Emigracja; za i przeciw

IP: *.*.*.* 20.08.01, 19:07
W zasadzie ten temat powinna zaczac Meg, gdyz Ona to zadala pierwsze pytanie o
konsekwencjach wyjazdu z kraju, ktore ponosza nie tylko ci ktorzy wyjechali,
ale tez bliscy ktorzy zostali. Majac tutaj na forum kilka osob, ktore
zdecydowaly sie na wyjazd i inne, ktore biora takie rozwiazanie pod uwage;
mysle ze mozna wymienic doswiadczenia, poglady i opinie na ten temat; zapraszam.
    • Gość: Ee Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 19:21
      Chyba się popłaczę przy takim temacie - miałam okazję i nie skorzystałam, teraz
      jest za późno - będę żałować do końca życia....
      • Gość: Mirek Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.*.*.* 20.08.01, 20:03
        Gość portalu: Ee napisał(a):

        > Chyba się popłaczę przy takim temacie - miałam okazję i nie skorzystałam, teraz
        >
        > jest za późno - będę żałować do końca życia....



        Znam ludzi tutaj, ktorzy wykorzystali okazje i... placza i beda zalowac do konca
        zycia. Jest to tzw; choroba emigracyjna. Polega ona na tym ze tutaj zasymilowac
        sie jest bardzo trudno (dla wielu nawet niemozliwe) a wrocic i przyzwyczaic sie
        na powrot do zycia w kraju jest juz za pozno... Cos w rodzaju scigania Kanady w
        Polsce lub odwrotnie, czyli... fata morgana i kac moralny na zawsze.
        • Gość: mlk Re: Emigracja; za i przeciw IP: 217.153.81.* 22.08.01, 02:07
          Gość portalu: Mirek napisał(a):

          > Gość portalu: Ee napisał(a):
          >
          > > Chyba się popłaczę przy takim temacie - miałam okazję i nie skorzystałam,
          > teraz
          > >
          > > jest za późno - będę żałować do końca życia....
          >
          >
          >
          > Znam ludzi tutaj, ktorzy wykorzystali okazje i... placza i beda zalowac do konc
          > a
          > zycia. Jest to tzw; choroba emigracyjna. Polega ona na tym ze tutaj zasymilowac
          >
          > sie jest bardzo trudno (dla wielu nawet niemozliwe) a wrocic i przyzwyczaic sie
          >
          > na powrot do zycia w kraju jest juz za pozno... Cos w rodzaju scigania Kanady w
          >
          > Polsce lub odwrotnie, czyli... fata morgana i kac moralny na zawsze.

          też znom ludzi, którzy tu mieszkają. przyjechali na śląsk w latach 1945-2000 i za
          pierona dopasować sie nie umiom. ale jakoś nazot, to sie nie wybierajom ;-)
        • Gość: baker Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.mentorg.com 19.09.01, 19:18
          Jakie problemy z asymilacja???
          Ja wyjechalem 2 lata temu i nie plakalem ani przez chwile, a nie mam tutaj
          zadnego kontaktu z Polakami.
      • Gość: andy Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.pppool.de 20.08.01, 22:21
        jo jes za , jak widza ta nyndza i chamstwo tam, to sie ciesza ze jesce za
        komuny mi sie udalo "uciyc".
        a poza tym tak daleko to niy jest jak np. Kanada
    • Gość: piotlik Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.warsnet.trzepak.pl 22.08.01, 00:20
    • Gość: Emma Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.01, 10:25
      Jestem za - kazdy powinien przynajmiej raz w zyciu. Poszerza horyzonty.
      • Gość: Hanys Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.lit.hamburg.de 22.08.01, 10:47
        Zgadza sie Emma - z emigracja jest tak jak z podrozami - a ogolnie wiadomo
        jest, ze "...podroze ksztalca"... ale tylko wyksztalconych! Pozdrawiam
        • Gość: Mirek Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.*.*.* 22.08.01, 18:57
          Dobra, ale co powiecie na temat konsekwencji takiej decyzji? Jak rodzina ktora
          pozostala w kraju przezywa ta decyzje? Moim tesciom jest do dzisiaj przykro, ze
          nie mogli uczestniczyc i obserwowac na codzien jak dzieci ich jedynaczki rosna -
          wakacje nie zastapia codziennego kontaktu...
          Zaobserwowalem dwa podejscia naszych emigrantow do zycia na obczyznie; jedno to
          jak najblizszy kontakt z krajem, wszystko, od chleba, poprzez rozrywki
          kulturalne do sposobu myslenia - nniezmacenie Polskie. Wyznawcy tego kierunku
          maja duze problemy jezykowe, w zwiazku z czym z praca i statusem spoleczno-
          materialnym. Wsrod tej grupy ludzi mozna znalesc najwiecej malkontentow i jest
          to caly tlum spod polskich kosciolow. Druga grupa to przegiecie w druga strone;
          moze nie calkowite unikanie wszystkiego co polskie, ale skoro juz tu jestem to
          robie co moge aby przeszlosc zostawic za soba. Chodza do kosciola, ktory jest
          najblizej a nie bo Polski, mysla o karierze i przyszlosci a nie o wyborach w
          kraju. Czy tego typu postawa nie jest z kolei odcinaniem sobie korzeni? Czy
          samo pojecie emigracji nie jest wlasnie odcieciem sie od przeszlosci? A co na
          temat dziakow? Czy dla niech swiadomosc ze dzieciom jest lepiej zastapi gorycz
          separacji?
          • Gość: andy Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.pppool.de 22.08.01, 19:10
            jes jesce 3 grupa co sie cieszy ze wyjechala, jezdzi czynsto do "hajmatu", a
            potym sie cieszy ze jedzie nazod do Stuttgartu. Zas tak daleko to niy ma.
            • Gość: mesco Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.dip.t-dialin.net 22.08.01, 21:08
              jest jeszcze grupa czwarta: geje i lesbijki, którzy spieprzyli z tego
              nietolerancyjnego kraju - tak jak i ja (a w Kolonii jest ich cala masa).

