sss9
09.05.12, 16:46
zapiekły Ślązak, Smolorz Michał, "zupełnie przypadkiem" zasmolił w Gazecie i Dzienniku Zachodnim:
"Spoglądam z rozbawieniem na kolejne próby obalenia prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza i mogę się zgodzić, że to raczej wściekłe ataki kontrkandydatów do władzy niż objaw powszechnego niezadowolenia. Nie mieszkam w Gliwicach, zdaję sobie sprawę, że "dobrze jest tam, gdzie nas nie ma", jednak jeśli spojrzeć obiektywnie, akurat to miasto wydaje się dobrze zarządzane.[...]"
nie mieszka, nie zna, nigdy nt Gliwic się nie wypowiadał, ale przecież już w kolejnym zdaniu poznajemy powody jego bredzenia.
otóż Smolorz miał pragnienie, aby kilka lub chociaż jedno z podjeżdżanych przez niego miast dało kasę na jego starą ramotę estradową pt. "Pozłacany warkocz". i w Gliwicach podjazd się udał! Gliwice, jako jedyne na Śląsku miasto (sic!) wyasygnowało pieniądze z miejskiego budżetu na Smolorzową imprezkę, która miała "uświetnić" I Światowy Zjazd Ślązaków.
niestety, ostatecznie coś poszło nie tak i konik Smolorza, "Pozłacany warkocz", wypadł z ramówki Zjazdu, ale w pamięci Michała musiał się mile zapisać szczodry darczyńca z Gliwic. w programie Zjazdu zostały jakieś kpiny i żenada, jak to na śląskich imprezach, które nasz bohater sumiennie i precyzyjnie schlastał na łamach Gazety. no, wiadomo, jego konik wyniósłby Zjazd na czołówki wszystkich serwisów informacyjnych na świecie, a tak, nie dostał procentu, nawet pochwały.
warto się przypomnieć takim tekstem Frankiewiczowi, czy nie? jak sądzicie? przecież na jednym zjeździe Ślązaków się nie skończy...
nasz "anonimowy" antydemokrata, ten od akcji "Stop Referendum" nazwał Smolorzowe duby smalone, cyt. "Niezależną diagnozą referendalnej awantury". i to w dwóch aktach!
cymesik! :D