wegweiser 13.06.04, 18:39 www.raslaska.org/ras/pol/jaskolkaslaska/03/01/AtoPolskaWlasnie.html W nawiązaniu do dyskusji o historii Śląska i o jej opracowaniach podsyłam ten link. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: drabiniok Re: Ciekawa recenzja książki Drabiny IP: *.elsat.net.pl 14.06.04, 14:55 Fakt, ciekawa recenzja. Trafia w sedno. Odpowiedz Link Zgłoś
slezan Re: Ciekawa recenzja książki Drabiny 14.06.04, 21:04 Czytałem tę pracę prof. J. Drabiny. Faktycznie, gdyby nie fragmenty o roku 1945 i aktywności Armii Czerwonej, można by pomyśleć, że powstała przed rokiem 1989. Odpowiedz Link Zgłoś
slezan Re: Ciekawa recenzja książki Drabiny 14.06.04, 22:07 Dyskusja się nie klei, więc zacytuję, bo w tekście poruszono problemy, o ktyrch tak gorąco polemizowaliśy w ostatnich dniach: Stwierdzenie, że Górny Śląsk pozostaje krainą nieznaną tak dla przeciętnego Polaka jak i dla większości samych Górnoślązaków, stanowi powtarzany do znudzenia truizm. Region, który długo wiódł spokojny i niezbyt intensywny żywot peryferii Śląska jako całości, a przy okazji też Korony czeskiej, monarchii Habsburgów i wreszcie Królestwa Prus, przebudził się nagle u końca XVIII w. w dobie postępującej industrializacji za sprawą ukrytych w ziemi bogactw. Skarby te z sennej prowincji uczyniły z jednej strony obszar dynamicznego rozwoju cywilizacyjnego, z drugiej ważny obiekt międzynarodowej polityki. Źródło dostatku i pomyślności krainy kryło zatem zalążek jej późniejszego upadku, który od dziesięcioleci dokonuje się na naszych oczach. Górnego Śląska randka ze sławą znalazła swój tragiczny finał, spychając ten położony w sercu Europy region na dno ekonomicznej zapaści i zapomnienia. Tym bardziej na uwagę zasługują wszelkie próby przybliżenia tej krainy z jej pogmatwaną historią, w XX wieku naznaczoną bolesnym piętnem nacjonalizmu i obu totalitaryzmów, różnorodną kulturą i całym konglomeratem problemów dnia dzisiejszego. Próbę taką podjęło Wydawnictwo Dolnośląskie, którego nakładem ukazują się kolejne pozycje z serii „A to Polska właśnie". Opracowanie publikacji zatytułowanej „Górny Śląsk. Przewodnik historyczny” powierzono profesorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego Janowi Drabinie, autorowi licznych prac poświęconych dziejom Śląska w średniowieczu. Doświadczony historyk tym razem zmierzył się z rozległą panoramą regionu, która zgodnie z założeniami serii ma charakter popularyzatorski, co z pewnością zagwarantuje jej grono odbiorców znacznie szersze od czytelników zwykle hermetycznych pozycji naukowych. Siłę oddziaływania potęguje, jak i w pozostałych książkach z nagrodzonego godłem „Teraz Polska” cyklu, bogaty i wysokiej jakości materiał ilustracyjny, umiejętnie wpleciony w tekst. W sytuacji, w której zmagać przychodzi się z materią tak nabrzmiałą od stereotypów, bagażu emocji, jawnych zafałszowań i półprawd jak dzieje Górnego Śląska, na autorze ciąży szczególna odpowiedzialność. Paradoksalnie w przypadku publikacji popularnej bądź popularno-naukowej, która ma szansę wpłynąć na kształtowanie poglądów pewnej części społeczeństwa, skrupulatność wydaje się potrzebna bardziej niż w opracowaniach adresowanych do wąskiego kręgu naukowców. Dla autora jest to zatem niełatwy sprawdzian intelektualnej uczciwości i dojrzałości, a nierzadko także odwagi. Czy Jan Drabina wyszedł z tej próby obronną ręką? Zanim odpowiemy na to pytanie przyjrzyjmy się samej książce. Liczący ponad dwieście stron tekst podzielony jest na siedem rozdziałów. Pierwszy, którego tytuł przybrał postać pytania „Odrębna kraina?” - autor zdaje się odpowiadać na nie twierdząco, prezentuje proces kształtowania się i ewolucji terytorium Górnego Śląska. W zajmującym kilka stron wywodzie znalazły się pewne nieścisłości, jak choćby to, że w wyniku wojen śląskich w ramach Śląska Austriackiego „pozostały księstwo cieszyńskie i opawskie wraz ze skrawkiem księstwa karniowskiego” (s. 10). Pominięto tu południową część księstwa nyskiego, ważnego choćby z uwagi na rezydencję biskupów wrocławskich w Jaworniku, która miała odegrać ważną rolę w dziejach śląskiego Kościoła. Nie wspomniano także o części księstwa opawskiego na północ od rzeki Opawy (niem. Oppa) przyznanej Prusom - później znanej jako Kraik Hulczyński (Hultschiner Ländchen). Wreszcie