olab1
04.03.05, 08:11
Co miłego i przyjemnego, ale również i tego złego, o czym chcielibyśmy
zapomnieć, spotkało nas w Gliwicach? O czym będziemy pamiętać w sposób
szczególny?
To zaczynam ja:
Miłe to przede wszystkim II LO - różnie bywało, raz lepiej, raz gorzej, ale
pozostały przede wszytskim miłe wspomnienia.
Pamiętam też spektakl w dawnej Operetce Śląskiej - Krystyna Janda jako
Shirley Valentaine i jej słynne, niesamowicie zabawne dialogi-monologi ze
Ścianą - "Ty, Ściana, Ty wiesz, że...". Niesamowita zabawa, ale dla mnie też
niezapomniane spotkanie na żywo z ówczesną idolką - Gwiazdą Wielkiego Formatu.
Jeszcze raz miałam okazję spotkać K. Jandę - juz nie pamiętam, czy
przed "Shirley" czy po. Spotkanie miało miejsce w Caffe Nova, w piwnicach
Ratusza, teraz pewnie to się już inaczej nazywa. Kilka osób - słuchaczy,
Janda na podwyższeniu, opowiadała o sobie, o swoim życiu, rolach. A potem, na
zakończenie zapytała mnie osobiście, co ma mi wpisać jako dedykację do
książki.
Kolejne wspomnienie to wieczory filmowe spędzone z moim już teraz mężem -
kinomanem w Bajce czy w X. Chodziliśmy na filmy, a nie do kina:) Oduczył mnie
wtedy jedzenia popcornu i chipsów podczas seansu. Jak się upierałam to
pozwolił łaskawie zjeść, ale koniecznie przed filmem:)
Następne to pamiętna noc świętojańska na Rynku - koncert m.in. Maryli
Rodowicz. Niesamowita zabawa.
Te niemiłe wspomnienia to takie związane z brakiem posmakowania wagarowania
na Rynku. Nigdy nie urwałam się z lekcji i nie poszłam spędzać czas na
Rynku:) Tym samym nie znam tego specyficznego uczucia.
Był też kiedyś jakiś zakochany koleś, któremu dałam kosza, a on chciał się
rzucać pod pociąg. Fundował świetne desery lodowe:)
To czekam na Wasze wspomnienia związane z Gliwicami.