Niemiecki Ślązak Gliwiczanin

13.05.05, 08:19
polityka.onet.pl/162,1228004,1,0,2503-2005-19,artykul.html
Przeczytałam cały artykuł i nie wiem, czy śmiać się czy płakać. Niby poważny
człowiek, prawnik, a jednak dziwak - choćby te okularki, takie nie-
niemieckie. Poza tym to co on robi też budzi kontrowersje. Nie działa dla
zysku, sam to powiedział, więc po co? Dla satysfakcji? Dla wyrobienia sobie
nazwiska? Nie rozumiem tego faceta.
    • Gość: Ramon Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin IP: *.iwan.kdvz.net / *.dip.t-dialin.net 13.05.05, 08:34
      on ma we wszystkim swoj procentowy udzial - a pieniac nie smierdzi.
    • Gość: sss Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 08:40
      Dlaczego "niby poważny..." ? "...a jednak dziwak" ? bo okularki ma niemodne ?
      "...to co on robi też budzi kontrowersje" ? te to we
      mnie wzbudzają znani adwokaci broniący ewidentne szumowiny. On robi coś bardzo
      szlachetnego i jeśli nawet dzięki temu ma stać się sławny - cóż z tego ?
      olab1 , przemyśl to jeszcze. czyżby ekscentryczny wygląd tego pana wystarczył by
      nie traktować go poważnie i z szacunkiem ?
      • olab1 Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 08:53
        Szlachetny jest tylko połownicznie, pomaga ludziom w swoim kraju, jak przykład
        tej matki z chorym dzieckiem. Z drugiej strony walczy o odszkodawania, których
        srawa już dawno została zakończona. Po co?
        Wygląd mi nie przeszkadza. Nie szata zdobi człowieka. Znam kilku prawników,
        chylę czoła przed ich wiedzą, erudycją etc, szanuję i tego, o którym jest ten
        wątek. Bez względu na jego okularki - i tak uważam je za dziwne. Takie mało
        profesjonalne. Niemiecki prawnik bez złotych breli? No, ale to tak na
        marginesie.
        • braid Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 09:03
          Olu .... w tym wypadku zgodze sie z Ramonem .....
          On jest nie tyle szlachetny .... co pracowity ;))))
          jesli ktos prosi ..dowolnego prawnika o sprawdzenie czy jest szansa na sukces
          w sadzie ... to kazdy prawnik sie tego podejmie ..
          tylko podejrzewam ze malo jest prawnikow znajacych sie na Niemickim prawie i
          znajacych
          j.Polski ...dlatego ma takie powodzenie..
          ja mu nie zaluje ..
          Juz bardziej draznia mnie adwokaci broniacy mafiozow ..i zalatwiajacy im
          wolnosc z powodow "zdrowotnych"
        • laband Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 09:03
          przemiouo olu, co mo znaczyc to ze tymi niymieckimi brylami, czi polske bryle
          wzbudziouy by u Ciebie wiyncyj sympatii? A pomina juz to ize take bryle som tera
          modne :) - czi jako frelka tego niywiysz :)))

          Couki artikel je na tela kontrowersyjny ize zanim sie straci to lepi go sam
          wkleja, a mozno sie dyskusja jeszcze na tyn temat rozwinie, bo jo je takyj
          natury ize np kompletnie bych sie sam niy interesowou w tym temacie wontkym
          finansowym ...

          Don Kichot pogranicza



          Fragmenty artykułu

          Jest jednym z najczęściej goszczących w polskich mediach prawników. Wypowiada
          się o sposobach uzyskania od Niemców reparacji wojennych. Pisze ekspertyzy dla
          Sejmu i występuje jako pełnomocnik córki więźnia Auschwitz, która domaga się od
          RFN zadośćuczynienia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Stefan
          Hambura to prawnik niemiecki.
          JOANNA CIEŚLA
          Do zainteresowania mediów Stefan Hambura niby zdążył się przyzwyczaić, ale z
          drugiej strony wciąż jest podejrzliwy. Nie jest tajemnicą, że działalność
          berlińskiego adwokata i głoszone przez niego poglądy nie są po drodze z
          pojednawczą wobec Niemiec linią polskiego rządu.

          Ostatnio znowu mógł sobie narobić wrogów. Wystąpił jako pełnomocnik Izabeli
          Brodackiej – pierwszej Polki, która zwróciła się do niemieckiego sądu o
          odszkodowanie za cierpienia spowodowane uwięzieniem jej ojca w Auschwitz.
          Wniosek pani Brodackiej w pierwszej instancji został odrzucony. – Jedynie trudne
          sprawy są wyzwaniem – podkreśla 44-latek ubrany w trzyczęściowy garnitur i
          ekscentryczne staroświeckie okularki. A ta sprawa jest bardzo trudna.

