galeria nawiedzonych

04.10.04, 12:21
Zaczna czyms i kims aktualnym:

Watykan: bezowocne starania ks. Jankowskiego


Ks. Henryk Jankowski
fot. Roman Jocher / AG


ZOBACZ TAKŻE


• Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego (03-10-04, 21:13)
• Msza bez prałata Jankowskiego (03-10-04, 20:11)
• Plebania - reportaż o protestach w obronie prałata Jankowskiego (03-10-04,
18:15)
• Sprawa ks. prałata Jankowskiego - raport







IAR za "Rzeczpospolitą" 04-10-2004, ostatnia aktualizacja 04-10-2004 08:53

"Rzeczpospolita" pisze, że dotychczasowe zabiegi prałata Henryka Jankowskiego
w Watykanie są nie tylko bezowocne, ale uświadomiły mu, że znalazł się w
sytuacji bez wyjścia.

czytaj dalej »

r e k l a m a




Dziennik przypomina, że prałat, do którego odwołania z parafii świętej
Brygidy w Gdańsku dąży arcybiskup Tadeusz Gocłowski, kilka dni temu
nieoczekiwanie poleciał do Rzymu, co komentowano jako próbę zyskania poparcia
w kręgach watykańskich.

Jednak jedno ze źródeł kościelnych dziennika mówi, że tak naprawdę dopiero w
Watykanie prałat przekonał się, jak bardzo poważne jest jego położenie i że
znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Gazeta dodaje, że również dobrze
zorientowany obserwator Watykanu potwierdza, że wszelkie zabiegi księdza
Jankowskiego - któremu udało się na przykład przy okazji jednej z
uroczystości zetknąć z kardynałem Angelo Sodano, watykańskim sekretarzem
stanu - są skazane na niepowodzenia. "Jest pewne grono księży sympatyzujących
z prałatem, którzy uważają, że jest on prześladowany przez polskie media.
Dzięki nim mógłby cudem zostać "wepchnięty" w jakąś kolejkę i znaleźć się na
odległość słowa z papieżem. Ale na tym wszystko by się skończyło." - mówi
rozmówca "Rzeczpospolitej".

    • laband Re: galeria nawiedzonych 04.10.04, 12:26
      oczywiscie w tym zbiorowisku je wiyncyj nawiedzonych ale tych dwoch zaliczyc
      cza do czouowki:

      PiS: Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz






      Eurodeputowany Michał Kamiński (PiS)
      WOJCIECH SURDZIEL/AGENCJA GAZETA



      Jarosław Kaczyński
      Fot. Bartosz Bobkowski / AG


      ZOBACZ TAKŻE


      • Komentarz: Ręce opadają (03-10-04, 20:10)







      Paweł Krysiak, Gorzów Wlkp. 03-10-2004, ostatnia aktualizacja 04-10-2004 08:38

      Jarosław Kaczyński: - Są w Polsce niemądrzy ludzie, którzy uważają, że Unia
      Europejska naprawi nam Polskę. To przejaw kryzysu polskiego poczucia
      narodowego. Niemcy nam Polski nie naprawią!

      Prezes Prawa i Sprawiedliwości oraz inni liderzy partii zjechali w sobotę do
      Gorzowa Wlkp. na partyjny wiec poświęcony stosunkom Polski z Niemcami. PiS
      organizuje takie spotkania w różnych miastach Polski co tydzień, za każdym
      razem wybierają inny temat, np. mieszkalnictwo, gospodarka. Tym razem wybrali
      Gorzów, bo leży na Ziemiach Odzyskanych, blisko granicy, gdzie wielu lęka się
      niemieckich żądań o zwrot majątków opuszczonych po wojnie. Wiec w hotelu
      Mieszko reklamowały plakaty na ulicach, działacze rozdawali ulotki. Przyszło
      ponad stu sympatyków PiS.

      Liderzy partii krytykowali projekt konstytucji UE, która ich zdaniem nadaje
      Niemcom rolę hegemona zjednoczonej Europy.

      - Gdy utworzymy rząd, Niemcy będą mieli do czynienia z innego typu politykami
      niż dotychczas. Będziemy cierpliwi i twardzi. Uchwałę Sejmu o reparacjach
      wojennych potraktujemy bardzo poważnie - zapowiadał Kaczyński.

      Najwięcej braw zebrał eurodeputowany tej partii Michał Kamiński. Wygłosił
      płomienną orację o odpowiedzialności Niemców wobec Polaków. - Jeden z
      komentatorów w niemieckiej prasie napisał, że Polska to ekonomiczny karzeł o
      potencjale Hesji, a chce tyle znaczyć w Unii co Niemcy. Jak śmie tak pisać.
      Niech się zapyta, czy jego dziadek lub tatuś nie przyczyniali się do tego,
      pustosząc nasz kraj przez sześć lat. To zwykli Niemcy niszczyli Polskę, nie
      jacyś mityczni naziści. Ich miłe uśmiechy możecie oglądać tutaj, w Gorzowie,
      zza szyb ich ładnych autobusów - szydził Kamiński i żywo gestykulując,
      ciągnął: - Tacy przyjemni dziadkowie 50 lat temu mogli wyjąć z kabury pistolet
      i strzelić do każdego z nas. I nikt ich za to nie pociąga do odpowiedzialności.
      Ci przyjemni niemieccy dziadkowie 50 lat temu wstali od swojej golonki, otarli
      piwo z wąsów i przyjechali tu mordować Polaków. O tym nie wolno zapomnieć. Ale
      my pozwalamy Polaków bezkarnie opluwać. Z tym trzeba skończyć. I z tym PiS
      skończy - krzyczał eurodeputowany PiS. Sala klaskała.

      Poseł Marek Jurek, wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych, poszedł nawet
      dalej od Kamińskiego i stwierdził, że odpowiedzialność Niemców nie ogranicza
      się do zbrodni II wojny światowej. - Niemcy odpowiadają nie tylko za śmierć
      milionów Polaków, ale także za utratę przez Polskę niepodległości na pół wieku.
      Konsekwencje ponosimy do dziś. Trzeba im to uświadomić - przekonywał Jurek.



      Politycy PiS mają kompleks niższości

      Dla "Gazety" komentuje Krzysztof Wojciechowski, dyrektor Collegium Polonicum w
      Słubicach, autor książki "Moi kochani Niemcy" i znawca stosunków polsko-
      niemieckich

      - Język, którymi posługują się politycy PiS, nie służy dobrze ani dialogowi,
      ani rozwiązywaniu problemów polsko-niemieckich. Retoryka odwetu ma
      dowartościować mówców i tych, którzy się z nimi utożsamiają. Ona działa
      krótkotrwale, jak narkotyk. Chodzi tylko o "podgrzewanie" własnego garnka w
      celu scementowania grupy. To taki rytuał. Mam nadzieję, że są to tylko
      przedwyborcze harce, że PiS - gdy dojedzie do władzy - przemówi innym głosem. Z
      drugiej strony dzisiejszy świat jest niesłychanie akustyczny i te
      nieodpowiedzialne słowa "o sympatycznych dziadkach odwiedzających Polskę,
      którzy 50 lat temu mogli nas mordować" usłyszą nie tylko goście gorzowskiego
      hotelu Mieszko. Mogą one zaszkodzić stosunkom polsko-niemieckim. Wydaje się, że
      musimy w końcu wyleczyć się z kompleksów. Niektóre wypowiedzi na konferencji
      PiS w Gorzowie, które obrażały sąsiadów zza Odry, są jednak objawem kompleksu
      niższości.


      ps

      mysla ize kryterie wyboru do tego "peletonu" same sie zaostrzajom, he,he!
    • laband tak wyglondo "nawiedzony" 04.10.04, 12:44
      wiadomosci.gazeta.pl/aliasy/zoom.jsp?xx=2316273
      • tigletpilesar Re: tak wyglondo "nawiedzono" 04.10.04, 13:43
        A tak wygląda nawiedzona:
        www.cdu.de/image/personen/e-steinbach146.jpg
        • tigletpilesar Re: tak wyglondo "nawiedzono" na kuniku 04.10.04, 13:45
          media.de.indymedia.org/images/2003/10/64067.jpg
          • laband Re: tak wyglondo "nawiedzono" na kuniku 04.10.04, 13:53
            juz tu kedys pora razy na tyn temat szkryfnouch - do mie niyma "Erika"
            nawiedzono ale kompletnie niy zgadzom sie tysz ze odniyj myslyniym - uwazom ize
            ona wiyncyj sprawie zaszkodzioua niz pomogua.

            Co niy oznaczo ize niyma problymu.
            • tigletpilesar Re: tak wyglondo "nawiedzono" na kuniku 04.10.04, 13:56
              Erika S. jest tylko wypadkową postaw, które wśród dużej części tzw. wypędzonych
              są tolerowane. Bo nikt jej nie zwrócił uwagi, by się przymknęła i wyhamowała
              swoje fuhrerowskie zapędy. I masz racje pisząc, że "(...)wiyncyj sprawie
              zaszkodzioua niz pomogua". To ona, a nie Kaczyńscy czy jakiś pajac Kamiński,
              pierwsza zaczęła psuć i bez tego trudny dialog polsko-niemiecki.

              • laband Re: tak wyglondo "nawiedzono" na kuniku 04.10.04, 13:58
                niy przesadzej te dwa na K to jo przebiyli o niebo - to je blank inkszo liga

                Ze Erikom moga sie niy zgodzac ,a le ze Kaminskego to sie ino smioc abo puakac
                • tigletpilesar Re: tak wyglondo "nawiedzono" na kuniku 04.10.04, 14:03
                  A co, może myślałeś, że wydarzenia II wojny światowej są już przeszłością,
                  którą w imię przyszłości należy włożyć do lamusa.
                  Mógł tatuś Ballesta nie bronić III Rzeszy i nie pozdrawiać słońca prawą dłonią,
                  to inaczej by sprawy wyglądały.
                  Wy macie prawo osądzać nas i wypominać nam wypędzenie, Świętochłowice,
                  Łambinowice itp., więc i my mamy prawo coś powiedzieć. Uderz w stół a nożyce
                  się odezwą.
                  • laband Re: tak wyglondo "nawiedzono" na kuniku 04.10.04, 20:02
                    widzisz i juzas obracosz kota na wiyrch ogonym - wasz problym polego na tym ize
                    myslicie ize ino skuli Adolfa som escie niywine swiynte krowy
                    • laband gauleiter Jankowski 21.10.04, 16:11
                      Prałat Jankowski pozwał do sądu Pawła Huelle






                      Ksiądz Henryk Jankowski
                      fot. Roman Jocher / AG




                      PAP 20-10-2004, ostatnia aktualizacja 20-10-2004 19:34

                      Proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku ks. prałat Henryk Jankowski pozwał do
                      sądu pisarza Pawła Huelle za naruszenie dóbr osobistych. Kapłan poczuł się
                      obrażony publikacją w "Rzeczpospolitej", w której Huelle napisał o nim,
                      że "przemawia jak gauleiter, gensek, nie jak kapłan", a za dobra materialne
                      mógłby się wyrzec polskości.

                      Pełnomocnik prałata Jankowskiego żąda od Huelle przeprosin na
                      łamach "Rzeczpospolitej" oraz wpłaty 100 tys. zł na potrzeby Domu Dziecka w
                      Gdańsku-Oliwie. Pierwsza rozprawa w tej sprawie przed Sądem Okręgowym w Gdańsku
                      została zaplanowana na wtorek 26 października.

                      Jak podkreślił w środę PAP ks. prałat Jankowski felieton autorstwa Huelle
                      bardzo go obraził. "Ja jestem Polakiem, a nie czyimkolwiek wrogiem. (Huelle)
                      przeprosić musi. Zobaczymy, jak się zachowa pseudointeligent, który się uważa
                      za wielkiego pisarza" - powiedział.

                      W rozmowie z PAP Huelle powiedział, że nie zamierza przeprosić proboszcza
                      parafii św. Brygidy.

                      "Tekst był napisany w poetyce pamfletu, a pamflet tak się ostro pisze. Był
                      napisany jakby dla symetrii, ponieważ polityczne działania i wypowiedzi księdza
                      były na tym samym poziomie ostrości. Uważam, że jeżeli ktoś może w Polsce
                      stawiać znak równości między komunizmem, faszyzmem i Gwiazdą Dawida, bo taka
                      była kiedyś intencja dekoracji w kościele (grób Wielkanocny w 1995 r. - PAP),
                      to również można to ostro skrytykować" - uważa Huelle.

                      Autor "Weisera Dawidka" jest przekonany, że jego publikacja mieści się w
                      ramach "demokracji i wolności słowa", a do ks. Jankowskiego "żadne subtelne
                      argumenty nie docierają". "W gruncie rzeczy ksiądz nie pozywa do sądu mnie,
                      lecz chce ukrócić wolność słowa w Polsce" - podkreślił.

                      Huelle w felietonie pt. "Rozumieć diabła" opublikowanym w "Rzeczpospolitej" 22-
                      23 maja 2004 r. napisał m.in., że wielokrotnie jest pytany za granicą o fenomen
                      ks. prałata Jankowskiego.

                      "Zazwyczaj odpowiadam - zgodnie z prawdą - że kapłan ten zupełnie nie rozumie
                      Ewangelii i przeciwstawia się ostentacyjnie nauczaniu papieża. Że jest po
                      prostu mutacją polskiego endeka z moczarowską, komunistyczną fobią plucia na
                      obcego: Żyda, pedała, euroentuzjastę. Że to chory człowiek, nieszczęśliwy w
                      gruncie rzeczy i potłuczony, który polskość wymieniłby w każdej chwili na
                      dowolny paszport - volksdeutscha, Irakijczyka czy Rosjanina - gdyby szły za tym
                      piękne szaty, nowe limuzyny, tytuły i ordery - przypinane do jego białego,
                      przypominającego styl pułkownika Kadafiego munduru, w którym tak lubi się
                      przywdziewać" - napisał Huelle.

                      W felietonie pisarz zaznaczył także, że ks. Jankowski "przemawia jak gauleiter,
                      gensek, nie jak kapłan". "Nie wiem, ile razy jeszcze w kościele Świętej Brygidy
                      usłyszę, że Żydzi zniszczyli nasz kraj, a Unia Europejska jest spiskiem
                      zawiązanym w celu zniszczenia Polski" - napisał.
      • Gość: Pit Re: tak wyglondo "nawiedzony" IP: 150.254.85.* 04.10.04, 15:06
        Chcialbym takze miec taka tunike. Zagral bym krola Jagielle pod Grunwaldem.
        Jestem tylko ciekaw, czy taki stroj jest zgodny z przepisami liturgii
        katolickiej.
        • ballest Re: tak wyglondo "nawiedzony" 04.10.04, 15:10
          Gość portalu: Pit napisał(a):

          > Chcialbym takze miec taka tunike. Zagral bym krola Jagielle pod Grunwaldem.
          > Jestem tylko ciekaw, czy taki stroj jest zgodny z przepisami liturgii
          > katolickiej.


          Pit prawie kazdy Polski ksiadz, jest wpierw Polakiem a pozniej katolikiem, wiec
          nie dziw sie tunice.
          • Gość: Pit Re: tak wyglondo "nawiedzony" IP: 150.254.85.* 04.10.04, 15:21
            ballest napisała:

            > Gość portalu: Pit napisał(a):
            >
            > > Chcialbym takze miec taka tunike. Zagral bym krola Jagielle pod Grunwalde
            > m.
            > > Jestem tylko ciekaw, czy taki stroj jest zgodny z przepisami liturgii
            > > katolickiej.
            >
            >
            > Pit prawie kazdy Polski ksiadz, jest wpierw Polakiem a pozniej katolikiem,
            wiec
            >
            > nie dziw sie tunice.

