fogg
03.06.04, 13:57
serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2108359.html
My, okrutni Niemcy
Anna Rubinowicz-Gründler, Berlin 02-06-2004, ostatnia aktualizacja 02-06-2004
19:32
Dokumentalny film Michaela Gramberga "Zwischen allen Fronten" ("Między
wszystkimi frontami") rzetelnie opowiada niemieckim telewidzom o Powstaniu
Warszawskim - jednym z najbardziej zapomnianych w Niemczech rozdziałów wojny
45-minutowy dokument złożony z polskich (powstańczych) i niemieckich zdjęć
archiwalnych oraz wypowiedzi dawnych powstańców i historyków szkicuje
korzenie i przebieg Powstania, sytuację międzynarodową i przyczyny klęski.
Szczególny nacisk kładzie na to, co dla sierpniowego powstania było
najbardziej charakterystyczne i specyficzne, aby wreszcie utrwalić to
wydarzenie w niemieckiej świadomości historycznej: wyjątkowe okrucieństwo
Niemców wobec cywilów i powstańców oraz gehennę uciekinierów w kanałach i
zagładę podbitego miasta.
Ważne też, że w komentarzu autorskim sprawcami zbrodni wobec powstańców nie
są anonimowi naziści czy esesmani, lecz po prostu Niemcy. Niemieckiemu
widzowi trudniej przez to nabrać dystansu do przedstawianych zbrodni.
Jednym z najbardziej wstrząsających momentów filmu jest
kilkudziesięciosekundowa nakręcona w 1964 r. wypowiedź Heinza Reinefahrta,
który jako gruppenführer SS brutalnie tłumił Powstanie. 20 lat po
warszawskiej masakrze Reinefahrt (po wojnie burmistrz kurortu Westerland na
wyspie Sylt i poseł do landtagu Szlezwiku-Holsztyna) kompletnie beznamiętnie,
urzędniczym tonem relacjonuje, jak zwalczał powstańców. Ma to sprawiać
wrażenie rutynowej operacji wojskowej - ot, wojenna codzienność. Ale
wspomnienia powstańców i dokumentalne zdjęcia zadają temu kłam.
"Większość Niemców nie wie dziś nic o dramatycznej walce warszawiaków z
brutalną niemiecką okupacją" - napisali w prasowej zapowiedzi producenci
filmu. "W historycznych debatach powojennych Niemiec wyparto ze świadomości
to, że w Warszawie doszło nie tylko do normalnych działań wojennych, lecz że
popełniono tu zbrodnie wojenne zupełnie nowej jakości".
Wszystko się zgadza się. W świadomości historycznej Niemców zapisało się
tylko powstanie w getcie warszawskim w 1943 r. O późniejszym o rok Powstaniu
Warszawskim wiedzą tylko historycy. Raz po raz dochodzi do pomyłek w tekstach
gazetowych i w wypowiedziach polityków.
Szkoda więc tym większa, że film Gramberga, wyświetlony pod koniec maja w
telewizji publicznej ARD, przeszedł niemal niezauważony. Tylko jedna gazeta -
"Frankfurter Rundschau" - zapowiedziała jego emisję. Nie było też recenzji.
Może jednak uda się go powtórzyć, zanim 1 sierpnia kanclerz Niemiec Gerhard
Schröder przyjedzie do Warszawy, by razem z Polakami uczcić pamięć Powstania.