ów „skrawek” księstwa karniowskiego, o którym mowa, procentowo stanowił całkiem pokaźną część owego niewielkiego terytorium, co ważniejsze mieszczącą jego stolicę. Większego kalibru błąd pojawił się w podpisie przy jednej z ilustracji na stronie 77, gdzie skonstatowano, że „jedyną częścią Śląska nie włączoną w obręb państwa pruskiego, był Śląsk Cieszyński". Nie zmienia to faktu, że historyczne granice Górnego Śląska zaprezentowane zostały w sposób klarowny, co nabiera szczególnej wagi w sytuacji, gdy, jak pisze autor, kolejne podziały administracyjne z ostatnim włącznie, znacznie skomplikowały tę kwestię w świadomości społecznej. Pozostałe rozdziały zawierają wykład dziejów Górnego Śląska w układzie chronologicznym. Wyznaczając cezury Jan Drabina postąpił zgodnie z powszechnie przyjętą w historiografii praktyką. I tak, drugi rozdział „W wiekach średnich”, obejmuje okres od X do początków XVI w., trzeci, „Pod Habsburgami” - od wstąpienia dynastii na tron czeski w 1526 r. do wybuchu wojen śląskich w 1740 r., czwarty, „Epokowe przemiany” - od 1740 do zakończenia I wojny światowej, piąty, „W trzech państwach” - międzywojnie, kolejne to „II wojna światowa” i „Powojenne półwiecze", przedłużone do końca milenium. Niewątpliwą zaletą każdego z rozdziałów jest próba stworzenia plastycznego obrazu życia mieszkańców Górnego Śląska. Autor nie ogranicza się do suchej prezentacji faktów z historii politycznej, ale przedstawia także szereg fundamentalnych zjawisk ekonomicznych, demograficznych, prawnych, artystycznych itp. Pozwala to czytelnikowi uchwycić rytm przemian cywilizacyjnych, któremu poddana była kraina na przestrzeni drugiego tysiąclecia. Nie zmienia tego szereg pomyłek, które zakradły się do tekstu, które warto jednak skorygować. I tak kościół Najświętszej Marii Panny w Raciborzu nie został, jak chce profesor Jan Drabina, podniesiony do rangi kolegiaty w 1288 roku (s. 39), gdyż ta była pierwotnie zlokalizowana przy kaplicy zamkowej pod wezwaniem św. Tomasza Kantuaryjskiego, skąd dopiero w 1416 r. przeniesiono ją do kościoła mariackiego. Konwencja altransztadzka z 1707 roku nie została podpisana przez cesarza Józefa I w wyniku przegranej wojny z królem Szwecji Karolem XII, ale pod groźbą podjęcia działań militarnych (s. 65). Osobłoga (czes. Osoblaha, niem. Hotzenplotz), którą autor sytuuje na Opawszczyźnie (s. 68), naprawdę znajdowała się w morawskiej enklawie na obszarze Śląska. Domniemany współtwórca dekoracji bramy zamkowej w Głogówku z ok. 1646 r., rzeźbiarz Schwabe, nie miał na imię Jakub, lecz Franz Zacharias (s. 71). Błędnie podano także nazwisko twórcy pięknych, barokowych fresków w kościele bożogrobców w Nysie (s. 80). Nie był nim F. Schleifer, lecz wykształcony w Bawarii Felix Anton Scheffler, który w Nysie pracował wraz z bratem Christianem Thomasem. Nie wiedzieć czemu autor powtarza też niedorzeczne określenie rezydencji hrabiów Henckel von Donnersmarck w Świerklańcu - „Wersal Północy” (s. 91). Rzut oka na mapę Europy pozwala przekonać się, że różnica w szerokości geograficznej na jakiej położone są obie miejscowości, wynosi zaledwie około półtora stopnia. Wreszcie autorem zrealizowanego projektu kościoła Chrystusa Króla nie był Dominicus Böhm, lecz Christian Mayr (s. 169). Czytelnik zaznajomiony z publikacjami na temat historii Górnego Śląska wydanymi w okresie PRL może odnieść wrażenie, że książka profesora Drabiny stanowi nową jakość w piśmiennictwie z tego zakresu. Autor nie pomija milczeniem działalności niemieckojęzycznych twórców kultury i przemysłu, obustronnego terroru w okresie przedplebiscytowym, okrucieństw Armii Czerwonej czy represji wobec Niemców i Ślązaków w dobie stalinizmu. Uważna lektura poparta refleksją prowadzić musi jednak do wniosku, że są to jedynie drobne koncesje na rzecz politycznej poprawności, które nie zmieniają faktu, iż książka napisana została z pozycji nacjonalizmu, rozumianego szeroko, jako ideologia zrodzona na przełomie XVIII/XIX stulecia. Problematyka narodowa stanowi istotny, jeżeli nie główny wątek pracy. Pojawia się, co znamienne, nie tylko w c Odpowiedz Link Zgłoś
grba Re: Ciekawa recenzja książki Drabiny 15.06.04, 00:59 A jak znajdujecie foto wiersza GERHARTA HAUPTMANA, sprezentowanego Hansowi Frankowi w dniu urodzin? Odpowiedz Link Zgłoś