            To prawda ( choc czesciowa ), ale ta tunika to juz przesada.
            • laband Re: tak wyglondo "nawiedzony" 04.10.04, 20:04
              to niy robi w kozdym razie wielkich nadzieji na prziszuosc koscioua we Polsce
              • hanys_hans Re: tak wyglondo "nawiedzony" 04.10.04, 22:09
                laband napisał:

                > to niy robi w kozdym razie wielkich nadzieji na prziszuosc koscioua we Polsce


                wiadomosci.gazeta.pl/aliasy/zoom.jsp?xx=2316273
                Ciekawe co tyn kapeloonek mo na puklu? napewno ruski siyrp i muot do muoocynio,
                teroski praje dozynki to pasuje jak pieroon!!!
                • meg_s Re: tak wyglondo "nawiedzony" 06.10.04, 05:51
                  a mnie nurtuje od dawna jedno pytanie ?
                  KIM jest ballest ?
                  bo sam zeznaje co chwilę co innego
                  - raz z wysokiej ambony (to tak a propos tych księży) naucza Polaków że mają
                  nie myśleć o narodowości i poczuć się najpierw Europejczykami - stąd
                  można rozumieć i sam to zresztą też pisał, że czuje się Europejczykiem
                  - innym razem przedstawia się jako najbardziej śląski ze Ślązaków
                  - zapytany przeze mnie wprost - odpowiedział, że jest "takim Niemcem jak graf
                  Ballestrem" (czy wiecie jakim Niemcem jest graf ?)

                  wiemy - sam to też potwierdzał - że ma "poczucie misji" - ale czy mu się
                  przypadkiem przy tej misji cokolwiek nie rozchwiała osobowość ?
                  • laband Re: tak wyglondo "nawiedzony" 06.10.04, 09:42
                    widza ize mosz tysz misja co do Ballesta.


                    niywiym czamu ale pasuje mi sam tyn wywiad:

                    - Zdaniem radnych SLD, albo jest pan nazistą, albo - w najlepszym przypadku -
                    ma nazistowskie poglądy. To na dobrą sprawę nie tyle ocena, co gotowy akt
                    oskarżenia. A pan w dodatku milczy...
                    - Bo czuję się bezradny. Nie przyjmę wyzwania do walki na cepy.
                    - To pan przegra.
                    - To przegram.
                    - I co pan zrobi?
                    - Nie wiem. Może skorzystam z życzliwych rad i rzeczywiście wyjadę.
                    - Zgorzkniały, pokonany?
                    - Opluty, rozczarowany. Czy pokonany? Nie czuję się pokonany.
                    - Został pan nazistą za opinię sprzed trzech lat (drukujemy ją poniżej). Nie
                    dziwi pana, czemu przez dwa lata nazistą pan nie był, a teraz tak?
                    - Nie dziwi. Ja po prostu wiem, że mój obecny nazizm jest potrzebny do
                    odwołania mnie z funkcji przewodniczącego rady.
                    - Eeee... Łatwiej odwołuje się za niekompetencję. Za prywatę, ruinę
                    gospodarczą...
                    - Na pewno to byłby bardziej poręczny powód. Bardziej elegancki. No ale jakoś
                    nie użyty... Właściwie powinno to cieszyć...
                    - Albo za współpracę ze służbami specjalnymi PRL...
                    - Radni SLD, którzy nie mogą ścierpieć przewodniczącego rady miasta z powodu
                    jego oświadczenia lustracyjnego...?
                    - Ale współpracował pan?
                    - Setki razy już to mówiłem. Przywiozłem z Zachodu materiały ważne dla
                    ówczesnej PRL. Innej Polski wtedy nie było. Że te materiały trafiły też do
                    Wielkiego Brata...? Nie mogło być inaczej.
                    - To może powinien pan być oskarżany raczej o komunizm niż nazizm?
                    - Z punktu widzenia interesu politycznego tych, którzy mnie oskarżają, lepiej,
                    bym uchodził za nazistę.
                    - Czemu?
                    - Bo nawet radni strzeleckiej SLD mają poczucie granicy śmieszności. Zaś
                    nazista jest jak ulał. To tak jak za inkwizycji. Zanim posłano ofiarę na stos,
                    tarzano ja w pierzu. Łatwiej było zabić odczłowieczonego stwora.
                    - Jest pan nazistą w polskim mieście Strzelce Opolskie - jak to ujął lider
                    klubu SLD. To właśnie to pierze?
                    - Na to wygląda. Mówiąc językiem młodzieżowym - "stuknięcie” nazisty to nic
                    wielkiego. Wręcz zasługa.
                    - Odbiera pan pogróżki?
                    - Nie. Ale rozumiem, że dla nazisty nie ma miejsca w mieście rządzonym przez
                    tutejszą lewicę. Gdyby nie moje lata, gdyby nie to, że ze sprzedaży domu tutaj
                    nie kupię w Niemczech mieszkania, gdyby nie moje choroby... Tak, wyjechałbym.
                    - Już widzę nagłówek jakiegoś niemieckiego brukowca: Wypędzenia trwają!
                    - To czysta walka o władzę. Żadne wypędzenia.
                    - Jak ma wyglądać ta nowa władza?
                    - Nie potrafię przewidzieć. Gdyby tworzyła się na przewidywalnych zasadach -
                    programowych, ideowych, byłoby łatwiej spekulować. Tu, w tym konkretnym
                    przypadku to zależy od czysto osobowych cech. Kto się podda naciskowi - może
                    liczyć na profity. Kto się oprze - będzie co najwyżej marudził w opozycji.
                    - Co może spajać nowy układ?
                    - Strach. W Polsce kariery polityczne robi się na strachu. Lepper zrobił
                    furorę, bo wykorzystał strach przed wolnym rynkiem. Ugrupowania narodowe
                    eksploatują strachy przed Niemcem, co przyjdzie, wykupi, zrobi z Polaków
                    niewolników. Zachowując należne proporcje, ja jestem przypadkiem podobnym: nie
                    dość że Niemiec, to jeszcze nazista. Patrząc na to, co każdego roku 3 maja
                    dzieje się na Górze Świętej Anny, powinienem się cieszyć, że żyję, a nie "pchać
                    do władzy”.
                    - Po co pan się pakował w sprawę Jedwabnego? Trzy lata temu emocje były
                    rozhuśtane do maksimum. Po co wkładał pan rękę w te tryby?
                    - Jeśli to możliwe, proszę na zimno przeczytać to, co powiedziałem trzy lata
                    temu. I proszę też dotrzeć do tych fragmentów mojej wypowiedzi, które później
                    były konsekwentnie pomijane. A powiedziałem też, że każdy z nas musi na siebie
                    wziąć swoją winę i próbować sobie z nią poradzić. Każdy. Swoją.
                    - Jak mam czytać na zimno? Jak Polak może na zimno czytać taką opinię?
                    - Dobrze. Przyznaję, że mój błąd polegał na tym, że nie wziąłem pod uwagę
                    emocji towarzyszących sprawie. Spojrzałem na Jedwabne zbyt zimnym okiem.
                    - I jeszcze jedno: jest pan Niemcem. Gdyby to samo powiedział Polak, reakcje
                    byłyby dużo łagodniejsze. Choć też pełne oburzenia.
                    - Przypuszczam, że tak. Dlatego tamta moja wypowiedź była politycznym błędem.
                    - Na sesji był pan zaocznie wzywany do złożenia wyjaśnień. A pańskie
                    wcześniejsze milczenie w tej sprawie odczytano jako potwierdzenie sensowności
                    zarzutu.
                    - Jestem już nazistą, zapomniał pan? Nie wiem, co gorsze: uchodzenie za
                    nazistę, czy tłumaczenie, że się nim nie jest. Poza tym to i tak nieważne.
                    Został stworzony grunt do zmiany na stanowisku szefa rady. Atakujący zdobył
                    miażdżącą przewagę nie po to, by teraz bawić się ze mną w jakieś dyskusje.
                    - Nie tylko z panem. W reakcji na pańską wypowiedź "Tygodnik Solidarność”
                    opublikował tekst, w którym nie tylko pan wskazany został jako wróg, lecz także
                    poseł Kroll - jako ten, który kwestionuje naszą granicę. Sami też jesteście
                    sobie winni. Było dotykać godła? Skala tej głupoty jest porażająca.
                    - No i co mam odpowiedzieć? Że gdyby starosta nie był Niemcem, pies z kulawą
                    nogą by się nie zainteresował frontem budynku starostwa? Że to wcale nie musi
                    wyglądać tak, jak zostało opisane w mediach, że oto starosta-rewanżysta targnął
                    się na świętość? Że może w tle była bardziej misterna kombinacja, w której
                    naprawdę chodziło o to, by jakoś pozbyć się człowieka o radykalnie
                    antykomunistycznych poglądach? Albo że za kurzawą skandalu przeprowadzono te
                    ruchy, których nie sposób było wykonać bez jakiejś afery. Zresztą, może
                    najbardziej użyteczna byłaby stara zasada: gdy jest trup, a sprawca nieznany,
                    najlepiej przyglądać się tym, którzy zyskali...
                    - No to może wreszcie zacznijmy wykładać kawę na ławę?
                    - Naprawdę lepiej, by był to ktoś, kto nie jest i Niemcem, i nazistą...
                    - Nie miał pan ochoty zadzwonić do "Tygodnika Solidarność”, by wyjaśnić swoje
                    intencje? Polemizować, prostować?
                    - ... i w ostateczności iść do sądu, wydać masę pieniędzy, których nie mam i
                    czekać kilka lat na werdykt?
                    - Swoją drogą to niezwykłe, że pod pana adresem wysunięte zostaje jedno z
                    najcięższych oskarżeń, jakie można sobie wyobrazić, i... zapada cisza. Podobno
                    w naszym regionie jest jakaś organizacja mniejszości niemieckiej?
                    - Mnie ani nie wypada szydzić, ani się skarżyć...
                    - Nikt od nich nawet nie zadzwonił do poniewieranego kolegi?
                    - Zadzwonił poseł Helmut Paździor. Ale na sesji nie było żadnego oficjalnego
                    przedstawiciela zarządu TSKN.
                    - Mało interesująca to sprawa, że szef rady miejskiej ma być odwołany za
                    nazistowskie poglądy z funkcji?
                    - Przypuszczam, że paraliżująco kłopotliwa.
                    - Niemiły akcent w radosnej, festynowej działalności?
                    - Przecież od dawna mniejszość nie bierze istotnego udziału w żadnej publicznej
                    i politycznej debacie. Ani nie bierze udziału, ani ich nie inicjuje... To taka
                    firma od dawania pieniędzy na różne inicjatywy. W sensie intelektualnym ona nie
                    istnieje. Gdyby pewnego dnia zniknęła, nikt by nie zauważył.
                    - Gorycz przez pana przemawia?
                    - Nie. Znów na zimno oceniam. Specjalizuję się w naukach ścisłych, pewnie stąd
                    ta skłonność do cybernetycznego patrzenia na rzeczywistość. Teraz widzę, że w
                    polityce to może być poważną wadą.
                    - Przyjdzie pan na następną sesję jakby nigdy nic? Siądzie pan na sali, spojrzy
                    w oczy radnym SLD... I co?
                    - Ja mogę patrzeć ludziom prosto w oczy. Nie knuję intryg za czyimiś plecami.
                    Nie biorę udziału w konstruowaniu wrednych scenariuszy. Mówię otwarcie - czasem
                    może zbyt otwarcie - to, co myślę. Ponoszę tego konsekwencje. Mogę się więc
                    czuć opluty, skrzywdzony, ale nie mam żadnego powodu, by spuszczać wzrok.
                    - A któż to szczerze i przy pomocy logiki robi politykę?
                    - A ja sądzę, że nam powinno chodzić o dużo więcej niż doraźne korzyści typu -
                    czy za Bartodzieja będzie ten czy inny. My musimy ze sobą zacząć normalnie,
                    szczerze rozmawiać. Musimy przy tym uznać, że jesteśmy, zwłaszcza tu na
                    Opolszczyźnie, często bardzo różni. Mamy diametralnie różne biografie,
                    doświadczenia. Koleje naszych losów
                    • laband kropka 06.10.04, 09:47
                      - A ja sądzę, że nam powinno chodzić o dużo więcej niż doraźne korzyści typu -
                      czy za Bartodzieja będzie ten czy inny. My musimy ze sobą zacząć normalnie,
                      szczerze rozmawiać. Musimy przy tym uznać, że jesteśmy, zwłaszcza tu na
                      Opolszczyźnie, często bardzo różni. Mamy diametralnie różne biografie,
                      doświadczenia. Koleje naszych losów były tak zagmatwane, że czasem wiodły nas
                      na pozycje sobie wrogie. Więc inaczej patrzymy na świat i nie ma jednej,
                      uniwersalnej prawdy, którą wszyscy moglibyśmy uznać za własną. I może nigdy jej
                      nie znajdziemy, ale wiem na pewno, że każda próba pójścia na skróty:
                      znalezienia wspólnego mianownika metodą eliminacji inaczej myślących zaprowadzi
                      nas jeśli nie do tragedii, to na manowce. Dlatego ja nie będę walczył z moimi
                      oszczercami na poziomie, jaki proponują. Nie wezmę do ręki kija bejsbolowego.
                      - Ta pańska niemieckość, to, co pan jako Niemiec mówi, rzeczywiście wzbudza w
                      mieście tak wielkie emocje? Przecież Strzelce to nie środek polskiego życia
                      politycznego, a rada miejska tym bardziej nie jest jego centrum.
                      - Ale politykę tu też "się robi”. Dramat polega na tym, że ona służy bardzo
                      przyziemnym, doraźnym celom. Realizacji osobistych ambicji, chęci ustawienia
                      swoich, a opiera się bardziej na ludzkich słabościach niż na zaletach. Bo któż
                      o trochę szerszych niż okienko strzelnicze horyzontach i wyobraźni odważyłby
                      się na rozniecanie takich namiętności po to tylko, by trafić jednego
                      Bartodzieja? On wiedziałby, że niebezpiecznie bawi się z butelką, w której
                      siedzi bardzo, bardzo niedobry dżinn.

                    • meg_s Re: tak wyglondo "nawiedzony" 07.10.04, 08:01
                      laband napisał:

                      > widza ize mosz tysz misja co do Ballesta.

                      to nie jest kwestia "misji" - uważam że ktoś kto z taką pasją poucza innych -
                      powinien najpierw sam się jasno określić - a ballest jest mętny w swoich
                      zeznaniach
                      • laband Re: tak wyglondo "nawiedzony" 07.10.04, 08:24
                        Ty tysz - ino juz ci tego zacytowac niy poradza, bo jakos sie tyn wontek we
                        Zabrzu naroz straciou wczora ...
                        • meg_s Re: tak wyglondo "nawiedzony" 07.10.04, 08:37
                          laband napisał:

                          > Ty tysz - ino juz ci tego zacytowac niy poradza, bo jakos sie tyn wontek we
                          > Zabrzu naroz straciou wczora ...

                          hehe - podejrzewasz mnie o znajomości u adminów ?
                          nic nie poradzę jeśli ktoś ma problemy z interpretacją - jak Ci coś nie pasuje
                          zapytaj wprost
                          • laband Re: tak wyglondo "nawiedzony" 07.10.04, 08:48
                            mom ino do -Ciebie jedna prosba - niy godej nigdy izes niyma slonzaczkom.

                            chyba ze tego faktycznie chcesz ...
                            • meg_s Re: tak wyglondo "nawiedzony" 07.10.04, 08:52
                              wiesz - to wszystko zależy od definicji ;)
                              rozwinę temat wieczorem - bo za chwilę będę spóźniona na spotkanie :)
                              • laband Re: tak wyglondo "nawiedzony" 07.10.04, 09:04
                                na wieczor byda czatowou ze "Laband", ale kukna i sam. A w miyndzyczasie cosik
                                na tyn temat ze mojyj zajty.

                                Godosz wszysko zalezy od definici - mozno ja, ale teoretycznie to jo mozno i by
                                bou Polokym (bo mom polske obywatelstwo) ino ze w zodnym wypadku sie nim niy
                                poczuwom. Wez teraz porownej mie ze jakims Slonzokym kery godo o sobie "jo je
                                najprzod Polok a potym slonzok" - je on Slonzokym abo niy?
                                Wiysz najprzod cza byc Slonzokym a potym nojwyzyj Polokym abo Niymcym abo
                                Czechym - we tyn czas je sie naprowdy dopiyro Slonzokym. Abo?
                                Najprzod cza coby sie bouo ganba za inkszych Slonzokow jak sie tego wypiyrajom,
                                najprzod cza miec nerwy na Polokow, Niymcow, Czechow, jak cyckajom Slonsk. I
                                niyma wazne po jakymu sie to godo, richtik po miymiecku, abo poprawnie po
                                polskymu. Czyms sie je abo niy. Je jeszcze jedna mozliwosc i pokozou to
                                W.Kilar - on ajnfach podou we spisie ize je narodowosci slonskyj na przekor i
                                prawie coby pokozac mocce wystraszonych i zastraszonych slonzokow ize naprowdy
                                som i mogom byc.
                                DFzisiej byc slonzokym wymago konsek odwagi (i przekory tysz).

                                Pyrsk!
                • laband Re: tak wyglondo "nawiedzony" 06.10.04, 10:12
                  Hanys wiysz ize ty recht mosz ze tym sierpym i motkym, bo juz ani Papiysz ze
                  nim godac niychce i wszyske ksindze go unikajom.
                  No ja, na pocieszynie pora starych oumiczek, kere przeszuy ze ZBOWIDU do RADIA
                  MARJA, dalyj snim czimie, he,he!
    • laband Re: galeria o nawiedzonych 09.10.04, 08:32
      a sam galeria o i dlo nawiedzonych:

      Wystawa socrealistycznych plakatów w Gliwicach




      Fot. Grzegorz Celejewski / AG



      Fot. Grzegorz Celejewski / AG



      Fot. Grzegorz Celejewski / AG




      tg 08-10-2004 , ostatnia aktualizacja 08-10-2004 22:10



      Ponad 60 plakatów filmowych z lat 1945-56 można od wczoraj oglądać w gliwickim
      ratuszu. Już na pierwszy rzut oka nie ma wątpliwości, co było dla ówczesnych
      twórców najważniejsze. "Socjalizm", "Bądź czujny wobec wroga", "Wielki
      Proletariat" to tylko niektóre z haseł widniejących na socrealistycznych
      plakatach. - Władza szybko zorientowała się, że film oraz związany z nim plakat
      to doskonałe narzędzie propagandowe - mówi Elżbieta Dąbrowska, kuratorka
      wystawy.

      Dlatego organizatorzy celowo połączyli ze sobą plakaty typowo propagandowe z
      tymi, które narysowano na potrzeby konkretnego filmu. - Pomijając hasła, wiele
      z tych plakatów to naprawdę bardzo dobre dzieła - mówi Dąbrowska i zachęca do
      wizyty w gliwickim ratuszu.

      Organizatorem wystawy jest Muzeum w Gliwicach. Można na niej podziwiać plakaty,
      które na co dzień znajdują się w zbiorach muzeów w Warszawie, Poznaniu i
      Katowicach. Wstęp na ekspozycję jest bezpłatny.



      1. Plakat z filmu "Trudna Miłość", który powstał na podstawie scenariusza
      Romana Bratnego. Trudniej o bardziej czytelne przesłanie. Tu nie ma miejsca na
      subtelne aluzje. Wszystko jest jasne. Rozdarte na pół serce i przedarta
      fotografia. W ten sposób rozdzielono traktorzystę i robotnicę. Plakat do filmu
      narysował w 1954 roku Tadeusz Trepkowski.

