adlerpl
27.10.11, 13:46
Hahaha. Bardzo rozbawił mnie ten artykuł :)
A to dlatego że czytając mam deja vu wczorajszej podróży Katowice-Gliwice. Ten Pan na ww. zdjęciu był jednym z konduktorów, drugi wyższy blondyn sobie łaził po składzie w nie wiadomo jakim celu.
1. Wyjechaliśmy z Katowic, wesoły Pan z brodą skończył sprzedawać bilety i zaczął sprawdzać podróżujących. Sprawdził z 4 osoby.
2. Katowice-Załęże. Pan musi wyjść zagwizdać, wejść sprzedać bilety nowo wchodzącym pasażerom. Wraca do sprawdzania biletów. Kolejne 4 osoby
3. Chorzów, Świętochłowice, Ruda Śląska-Chebzie powtórka z rozrywki. Pan kontroler zdążył przez ten cały czas sprawdzić 1 wagon. Stoimy na Ruda Chebzie, coś się stało. Pan z blond włosami na chwilę się pojawił, poszedł na koniec wagonu, później spowrotem do kabiny z przodu i tyle go widzieliśmy.
4. Ruda Śląska i Zabrze - wow udało się sprawdzić drugi wagon w tym nas -> a to dlatego że nie było chętnych do kupna biletów (ew. kupili je na dworcu).
Do Gliwic (37? minut jazdy) udało się skasować chyba 2 lub niecałe 3 wagony. A ludzi było tak mało, że każdy siedział i było dużo wolnych miejsc. Co się dzieje w godzinach szczytu? Nie wiem ale taka organizacja chyba nie sprzyja kontroli :-)