laband
21.03.05, 12:26
Wielki poniedziałek: przygotuj dokumenty
Zwracając mi prawo jazdy policjant rzucił: "I proszę wymienić zdjęcie. Na tym
jest pan już nie do poznania". Czterdziestoletnia, zmęczona twarz w lusterku
samochodu i siedemnastolatek patrzący wyzywająco z podniszczonego dokumentu.
Ci dwaj to ciągle ja? Który jest prawdziwy? Co mnie zmieniło? Przed niektórymi
pytaniami ucieka się całe życie. W Wielkim Tygodniu trzeba się zatrzymać, by
stawić im czoło.
Zapraszam na małe rekolekcje, czas zastępowania wyobrażeń - prawdą o sobie.
Czas aktualizowania dokumentów przed podróżą dalszą niż wyjazd na najdłuższe
nawet wakacje. Łacińskie re-colligo oznacza przecież "pozbierać na nowo", ale
też "nabrać odwagi" i "szykować się do drogi".
***
"Stat crux dum volvitur orbis" - mawiali starożytni. "Krzyż trwa, choć zmienia
się świat". Wielki Tydzień jest szukaniem tego, co trwałe w niespokojnym
świecie. I odnajdywaniem.
Jest jak rentgen duszy. Każe przypatrywać się sobie z odwagą i na serio. Do
samej, niewidocznej na co dzień, głębi. Zmarszczki wyżłobione czyimiś łzami,
podgorączkowe stany osaczonego sumienia, nerwowe tiki konającej miłości, oczy
niezdrowo płonące pożądaniem ludzi, rzeczy, miejsc. Masz zadbać o zdrowie duszy.
Wiem. Będziesz się wykręcał, przekładał, usprawiedliwiał... "Posadę przecież
mam w tej firmie / kłamstwa, żelaza i papieru. / Kiedy ją stracę, kto mnie
przyjmie? / Kto mi da jeść? Serafin? Cherub? / A tu do wyższych pnę się
grządek / w mej firmie "Trwoga & Żołądek"" Pozwól się uleczyć.
Jak Maria usiądź w milczeniu u Jego stóp, by usłyszeć cichy, nadchodzący z
głębi wieków głos Izajasza: "Ja, Pan, powołałem Cię słusznie ( ), ustanowiłem
Cię ( ) światłością ( ), abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia
wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności". Ilu ślepym na
prawdę otworzyłeś już oczy, ile odemknąłeś serc zamkniętych na miłość? Jeszcze
wielu jeńców czeka, byś wydobył ich z więzienia zakłamania. Wróć do pierwotnej
gorliwości. Jesteś przecież powołany.
Nie bój się tej prawdy. Zaszyj się na chwilę w ciemnym kościele. Pozwól, by
jak witraż przeszył cię na wskroś lazurowy promień łaski i na gregoriańską
nutę wszystko Bogu wyśpiewaj. Wtedy także dla Ciebie zabrzmi galilejska
fletnia. I spokojnie wyruszysz tam, dokąd wzywa. Z wszystkimi dokumentami w
porządku.
wykorzystałem fragment wiersza K.I. Gałczyńskiego "Notatki z nieudanych
rekolekcji paryskich"