      2. "Kurs na Marto" - plakat reklamujący film radziecki autorstwa Romana
      Cieślewicza. Nastrój grozy, czarne kolory połączone z czerwienią. Na pierwszym
      planie krążownik, a w głębie czujna, rozglądająca się wokoło tajemnicza postać.
      Nastrój zagrożenia, tajemniczości, strach przed wrogiem-konfidentem - to temat
      wielu ówczesnych plakatów.

      3. Socjalizm - tłum robotników z czerwonymi sztandarami. Pokaz siły i
      braterstwa robotniczo-chłopskiego. Plakat typowo propagandowy z roku 1953 roku,
      autorstwa Tadeusza Trepkowskiego.



      • laband koniec? 25.11.04, 11:30
        Prałat Jankowski nie buduje już ołtarza z bursztynu


        r e k l a m a
        Zobacz powiększenie
        Ks. Jankowski
        fot. Beata Kitowska / AG


        SERWISY

        ¤ Sprawa ks. Jankowskiego


        Marek Sterlingow, Marek Wąs, Gdańsk 25-11-2004, ostatnia aktualizacja 25-11-2004
        09:07

        Bursztynowy ołtarz w gdańskiej parafii św. Brygidy może nigdy nie zostać
        ukończony. Wykonujący go rzemieślnicy stracili zaufanie do prałata Jankowskiego

        Ołtarz miał przyćmić słynną Bursztynową Komnatę. Do jego budowy potrzebne jest
        aż osiem ton jantarowych płytek i kilkaset kilogramów srebra. Projekt oczarował
        nawet Leszka Millera. Dwa lata temu ówczesny premier odwiedził ks. Jankowskiego.
        - To będzie dzieło, które wzbogaci nie tylko Gdańsk - stwierdził. Prałat po
        spotkaniu poinformował wiernych, że "premier wydał polecenie, aby wojewoda
        udzielił nam koncesji na wydobycie bursztynu".

        Obietnica dostępu do surowca miała dla wykonawców ołtarza kluczowe znaczenie -
        dotychczas wykorzystany bursztyn stanowi ich własność.

        - Ofiarowaliśmy surowiec na pierwszą część ołtarza. W zamian prałat miał pomóc w
        uzyskaniu koncesji na wydobycie bursztynu z delty Wisły - mówi Wiesław
        Gierłowski, członek Komitetu Budowy Bursztynowego Ołtarza. - Najlepsza część
        surowca miała znaleźć się w św. Brygidzie. Reszta trafiłaby na nasz rynek.

        Z planów jednak nic nie wyszło. Koncesja, jaką ofiarował Miller, miała szereg
        zastrzeżeń: np. prałat miał zdobyć zgodę właścicieli terenu (głównie nadmorskich
        gmin) i zapewnić finansowanie przedsięwzięcia.

        - Od dwóch lat nic się nie posunęło - mówi Gierłowski. - Prałat przestał się tym
        interesować zaraz po wizycie Millera. Budowa ołtarza stoi. Ostatnio już nikt nie
        chciał z prałatem rozmawiać na temat kolejnych darów.

        Według bursztynników cała nadzieja w nowym administratorze parafii ks.
        Krzysztofie Czai. Jeżeli potrafi uporządkować sprawy budowy, to być może uda się
        jeszcze skończyć ołtarz.

        - Na pewno zaraz po powrocie ks. Jankowskiego ze szpitala będę z nim o tym
        rozmawiał - mówi ks. Czaja.
    • laband Bush 09.10.04, 09:13
      Przidzie czas to i glywiczoki zrozumiom ize cza mu sam plac obsztalowac
      nalezyty:


      Czy Busha można uznac za LUDOBUJCĘ ?
      Autor: Gość: Copper IP: *.twmi.rr.com
      Data: 09.10.2004 08:33 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Przecież przez DYKTATORSTWO Busha zgineło ponad 1000 amerykanów i oblicza
      się ze ponad 120 tysiecy niewinnych BEZBRONNYCH irackich CYWILI, czyli
      wiecej niż podobno zamordował Sadm Husejn co siedzi w Amerykanskim więzieniu
      pod zarzutem też LUDOBUJSTWA.

      Bush i jego "gabinet" z PERFIDIĄ OSZUKALI Amerykanów i społeczność
      miedzynarodową NAPADAJAC na słabiutkie Państwo praktycznie nie po raz
      pierwszy pod SFABRYKOWANYM FAŁSZYWYM pretekstem i powodując ŚMIERĆ
      tylu NIWINNYCH ludzi.

      CO WŁAŚCIWIE JEST GRANE ?

      Czy nie warto zacząć szukać jakiegoś prawa i etyki aby to ROZWAŻYĆ ?

      GDZIE MY ŻYJEMY i czy Ameryka ZDZICZAŁA i jest POD butem DYKTATORA i
      PROPGANDY co z punktu widzenia prawa, być może KFALIFIKUJE sie pod
      definicję LUDOBUJCY ?

      Jak myślicie czy jest WAMPIREM czy też "prezydentem" LUDOBUJCĄ, a może
      DOBRYM UCZCIWYM "człowiekem" ?

      Co myślicie na ten temat ?

      TO JEST RETORYCZNE PYTANIE ?


    • laband Re: galeria nawiedzonych 10.10.04, 21:22
      Ostra pornografia znaleziona na plebanii prałata Jankowskiego






      fot. Dominik Sadowski / AG


      ZOBACZ TAKŻE


      • Burda pod ołtarzem św. Brygidy (10-10-04, 16:58)
      • Starowicz biegłym w sprawie ks. Jankowskiego (07-10-04, 18:58)
      • Ks. Jankowski nie ma terminu ustąpienia (07-10-04, 13:54)
      • Papież nie przyjął księdza Jankowskiego (05-10-04, 20:08)
      • Msza bez prałata Jankowskiego (03-10-04, 20:11)
      • Ks. kard. Glemp: Myślę, że Jankowski odejdzie (26-09-04, 20:47)
      • Bunt księdza Jankowskiego (26-09-04, 20:45)






      SONDAŻ



      Czy ks. Jankowski robił słusznie utrzymując Wojciecha Knittera?

      Tak
      Nie







      Roman Daszczyński, Marek Sterlingow, Gdańsk 09-10-2004, ostatnia aktualizacja
      08-10-2004 20:47

      Ostrą pornografię oraz warsztat godny fałszerza dokumentów znalazła gdańska
      policja w komputerze zabranym z plebanii św. Brygidy. Ktoś to wykasował przed
      rewizją, ale biegły informatyk zdołał odtworzyć pliki

      Pliki z pornografią zawierają ostre fotografie stosunków seksualnych między
      dorosłymi kobietami i mężczyznami (tzw. hard core). Kto je wgrał do komputera,
      kto oglądał? Tego policja nie ustaliła. Wiadomo, że komputer był używany przez
      wychowanka ks. Henryka Jankowskiego - Wojciecha Knittera, który - zanim się
      usamodzielnił - wiele lat mieszkał na plebanii utrzymywany przez prałata. To
      Knitter był użytkownikiem hasła broniącego dostępu do zapisanych informacji.

      Sam ks. Jankowski nie potrafi korzystać z komputera.

      Fotografie zostały wykasowane na dwa-trzy dni przed tym, gdy policja przyszła
      po komputer. - Odkrycie tych zdjęć potwierdza, że u św. Brygidy panowała
      atmosfera odbiegająca, oględnie mówiąc, od standardów, którym hołduje Kościół
      katolicki - mówi nasz informator z policji. - Ks. Jankowski stworzył wokół
      siebie dwór złożony z mężczyzn i chłopców ostro korzystających z życia.

      Z naszych ustaleń wynika, że na twardym dysku komputera znaleziono też
      zeskanowane pieczęcie i podpisy urzędników różnych wojewódzkich instytucji,
      m.in. z biura konserwatora zabytków. Prokuratura zastanawia się, czy mogły one
      posłużyć do fałszowania na plebanii dokumentów, np. tych potrzebnych do wywozu
      dzieł sztuki za granicę.

      Śledztwo w sprawie domniemanego molestowania na plebanii wkracza tymczasem w
      końcową fazę. Za tydzień ma być gotowa opinia Lwa Starowicza, biegłego
      seksuologa, który bada, czy całowanie w usta na pożegnanie można uznać za
      molestowanie. Nieoficjalnie wiemy już, że opinia będzie korzystna dla ks.
      Jankowskiego.
      • laband Re: galeria nawiedzonych 11.10.04, 22:08
        sam sie ale jaja "nawiedzonym" szykujom jak pieron!

        Geje grożą ujawnieniem polityków






        IAR 11-10-2004, ostatnia aktualizacja 11-10-2004 19:36

        Założyciele pierwszej w Europie Środkowo-Wschodniej Fundacji Na Rzecz Praw
        Mniejszości Seksualnych w Polsce "LGBT" zagrozili, że jeżeli prawicowi politycy
        będą nadal dyskryminowali gejów i lesbijki, to oni będą ujawniać nazwiska
        prawicowych homoseksuanych polityków i homoseksualnych duchownych.

        Działacze oskarżyli ponadto Romana Giertycha i Wojciecha Wierzejskiego z Ligi
        Polskich Rodzin oraz prezydenta Warszawy - Lecha Kaczyńskiego z Prawa i
        Sprawiedliwości o skrajną nietolerancję i częste łamanie prawa poprzez
        dyskryminację mniejszości seksualnych.

        Łukasz Pałucki, rzecznik Fundacji "LGBT" powiedział, że geje i lesbijki w
        Polsce żądają uczciwości i nie pozwolą na to, żeby politycy, którzy sami są
        homoseksualni krytycznie wyrażali się o ich środowisku: "Jeżeli będzie to nadal
        trwało, ujawnimy nazwiska polityków, którzy także są homoseksualni, spotykają
        się, uprawiają seks z partnerami tej samej płci. Środowisko jest małe, znamy
        wiele nazwisk i przyjdzie czas, żeby użyć tych argumentów" - powiedział
        Informacyjnej Agencji Radiowej.

        Łukasz Pałucki uważa, że gdyby taka fundacja działała, to mogłaby podjąć kroki
        prawne na przykład wobec Wojciecha Wierzejskiego, który opublikował listę
        warszawskich gejów czy osób, które zaatakowały Marsz Toleracji w Krakowie.

        Nowopowstała fundacja chce skupić się głównie na jawnym pozyskiwaniu środków
        finansowych dla podobnych stowarzyszeń i organizacji. W radzie fundacji
        zasiadają, między innymi, senator Maria Szyszkowska, pisarka Izabela Filipiak i
        socjolog Jacek Kochanowski.

    • laband Re: galeria nawiedzonych 11.10.04, 21:41
      Niy wiedziouech ize i buble sam sie znons poradzom, ale:

      Leszek Bubel - wydawca antysemickich broszur - dołączył do obrońców prałata
      Jankowskiego

      czytaj dalej »

      r e k l a m a




      Tygodnik Bubla "Tylko Polska", w ostatnią niedzielę rozdawany za darmo pod
      gdańskim kościołem św. Brygidy, niemal w całości poświęcony jest prałatowi.

      Ks. Henryk Jankowski udziela tam długiego wywiadu. W poprzedzającym rozmowę
      wstępniaku Bubel atakuje Papieża, który "nic nie robi" w sprawie prałata i
      arcybiskupa Gocłowskiego, który wykreował skandal, by odciągnąć uwagę
      od "własnej" afery diecezjalnego wydawnictwa Stella Maris.

      Poza tym w tygodniku jest jeszcze wiersz poświęcony Czesławowi
      Miłoszowi "Wreszcie kopnął w kalendarz" i informacja o tajnych związkach
      Papieża z agentami CIA.
    • meg_s Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 20:16
      ballest taki elokwentny na wszelkie możliwe tematy - na jedno konkretne pytanie
      uchyla się konsekwentnie od konkretnej odpowiedzi:

      cytuję:
      >KIM jest ballest ?
      >bo sam zeznaje co chwilę co innego
      >- raz z wysokiej ambony (to tak a propos tych księży) naucza Polaków że mają
      >nie myśleć o narodowości i poczuć się najpierw Europejczykami - stąd
      >można rozumieć i sam to zresztą też pisał, że czuje się Europejczykiem
      >- innym razem przedstawia się jako najbardziej śląski ze Ślązaków
      >- zapytany przeze mnie wprost - odpowiedział, że jest "takim Niemcem jak graf
      >Ballestrem" (czy wiecie jakim Niemcem jest graf ?)

      na razie zamiast niego tylko Szwager odbijał piłeczkę
      • laband Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 20:23
        tysz mom dzisiej dobry humor i powia tak:

        nic niy powia
        • Gość: rodak Re: galeria nawiedzonych IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 20:25
          A JA TAM LUBIE SWOJ SMRODEK..hehe
        • meg_s Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 21:19
          laband napisał:

          > tysz mom dzisiej dobry humor i powia tak:
          >
          > nic niy powia

          i słusznie - bo to nie do Ciebie
          • meg_s Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 21:19
            no chyba że masz płacone za funkcję adwokata
            • laband Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 21:21
              ales dzisiej siadua na Ballesta - jo niywinny!!!!
            • Gość: jan Re: galeria nawiedzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 21:24
              dziwie Ci się, że w ogóle rozmawiasz z takimi osobnikami jak ballest czy laband.
              Babrząc się w błocie nie sposób się nie ubrudzić.

              jan
              • laband Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 21:25
                tys chyba do chlywika fleciou!
                • Gość: jan Re: galeria nawiedzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 21:27
                  ty, a nie leci teraz hitparade na rtl-u? Nie trac kontaktu z kulturą!!
                  • laband Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 21:30
                    a co u wos juz niyma polskyj TV!?
                    • Gość: rodak Re: galeria nawiedzonych IP: *.dip.t-dialin.net 13.10.04, 21:39
                      Za granicą unikaj Polaka, bo wiadomo, że nikt tak nie zrobi koło pióra jak rodak
                      rodakowi
                      • laband Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 21:40
                        same indianery
                      • Gość: jan Re: galeria nawiedzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 21:41
                        niestety, z żalem potwierdzam.
                    • ballest Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 21:40
                      "meg_s 13.10.2004 20:16 + odpowiedz


                      ballest taki elokwentny na wszelkie możliwe tematy - na jedno konkretne pytanie
                      uchyla się konsekwentnie od konkretnej odpowiedzi:

                      cytuję:
                      >KIM jest ballest ?
                      >bo sam zeznaje co chwilę co innego
                      >- raz z wysokiej ambony (to tak a propos tych księży) naucza Polaków że mają
                      >nie myśleć o narodowości i poczuć się najpierw Europejczykami - stąd
                      >można rozumieć i sam to zresztą też pisał, że czuje się Europejczykiem
                      >- innym razem przedstawia się jako najbardziej śląski ze Ślązaków
                      >- zapytany przeze mnie wprost - odpowiedział, że jest "takim Niemcem jak graf
                      >Ballestrem" (czy wiecie jakim Niemcem jest graf ?)

                      na razie zamiast niego tylko Szwager odbijał piłeczkę"

                      Kaj mnie se to pytali, ale racja jest, ze zarowno Ballestrem czuje sie
                      Europejczykiem jak i moja "NIKCZEMNIOSC":-)'
                      Jak wypowiedzi Grafa analizowaliscie, to widzicie ze czuje sie Slazakiem a
                      akcentu z Plawniowitz nie straciou !
                      • meg_s Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 22:10
                        konkretnie Ballest konkretnie - pytanie nie dotyczyło samopoczucia grafa

                        kim jesteś - jednym słowem
                        • laband Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 22:11
                          a Tys mi tysz niy odpedziaua ani jednym ani dziesiyncioma suowami!
                          • ballest Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 22:16
                            SLONZOKIEM, tak jak GRAF!
                            • laband Re: galeria nawiedzonych 13.10.04, 22:17
                              terach je ciekawy jak jednym suowym to powiy Margotka???????????????????????
                              • meg_s Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 06:51
                                laband napisał:

                                > terach je ciekawy jak jednym suowym to powiy Margotka???????????????????????

                                utrzymując się w konwencji "jednego słowa" ballesta:
                                Ślązaczką jak Kilar ;P
                                • laband Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 08:44
                                  widza ize tym Kilarym toch cie richtik trefiou!
                                  • meg_s Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 08:51
                                    mam nadzieję, że pan Kilar się nie dowie, że tak sobie nim twarz wycieramy
                                    • laband Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 08:57
                                      Na zicher siedzi prawie juzas kajsik kole Istebnyj i szkryflo jakes melodie,
                                      tak ze niyma strachu!
                            • meg_s Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 07:53
                              ballest napisała:

                              > SLONZOKIEM, tak jak GRAF!

                              "takim Niemcem jak graf Ballestrem" - to też napisała ballest


                              nie możesz się zdecydować ?
                              • meg_s Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 07:55
                                a poza tym tak mi się nasunęło ? czemu ballest tak się grafem zasłania ?
                                moze nie ma własnego zdania i potrzebuje protezy ?
                          • meg_s Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 07:46
                            laband napisał:

                            > a Tys mi tysz niy odpedziaua ani jednym ani dziesiyncioma suowami!