          – Roszczeń ze sfery prawa humanitarnego dochodzi się zasadniczo za pośrednictwem
          państw, dlatego niemieckie sądy próbują sprawę zamknąć na wstępie, bez
          rozstrzygnięć merytorycznych – tłumaczy prof. Mariusz Muszyński, specjalista z
          zakresu prawa międzynarodowego, prywatnie znajomy Hambury. Wnioski o
          odszkodowania za straty majątkowe, takie jak przygotowywane przez Niemców, mają
          większe szanse na sukces, bo dotyczą własności, czyli praw podstawowych, których
          można dochodzić indywidualnie.

          Ale Izabeli Brodackiej nie interesowała rekompensata za utracony w czasie wojny
          majątek. Chciała nadać formę prawną moralnym pretensjom, które narastały w niej,
          od kiedy uaktywniła się Erika Steinbach. Pomyślała o współpracy z Hamburą, bo
          regularnie czytała jego teksty prawnicze na łamach „Rzeczpospolitej”. Przypadła
          jej do gustu logika wywodu. – Fachowiec bez ideologicznych uprzedzeń. Rzeczowy,
          zwięzły i niebywale inteligentny – zachwyca się pani Brodacka i podkreśla, że
          Hambura dodatkowo ujął ją brakiem poprawności politycznej, której ona szczerze
          nie znosi. – W pierwszej rozmowie zapytał mnie, czy ojciec przeżył Auschwitz.
          Gdy powiedziałam, że tak, zauważył, że z procesowego punktu widzenia to
          niedobrze – uśmiecha się kobieta. Ustalili, że będą się domagać 6 tys. euro –
          kwoty symbolicznej ze względu na koszty procesu. Bo prawdopodobieństwo sukcesu
          jest nikłe.

          Jednocześnie z przygotowaniami do odwołania w sprawie Brodackiej mecenas Hambura
          wczytuje się w kolejne dokumenty oraz szacuje szanse wniosku, z którym ma
          wystąpić w najbliższych tygodniach. Będzie to sprawa osoby zrzeszonej w Polskim
          Powiernictwie, organizacji powołanej przez gdyńską posłankę PiS Dorotę
          Arciszewską-Mielewczyk w odpowiedzi na działania Pruskiego Powiernictwa. Mecenas
          zaproponował pomoc prawną, gdy usłyszał, że posłanka zamierza pomagać ofiarom
          wojny w walce o odszkodowania z Niemiec. – Robi dla nas więcej niż niejeden
          urzędnik w polskim MSZ – mówi Arciszewska-Mielewczyk. – Chodzi nie tylko o
          odszkodowania. Pomaga w przygotowaniu sprostowań, np. jeśli w niemieckiej prasie
          pojawiają się informacje o polskich obozach pracy. Służy nam za drogowskaz,
          kiedy jedziemy do Berlina z pikietą.

          Życie podwójne

          Berliński adwokat miał pracować w telekomunikacji. Zamiast prowadzić kancelarię
          w odrestaurowanej kamienicy w dobrym punkcie stolicy Niemiec, zapewne byłby dziś
          inżynierem w Katowicach. A może w Zabrzu. Tyle że rok przed maturą w gliwickim
          technikum łączności przeprowadził się do RFN. Jego rodzice w 1978 r. dostali
          zgodę na wyjazd w ramach łączenia rodzin.

          Gdy przekraczał granicę, nie znał niemieckiego. W domu mówiło się po polsku.
          Albo godało po śląsku, choć rodzina, jak mówi Hambura, była „de facto
          niemiecka”: – Jeśli ktoś zna Śląsk, to wie, że przejścia były płynne. Granica
          nierzadko przechodziła przez rodzinę – jeden brat walczył w powstaniach po
          stronie polskiej, drugi po niemieckiej – opowiada. Dziś w rozmowach ze znajomymi
          czasem wyrwie mu się „my, Niemcy”. Kiedy indziej mówi, że jest Ślązakiem. – Mam
          tylko obywatelstwo niemieckie, moje dzieci podwójne, a żona jest Polką. Ale
          największy skok w osobistym rozwoju zrobiłem w Niemczech.
          • Gość: sss Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin IP: *.pc.tek.pl 13.05.05, 09:32
            no i po co to wklejać ? to i tak tylko fragment , całość w wydaniu papierowym.
          • laband Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 09:38
            no i tyn fragmynt wydowo mi sie oczywiscie nojciekawszym - co wy o nim powiycie
            Ballest, Ramon i inksze Slonzoki. Jo jako "krojcok" Slonzokow ze wschodniego i
            zachodniego Oberschlesien chyba wiyncyj je zech na tyn temat uczulony. abo?

            " Gdy przekraczał granicę, nie znał niemieckiego. W domu mówiło się po polsku.
            Albo godało po śląsku, choć rodzina, jak mówi Hambura, była „de facto
            niemiecka”: – Jeśli ktoś zna Śląsk, to wie, że przejścia były płynne. Granica
            nierzadko przechodziła przez rodzinę – jeden brat walczył w powstaniach po
            stronie polskiej, drugi po niemieckiej – opowiada. Dziś w rozmowach ze znajomymi
            czasem wyrwie mu się „my, Niemcy”. Kiedy indziej mówi, że jest Ślązakiem. – Mam
            tylko obywatelstwo niemieckie, moje dzieci podwójne, a żona jest Polką. Ale
            największy skok w osobistym rozwoju zrobiłem w Niemczech.
            "
            • olab1 Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 09:48
              Laband, moj pradziadek walczył w powstaniu śląskim, mój dziadek, a zięć
              pradziadka, był w Wermahcie w czasie II wojny (przymusowo, ale był). Losy mojej
              rodziny też są zagmatwane, też moge się doszukiwać innego pochodzenia, ale tego
              nie robię. Po co? Przecież i tak jestem już Europejką:)
              • laband Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 09:56
                Wiym, dziouchow te tamaty niy interesujom tak jak nos synkow, ale chyba mi niy
                powiysz ize jak bys sie tym zainteresowaua to boua bys gorszom Europyjkom :)))
              • laband Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 09:57
                olab1 napisała:

                > Laband, moj pradziadek walczył w powstaniu śląskim, mój dziadek, a zięć
                > pradziadka, był w Wermahcie w czasie II wojny (przymusowo, ale był). Losy mojej
                >
                > rodziny też są zagmatwane, też moge się doszukiwać innego pochodzenia, ale tego
                >
                > nie robię. Po co? Przecież i tak jestem już Europejką:)

                A cz te osoby ze Twojyj familii godauy Ci kedys o tym ize i do powstan brali pod
                przimusym (niy godom ze kozdego ale jednak)
                • olab1 Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 09:58
                  Pradziadek poszedł sam.
                  Wiesz, wielu rzeczy nie wiem.
                  • laband Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 10:03
                    ok, jo niychciou byc zuosliwym, ale wia ize czas powstan to boua tragedia do
                    Gornego Slonska i slonskich familii, bezto wola godac sam o tragedii jak chubic
                    jedna ze stron - a jak es dowaua obacht to merkuas ize niy stowom w tym temacie
                    po ani jednyj ani drugyj stronie, wryncz przeciwnie, uwazom ize i Poloki i
                    Niymce w swoich staraniach brali pod uwaga niy dobro Slonska ino swoje.
              • Gość: ballest Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.05, 09:58
                Ciekawe, o troszka by moja szkola skonczou!
                Zrobiou dobre wypracowanie na temat mozliwosci domagania sie odszkodowania
                panstwa polskiego od Niemiec i stad go znam!
                Jako prawnik jest napewno dobry, bo inaczy by sie nie dostou na technikum
                lacznosc, tam zawsze na jedno miejsce sie 10 i wiecej ubiegalo.
                ;)))))'
                --

                pyrsk

                ballest

                • olab1 Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 10:02
                  Ha, ha tu masz rację. Technikum Łączności to wylęgarnia kujonów.
                  A czy ten prawnik nie walczy przypadkiem w odwrotnej sprawie - tzn. o
                  odszkodowania od Polski dla Niemiec? Ballest, Ty zwykle powodujesz zamieszanie
                  w mojej głowie, juz nie jestem pewna tego, co wczoraj czytałam. A może to przez
                  te nieszczęsne okularki?
                  • laband Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin 13.05.05, 10:05
                    :)))
                  • Gość: ballest Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.05, 11:15
                    Ola ja sie nie myle!

                    www.glos.com.pl/ARCHIWUM/2004/004/Awyd/hambura.html
                    --

                    pyrsk

                    ballest
                    • Gość: ballest Re: Niemiecki Ślązak Gliwiczanin IP: *.lbo.de.add / *.dip0.t-ipconnect.de 13.05.05, 11:18
                      A tu jeszcze roz trocha salby na twoje sece!
                      www.halloberlin.pl/portal/modules.php?name=News&file=article&sid=13
                      --

                      pyrsk

                      ballest

                      Teraz wiesz kogo on reprezentuje
Pełna wersja