Gość: Maciek
IP: *.gliwice.vectranet.pl
15.08.12, 16:43
Mojego szefa mało obchodzą głupawe wyliczenia KZK GOP. Mam na 7 rano być w pracy. Pytanie tylko jak, skoro część linii w dni wolne najzupełniej nie kursuje, a część po wielkich bojach KZK GOP uruchamia w ramach łaski jak w dni robocze. Dojeżdżam z punktu A do punktu D. Przesiadki mam w punktach B i C. Łaskawie na śląskiej części GOP-u jakieś 1 % linii kursuje według rozkładu roboczego. A więc dojade z A do B. Odcinek B-C obsługuje linia która "w dni wolne nie kursuje". No więc leże i kwiczę. I marne mi to pocieszenie, że odcinek C-D kursuje skoro, jak napisałem wcześniej w środku mojej trasy jest "promocja niedzielna" i do kolejnej przesiadki po prostu nie dojadę. Czy mam odcinek B-C pokonać taksówką, a fakturę imienną wziąść na prezesa KZK GOP?
Skoro ów pan twierdzi, że zmniejszone potoki pasażerskie nie wymagają kursowania autobusów jak w dni robocze, a jednocześnie pasażerowie twierdzą co innego to mam gotowe rozwiązanie. Proszę zatrudnić w tych dniach przewoźników prywatnych ze swoimi busikami, którzy będą mieli kursować jak w dni robocze, a jednocześnie uruchomienie taboru o niskiej pojemności nie spowoduje dziury w budżecie KZK GOP. I skończy się może wreszcie biadolenie urzędników KZK GOP, że prywatni podkradają pasażerów na kilka minut przed kursem dużego autobusu jadącego na zlecenie związku. Wilk syty (KZK GOP) i owca cała (pasażer).