                            bo po pierwsze: najpierw ja się pytałam - a Ty w swojej obronie ballesta ,
                            wykorzystałeś znaną zasadę "najlepszą obroną jest atak" i po
                            prostu "przerzuciłeś piłeczkę" dla odwrócenia uwagi od swojego pupila

                            bo po drugie: jeśli zapomnieć o prawdziwych powodach Twojego pytania, to jest
                            ono z gatunku poważnych, a jako takie wymaga przemyślanej odpowiedzi, a ja
                            ostatnio mam zbyt wiele problemów codziennych i bardzo trudno mi pozbierać myśli

                            bo po trzecie: nie bez powodu w którymś miejscu dyskusji napisałam "to zależy
                            od definicji" - to naprawdę zależy od podejścia do tematu - i nie ma w tym
                            wcale sprzeczności - jeśli wyznacznikiem ma być hołdowanie tradycjom dla
                            przykładu kulinarnym (bo najłatwiej porównać) - to NIGDY nie zarzucę swoich
                            rodzinnych - moi rodzice stracili swoje "gniazda" za przyczyną.... nie będę się
                            powtarzać.... i kultywowanie tego obyczaju, było w pewnym sensie odtwarzaniem
                            tego utraconego domu tam gdzie się znaleźli - i dla mnie najważniejsze jest to
                            że te obyczaje są MOJE RODZINNE

                            bo po czwarte: bo zostałam wychowana w duchu patriotyzmu - ale w
                            przeciwieństwie do ballesta, który najwyraźniej sądzi innych wg siebie - widzę
                            WYRAŹNĄ różnicę pomiędzy patriotyzmem i nacjonalizmem - patriotyzm
                            wg "nauczania" moich rodziców nie jest skierowany PRZECIWKO komukolwiek, powiem
                            więcej, ktoś kto umie prawdziwie kochać swoją ojczyznę potrafi uszanować
                            uczucia innych - ballest tego nie potrafi

                            bo po piąte: nie mam żadnego innego "swojego" miejsca na ziemi poza tym z
                            którego teraz piszę i rzeczą oczywistą od zawsze (to też kwestia wychowania i
                            tak też postępowali moi rodzice) jest praca dla dobra TEGO miejsca

                            HOWGH - AMEN - powiedziałam

                            • laband Re: galeria nawiedzonych 14.10.04, 08:56
                              jakego "pupila"?, dyc my momy wpierony blank odmiynnych zdan - wiyncyj jak jo
                              ze Tobom! A ze w niykerych rzeczach nasze zdania sie pokrywajom abo som
                              przinajmiyj podobne, to przeca niy je niczym negatywnym. Powazne moje pytanie
                              bouo na tela ize te Twoje wszkryfnincie we Zabrzu mie naprowdy zdruzgotauo -
                              wiedziouech wprowdzie co miauas gynau na mysli to godajon, ale pomimo tego
                              bouech zaskoczony izes to tak ujonua - besto bou tyn "opieprz", he,he" Tyn
                              wontek kulinarny w Twojyj wypowiedzi tysz je ciekawy - niywiym eli wiysz, ale w
                              pieronym wielu slonskich familiach(tych naprowdy od pokolyn slonskich)
                              tradycjom je juz robiynie np zupy z botwinki i inkszych dan , kere niy som
                              slonskimi - rozumia Twoja postawa i popiyrom (ale niyma nic lepszego jak
                              wodzionka i zur!!!). To inksze miejsce na ziymi kerego niymosz i kere by bouo
                              Twoje - to ize mosz je ino we Slonsku to robi Cie Slonzokym! Beztusz padouch
                              abo sie czyms je abo niy.

                              Fajnies to szkryfua.

                              Dziynki i

                              HOWGH


                              ps

                              Mysla ize tera zrozumiom te wszyske polske "slonzoki" kere nalatujom na wszysko
                              co slonske, jaki robiom feler i co tracom.
                        • Gość: jan Re: galeria nawiedzonych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:17
                          i dalej z nimi rozmawiasz? Ich argumenty są na poziomie dzieci w piaskownicy,
                          typu "to ty jestes głupi!"
                          Spodziewasz się konkretnej odpowiedzi?

                          Zostaw ich, nie się tu bawią nawzajem siusiakami.
                          • laband ignor 13.10.04, 22:17
                            .
                            • Gość: jan Ignor? Brak argumentów czyli nix neues (nt) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:29
                            • ballest Re: ignor 13.10.04, 22:32
                              Laband nie ignoruj go , tylko zachwyc sie poziomem jego wpisow, wtedy wiesz
                              dlaczego ma te kompleksy i dlaczego nos uwaza za Übermenschow, choc my tego nie
                              chcymy! :-))'
                              • Gość: jan Re: ignor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:39
                                co masz do poziomu moich wpisów? Przejrzyjcie sobie całe forum, zresztą chyba to
                                robicie non stop i wtedy róbcie jakąś ocenę.

                                A to za kogo was ludzie uważają to już was samych zasługa. Miejcie do siebie
                                pretensje.

                                Sorry oderwałem was od.. - przepraszam, miałem o tym nie mówić! - wiecie o czym :-)
                                • ballest Re: ignor 13.10.04, 22:46
                                  To jest jeden z WPISOW, ktore sa szczytem ludzkiej inteligencji:
                                  "i dalej z nimi rozmawiasz? Ich argumenty są na poziomie dzieci w piaskownicy,
                                  typu "to ty jestes głupi!"
                                  Spodziewasz się konkretnej odpowiedzi?

                                  Zostaw ich, nie się tu bawią nawzajem siusiakami."

                                  JAK WIDZISZ DALEKO SZUKAC NIE MUSIALEM, to jest ich inteligencja, takie
                                  osobniki chodowali kozy na balkonie w Gleiwitz !
                                  • Gość: jan Re: ignor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 22:49
                                    a nie jest to prawda?
                                    • ballest Tanty Ernie przeca kwiotka uobgryzauy! 13.10.04, 22:57
                                      Jest prouwda, przeca te kozy moji ciotce kwiotka z balkonu zezaruy!
                                      • tigletpilesar Re: Tanty Ernie przeca kwiotka uobgryzauy! 14.10.04, 08:52
                                        Daj już spokój tym kozom - powtarzasz się.
                                        • laband Re: Tanty Ernie przeca kwiotka uobgryzauy! 14.10.04, 09:01
                                          ja, ale to boua "koza Korfantego"!
                                          • ballest Re: Tanty Ernie przeca kwiotka uobgryzauy! 14.10.04, 09:05
                                            Korfanty, kto to juzas ke, jest to tyn, co nie uodrozniou Krowy uot Kozy, uon
                                            im przeca krowa uobiecou a kozika miou na mysli?
                                            • laband Re: Tanty Ernie przeca kwiotka uobgryzauy! 14.10.04, 09:09
                                              ach to je onmyjglich to je tyn co mu tak fajnie we "pynsjonacie szwedzkim"
                                              sciany pomalowali tom ekstra farbom(ze arszynikym)!
    • laband Re: galeria nawiedzonych 15.10.04, 20:57
      Ile kosztują media Tadeusza Rydzyka






      Rodzina Radia Maryja na Jasnej Górze w lipcu 2004
      Fot. Grzegorz Misiak / AG


      ZOBACZ TAKŻE


      • Czy Radio Maryja nadaje reklamy? (22-12-03, 02:00)
      • TV Trwam poza rynkiem (14-11-03, 23:00)
      • TV Trwam: cichy start (03-06-03, 22:54)







      Marcin Kowalski, Bydgoszcz 15-10-2004, ostatnia aktualizacja 15-10-2004 17:08

      Ojciec Tadeusz Rydzyk ujawnił, ile rocznie kosztuje utrzymanie Radia Maryja i
      TV Trwam. Podana suma jest bardzo mała, a wypowiedź ojca dyrektora nie do końca
      precyzyjna - komentują analitycy

      czytaj dalej »

      r e k l a m a




      W piątkowej porannej audycji "W rodzinie Radia Maryja" ojciec Rydzyk wygłosił
      emocjonalne przemówienie, w którym zahaczył o problemy finansowe swoich
      medialnych przedsięwzięć. - Nie mamy pieniędzy na przemieszczanie się ekipy
      telewizyjnej z transmisji na transmisję. Pozostawię to bez komentarza - mówił.

      Głos za 24 mln zł

      Jednak prawdziwą sensacją było wyznanie dotyczące rocznych kosztów utrzymania
      rozgłośni i TV Trwam. Po raz pierwszy w 13-letniej historii Radia Maryja
      słuchacze dowiedzieli się od charyzmatycznego zakonnika, ile pieniędzy wymagają
      ich media. - Żeby nasz głos był słyszalny na całym świecie, potrzebujemy 24 mln
      zł. To niewielka kwota - przekonywał - o. Rydzyk. - Media laickie i
      libertyńskie kosztują dużo drożej. To, że my tracimy tylko tyle, jest dowodem,
      jak jesteśmy oszczędni, jak małe mamy środki. Gdybyśmy mieli te same pieniądze,
      które na swoje funkcjonowanie przeznacza rocznie Telewizja Polska,
      utrzymalibyśmy radio i TV Trwam przez 192 lata! A za wpływy z reklamy w roku
      2002 "Gazety Wyborczej" - 34 lata! Dlatego bardzo was proszę, drodzy
      radiosłuchacze i telewidzowie, o szczodre wpłaty i modlitwę - nawoływał ojciec
      dyrektor.

      Zdaniem Andrzeja Szymańskiego, analityka biura maklerskiego CAIB Securities,
      trudno jest odnieść kwotę 24 mln zł do realiów rynku medialnego, bo jest
      ona "bardzo mała". - Pytanie, co ojciec Rydzyk ma na myśli, mówiąc "koszty". W
      jego wypowiedzi pojawia się również określenie "straty" i nie do końca jestem
      pewien, o co mu chodzi. Odbieram to raczej jako dramatyczny apel do słuchaczy
      niż rzetelny rachunek ekonomiczny - powiedział Szymański.

      Sposoby na koszty

      Finansowa skala medialnej działalności Rydzyka w porównaniu z innymi nadawcami
      rzeczywiście jest niewielka. Wystarczy sprawdzić raporty finansowe innych
      spółek medialnych. I tak koszty grupy Broker FM (do której poza RMF FM oraz RMF
      Classic wchodzi również agencja reklamowa Art FM) tylko w I półroczu 2004 r.
      sięgnęły ponad 65 mln zł. Anna Dworak, kontroler w Broker FM, podkreśla jednak,
      że lwią część kosztów generuje radio.

      O ile jednak można porównywać ze sobą dwie ogólnopolskie stacje radiowe, o tyle
      porównanie TV Trwam np. z telewizją TVN byłoby już nieuprawnione, gdyż kanał
      kablowo-satelitarny o. Rydzyka znacznie bardziej oszczędnym przedsięwzięciem
      niż komercyjna stacja naziemna o prawie ogólnopolskim zasięgu. Koszty
      programowe i nadawcze telewizji TVN w okresie, do którego odniósł się o.
      Rydzyk, wyniosły ponad 205 mln zł. Zdaniem Andrzeja Szymańskiego z CAIB
      Securities trudno porównać TV Trwam także do innych kanałów Grupy ITI, jak np.
      TVN Turbo czy TVN Siedem, gdyż w dużej mierze korzystają one z tego samego
      zaplecza administracyjnego i nadawczego TVN, co znacząco ogranicza ich koszty.

      Jak już pisaliśmy, TV Trwam redukuje koszty na własny sposób: zatrudniając
      głównie wolontariuszy (ok. 500 osób). W ten sposób największym kosztem w
      rachunku telewizji Rydzyka jest dzierżawa miejsca na satelicie, przez który
      stacja nadaje swój cyfrowy sygnał. A to nie przekracza 2 mln zł rocznie.
      Przypomnijmy, że pierwszy rok działalności według biznesplanu TV Trwam miała
      zakończyć stratą 6,8 mln zł.

      DLA GAZETY

      Adam Boniecki, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego"

      - To bardzo pozytywne wydarzenie. Jest to bowiem nadrobienie pewnych zaległości
      w instytucjach kościelnych jeszcze od czasów PRL, gdy sporo z nich prowadziło
      podwójną księgowość w obawie przed represyjną polityką państwa. O przejrzystą i
      jawną politykę finansową w Kościele walczył też bp Pieronek, a jej przykładem
      może być abp Gocłowski, który ujawnił finanse archidiecezji gdańskiej. Trudno
      powiedzieć, dlaczego ojciec Rydzyk to zrobił, natomiast na pewno zyska on
      dzięki temu na wiarygodności, a to jest bardzo ważne, gdy się ubiega o datki u
      ludzi.


      Wersja do druku Wyślij znajomym Podyskutuj na forum




      Wasze opinie (75) + DODAJ swoją opinię

      --------------------------------------------------------------------------------

      • Ile kosztują media Tadeusza Rydzyka Gość: MARUDA, 15.10.2004 16:40
      To nie powinno byc do(bro)wolne oswiadczenie Rydzyka ale szczegolowe
      sprawozdzanie finansowe, takie jak dla urzedu (...)
      • hm.. ciekawm ile kosztuje ojciec Rydzyk rysio-stos,15.10.2004 16:44
      • wychodzi na to, ze mniej od Michnika Gość: ...,15.10.2004 17:43
      • Michnik, oddaj Gazete Wyborcza !!!!!! Gość:
      Czytelnik,15.10.2004 18:45
      • Re: Michnik, oddaj Gazete Wyborcza !!!!!! Gość:
      Emeryt,15.10.2004 19:03


      • lech_niedzielski Re: galeria nawiedzonych 16.10.04, 07:04
        Rozłam w Kościele

        Kościół toruńskokatolicki kontra Kościół rzymskokatolicki

        To wy jesteście prawdziwym ludem bożym. Nikt wam nie będzie mówił, jacy macie
        być, jak macie się modlić, jak wychowywać wasze dzieci, jak dążyć do zbawienia.
        Chrystus powiedział: "Tam mój Kościół, gdzie choćby dwóch mężów w wierze" - tak
        w Radiu Maryja mówił swoim wyznawcom ojciec Tadeusz Rydzyk. Niemal identyczne
        słowa wypowiedział w 1517 r. Marcin Luter.

        Świat według Rydzyka

        Naród jest mądry, ale ogłupiony.
        Boże, uchowaj Polskę od tego liberalizmu, tej ideologii liberalnej, która jest
        gorsza od systemu totalitarnego, komunistycznego czy nazistowskiego.
        W tej chwili dokonuje się następny rozbiór na naszych oczach. Bez świadomości
        wielu ludzi, bez odpowiedzialności wszystkich Polska będzie rozebrana.
        Na świecie jest systematycznie prowadzona antyewangelizacja, kierowana przez
        centralę, która pozostaje anonimowa, czego straszne skutki odczuwamy w naszej
        ojczyźnie, w naszych rodzinach.
        Posłom głosującym za zabijaniem dzieci nie narodzonych należy ogolić głowy jak
        prostytutkom zadającym się z Niemcami.
        Ponad 80 proc. gazet jest w rękach niepolskich i nie dziwcie się, że te
        wszystkie rzeczy piszą. Bo mają interes.
        Bruksela to miejsce, gdzie łączy się Europa, ale nie w duchu chrześcijańskim
        (...), łączy się w duchu liberalnym, masońskim.
        Bóg nade mną czuwa i nie pozwoli faryzeuszom zburzyć dzieła, które z takim
        trudem udało nam się stworzyć. Na razie obserwujemy, spisujemy czyny i rozmowy.
        Gdy nadejdzie pora, zdrajcom wystawimy rachunek.
        Alleluja! Cała naprzód!
        Bogiem! Podwójna cała naprzód!
        • lech_niedzielski Re: galeria nawiedzonych 16.10.04, 16:33
          Rydzyk kontra Glemp

          - Ten kapłan to święty, to prawdziwy ojciec Kościoła - uważa Anna Ziółkowska,
          działaczka Rodziny Radia Maryja w Szczecinie. Ziółkowska i pięć milionów jej
          podobnych są przekonani, że to Tadeusz Rydzyk, a nie Józef Glemp jest prawdziwym
          przywódcą katolików w Polsce. Dyrektor Radia Maryja jest już faktycznie liderem
          alternatywnego Kościoła - toruńskokatolickiego. Tadeusz Rydzyk wygrywa, bo jest
          silnym, charyzmatycznym przywódcą i utalentowanym menedżerem. Prymas Józef Glemp
          nie ma żadnej z tych cech. Rydzyk jest uosobieniem energii i ekspansji, o czym
          świadczy
          4-5 mln zwolenników i kilkanaście prężnych organizacji, które założył w
          ostatnich latach. Ma radio słuchane przez prawie 14 proc. dorosłych Polaków,
          gazetę "Nasz Dziennik", ma także własnych posłów i senatorów (około 20).
          Józef Glemp jest pasywny, a jego przywództwo w Kościele kontestowane przez część
          biskupów - co najmniej od 1997 r., gdy formalnie rozdzielono funkcje prymasa i
          przewodniczącego episkopatu i kiedy pojawił się konkurent do tego ostatniego
          stanowiska (abp Henryk Muszyński), co nawet zwolennicy prymasa uznali za wotum
          nieufności. Największe dzieło prymasa Glempa Akcja Katolicka - mimo kilkuletnich
          zabiegów - nie wyszło z fazy embrionalnej.
          W akcjach organizowanych przez Rydzyka uczestniczy 150-200 tys. osób. Na każde
          zawołanie są oni gotowi manifestować przed Sejmem, sporządzać czarne listy
          parlamentarzystów popierających projekty ustaw, które Rydzykowi się nie
          podobają, zbierać podpisy za zaostrzeniem ustawy o ochronie życia poczętego,
          wysyłać "trójki społeczne" nękające kioskarzy sprzedających pisma erotyczne,
          stawiać pikiety pod biurami posłów głosujących niezgodnie ze wskazaniami ojca
          dyrektora, bojkotować "nieobyczajne" filmy czy organizować protesty do Sądu
          Najwyższego. Inicjatywy prymasa Glempa są albo pasmem porażek, albo spotykają
          się z obojętnością. Tadeusz Rydzyk cały czas pozostaje w opozycji do głównych
          sił politycznych, a mimo to, a właściwie dzięki temu, jego siła i wpływy wciąż
          rosną. Józef Glemp nie ma przeciwników praktycznie w żadnej liczącej się
          formacji i dobrze współpracuje z rządem, a mimo to jego pozycja jest coraz słabsza.
          • lech_niedzielski Re: galeria nawiedzonych 17.10.04, 09:07
            Mrówka kontra larwa

            Oficjalny Kościół zajmuje się głównie wewnętrznymi problemami. Kiedy przestał
            prowadzić utarczki z państwem i wtrącać się w politykę, stracił żywotność,
            przestał mobilizować wiernych. Rydzyk utrzymuje natomiast swoich zwolenników w
            stanie permanentnego zagrożenia. Na antenie Radia Maryja Rydzyk jasno
            zdefiniował wrogów: masonów, Żydów, elity, sprzyjających "nowinkom" biskupów i
            księży oraz ludzi zamożnych, którzy "na krzywdzie prostego człowieka zbili
            kapitał". Prof. Ireneusz Białecki, socjolog, porównuje zachowanie Rydzyka do
            "walecznej mrówki", a Kościół oficjalny coraz częściej jest "leniwą larwą, którą
            ta mrówka próbuje zjeść".
            Kilka lat temu ksiądz prof. Józef Tischner stwierdził, że Radio Maryja ma
            włas-ną wizję ewangelizacji oraz własną koncepcję ekumenizmu i stosunku do
            Żydów, a celem tych koncepcji nie jest ulepszenie demokracji, ale jej obalenie.

