laband oguoszynia parafialne 16.06.04, 16:12 Bracia i siostry, Jestem księdzem i niedawno dostałem pracę w kościele na stanowisku Marketing Assistant w parafii. Ksiądz proboszcz kazał mi się zająć projektem MOC (Marketing Oriented Church) czyli Świątynia Zorientowana Na Usługi Rynkowe (SZNUR), który to projekt zastąpił SZPAGAT (Świątynia Zarządzana Przez Autonomiczne Gremium Autorytetów Teologicznych), i jest wstępem do aktualnego w czasach globalizacji zadania LINA (Legion Internacjonalistycznych Namiestników Arcykapłaństwa). Mamy dosyć obszerne bazy danych wiernych (ks. dobrodziej chodził po kolędzie z laptopem w tym roku) oraz sieć akwizytorow (prawo jazdy + znajomość branży), którzy obecnie zajmują się głównie dystrybucją opłatków. Wg mnie istnieje szansa dotarcia z naszą ofertą do wiernych w drodze marketingu bezpośredniego - mailingu. Moim zadaniem jest przystosowanie oferty naszego kościoła do obecnych czasów. Sam mam kilka propozycji, ale jestem jednak amatorem i wolę się skonsultować z prawdziwymi fachowcami w dziedzinie marketingu. Jeżeli możecie coś do tego dorzucić, bardzo proszę - mam na utrzymaniu trójkę dzieci, a czwarte jest w drodze i bardzo mi zależy na tej robocie. 1. Do końca miesiąca odpust zupełny TYLKO 99 zl! 2. Jutro komunia o smakach paprykowym, cebulowym i bekonu - tylko u nas! 3. Przy zamówieniu czterech wesel - jeden pogrzeb gratis. 4. Tylko u nas! Woda święcona pH 5,5! Nie zawiera konserwantów. Dla pierwszych 100 wiernych nasz czerwony kubek. 5. Posezonowa obniżka pokuty. Do 20% mniej za grzechy ciężkie!. 6. Zapraszamy na koncert muzyki POPowej. Występują: kapłani z cerkwii prawosławnej... 7. Nowość! Pogrzeby rodzinne! Dzieci do lat 7 - bezpłatnie! Mlodzież pod opieką dorosłych - 50% bonifikaty! 8. Zestaw głośnomówiący i hands-free do spowiedzi. 9. Karta Master Biskupcheque uprawnia do 0,05% zniżki przy tacy w naszej sieci! 10. Ostatnie namaszczenie - przeciw zmarszczkowe z ceramidami. 11. Posypujemy głowę popiołem ekologicznym. 100% recycled, ozone friendly. 12. Wielki konkurs - zdrapka w naszej parafii! Kup obrazek, a może pojedziesz na Hawaje? Odpowiedz Link Zgłoś
bregg Re: oguoszynia parafialne 17.06.04, 22:55 hahaha normalnie bym się posikał , ale za stary na to jestem . Niezłe , na prawdę :) Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 17.06.04, 21:45 132 lata temu, 15 czerwca 1872 r., niemieccy urzędnicy zwietrzyli na Śląsku groźny spisek. Rozeszło się o to, że wedle ostatniego spisu górnośląskich Polaków, młode panny wielką gromadą powyjeżdżały do Zamościa. A wszystko przez to, że spis robili urzędnicy nie umiejący po polsku. Wchodzili do chałup i jak pytali: - Maczek (chodziło o Maćka) jest? A Jaczek? - wszystko szło gładko. Ale jak przyszło do dziewuch, pytając o Kazje (Kasię) czy Zozyje (Zosię) usłyszeli odpowiedź, że nie ma, bo wyszły za mąż. Słysząc często taką odpowiedź, napisali oni w arkuszach: "Ausgewandert nach Zamosc", co znaczyło, że przeniosły się do Zamościa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ballest Re: glywicke jaja IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 18.06.04, 09:16 To je podobne, jak Poloki po wojnie se u moji Tanty uo trocha jedzenia pytali, uona im zaproponowala kartofle z kiszkom, uonie se uradowali, Tanzty im przyniosla talyrz z kartoflami i kiszka do tego, ale chopy nie jedli. Tanty se pytou a czymu nie jycie, nie smakuje wom? Nie prosze Pania, my na ta Kiszke czekamy ! (czytej krupnioki) -- pyrsk ballest Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 18.06.04, 12:26 ze kiszkom to je dobry przikuad, jo sam kedys chyba opowiadou jak Polki "Zakanau" prziszuy i sie babow na placu pytauy "gdzie tutaj jest ubikacja?", a jedna chciaua im pomoc i sie pyto drugyj somsiodki "te Ana niywiysz kaj sam tako miyszko?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ballest Re: glywicke jaja IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 18.06.04, 13:00 Szwager to je dobre !!! :-)# O tym, ze stare baby w kosciele rzykauy zamiast umeczon pod ponskim pilatem , umeczon pod POLSKIM pilatem. albo, to jak moje siostra jadac do polski czytou: "Uwaga piesi" to mnie sie pytou: Ej ballest jak to jest, jeden pies, dwa psy ale poczamu piesi ! -- pyrsk ballest -- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ballest Re: glywicke jaja IP: *.lbo.de.add / 62.138.243.