psie.pole
26.05.04, 18:36
Niemieckie pomniki poprawione
Pomnik w Złotnikach został poprawiony jako jeden z pierwszych. Głowa
Chrystusa zakryła Krzyż Żelazny, który w kontekście II wojny światowej mógł
być kojarzony z gloryfikacją nazizmu Fot. Rafał Mielnik / AG
Joanna Pszon 16-04-2004, ostatnia aktualizacja 16-04-2004 12:53
Z prawie wszystkich niemieckich pomników na Opolszczyźnie zniknęły symbole i
nazwy kojarzone z nazizmem. - Teraz będziemy postrzegani jako region
tolerancyjny i szanujący historię - uważa opolski wojewoda. - To
dyskryminacja mniejszości - grzmi szef MN
Na 67 zarejestrowanych w Urzędzie Wojewódzkim pomnikach i tablicach tylko
jeden pozostaje na razie bez zmian. Mieszkańcy Mechnic nie zgadzają się, by
zmienić na pomniku nazwę miejscowości z czasów Hitlera (Moosdorf) na nazwę
historyczną - Muchenitz.
Na dziesięciu obeliskach i tablicach błędy są właśnie usuwane. W gminach
Cisek (cztery pomniki), Strzelce Opolskie, Tarnów Opolski, Reńska Wieś,
Krapkowice (dwa), Leśnica brakuje już jedynie uchwały rady gminy lub tablica
jest właśnie u rzemieślnika. Reszta została poprawiona.
Wreszcie się udało
Wojewoda Elżbieta Rutkowska, która za punkt honoru postawiła sobie
uregulowanie sprawy niemieckich pomników, jest dumna ze swego osiągnięcia.
W lipcu zeszłego roku na posiedzeniu sejmowej komisji ds. mniejszości
narodowych i etnicznych zobowiązała się, że do końca 2003 r. ze wszystkich
pomników znikną nieprawidłowości. Wadliwych było ponad 40 napisów i symboli.
Do listopada udało jej się namówić miejscowe władze, by poprawiły 22. Przez
kolejne miesiące osobiście wyjeżdżała na spotkania z miejscową ludnością, by
przekonywać, że w polskim państwie nie może być symboli kojarzonych z okresem
nazizmu.
- Wiele osób nie wierzyło, by cokolwiek miało się na pomnikach zmienić. Wszak
przez kilkanaście lat nie udało się nic z tym zrobić - mówi.
Rutkowska jest optymistką i wierzy, że uda jej się nakłonić do zmiany także
mieszkańców opornych Mechnic.
Pomógł Kościół
Pani wojewoda jest dumna, że gospodarze terenu potrafili przekonać
miejscowych nawet do usunięcia żelaznych krzyży, które były najbardziej
sporną kwestią. Wczoraj na konferencji dziękowała wszystkim za współpracę.
Podkreślała też wielką rolę Kościoła, a szczególnie arcybiskupa Alfonsa
Nossola w nawiązywaniu dialogu. - Diecezja w komunikacie tłumaczyła, że
napisy na pomnikach winny być dwujęzyczne, aby mogli je rozumieć wszyscy.
Apelowała też o unikanie wojskowych symboli. To bardzo nam pomogło przekonać
opornych - mówi Rutkowska.
Przeszkodą nie okazało się nawet wydane przez władze opolskiej Mniejszości
Niemieckiej oświadczenie, że niczego zmieniać na pomnikach nie trzeba, bo nie
ma takiego prawa, które by to nakazywało.
Rutkowska rozmawiała z działaczami MN na miejscu. - Mówiłam im, że w
Niemczech nie ma żelaznych krzyży w miejscach upamiętniających II wojnę
światową - tłumaczy.
Jej raport o stanie pomników trafi do sejmowej komisji ds. mniejszości
narodowych i etnicznych.