            I coraz większa część społeczeństwa ma podobne zdanie: prawie 40 proc. Polaków
            uważa (badania CBOS), że wolnorynkowa demokracja się nie sprawdza. - Wbrew
            pozorom zaplecze Rydzyka nie ogranicza się do wąskiej grupy dewocyjnych
            emerytek. Nie jest to margines, którym - jak sądzą niektórzy - nie warto się
            zajmować - uważa Sergiusz Kowalski z Instytutu Studiów Politycznych PAN. W końcu
            Rydzyk ma już wpływ na co siódmego dorosłego Polaka. Żadnej politycznej sile nie
            udało się tak jak jemu zmobilizować setek tysięcy ludzi. W kilka lat zdobył
            więcej zwolenników niż integrystyczny biskup Lefebvre we Francji przez lat
            trzydzieści. W istocie ojciec Rydzyk stał się najbardziej wpływowym "nowym"
            przywódcą religijnym w Europie.
            • lech_niedzielski Re: galeria nawiedzonych 17.10.04, 09:40
              Rydzyk, czyli lepperyzm w Kościele

              Kościół toruńskokatolicki już jest popierany przez co najmniej trzydziestu
              biskupów, między innymi Ignacego Tokarczuka, Adama Lepę, Edwarda Frankowskiego
              czy Kazimierza Romaniuka. Wkrótce może zyskać poparcie kolejnych pięćdziesięciu
              biskupów, czyli będzie miał za sobą większość w Episkopacie Polski.
              Kilkakrotnie Jan Paweł II wysyłał do Rydzyka nieoficjalnych emisariuszy, między
              innymi ojca Konrada Hejmę, dyrektora rzymskiego ośrodka Corda Cordi -
              - co potwierdzają polscy księża w Watykanie - i nigdy nie uzyskał jasnej
              deklaracji, że Radio Maryja się zmieni. Oficjalnie Radio Maryja i jego szef nie
              kontestują papieża. Polscy księża pracujący w "LOsservatore Romano" twierdzą
              jednak, że Rydzyk jest przekonany, iż wykonuje rozkazy samego Boga, więc
              pośrednictwo papieża nie jest mu potrzebne. Podobnie twierdzili wszyscy
              schizmatycy - od XI-wiecznych patarenów po niedawno zmarłego biskupa Lefebvrea.
              - Rydzyk to lepperyzm w polskim Kościele - mówi bp Tadeusz Pieronek.
              Zwolennikami Rydzyka jest prawie 15 proc. polskich katolików, a Leppera popiera
              12-15 proc. dorosłych Polaków - Rodzina Radia Maryja jest równie silna jak
              Samoobrona. Tej siły zaczął się obawiać prymas Glemp. Dowiedzieliśmy się, że
              kilku biskupów poprosiło zaufanych księży, żeby zebrali materiały kompromitujące
              Rydzyka, głównie z okresu jego pobytu w Niemczech, co zmusiłoby go do ustąpienia
              z funkcji dyrektora Radia Maryja.
      • laband Re: galeria nawiedzonych 19.10.04, 12:16
        Jak ojciec Rydzyk rozmawia ze słuchaczami Radia Maryja


        r e k l a m a




        Rodzina Radia Maryja na Jasnej Górze w lipcu 2004
        Fot. Grzegorz Misiak / AG


        ZOBACZ TAKŻE


        • Ile kosztują media Tadeusza Rydzyka (15-10-04, 16:26)
        • Wieluń: Radio Maryja zakłóca policję (10-09-04, 15:25)







        not. Jacek Hołub, Toruń 18-10-2004, ostatnia aktualizacja 18-10-2004 23:20

        - Roztropek trzeba mieć, kobieto! Zamknąć usta. Bo wyłączę - tak o. Tadeusz
        Rydzyk ganił na antenie Radia Maryja słuchaczkę, która chciała przytaczać
        cytaty na jego temat.



        Radio Maryja, audycja "Rozmowy niedokończone". Czwartek, przed północą. Na
        antenie odzywa się kobiecy głos. Słuchaczka przedstawia się jako Renata z
        Niemiec, ta sama, która kilka dni wcześniej na antenie stacji broniła ks.
        Jankowskiego "przed nagonką mediów".

        Renata z Niemiec: A czy można zacytować zdanie na temat ojca [Rydzyka - red.]?

        O. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja: - Nie!

        Nie można?

        - Nie chcę wiedzieć! Niech pani nie powiela i jeszcze przez radio jakiś gazet.
        Roztropek trzeba mieć, kobieto!

        Ojej. Proszę ojca, to ja inaczej z ojcem nie mogę porozmawiać?

        - To zamknąć usta. Jak pani chce koniecznie coś powiedzieć, to wziąć łyka wody
        do ust, nalać i nie łykać.

        Ale nie jest takie jakieś wyraźnie...

        - Dziękuję, bo wyłączę. Pani Renato, roz-tro-pność. Modlić się o cnotę roz-tro-
        pnoś-ci.

        A chociaż czy mogę powiedzieć, że sugerują, że tak jak się rozprawiono z
        księdzem Jankowskim, będzie się można rozprawić z księdzem Rydzykiem?

        - Z każdym można się rozprawić. (...)

        A proszę ojca, czy mogę zacytować wypowiedź księdza Bonieckiego?

        [ks. Adam Boniecki, naczelny "Tygodnika Powszechnego", krytykuje prałata
        Jankowskiego i Radio Maryja - red.]

        - Nie.

        Też nie? Bo on się wypowiedział w telewizji...

        - To już powiedzieli w tamtych telewizjach, po co my mamy to powtarzać.
        Dziękuję, pani jest powielaczem...

        No w każdym razie, kiedy ja to usłyszałam, to mnie normalnie wtedy ręce opadły.

        - Modliła się pani?

        Za niego? Tak.

        - No to dobrze.

        Proszę ojca, a czy ja mogę jakoś się do ojca dodzwonić prywatnie?

        - No nie wiem. Jeżeli się pani dodzwoni?

        A proszę ojca, a nie wybiera się ksiądz w okolicę Konkordii albo Karlsberga?

        - Na razie nie planuję. Nie wiem, co przyniesie życie.

        Bo jak się tak na ojca szykuję...

        - Z Bogiem, ciao.
    • laband kara smierci 21.10.04, 15:52
      Kara śmierci jest zdaniem posła Ziobro z partii Prawo i Sprawiedliwość "etyczna
      i skuteczna", więc PiS proponuje jej przywrócenie w kodeksie karnym. Popierają:
      Samoobrona oraz Liga Polskich Rodzin.

      LPR i PiS odwołują się do chrześcijaństwa i nauki Kościoła, więc nie wiadomo,
      jak godzą swój postulat z etyką, którą głosi Papież, wyraźnie opowiadając się
      przeciw tej karze, i z zasadą nienaruszalności ludzkiego życia od poczęcia do
      naturalnej śmierci.

      Skuteczna jest ta kara na pewno, bo jak się kogoś zabije, to on nie żyje.
      Równie pewne jest, że takiej kary Polska nie wprowadzi. Stryczek wyklucza nie
      tylko Unia Europejska, lecz również Rada Europy. Zniosły ją Rosja i Ukraina, by
      się dostać do Rady, a nawet Turcja aspirująca do UE.

      Poseł Ziobro i bracia Kaczyńscy - prawnicy - doskonale to wiedzą. Ale wiedzą
      też z badań opinii publicznej, że większość wypowiada się za taką karą.

      Partie stryczka mogą więc bezpiecznie grać pod publiczkę, wiedząc, że nie grozi
      to żadną odpowiedzialnością, poza moralną. A ta się przy zdobywaniu głosów nie
      liczy.

      • lech_niedzielski Re: galeria nawiedzonych 30.10.04, 20:24
        Jeszcze o mnie usłyszycie!
        Już od dziecka Tadeusz Rydzyk (urodzony w 1945 r.) był bardzo ambitny, lecz
        nieśmiały. Rodzina (matka, dwóch braci i siostra) żyła niezwykle skromnie. -
        Jako nastolatek był bardzo skupiony na sobie. Powtarzał często: "Jeszcze o mnie
        usłyszycie"- opowiada jeden z sąsiadów rodziny Rydzyków. W szkole był
        przeciętnym uczniem. Koleżanka z klasy twierdzi, że odznaczał się skrytością i
        małomównością, ale podczas zajęć sportowych, na przykład meczów piłkarskich,
        występował jako lider drużyny.
        W Olkuszu nadal mieszka dwóch braci Tadeusza Rydzyka; siostra niedawno zmarła.
        Starszy brat Mirosław utrzymuje kontakty z Tadeuszem. - Episkopat celowo
        zaatakował toruńską stację, żeby nastawić ludzi przeciwko Radiu Maryja. To są
        antyreligijne działania - mówi "Wprost" Mirosław Rydzyk. Drugi z braci jest
        ciężko chory. Sąsiedzi twierdzą, że słynny brat ani go nie odwiedza, ani mu nie
        pomaga, choć "ma takie możliwości". Twierdzą też, że aż do lat 90. Tadeusz
        Rydzyk nie przyjeżdżał do rodzeństwa do Olkusza.
        Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego Ojców Redemptorystów w Tuchowie i
        teologii w warszawskiej Akademii Teologii Katolickiej, w 1971 r. Tadeusz Rydzyk
        trafił do Torunia. To on pierwszy organizował tzw. msze bigbitowe, na które
        przyciągał setki młodych ludzi. - Przychodziły takie tłumy, że głośniki trzeba
        było wystawiać na zewnątrz kościoła - wspomina Jerzy Wenderlich, poseł SLD,
        który jako licealista grał na skrzypcach w zespole zorganizowanym przez Rydzyka.
      • stefan_ems Re: kara smierci 30.10.04, 21:23
        U nas na Śląsku Opolskim też mamy takiego alefanta z Ruchu KATOLICKO-Narodowego.

        www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20041023/WYWIAD/110240109
        • Gość: Adolf galeria nawiedzonych IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.04, 08:42
          W moim sercu zagoscila milosc.
          Kocham wszystkich, nie wylaczajac o. Rydzyka.

          Wyzbadz sie kompleksow nizszosci - odpowiedz sobie na pytanie: kim jestes?
          Pokochaj swiat, a i swiat pokocha Ciebie!
    • laband " " 11.11.04, 14:37
      Jesteśmy świadkami ordynarnego oszustwa.
      Lewica rządząca Polską nieprzerwanie od 1944 r., złożona z mniejszości
      narodowych i miejsco­wych wyrodków, zmienia szyldy. Dawniej marksistow­ska
      lewica laicka teraz nazwała się lewicą liberalną, dawniej zapatrzona
      bałwochwalczo w Żyda Marksa, usiłuje czarować teraz Polaków okrzyczanym za
      wiel­kiego - masonem wysokiego stopnia Józefem Piłsudskim. Przynależność J.
      Pitsudskiego do loży ma­sońskiej świadczy o jego związkach krwi z żydostwem.
      Byt Piłsudski poza tym jawnym czcicielem Marksa.
      Od młodości znieprawiony i wulgarny, wyznaw­ca skrajnego materializmu i
      ewolucjonizmu, wiąże swoje losy z lewacko-żydowskim ruchem socjali­stycznym,
      skrajnie antypolskim.
      W 1905 r. organizuje przestępcze bojówki PPS nie tyle do walki z caratem,
      ile do sterroryzowania i zdomi­nowania elity narodowej Polski. Ginie wtedy
      wiele pa­triotycznie myślącej szlachty i robotników polskich, szczególnie w
      Łodzi (zob. H. Sienkiewicz "Wiry").
      W 1914 r., jako płatny agent Austrii, usiłuje w Kongresie wywołać powstanie
      przeciwko koalicji antygermańskiej, czyli przeciw Anglii, Francji i Ro­sji.
      Zdrowy rozsądek narodu, rozpoznający dosko­nale zagrożenie niemieckie, ze
      wzgardą odrzucił tę prowokację, krzyżując plany jawnego rzecznika
      niemieckiego "Drang nach Osten". W 1918 r. Pit­sudski jest współautorem
      kolejnego działania anty­polskiego. W tajnej umowie z hrabią Kesslerem
      zrzeka się na rzecz Niemiec Śląska, Pomorza, Ma­zur i Wielkopolski oraz
      nawiązuje stosunki dyplo­matyczna z Niemcami, przed innymi państwami, co
      miało nas związać z obozem przegranym. Do­piero oburzenie patriotycznej
      części Narodu prze­rwało te haniebne knowania Piłsudskiego i amba­sador
      niemiecki został z Warszawy przegnany.
      W 1920 r., kiedy ważyły się losy Warmii, Mazur i Śląska, Piłsudski rzucił
      nagle Wojsko Polskie na Wschód, ale nie na Rosję, gdzie rządzili bolszewicy
      Lenina i Trockiego, lecz na Ukrainę Petlury, soju­sznika Polski. Stało się
      to pretekstem do podbicia Ukrainy przez bolszewików. Jednocześnie kiedy
      Ar­mia Czerwona podeszła pod Warszawę "wódz" uciekł z placu boju pod
      Nowy Sącz do swej kochanki, zostawiając obronę polskim generałom,. których
      potem wymordował jako niewygodnych świadków jego dezercji (gen. Zagórski,
      gen. Rozwadowski, gen. Malczewski, gen. Jaźwiński) lub prze­śladował
      (Wojciech Korfanty, W. Witos, gen. J. Haller, gen. W. E. Sikorski, których
      potem, zmusił do emigracji).
      Później podczepił się do zwycięskiej bitwy war­szawskiej tzw. operacją
      dębińską bezwartościową militarnie, ale rozdętą przez klikę piłsudczykowską
      jako niebywały wyczyn "marszałka".
      Piłsudski, działając na rzecz bolszewików w la­tach 1917-1918, poprzez
      agitację przyczynił się do zniszczenia armii polskiej gen.
      Dowbor-Muśnickiego. W 1920 roku oddał bolszewikom obszary wschodnie z
      Mińskiem, Bobrujskiem i Smoleń­skiem zamieszkałe przez Polaków, mimo iż sam
      Lenin obszary te przyznał Polsce.
      Wreszcie w 1926 r. ten polityczny warchoł i agent żydo-masońsko-niemiecki
      przy poparciu antynarodowej żydo-lewicy obalił legalny rząd Wi­tosa i
      Prezydenta RP, a szydząc oraz lżąc posłów i senatorów deptał prawo,
      wymyślając ordynarnie cały naród Polski od "głupców". 12 maj 1926 r.- to
      dalszy ciąg tragedii Narodu Polskiego.
      To, co nawarzył przed wojną Piłsudski, do dzi­siaj procentuje jako zgubne
      dla Polski konsekwen­cje. Piłsudski niszczył Polskę Katolicką - w 1927 ro­ku
      z Godła Państwa zdjął krzyż i na skrzydłach orła umieścił gwiazdki
      masońskie, które nadal istnieją. Stworzył tajne szkoły, w których szkolono
      przy­szłych aktywistów komunizmu. Taką tajną szkołę komunistyczną w
      Warszawie kończyli Starewicz, Minc, Lange i wielu innych oficjeli
      komunistycznych.
      Od 1926 r. rozpoczęty się mroczne rządy pry­mitywnych bojówkarzy
      "marszałka", rozpoczął się raj dla Żydów i Niemców, byty to lata rozbrajania
      kraju i skutecznego przygotowywania go do kolej­nego rozbioru w 1939 r.
      Kiedy Niemcy mordowali Polaków w Oświęcimiu, w Krakowie na Wawelu
      hi­tlerowska warta honorowa stała przy grobie mar­szałka Piłsudskiego (zob.

      zdjęcie i artykuł w "Ilu­strowanym Kurierze Polskim" z dnia 13 X 1939 r.).
      Masoneria z Piłsudskiego zrobiła wskrzesiciela Pol­ski, lecz faktycznie był
      on wodzem żydowskich bo­jówek PPS i twórcą Judeopolonii (miał żonę
      Ży­dówkę), Po zgonie marszałka masoneria zażądała pochowania Piłsudskiego na
      Wawelu. W tej spra­wie nie było zgody władz kościelnych. Masoneria użyta
      gróźb i trumnę siłą umieściła na Wawelu w miejscu reprezentacyjnym. Dopiero
      po uroczy­stościach na polecenie kard. A. Sapiehy trumnę przeniesiono w
      miejsce pod srebrnymi dzwonami.
      Od 1926 r. Piłsudski byt całkowicie oddany żydostwu. To właśnie Piłsudski
      uratował władzę sowiecką od zguby, a zniszczył Polskę katolicką. Dlatego
      dziś Żydzi swemu bratu stawiają pomniki, nawet w Izraelu.
      Tak wygląda prawda o "bohaterze" - Piłsudskim.
    • laband Ratajczak 26.11.04, 23:46
      Ratajczak znów drukuje kłamstwa oświęcimskie


      Zobacz powiększenie
      Dr Ratajczak dopiskami zabezpieczył się przed ewentualnym kolejnym procesem o
      kłamstwo oświęcimskie
      Fot. Rafał Mielnik / AG


      ZOBACZ TAKŻE

      • O czym pisze Ratajczak (26-11-04, 02:00)


      las 26-11-2004 , ostatnia aktualizacja 25-11-2004 18:14

      Uznany przez sąd za kłamcę oświęcimskiego dr Dariusz Ratajczak wznowił wydanie
      swojej książki "Tematy niebezpieczne", w której negował m.in. zabijanie Żydów w
      komorach gazowych Auschwitz. By ustrzec się przed kolejnym procesem, dodał w
      nowym wydaniu, że to poglądy rewizjonistów

      Dorota Wodecka-Lasota: Po co wznowił Pan "Tematy niebezpieczne"?