          • Gość: baker Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.mentorg.com 19.09.01, 19:23
            Popatrz na to z drugiej stronu. Po co wyjezdzac z Polski, jesli nie chcesz nic
            zmieniac w swoim zyciu??
            Robienie kariery to tez nic zlego.
            Z odbieraniem wnukow dzadka to fakt (moj syn wlasnie polecial z zona do
            dziadkow), ale zabierajc dziecko z kraju stwarzasz mu sznse na normalne
            dziecinstwo, na lepsze zycie. Popatrz co sie dzieje w Polsce i jakie sa szanse
            na swiecie.
      • Gość: Mirek Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.*.*.* 02.09.01, 02:40
        Gość portalu: Emma napisał(a):

        > Jestem za - kazdy powinien przynajmiej raz w zyciu. Poszerza horyzonty.


        OK ale jakim kosztem? Nie zrozum mnie zle; ja jestem zadowolony z mojej decyzji,
        ale nie jestem pewien czy wszyscy bliscy, ktorych zostawilem w kraju podzielaja
        moj entuzjazm...
    • Gość: meg Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 22:54
      ten wątek też zboczył z tematu, a szkoda
    • Gość: Mirek Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.*.*.* 09.09.01, 05:31
      Z artykulu przytoczonego przez Szwagra na Ksiazkach, zwrocila moja uwage tez
      inna mysl. Rozmawiajac tutaj z wieloma Polakami ktorzy odniesli sukces zawodowy
      zauwazylem swego rodzaju zazenowanie, ze im sie udalo w stosunku do tych co
      zostali w kraju. Mam tu na mysli fakt ze jest to tu normalne, ze po wielu
      latach wyrzeczen i ciezkiej pracy stac tu kogos na nowe BMW, yacht, dom czy
      wakacje na Bermudach, ale w rozmowach z Polska wspomnienie takich rzeczy jest
      krepujace. Jak to jest odbierane z drugiej strony?
      • Gość: Szwager Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.01, 19:07
        Chyba stanymy sam po tyj samyj stronie - ciekawe (?)
        • Gość: kidd Re: Emigracja; za i przeciw IP: *.server.ntl.com 20.09.01, 18:41
          Polscy emigranci zazenowani, ze im sie powiodlo? Watpie mocno. Zle to
          odczytujesz Mirek. Samo okreslenie"powiodlo sie" ma obecnie inna
          wage(ciezar slowny) niz kiedy wyjechales z kraju(1986 ? ). BMW,dom,
          jacht w Kanadzie, czy gdziekolwiek indziej na "zachodzie", mialo wiecej
          wymowy kiedys niz obecnie. Ilosc nowych aut na Slaskich drogach jest
          zdumiewajaca( BMW,Audi,Honda itp.), a niby jest gopodarczy kryzys od
          lat. Ludzie buduja sie na prawo i lewo i nie sa to juz proste klocki(skrzynki)
          jak kiedys. Malo komu zaimponujesz wakacjami na Bermudach, Polacy
          jezdza wszedzie na Swiecie i jest ich duzo. Nalezalo by zaznaczyc, ze
          kupic dom na zachodzie nie jest az takim osiagnieciem, jak np. w Polsce.
          Wystarczy wykazac sie trzy letnim stalym dochodem, miec 5-10% na
          depozyt i to wszysko, reszta to juz prawnicy i biurokracja bankowa. Jest to
          oczywiscie duze uproszczenie, ale takie sa generalia. Dostanie sie
          pozyczke rowna od 2 1/2 do 3 1/2 zarobkow rocznych. Dramatyczna
          wiekszosc kupuje na pozyczki, na 20 do 25 lat. "Wlascicielem" w pelnym,
          prawnym tego slowa znaczeniu jest Bank(dal pieniadze), az do konca
          splat. Jest to zawsze w tylach naszej swiadomosci. Mowa o recesji w
          Niemczech, czy kryzys w Azji i juz wiecej spokojnie sie nie spi.

          ---kidd
Inne wątki na temat:
Pełna wersja