ballest
30.01.05, 11:35
"Brzeziński przywołuje tezę H. McKindera, iż środkowa i wschodnia Europa są
kluczami dla podboju Eurazji.
Cel, jaki kiedyś stawiał sobie Hitler, dziś realizują Amerykanie.
Czyżby Hitler był dobrym nauczycielem, a jego uczniem G. Bush?
Dla urzeczywistnienia wyróżnionego celu USA potrzebują zjednoczonej Europy,
jej jedności zbudowanej na osi Niemcy - Francja. W Unii Europejskiej głównym
partnerem USA są Niemcy. Niemcy pokrywają 28,5% jej budżetu.
Ponadto Niemcy pokrywają 22,8% budżetu NATO; 8,93% budżetu ONZ, a także są
największym udziałowcem Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i
Rozwoju”.
Brzeziński sugeruje ponadto, by tego kluczowego związku nie nagłaśniać ze
względów historycznych. Rdzeń struktury bezpieczeństwa europejskiego po
2010r. ma stanowić partnerstwo Niemcy – Francja – Polska – Ukraina . Widzimy
więc, że Zjednoczona Europa ma być tylko instrumentem w rękach Stanów
Zjednoczonych. Rozwój potęgi gospodarczej oraz wyzwalające się ambicje
(pamiętajmy o tym, że słabość Republiki Weimarskiej odbiła się znacząco na
nastrojach w Niemczech) popychają Niemcy w kierunku autonomii.
Wniosek nasuwa się oczywisty: konflikt pomiędzy USA a UE, który obserwujemy,
przypomina dążenie wasali - baronów do zdobycia jak największej autonomii
wobec władcy Imperium.
W praktyce, oznacza to ograniczenie podatków oraz zwiększenie zakresu
polityki niezależnej, z nadzieją na całkowitą niepodległość w przyszłości.
Władca nie może stłumić buntu w zarodku ze względu na siłę baronów. Baronowie
są jednak za słabi, by zdobyć się na otwartą walkę o wyzwolenie. Niemcy i
Francja grają właśnie rolę wasali - baronów wobec imperatora – Stanów
Zjednoczonych . W tej grze, Polska i inne kraje europejskie, pełnią jedynie
funkcję słabego lokaja, który za każde nieposłuszeństwo „bierze w gębę”. Ich
rola ogranicza się do słuchania poleceń możnowładców.
Różnica tkwi jednak w byciu lokajem – gburem, słuchającym na kolanach (jak
teraz), a potrafiącym bronić własnych interesów z godnością.
Ten drugi typ lokajstwa wymaga jednakże zmiany myślenia i działania elit
politycznych. Winny one wyzbyć się realizacji interesów partykularnych, a
koncentrować się na urzeczywistnianiu polskiego dobra wspólnego. Zbigniew
Brzeziński wskazuje nam nasze miejsce: „Polska jest zbyt słaba, by stać się
graczem geostrategicznym, i ma tylko jedną możliwość: zintegrować się z
zachodem”
Prznyjmniej w ostatnim zdaniu racje ma!