      Dr Dariusz Ratajczak: Dość często jeżdżę na spotkania autorskie i uległem
      głosowi moich czytelników, którzy prosili mnie o wydanie tej książki raz
      jeszcze. Tym bardziej, że pierwszy nakład wynosił zaledwie 320 egzemplarzy, a po
      całym zamieszaniu został skonfiskowany. Wydanie drugie jest niemalże jego
      wiernym odbiciem, dodałem kilka technicznych poprawek w rozdziale "Rewizjonizm
      Holocaustu".

      Po pierwszym wydaniu sąd nie skazał Pana za kłamstwo oświęcimskie, bo uznał, iż
      szkodliwość społeczna czynu była niewielka. By ustrzec się przed kolejnym
      procesem, zabezpieczył się Pan dopiskami, że to poglądy rewizjonistów.

      - Nadal uważam, że w pierwszym wydaniu tylko referowałem poglądy rewizjonistów
      Holocaustu. Być może zrobiłem to w nieco niefrasobliwy sposób.

      Dlaczego zależy Panu, by upowszechniać kłamliwe poglądy?

      - Wolność słowa traktuję priorytetowo. Uważam, że rewizjoniści Holocaustu mają
      takie samo prawo do wolności wypowiedzi jak antyrewizjoniści.

      Kłamca oświęcimski orędownikiem wolności słowa. To brzmi jak z Mrożka.

      - To orędownictwo dotyczy nie tylko rewizjonistów Holocaustu, ale wszystkich
      zdroworozsądkowych nonkonformistów. Jestem przeciw poprawności politycznej,
      która jest niczym innym jak cenzurą.

      Uważa Pan, że wolno rozpowszechniać poglądy komunistów sowieckich, że mordu w
      Katyniu dokonali Niemcy?

      - Proszę nie porównywać totalnych aberracji rosyjskich szowinistów z uznanymi
      już w historiografii tezami rewizjonistów. Mój stosunek do tych kwestii jest
      znany - nie zgadzam się, że nie istniały komory gazowe, ale uważam, że mają
      rację rewizjoniści, twierdząc, że zginęło mniej Żydów, niż podają antyrewizjoniści.

      Wiem, że jestem wrzucony w szablon antysemityzmu, boleję nad tym, choć właściwie
      wszystko mi jedno. Dzisiaj zresztą antysemitą jest ten, kogo określone kręgi nie
      lubią.

      Został Pan wyrzucony z uczelni. W oficjalnym obiegu nie jest już Pan naukowcem,
      chce Pan dzięki tej książce zaistnieć jako naukowiec kontrowersyjny?

      - Ja wciąż jestem naukowcem, tylko niezależnym, co jest lepsze niż wegetowanie
      na nudnej prowincjonalnej uczelni. Dodam, że jestem członkiem Rady Naukowej
      Instytutu Polskiego w Ameryce, a zatem nie jest ze mną tak źle.

      To środowisko związane ze znanym z antysemityzmu Edwardem Moskalem.

      - To instytucja polonijna, a jej związki z określonymi osobami pozostają poza
      kręgiem moich zainteresowań.

      W książce zamieszcza Pan cytat z Orwella, że w czasach zakłamania mówienie
      prawdy jest aktem rewolucyjnym. To w końcu Pan mówi prawdę w tej książce czy
      tylko cytuje czyjeś poglądy?

      - Ten cytat nie odnosi się tylko do mnie, ale do wszystkich, którzy są
      nonkonformistami. Prawdą jest, że rewizjoniści Holocaustu istnieją i mają takie,
      a nie inne poglądy. Gdybym je ignorował, zbliżałbym się do kłamstwa.
    • laband Reizker czyli Loctarius deliciosus 29.01.05, 14:09
      Kariera Rydzyka jest równie zastanawiajaca, co tajemnicza. Kiedy ten skromny i
      prosty zakonnik (jak mówia o nim inni ojcowie redemptorysci) wpadl na pomysl
      zalozenia radia? W drugiej polowie lat osiemdziesiatych ojciec Tadeusz Rydzyk
      wyjechal z Polski na wycieczke do Rzymu z grupa studentów. Zamiast wrócic do
      klasztoru w Toruniu, pojechal do Niemiec zachodnich. Nie wiadomo, czym sie tam
      zajmowal. Poszukiwali go polscy ojcowie redemptorysci w Niemczech. Rydzyk jednak
      przepadl, nie dawal znaku zycia. Po ponad pól roku zglosil sie do polskiej misji
      katolickiej w Monachium. Kierowal nia wówczas redemptorysta ojciec Jerzy
      Galinski. Wspólpracowal on przez wiele lat z Radiem Wolna Europa w Monachium.
      Odpowiadal za niedzielne transmisje mszy swietych do Polski dzieki rozglosni
      polskiej RWE. - Jesienia 1987 roku zjawil sie u mnie ojciec Rydzyk - wspomina
      ojciec Galinski. - Prosil o pomoc w uzyskaniu legalnego pobytu w Niemczech.
      Powiedzial mi, ze mieszkal w Norymberdze u pastora ewangelickiego, ale sie z nim
      poklócil. Byl zdenerwowany. Biegal po pokoju, gestykulowal. Zaczynal cos mówic,
      nie konczyl mysli.
      Ojciec Galinski podejrzewal, ze Rydzyk byl w sytuacji jakiegos kolosalnego
      zagrozenia egzystencjonalnego. Nie chodzilo o sprawy materialne. Sprawial
      wrazenie czlowieka, który stracil grunt pod nogami. Zamierzal zlozyc wniosek o
      azyl polityczny. Galinski mu to odradzal. - Powody wystapienia o azyl
      polityczny, jakie wymienial ojciec Tadeusz, byly blahe. Nie mialy nic wspólnego
      z dzialalnoscia opozycyjna w kraju, bo takiej nie prowadzil - wspomina ojciec
      Galinski. Gdy ojciec Rydzyk zrozumial, ze nie ma co liczyc na azyl polityczny,
      postanowil wystapic z zakonu redemptorystów. Zwrócil sie do diecezji Bamberg i
      monachijskiej, aby przyjely go jako ksiedza. Dostal odmowe.
      - To w Niemczech rzecz nieslychana. Diecezje przyjmuja kazdego ksiedza, zbyt
      malo jest bowiem kaplanów. Przypuszczam, ze powodem odmowy byla zla opinia, jaka
      ojciec Tadeusz otrzymal od przelozonych w zakonie redemptorystów - mówi ojciec
      Jerzy Galinski. Prowincjal Warszawskiej Prowincji Redemptorystów przyslal do
      Niemiec suspense dla ojca Tadeusza Rydzyka, czyli dokument zawieszajacy go w
      czynnosciach kaplanskich. Opiekun polskich redemptorystów w Niemczech po
      konsultacji z prowincjalem postanowil jednak nie wreczac suspensy zagubionemu
      zakonnikowi, ale poszukac innego rozwiazania. Pomyslano, ze ojciec Rydzyk
      odnajdzie sie jako kapelan w jakims zakonie niemieckim. Trafil do klasztoru
      sióstr niemieckich w Oberstaufen.
      Oberstaufen lezy w Alpach Bawarskich. Siostry pamietaja Rydzyka. - Jestesmy
      wspólnota sióstr i prowadzimy dom dziecka - mówi jedna z zakonnic. - Tutaj rok
      czy dwa lata mieszkal ojciec Tadeusz Rydzyk, redemptorysta. Organizowal wysylki
      do Polski. Nie wiem dokladnie, co wysylal. Na pewno byly to samochody. Prosil
      mnie o pieczatki. Chodzilo o sprawy celne. Tutaj odprawial msze swiete, równiez
      dla mieszkanców. Przyjezdzalo do niego wiele osób i cos zabieraly do Polski.
      Wiem, ze podczas pobytu tutaj ojciec Rydzyk kontaktowal sie z niemieckim Radiem
      Maryja w pobliskim Balderschwang, gdzie obecnie miesci sie Radio Horeb. W
      Balderschwang Rydzyk odwiedzal lokalne Radio Maryja. Tam zapewne narodzil sie
      jego pomysl polskiego Radia Maryja. Niemieckie Radio Maryja nie cieszylo sie
      dobra opinia, zagrazalo jednosci diecezji augsburskiej; zarzucano mu gloszenie
      skrajnych pogladów politycznych. - Diecezja augsburska odrzucila niemieckie
      Radio Maryja jako rozglosnie katolicka - relacjonuje dziennikarz Radia Wolna
      Europa w Monachium, który sledzil losy rozglosni. (Wolal pozostac anonimowy,
      gdyz kontaktuje sie z polska misja katolicka w Monachium, opanowana - jak mówi -
      przez zwolenników ojca Rydzyka.) - Lokalna prasa bawarska publikowala wiele
      nazwisk polityków, które staly za tym radiem. Trudno je zaliczyc do grona
      polityków sprzyjajacych Polsce. Dzis w Balderschwang na miejscu niemieckiego
      Radia Maryja dziala Radio Horeb. Miesci sie w tym samym budynku. Skromne
      warunki: jedno studio, konsoleta, archiwum. Kieruje nim profesor teologii,
      proboszcz Richard Kocher. Nie ukrywa, ze diecezja augsburska miala sporo problemów z
      Radiem Maryja. - Pierwotna nazwa Radio Maryja International musiala zostac
      zmieniona - mówi proboszcz Kocher. - Biskup augsburski ustanowil nowego kaplana
      dla radia, który podjal dzialalnosc zgodna z linia ordynariusza augsburskiego.
      Wyjasnie to na przykladzie. W ostatnich tygodniach prowadzi sie w Niemczech
      dyskusje o antysemityzmie. Jako radio przedstawiamy problem z punktu widzenia
      Biblii i Kosciola katolickiego. W statucie Radia Horeb jest zapis o tym, ze
      radio nie moze uprawiac polityki. Bunt w torunskiej rozglosni
      Podczas gdy niemiecki Kosciól katolicki doprowadzil do zamilkniecia Radia
      Maryja, "siostrzane radio" w Toruniu kwitlo. Ojciec Rydzyk stworzyl w rozglosni
      atmosfere bezwzglednego posluszenstwa. W maju 1995 roku z radia jednej nocy
      odeszlo kilkanascie osób - wolontariuszy prowadzacych audycje i redagujacych
      programy. Byl to protest przeciwko niewpuszczeniu do rozglosni przez ojca
      Rydzyka wspólpracownika, równiez redemptorysty - ojca Eugeniusza Karpiela.
      Karpiel mial wypadek, lezal w gipsie, po roku zamierzal wrócic do radia. - Nasza
      grupa wolontariuszy w radiu byla zwiazana wczesniej z ojcem Karpielem, jeszcze w
      czasach PRL. W wiekszosci studiowalismy w Toruniu, a ojciec byl naszym
      przewodnikiem duchowym. To on, a nie ojciec Rydzyk stanowil dla nas punkt
      odniesienia. Gdy dowiedzielismy sie, ze nie wolno mu po chorobie wrócic do pracy
      w radiu, odeszlismy - mówi jedna z osób dawniej pracujaca w rozglosni.
      Ojciec Karpiel przebywa w klasztorze redemptorystów w Krakowie. - To bylo dla
      mnie ciezkie przezycie, gdy okazalo sie, ze po wyzdrowieniu nie moge wrócic do
      Radia Maryja - mówi ojciec Karpiel. - Tak postanowil ojciec Rydzyk, a ojciec
      prowincjal to zaakceptowal. Wtedy tez z radia odeszlo chyba dwanascie osób,
      które chcialy jak ja wiele rzeczy tam zmienic. Ojciec Karpiel nie chce mówic o
      szczególach, o nieporozumieniach z ojcem dyrektorem. To sprawy
      wewnatrzzakonne.
      - Bylem w torunskim radiu od poczatku - wyjasnia ojciec Karpiel. - Uwazalem, ze
      wiele rzeczy moze wygladac inaczej. Mój stosunek do rozglosni jest krytyczny.
      Programom trzeba by dodac swiezosci, aby zrobic radio bardziej otwarte, zywe,
      dla ludzi Dlugi ojca dyrektora Radio Maryja miesci sie w Toruniu. Podlega
      zarzadowi Prowincji Redemptorystów w Warszawie przy ulicy Pieszej 1. To zakon
      otrzymal koncesje na nadawanie programu o nazwie Radio Maryja. Gdzie wiec
      panstwowe urzedy powinny kierowac korespondencje? Nikt tego nie wie. To pozwala
      ojcu Tadeuszowi Rydzykowi na uniki i milczenie, jesli jakas sprawa jest dla
      niego niewygodna. Nie odpowiada tez na wezwania.
      Jako zakonnik ojciec Rydzyk podlega zarzadowi Warszawskiej Prowincji
      Redemptorystów. Zdawaloby sie, ze sprawia jej klopoty. Ale zarzad redemptorystów
      stoi za nim murem. W sprawozdaniu z pierwszej sesji XII Kapituly Prowincjonalnej
      Prowincji Warszawskiej Redemptorystów, obradujacej w lutym tego roku,
      odnotowano: "ojciec prowincjal zyczyl, by ojciec T. Rydzyk byl jak najdluzej
      dyrektorem Radia Maryja i byly jak najlepsze relacje z nowym o. prowincjalem".
      Dlaczego mimo nacisków ze strony Episkopatu, powolania specjalnej komisji do
      spraw Radia Maryja pod przewodnictwem generala biskupa Leszka Slawoja Glódzia
      wladze zakonu wspieraja Rydzyka? W relacji jednego z zakonników straszy on
      zarzad prowincji, ze jesli zostanie odwolany z funkcji dyrektora Radia Maryja,
      to na pokrycie dlugów zwiazanych z dzialalnoscia Rydzyka zarzad bedzie musial
      sprzedawac klasztory. Szantazowany zarzad redemptorystów od lat usiluje
      dowiedziec sie czegos o stanie finansów Radia Maryja. Robi to niesmialo.
      Dyrektor radia, obecny na lutowym posiedzeniu Kapituly, "zauwazyl, ze rozmawial
      w cztery oczy z ojcem prowincjalem o finansach, dal tez rachunki". Ojciec
      prowincjal kurtuazyjnie odparl,
      • laband Re: Reizker czyli Loctarius deliciosus 29.01.05, 14:12
        Ojciec prowincjal kurtuazyjnie odparl, ze "nie chce odwolywac zdania na temat
        braku odpowiednich sprawozdan finansowych". W dokumencie z posiedzenia Kapituly
        znajduje sie sprawozdanie z dzialalnosci Radia Maryja. Roi sie tam od spotkan
        oplatkowych i koncertów charytatywno-patriotycznych "Koledujmy Malemu". Nie ma
        jednak ani slowa o finansach. Na pytanie czlonka zarzadu zakonu, co z funduszami
        zebranymi na ratowanie stoczni, ojciec Rydzyk odparl: "Zbiórka zajmowali sie
        swieccy (nikt z ojców), a radio udostepnialo jedynie subkonto. Ci, którzy
        chcieli, otrzymali pieniadze z powrotem (jesli ktos wykazal wplate)". W
        sprawozdaniu finansowym Radia Maryja za 2001 rok, przekazanym Krajowej Radzie
        Radiofonii i Telewizji, niecala strone zajal rachunek zysków i strat. Wynika z
        niego, ze torunskie radio mialo przychodów 16 milionów 71 zlotych i 60 groszy.
        Co do grosza pieniadze te wydalo. W rubryce podatki figuruje zero. Radio Maryja
        nie placi podatków. Dyrektor Rydzyk uwaza, ze jako instytucja koscielna,
        nieprowadzaca dzialalnosci gospodarczej, nie musi tego robic. Jednak w akcie
        erygowania (zalozenia) rozglosni ojciec prowincjal ustanowil, ze Radio Maryja
        jako "jednostka wyodrebniona z zakonu redemptorystów jest odrebnym podmiotem
        podatkowym". Czyli powinno placic podatki. W cytowanym juz sprawozdaniu z
        posiedzenia Kapituly redemptorystów ojciec Jacek Dembek, przewodniczacy
        wewnetrznej komisji ds. Radia Maryja, powiedzial, ze trzyletnie prace nad
        regulaminem radia sie zalamaly przy ustalaniu osobowosci prawnej torunskiej
        rozglosni. Chodzi przede wszystkim o niemoznosc ustalenia prawnej
        odpowiedzialnosci za sprawy finansowe. A ojciec prowincjal wywodzil: "Istnieja
        problemy, które inaczej byly widziane przez zarzad prowincji, a inaczej przez
        dyrektora radia. Miala byc podpisana umowa miedzy prowincja a radiem. Niestety,
        do tego nie doszlo". Ojciec Rydzyk rozmawia z zarzadem prowincji z pozycji sily.
        Ma pieniadze, radio, gazete, sprzyjajacych polityków i poparcie czesci biskupów.
        Upiera sie, by za finanse Radia Maryja odpowiedzialny byl dalej zarzad Prowincji
        Redemptorystów, a nie on sam. Zakon wiec odpowiada za pieniadze Rydzyka, o
        których nie ma zielonego pojecia. Na to naklada sie dziwna niemoc urzedów
        podatkowych Torunia, które Radia Maryja nie maja w swojej ewidencji. Aldona
        Kuzel, dyrektor Urzedu Kontroli Skarbowej, odleglego o dwa kilometry od siedziby
        rozglosni, jest zaskoczona pytaniem o przeprowadzane tam kontrole. - W Radiu
        Maryja nigdy nie prowadzilismy kontroli finansowych, bo nie jest ono objete
        wlasciwoscia naszego województwa. Nie jest tez we wlasciwosci miejscowych
        organów podatkowych - mówi dyrektor Aldona Kuzel. - A kto kontroluje radio,
        gdzie jest ten urzad? - Moze w stolicy - odpowiada pani dyrektor. Zamieszanie
        wynika zapewne z tego, ze radio zarejestrowane jest jako dzialalnosc Prowincji
        Redemptorystów w Warszawie. A kontrola skarbowa w stolicy uwaza, ze kontrole
        przeprowadzaja koledzy z Torunia. I radio ojca dyrektora, jako jedyna chyba
        instytucja w kraju, obracajaca milionami zlotych, od dziesieciu lat nie bylo
        poddane kontroli skarbowej. Nasza przyszlosc, moja przyszlosc Marzeniem ojca
        Rydzyka jest wlasna Telewizja Maryja i miasteczko akademickie. Wyzsza Szkola
        Kultury Spolecznej i Medialnej mieszczaca sie przy klasztorze oo. Redemptorystów
        w Toruniu, jak twierdzi jej zalozyciel i rektor ojciec Tadeusz Rydzyk, jest za
        mala. Rydzykowi jawi sie miasteczko akademickie na dwadziescia tysiecy osób.
        Ojciec dyrektor stara sie o zdobycie terenów i obiektów, które pomiescilyby
        uczelnie i miasteczko akademickie. Chcialby je otrzymac za symboliczna zlotówke.
        O uczelnie i miasteczko zabiega formalnie pod szyldem fundacji Nasza Przyszlosc.
        Rok temu w Toruniu rozegrala sie batalia o tereny po bylej bazie radzieckiej
        "Jar". Wystapil o nie, tj. o blisko piecdziesiat hektarów gruntu, do Rady Miasta
        ojciec Rydzyk. Zmobilizowal "swoich" radnych, a sluchaczy radia wezwal w
        audycjach do wywierania nacisków i przybycie na obrady w Urzedzie Miasta. Odbyly
        sie burzliwe posiedzenia radnych, na których ojciec dyrektor osobiscie czuwal
        nad rozwojem sytuacji. Wspomina radny Wincenty Fijolek: - Budowe uczelni i
        miasta akademickiego wyliczano na grubo ponad jeden miliard nowych zlotych.
        Ogromne przedsiewziecie ojca dyrektora. Zapytalismy ojca Rydzyka, skad na to
        wezmie pieniadze? Odpowiedzial, ze mamy kilkadziesiat milionów Polaków za
        granica i czterdziesci milionów w Polsce, a wszyscy pchaja sie z pieniedzmi.
        Osoby z otoczenia ojca dyrektora zaprezentowaly na planszach swietlana
        przyszlosc terenów po bazie radzieckiej. Próby zabrania glosu przez radnych
        podajacych w watpliwosc realnosc przedsiewziecia byly wytupywane przez tlum
        sluchaczy Radia Maryja. Jedna z radnych, zwiazana wczesniej z torunska
        rozglosnia, przezywala rozterki. Z jednej strony radio, wobec którego chciala
        byc lojalna, a z drugiej - zadluzone miasto. - Ojciec dyrektor za grosze chcial
        wyrwac piecdziesiat hektarów z serca Torunia, pograzyc miasto w bankructwie -
        mówi radna. - Pytalam siebie, co mam zrobic, jak glosowac? W glosowaniu radni
        nie przyznali ojcu Rydzykowi na "szczególnie preferencyjnych warunkach" terenów
        po bazie radzieckiej. Na tych, którzy glosowali inaczej, niz chcial ojciec
        Rydzyk, posypaly sie wyrazy potepienia w audycjach Radia Maryja.
        W pazdzierniku tego roku odbyl sie przetarg na zakup dwudziestu dwóch hektarów
        gruntu na obrzezach Torunia, w poblizu tzw. martwej Wisly. Pojawil sie na nim
        ojciec Jan Król z pelnomocnictwem prowincjala Warszawskiej Prowincji
        Redemptorystów. Ojciec Król jako jedyny oferent do ceny wywolawczej 4 miliony
        zlotych dolozyl 50 tysiecy zlotych i w imieniu zakonu redemptorystów kupil
        teren. Ojciec Król jest proboszczem torunskiej parafii redemptorystów,
        zatrudnionym w Radiu Maryja i najblizszym wspólpracownikiem Tadeusza Rydzyka.
        Ojciec Rydzyk zamierza nabyc helikopter. Odbyl juz próbne loty nad Toruniem.
        Nowy helikopter Bell, którym interesuje sie zakonnik, kosztuje w wersji
        podstawowej okolo miliona dolarów. Od Uralu po Wyspy Kanaryjskie
        Na poczatku tego roku niemieckie wladze wojskowe zlozyly skarge do Sztabu
        Generalnego Wojska Polskiego, ze Radio Maryja nadaje na niedozwolonej
        czestotliwosci 7400 kHz na falach krótkich, co zaklóca niemiecka
        radiokomunikacje wojskowa. Sztab Generalny WP wystapil z interwencja do Krajowej
        Rady Radiofonii i Telewizji, stojacej na strazy ladu w eterze. Ojciec Rydzyk
        zapytany, dlaczego jego radio zaklóca fale oddane wojsku niemieckiemu,
        przedstawil umowe o retransmisji programów Radia Maryja z Rosja zawarta w 1997
        roku. Czestotliwosci, które zagluszaja sygnaly Bundeswery, przydzielilo
        Warszawskiej Prowincji Redemptorystów Glówne Centrum Zarzadzania Sieciami
        Radiofonii Ministerstwa Lacznosci Federacji Rosyjskiej. Dzieki temu Radio Maryja
        nadaje na falach krótkich od Uralu po Wyspy Kanaryjskie. Torunska rozglosnia
        jest emitowana na czestotliwosci 7380 kHz przez przekazniki w Samarze i
        Krasnodarze. Wedlug jednego ze specjalistów w eterze nic nie dzieje sie
        przypadkowo. Trudno przypuszczac, zeby zarzadzajacy sieciami radiofonii w Rosji
        nie wiedzieli, iz - wpuszczajac Radio Maryja na czestotliwosc Bundeswehry -
        doprowadza do zaklócania rozmów prowadzonych przez niemieckich wojskowych.
        Umowe podpisal ojciec Rydzyk, a ze strony rosyjskiej A. T. Titow, generalny
        dyrektor Glównego Centrum. Na umowie znalazl sie dopisek, ze wszystko uzgodniono
        z A. S. Batiuszkinem, zastepca prezesa Glównego Centrum. Wsród zobowiazan Radia
        Maryja wymieniono pokrywanie kosztów poniesionych przez strone rosyjska w latwo
        wymienialnej walucie. Torunskie radio dokonuje zaplaty naleznosci przelewem na
        rachunek "w dowolnym powszechnie znanym miedzynarodowym banku". "Numery kont
        niezbedne dla wzajemnych dzialan podano w zalaczniku nr 4". W zalacznikach sa
        zapisane szczególy tego dziwnego porozumienia. A zalaczników ojciec Rydzyk nie
        przedstawil, choc powinie
        • laband Re: Reizker czyli Loctarius deliciosus 29.01.05, 14:13
          W zalacznikach sa zapisane szczególy tego dziwnego porozumienia. A zalaczników
          ojciec Rydzyk nie przedstawil, choc powinien, Krajowej Radzie Radiofonii i
          Telewizji.
          Telekomunikacji i Poczty (dawna Panstwowa Agencja Radiokomunikacji), m.in.
          dokonujacy pomiarów nadawania przez torunska rozglosnie, czlowiek z branzy, ma
          zastrzezenia ogólniejsze. - Ksieza katoliccy nie sa wpuszczani do Rosji, spadaja
          na nich represje. A ojciec Rydzyk dziala tam swobodnie. Jest pewnie ich
          przyjacielem - mówi Krzysztof Gajewski. Jak to mozliwe, ze w obszar radiowy
          Rosji zostalo wpuszczone polskie, katolickie Radio Maryja? Jedna z osób
          znajacych dobrze mechanizmy zapadania podobnych decyzji jest przekonana, ze
          odbylo sie to tez za wiedza i akceptacja federacyjnych sluzb bezpieczenstwa
          Rosji. - Tam bez ich wiedzy nic sie nie dzieje - dodaje.
          Rachunki w malej filii W apelach do sluchaczy o wplacanie pienieznych ofiar
          Radio Maryja podaje kilka adresów banków na swiecie. Ofiarodawców z Niemiec i
          Europy Zachodniej prosi o wplacanie ofiar na adres banku w niemieckiej
          miejscowosci Grossbardorf. Nazwe miejscowosci mozna przetlumaczyc jako Wielka
          Gotówka.
          Grossbardorf - niewielka rolnicza miejscowosc lezaca osiemdziesiat kilometrów od
          Frankfurtu nad Menem, centrum finansowego Niemiec. Filia banku miesci sie w
          kamienicy przy bocznej ulicy. W srodku dwa okienka kasowe, jak na naszej
          wiejskiej poczcie. Ojciec Rydzyk wybral prowincjonalna filie na miejsce
          finansowych operacji. Unika rozglosu czy cos chce ukryc? Czy kontrahentów
          rosyjskich zasila przelewami z tej wiejskiej filii? Pytania dotyczace interesów
          ojca Rydzyka mozna mnozyc. -
          • ballest Re: Reizker czyli Loctarius deliciosus 29.01.05, 15:00
            CIEKAWE , bardzo ciekawe, to ta idea z Niemiec przynios, no ja , nie miou by
            sukcesu, jak by nie bouo nacjoanlistow w Polsce, niestety jest inaczy!
            • laband Re: Reizker czyli Loctarius deliciosus 16.02.05, 11:31
              Powstaje Partia Maryja