* 18.06.04, 14:00 Niy, wlasciwie mi Bubi godoli, tak jak duzo bajtlom na Slonsku ! ---- Teroz innou geszichta. Moja kuzynka przijechaua do na stale do Niymiec i przichodzi mama i se jom pytou: Ingeborg, wo ist Reinhold ? Widzisz mamo, jou Ci zawsze godaua , ze Reinhold to je Wou. Ingeborg, takiego woua jak Tys je takiego niy ma w calym Witten! ------- Racji ta matka nie miala, bo kedys bou tam jeszcze wiekszy wou, ale tylko na odwiedzinach ! -- pyrsk ballest Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 18.06.04, 14:06 Faktycznie, ale u "nos" Bubi(abo Bubik) godali na bajtla jak bou tysz rozbestwiony. Sam ale "Gorole" niy bydom juzas rozumiec co to je "rozbestwiony" - jak by to bouo po polsku(?) Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 18.06.04, 14:20 acha, zapomniouch - z tym "wouym" to sam tego zodyn chyba z nich niy zrozumi --- musisz to wytuplikowac, bo niy kozdy uczou sie sam niymieckyj wymowy od podstaw, he,he! Odpowiedz Link Zgłoś
laband ps 18.06.04, 14:33 a kej my juz przi slonskim niymieckim som to znocie te przisuowie "keby niy te der, die, das, to by byli niymcy z nas" - smieja sie bo te nojstarsze z nos mieli sam ze gramatykom nojwiyncyj problymow czynsto Odpowiedz Link Zgłoś
ballest Re: ps 18.06.04, 21:36 Rozbestwiony to je rozwiyziony albo rozwiyzuy! Pytou se gorol slonzoka ej powiedz mi co to je ten Anzug ? Ty nie wiysz , to som przeca szaket i galoty ! Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 18.06.04, 22:01 104 lata temu, 18 czerwca 1900 r., w Gliwicach, na przystanku ulicznej kolejki, zaszedł zabawny wypadek. I choć wskutek nagłego odjazdu, wchodząca do wagonu niewiasta stoczyła się pod koła, a dwóch młodzieńców zawisło na stopniach, wszystko skończyło się śmiechem. Otóż maszynista, posłyszawszy słowo "fertig", ruszył z miejsca. Wprawdzie bardzo się zdziwił, bo konduktor sygnalizując odjazd, zazwyczaj wołał "gotowe", ale pomyślał, że może w pobliżu zaczaił się jakiś inspektor. Zaraz zrobił się rumor. Przybiegł policjant i próbował wyjaśnić wypadek, ale nie mógł dojść do ładu. Bo konduktor zaklinał się, że żadnego sygnału nie dawał, zaś motorniczy przyrzekał, że sygnał słyszał. Nagle jednak wszyscy usłyszeli słowo "fertig". Doleciało ono z pobliskiego balkonu, na którym stała klatka z papugą. Ptaszysko, słysząc często to słowo, samo się go nauczyło i zabawiło się w niemieckiego konduktora. Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 23.06.04, 14:34 119 lat temu, 23 czerwca 1885 r., na zgromadzeniu katolików w Gliwicach, utworzył się przedziwny związek. Nazwano go Stowarzyszeniem zbieraczy końców cygar, zużytych marek pocztowych, korków od butelek, patronowych kapsułek, starego papieru i starych rękawiczek nie do pary oraz innych rzeczy, które się zwykle odrzuca. Związek ma się rozrosnąć, zawiązać swoje koła na całym Śląsku i przyjmować tylko trzeźwych i porządnych ludzi. Wszystkie uzbierane z tych nieużytków pieniądze członkowie chcą przeznaczyć na wsparcie biednych sierot. Tylko kto im za to zapłaci? zaro mi sie spomniauo jako my za bajtla zaczli kurzyc, he,he! Odpowiedz Link Zgłoś
laband katowicke jaja 30.06.04, 17:31 Mój syn był wczoraj świadkiem następującej scenki na Młyńskiej w sklepie muzycznym. Pani pakując młodemu klientowi koszulkę mówi, że to ostatnia i uchachana mówi do koleżanki. - Było tu wczoraj dwóch takich z Sosnowca i błagali, żeby im zostawić taką koszulkę jak będzie. Mają dzisiaj przyjechać - I masz dla nich jeszcze tę koszulkę - No co ty, to właśnie ta. Odpowiedz Link Zgłoś
elver.b Re: katowicke jaja 30.06.04, 17:36 eeeeeh laband, to juz bylo walkowane... Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 06.07.04, 23:43 Sloonzaczka, gorolka i murzynka rodzom. Sztrum felt aus. Nachne wajle jes sztrum zas da a jedno szwester pado do fatrow, coby jenych kindry culordnowali. Sloonzok pirszy nymt das negerkind. Da pado di szwester, das saj doch'n szwarces kind. Ja, sag der sloonzok, abe cuminst kain gorol. )) Odpowiedz Link Zgłoś
laband Re: glywicke jaja 07.07.04, 23:07 104 lata temu, 7 lipca 1900 r. Paulina Popowa z Gliwic zastała swego męża jak nocą pił w kuchni wódkę. Podobno śniło mu się, że jadł tłustą kiełbasę i musiał się napić, by mu aby nie zaszkodziła. Odpowiedz Link Zgłoś