doszło do krótniej wymiany zdań przez uchyloną szybę, bo jak widać kierowca auta chciał chyba jedynie opierniczyć łajdaków jakby spiesząc się gdzieś.
Widocznie krótki "opeer" nie poskutkował, bo za chwilę auto skręciwszy w prawo ujechało dwa metry i z siedzenia pasażera wyszedł rosły i barczysty mężczyzna, i podszedłwszy do pierwszego z chuliganów /prowodyra/ ujął go opiekuńczo oburącz, sprowadzając na chodnik gdzie w międzyczasie podjechał również zatrzymany samochód.
Prawdopodobnie był to samochód policji po cywilu, bo cała banda chuliganów rozproszyła się nie próbując odbić zatrzymanegom choć na początku odnieść można było wrazenie że ku temu się sposobią.
Rad bym się dowiedzieć co dalej się działo i jak się potoczyły losy tych bandziorów, bo niemal co nocy takie przypadki łażenia w poprzek ulicy niedopitków mają miejsce.
Ten przypadek powinien odstraszyć potencjalnych łazików na przyczłość.