              Najbliżsi współpracownicy o. Tadeusza Rydzyka tworzą nową partię. Ma ona
              błogosławieństwo ojca dyrektora, potężne struktury - Koła Przyjaciół Radia
              Maryja zrzeszające ponad 200 tys. osób - i jasny cel: wygrać najbliższe wybory



              Partię organizuje fundacja Nasza Przyszłość - Polska blisko związana z Radiem
              Maryja i "Naszym Dziennikiem". Chce stworzyć silne ugrupowanie, które po
              wyborach przejmie władzę. "Nadszedł czas działania skutecznego w celu ratunku
              Polski, przez wybór władzy narodowej, która przygotuje dręczoną Ojczyznę na
              szczęśliwość Polskiego Narodu tj. Królestwo Matki Bożej Królowej Polski, które
              zapewni pracę wszystkim Polakom i uzdrowi życie wszystkich gospodarstw Polskich
              rolników oraz przywróci Narodowi rozkradziony majątek" - głosi manifest nowej
              partii. Jej struktury mają powstać: "w zakładach pracy, na wsiach i w osiedlach,
              a także przy już istniejących organizacjach religijnych, młodzieżowych np. ZHR,
              ZHP, Młodzież Wszechpolska".

              W programie znajdujemy wątki zapożyczone od PZPR (planowa polityka gospodarcza
              państwa), Samoobrony (odzyskanie mienia narodowego zagrabionego po wojnie, a
              zwłaszcza po Okrągłym Stole, przez złodziei, oszustów i rozliczenie ich), LPR
              (unieważnienie narzuconego Polsce traktatu dostosowawczego do Unii Europejskiej)
              oraz pomysły autorskie (przywrócenie konstytucji kwietniowej z 1935 r.).

              "Dotychczasowy system partyjny przeżył się. Partie polityczne po wyborach tracą
              łączność z wyborcami" - czytamy w manifeście programowym fundacji.

              Budowa nowej partii toczy się pełną parą. Na wsiach i w miasteczkach fundacja
              tworzy Koła Miejscowych Polaków opierające się na istniejących Kołach Przyjaciół
              Radia Maryja.

              "Twórzmy KMP w każdej wiosce i osiedlu miejskim, aby (...) przekonać ludzi, że
              ich głos będzie miał istotny wpływ (...) na wybór kandydatów do nowych władz" -
              pisze Hubert Jochim z Naszej Przyszłości.

              Pierwsze koła powstały na Kujawach i Pomorzu, w Małopolsce i na Lubelszczyźnie.
              W Radiu Maryja rozkręca się akcja promocyjna. - To dopiero początek - zapowiada
              Jochim.

              Protektorami nowej partii są działający w Naszej Przyszłości: ks. prof. Czesław
              Bartnik (czołowy publicysta "Naszego Dziennika"), prof. Kazimierz Bielenin
              (bronił na łamach "ND" antysemickiej księgarni Antyk i "dobrego imienia
              mieszkańców Jedwabnego"), prof. Włodzimierz Bojarski (członek Zespołu Wspierania
              Radia Maryja), Janina Kraus (była posłanka KPN, walczyła o częstotliwości dla
              Radia Maryja), prof. Stefan Kurowski (razem z Jerzym Robertem Nowakiem atakował
              Romana Giertycha za udzielenie wywiadu "Gazecie Wyborczej"), wielu ekspertów
              sztandarowej audycji Radia Maryja "Rozmowy niedokończone" i gwiazd Telewizji Trwam.

              Ugrupowanie będzie konkurencją dla Ligi Polskich Rodzin ostatnio krytykowanej
              przez Radio Maryja. Może spowodować odejście z LPR zaprzyjaźnionych z o.
              Rydzykiem polityków: Ryszarda Bendera, Zygmunta Wrzodaka, Haliny
              Nowiny-Konopczyny, Anny Sobeckiej czy Witolda Tomczaka.

              Polityk LPR związany z Romanem Giertychem powiedział nam: - Są pomysły
              stworzenia nowej siły z poparciem Radia Maryja, ale o tym akurat nie słyszałem.
              To daleka droga. Osoby, które pan wymienia, to nie są imponujące nazwiska. Nie
              mają dość siły, by wygrać z LPR. Między Ligą a Radiem nie ma wielkiej miłości,
              toczy się gra, ale w tej grze nikt dla siebie nie jest wrogiem.

              Niewykluczone jest wchłonięcie przez nowy twór Ruchu Katolicko-Narodowego
              Antoniego Macierewicza, od lat jednego z najwierniejszych sojuszników o. Rydzyka.

              Wczoraj na konferencji prasowej zwołanej w obronie Radia Maryja przed zarzutami
              Lecha Wałęsy Macierewicz apelował: - Stwórzmy jedną, wspólną listę patriotyczną
              w wyborach do Sejmu, która przeciwstawi się układowi postkomunistycznemu.
    • ametyst5 Re: galeria nawiedzonych 29.01.05, 18:38
      laband napisał:

      > Zaczna czyms i kims aktualnym:
      >
      > Watykan: bezowocne starania ks. Jankowskiego
      >
      >
      > Ks. Henryk Jankowski
      > fot. Roman Jocher / AG
      >
      >
      > ZOBACZ TAKŻE
      >
      >
      > • Zwolennicy prałata atakują abp. Gocłowskiego (03-10-04, 21:13)
      > • Msza bez prałata Jankowskiego (03-10-04, 20:11)
      > • Plebania - reportaż o protestach w obronie prałata Jankowskiego (03-10-
      > 04,
      > 18:15)
      > • Sprawa ks. prałata Jankowskiego - raport
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      > IAR za "Rzeczpospolitą" 04-10-2004, ostatnia aktualizacja 04-10-2004 08:53
      >
      > "Rzeczpospolita" pisze, że dotychczasowe zabiegi prałata Henryka Jankowskiego
      > w Watykanie są nie tylko bezowocne, ale uświadomiły mu, że znalazł się w
      > sytuacji bez wyjścia.
      >
      > czytaj dalej »
      >
      > r e k l a m a
      >
      >
      >
      >
      > Dziennik przypomina, że prałat, do którego odwołania z parafii świętej
      > Brygidy w Gdańsku dąży arcybiskup Tadeusz Gocłowski, kilka dni temu
      > nieoczekiwanie poleciał do Rzymu, co komentowano jako próbę zyskania poparcia
      > w kręgach watykańskich.
      >
      > Jednak jedno ze źródeł kościelnych dziennika mówi, że tak naprawdę dopiero w
      > Watykanie prałat przekonał się, jak bardzo poważne jest jego położenie i że
      > znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Gazeta dodaje, że również dobrze
      > zorientowany obserwator Watykanu potwierdza, że wszelkie zabiegi księdza
      > Jankowskiego - któremu udało się na przykład przy okazji jednej z
      > uroczystości zetknąć z kardynałem Angelo Sodano, watykańskim sekretarzem
      > stanu - są skazane na niepowodzenia. "Jest pewne grono księży sympatyzujących
      > z prałatem, którzy uważają, że jest on prześladowany przez polskie media.
      > Dzięki nim mógłby cudem zostać "wepchnięty" w jakąś kolejkę i znaleźć się na
      > odległość słowa z papieżem. Ale na tym wszystko by się skończyło." - mówi
      > rozmówca "Rzeczpospolitej".
      >
      • meg_s Re: 29.01.05, 19:12
        ametyst - już wiemy że nauczyłeś się wklejać, teraz pora na wyartykułowanie
        własnego komentarza
    • laband fotka grupowo 18.02.05, 01:31
      img235.exs.cx/my.php?loc=img235&image=partiamocherowychberetow6wy.jpg
    • laband namaszyczynie nawiedzonych 28.02.05, 09:36
      Lepper, Macierewicz, Olszewski, Łopuszański namaszczeni przez o. Rydzyka. Z łask
      wypadli liderzy LPR. Wczoraj dyr. Radia Maryja wezwał do "zjednoczenia w prawdzie"

      Pomóżcie stworzyć taki rząd, który będzie dobry dla Polski i Polaków -
      zaapelował o. Tadeusz Rydzyk wczoraj w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w
      Warszawie.

      Kongresowa ma 2897 miejsc. Zajęte były niemal wszystkie. To słuchacze Radia
      Maryja przybyli na wielkopostne spotkanie modlitewne. Imprezę reklamował "Nasz
      Dziennik", bilety po 25 zł. Transmisja w Telewizji Trwam.

      Na początek orkiestra parafialna z Rembertowa. Były pieśni religijne. Wśród
      słuchaczy przeważali ludzie starsi (wieszaki w szatniach uginały się od
      moherowych beretów), ale też sporo młodzieży.

      Po godzinie na scenę wszedł o. Rydzyk. - Świeccy mają obowiązek wejść do
      polityki, tworzyć partię. Inaczej zrobią to inni - powiedział o. Rydzyk. Dodał,
      że politykom jesteśmy winni wdzięczność. I wymienił tych, którzy na nią zasługują.

      - Posłowie Domu Ojczystego: Ewa Kantor, Piotr Krutul, Gertruda Szumska. Jan
      Łopuszański i Halina Nowina-Konopka z Porozumienia Polskiego. Panu Janowi
      szczególnie dziękuję za wystąpienie w telewizji [chodzi o "Prosto w oczy" w TVP
      1, Łopuszański atakował w nim Lecha Wałęsę za jego walkę z Radiem Maryja -
      red.]. Wdzięczność należy się panu przewodniczącemu Lepperowi z Samoobrony,
      zwłaszcza za jego wystąpienie w Sejmie [Lepper też bronił radia], a także
      Antoniemu Macierewiczowi i premierowi Janowi Olszewskiemu.

      Wymienieni wstawali i kłaniali się widowni, kamery TV Trwam filmowały.

      Padły kolejne nazwiska: Andrzeja Mańki, posła LPR, dwojga senatorów Ligi, a
      także trzech eurodeputowanych LPR (w tym Bogdana Pęka). Ani słowa o liderach:
      Giertychu, Kotlinowskim, Wrzodaku. Widać na nic zdały się ich próby odzyskania
      sympatii o. Rydzyka - ogłoszenie solidarności z radiem w konflikcie z Wałęsą.

      Wyliczanka o. dyrektora skończyła się na nieobecnym na sali pośle PiS Zbigniewie
      Ziobro ("jest z nami sercem").

      Ta doborowa grupa polityków ma przeprowadzić Polskę przez ciężkie czasy.

      - Teraz jest jak w teatrze. Aktorów widzimy, ale scenariusza ani reżysera nie
      znamy - ocenił dyrektor Radia Maryja. - Czy sytuacja jest inna niż pod zaborami?
      Wtedy też nie było żadnego najazdu, nikt nas nie napadł. Elity sprzedały Polskę.
      Czy teraz nie jest podobnie?

      Prawica od lat zabiega o poparcie Radia Maryja, którego słuchają setki tysięcy
      ludzi - przede wszystkim starsi, niewykształceni, ale zainteresowani polityką. W
      poprzednich wyborach parlamentarnych częstymi gośćmi na antenie byli politycy
      LPR, ale teraz drogi Ligi i radia się rozeszły. Giertych uniezależnił się od o.
      Rydzyka (np. zlekceważył jego apel o koalicję prawicy przed wyborami
      samorządowymi jesienią 2002 r.), o. Rydzyk chętniej gości uciekinierów z LPR,
      zwłaszcza Antoniego Macierewicza. Ostatnio w radiu pojawiają się też Lepper i
      Ziobro.
    • laband Boże, pokonaj biskupa masona 28.02.05, 09:53
      Nowy Obóz Narodowo-Radykalny tworzy się wokół księdza Henryka Jankowskiego

      Boże, pokonaj biskupa masona" - plakaty takiej treści od kilku dni wiszą w
      sąsiedztwie gdańskiej parafii świętej Brygidy. Na niedzielnych wiecach tłum
      obrońców prałata Henryka Jankowskiego skanduje: "Powiesić biskupa!".


      Samochód nowego administratora parafii księdza Krzysztofa Czai ozdobiły
      swastyki, gwiazdy Dawida i hasło "Żyd i ch... to ty". Przed kościołem św.
      Brygidy pojawiły się nie tylko nowe hasła, ale także nowi ludzie. Związkowców z
      tzw. pierwszej "Solidarności" (u boku prałata Jankowskiego pozostała już tylko
      Anna Walentynowicz) zastąpili działacze radykalnych ugrupowań narodowych
      - Ubolewam, że prałat Jankowski będzie się teraz kojarzył z postawami skrajnie
      nacjonalistycznymi i skandalami, a nie z tym, co robił w latach 80. dla
      stoczniowców i ich rodzin - mówi Jerzy Borowczak, jeden z inicjatorów strajku w
      gdańskiej stoczni w sierpniu 1980 r., były już współpracownik prałata
      Jankowskiego. Borowczakowi nie podoba się to, że ksiądz Jankowski tworzy nową
      formację polityczną, radykalniejszą nawet niż zwolennicy ojca Rydzyka, bo
      przypominającą przedwojenny Obóz Narodowo-Radykalny. Co ciekawe, ojciec Rydzyk
      nie wsparł księdza Jankowskiego, bo jest on dla niego konkurentem w walce o rząd
      dusz. Zdaniem byłych współpracowników, ks. Jankowski jest nie tyle liderem
      tworzącej się formacji, ile jej zakładnikiem. - Jego obrońcy od dawna nakręcali
      radykalizm prałata, a on głosił z ambony ich idee. Zyskiwał dzięki temu poklask
      wśród ludzi, którzy na każdym kroku wymyślają nowe teorie spisku - twierdzi
      Bogdan Lis, legenda gdańskiej "Solidarności".

      LOS, czyli Samoobrona plus ONR
      - Jestem przekonany, że zdecydowana większość protestujących pochodzi z
      zewnątrz. Parafianie nieraz mówili mi, że chcieliby mieć wreszcie normalny
      kościół. A skoro w pobliżu są inne świątynie - kapucyni, oblaci, palotyni i
      karmelici - chodzą na msze właśnie tam - mówi abp Tadeusz Gocłowski.
      Rzeczywiście, u św. Brygidy, zwłaszcza podczas niedzielnej mszy o jedenastej,
      dominują wierni z importu. To oni właśnie pod bramą św. Brygidy budują nową,
      skrajnie nacjonalistyczną partię. "Niewinna ofiara arcybiskupa", czyli prałat
      Jankowski, jest dla nich "świętym za życia męczennikiem". W odbywających się od
      kilku tygodni wiecach poparcia dla prałata jego odwołanie odgrywa drugoplanową
      rolę. Na pierwszym planie są interesy Ligi Obrony Suwerenności walczącej o
      "Polskę dla Polaków". Liga została założona ponad dwa lata temu w Gdańsku.
      Działacze ligi nie ukrywają, że manifestacje przed kościołem św. Brygidy to dla
      nich wymarzona okazja, ich pięć minut w historii. Na reklamę, jaką dzięki temu
      zyskują, musieliby wydać co najmniej setki tysięcy złotych, a tak rozgłos i
      poparcie tłumów mają za darmo. Działacze ligi nie wykluczają podjęcia zbiorowej
      głodówki i pikiet siedziby kurii, bo "biskup musi czuć na swych plecach oddech
      wzburzonych wiernych". - Wyrośliśmy z buntu przeciwko zdradzie i korupcji na
      rządowych szczeblach, czyli z tego, co boli cały naród. To nasza siła, dzięki
      której wymieciemy całą nomenklaturę postkomunistyczną, wszystkich aferzystów i
      złodziei winnych kradzieży publicznego dobra. Stworzymy wielką i silną Polskę,
      którą rządzić będą Polacy - deklaruje Wojciech Podjacki, przewodniczący ligi i
      lider niedzielnych manifestacji przed św. Brygidą. To połączenie programu
      Samoobrony i przedwojennego ONR.

      Armia prałata
      Trzydziestoletni Wojciech Podjacki jest absolwentem Studium Pedagogicznego w
      Gdańsku. Ma żonę i trzech synów. Najpierw działał w Związku Białego Orła, potem
      w Narodowym Froncie Polskim, który 2,5 roku temu przekształcił w partię
      zrzeszającą - jak twierdzi - około 600 członków. Ale to partia kadrowa, więc
      liczby nie grają roli. - Naszym wrogiem nie jest ani Żyd, ani Niemiec, jak
      próbują to pokazywać media, ale ten, kto występuje przeciwko interesom polskiego
      narodu. Przeciwstawiamy się wywłaszczaniu naszych rodaków z ich narodowego
      majątku, do czego prowadzą złodziejska prywatyzacja i wyprzedaż majątku,
      szczególnie w niemieckie ręce - podkreśla współzałożyciel partii Wiesław
      Kozłowski z Sopotu. Kozłowski ma solidarnościowy rodowód: działał w KOR,
      roznosił ulotki o Katyniu, w 1980 r. organizował strajki w Miejskim
      Przedsiębiorstwie Komunalnym. Później przyłączył się do Ruchu Odbudowy Polski
      Jana Olszewskiego, ale się rozczarował, bo "z adwokata marny był przywódca". Od
      ośmiu lat Kozłowski współpracuje z Podjackim. Ze składek członkowskich (10 zł
      miesięcznie) wydają "Głos Sumienia" - biuletyn ligi.
      W programie Ligi Obrony Suwerenności pełno jest słusznych postulatów
      ściągniętych z programów prawicy. Ma to ułatwić pozyskanie poparcia osób z
      innych części kraju, nie znających założycieli partii. Liga domaga się więc
      m.in. zniesienia immunitetu poselskiego, likwidacji zbędnych urzędów państwowych
      (Senatu, sejmików wojewódzkich, powiatów), wprowadzenia zakazu finansowania
      partii z publicznych pieniędzy, przeprowadzenia pełnej dekomunizacji i lustracji
      oraz przywrócenia kary śmierci.

      Pokrzywdzeni przez władzę i Kościół
      Odwołanie prałata Jankowskiego z parafii jego obrońcy określają jako "działania
      polityczne zmierzające do złamania ducha narodowego". Ksiądz Jankowski to dla
      nich wzór prawdziwego Polaka i patrioty. Skazywanie go na "tułaczkę po strychu
      kościoła, który odgruzowywał ze zniszczeń wojennych własnymi rękami", uważają
      nie tylko za deptanie godności księdza, ale i zabijanie narodowego etosu. - Nasz
      ruch ma patriotyczny charakter, dlatego protestujemy przeciwko krzywdzie, jaka
      spotkała wielkiego patriotę księdza Henryka Jankowskiego - tłumaczy Andrzej
      Sułkowski, jeden z liderów LOS.
      Prof. Jacek Wódz, socjolog polityki z Uniwersytetu Śląskiego, uważa, że partia
      tworzona wokół Jankowskiego może przechwycić tych wyborców, którzy wahają się w
      sympatiach między Ligą Polskich Rodzin a Samoobroną. Tym bardziej że na polskiej
      scenie politycznej brakuje partii skrajniejszej niż oba te ugrupowania. -
      Poglądy głoszone przed kościołem św. Brygidy mogą trafić do ludzi, którzy
      twierdzą, że władza od lat ich krzywdzi, a jeśli włącza się do tego hierarchia
      kościelna, czyniąca krzywdę wielkiemu - w ich oczach - kapłanowi, to znak, że
      muszą brać sprawy w swoje ręce i położyć kres tej krzywdzie - mówi prof. Wódz. -
      Nie można wykluczyć, że to, co się dzieje podczas protestów, jest aprobowane
      przez prałata Jankowskiego. Próby budowania partii na konflikcie wewnątrz
      Kościoła uważam jednak za żenujące i godne potępienia - mówi Bogdan Borusewicz,
      działacz pierwszej "Solidarności".

      Liga za ligę
      Działacze Ligi Obrony Suwerenności twierdzą, że każdego dnia odbierają setki
      telefonów i dostają dziesiątki listów z poparciem z całej Polski. Przyłączyły
      się do nich Liga Polska, Stronnictwo Narodowe i Polski Front Narodowy. Odcinają
      się od prowokacji, jaką miało być pomalowanie sprayem samochodu ks. Krzysztofa
      Czai. Twierdzą też, że to nie oni obrzucili jajami ekipę TVN relacjonującą
      wydarzenia spod św. Brygidy. - To jakaś patologia, działania oszołomów, którzy
      przyszli nie wiadomo skąd - przekonuje Ryszard Petrak z Legionu Białego Orła,
      stowarzyszenia, które działa od kwietnia 2001 r. Legion to młodzieżówka LOS
      zorganizowana na wzór wojskowy. Jego działacze noszą mundury z czasów marszałka
      Piłsudskiego, organizują obozy szkoleniowe w terenie, podnoszą sprawność
      fizyczną i uczą się prawdziwej historii Polski, czyli tej bez "komunistycznych
      fałszerstw".
      - Bez wsparcia i jednoznacznego określenia się prałata Jankowskiego ta grupka
      nie będzie w stanie zwojować niczego wielkiego. Jankowski chyba nie jest tym
      zainteresowany, bo musiałby wejść w bardzo ostry konflikt z arcybiskupem
      Gocłowskim. A chyba nie o to mu teraz chodzi - mówi prof. Paweł Śpiewak,
      socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Działacze LOS deklarują, że jeżeli prałat
      Henryk Jankowski pogodzi się z wolą biskupa, odstąpią od protestów. Wojciech
      Podjacki
      • laband Re: Boże, pokonaj biskupa masona 28.02.05, 09:55
        Wojciech Podjacki informuje, że podczas kolejnych manifestacji liga zamierza
        rozdawać kartki pocztowe zaadresowane do biskupa, by każdy mógł wyrazić swój
        sprzeciw wobec odwołania prałata. - Nie przerażają mnie te manifestacje. Niech
        sobie budują partię. Ubolewam tylko, że wielu z tych ludzi nie wie, dla kogo i w
        jakim celu przychodzą do świątyni - mówi "Wprost" ksiądz Krzysztof Czaja.
        Twórcy Ligi Obrony Suwerenności i Legionu Białego Orła chcą powtórzyć drogę Ligi
        Polskich Rodzin. Ona też przez lata nie odnosiła sukcesu, ale jej działacze byli
        uparci i małymi krokami dążyli do Sejmu. Obie ligi łączy również posiadanie
        radykalnej i zdeterminowanej młodzieżówki (dla LPR pracuje Młodzież
        Wszechpolska). LOS liczy nawet na zastąpienie LPR w Sejmie.

        Ewa Ornacka
        Tomasz Krzyżak
    • laband Re: galeria nawiedzonych 15.05.05, 09:16
      10 razy "E" - tak nazywa się program "partii Maryja". W sobotę wieczorem
      ogłosili go eksperci formacji faworyzowanej przez o. Rydzyka.



      Szczegóły przedstawiono w nadawanej na żywo w TV Trwam i Radio Maryja audycji
      "Strategia programu budowy IV Rzeczpospolitej".

      Założenia obwieścili prof. Ryszard Kozłowski, prof. Jacek Zimny i płk Mieczysław
      Struś - specjaliści Ruchu Patriotycznego, któremu szefuje Antoni Macierewicz.

      Powołany dwa miesiące temu Ruch Patriotyczny jest nazywany "partią Maryja", bo
      jego powstanie na żywo transmitowano w mediach elektronicznych o. Rydzyka. Pod
      patronatem i z błogosławieństwem redemptorysty ma poprowadzić narodową prawicę
      do zwycięstwa w tegorocznych wyborach.

      Orężem w walce o zwycięstwo będzie zaprezentowany w sobotę program 10 razy "E".
      Kryją się za tym, m.in. Ewangelia, etyka, ekologia, edukacja, ekonomia,
      ekoenergetyka, ekobudownictwo, ekorolnictwo, energooszczędność.

      Filary programu to m.in.: troska o rodzinę - model dwa plus trzy; ekonomia -
      produkcja biopaliw, która może dać "natychmiast 100 tys. miejsc pracy";
      wykorzystanie energii geotermalnej. - To źródła gorącej wody, które mogą być
      wykorzystywane do ogrzewania i wytwarzania energii elektrycznej - wyjaśniał Struś.

      Ponadto: obrona polskiej ziemi - zahamowanie jej sprzedaży cudzoziemcom; większe
      nakłady na edukacje i naukę.

      Prof. Zimny zaapelował, by te założenia poparły także LPR, PSL, PiS i Samoobrona.

      Jaki cele chcą osiągnąć zaufani o. Rydzyka? - Odrodzenie się człowieka i narodu.
      By nastało nowych ludzi plemię, Polska katolicka, bo pod tym znakiem Polska jest
      Polską, a Polak Polakiem - stwierdził prof. Kozłowski.

      Po prezentacji programu do studia mogli zatelefonować telewidzowie i
      radiosłuchacze. - To wszystko piękne i ekologiczne, ale jak to zrobić? - pytała
      Barbara z Jaworzna.

      - Musimy wygrać wybory - odparł Struś.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja