ballest
02.08.05, 20:12
Po co Wam, kto to zbieral?
serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2850773.html
"Swastyki na jarmarku św. Dominika
MW, MS 02-08-2005, ostatnia aktualizacja 02-08-2005 09:58
"Pamiątki" hitlerowskie obok "pamiątek" po Holocauście - tak wyglądają
stoiska ze starociami na gdańskim jarmarku św. Dominika. Przez trzy tygodnie
obejrzą je trzy miliony turystów z całego świata
"Mein Kampf" za stówkę, żydowska opaska za 80 zł - zachwala towar handlarz w
marynarskiej czapeczce. - Opaski są oryginalne, z getta w Łodzi.
Spięty spinaczem plik płóciennych zniszczonych opasek z niebieską gwiazdą
Dawida leży obok sterty swastyk, żelaznych krzyży, znaczków SS i NSDAP.
Ceny - od 30 zł za niewielki znaczek do 2 tys. zł za bagnet z wygrawerowanym
napisem "SS Leibstandarte Adolf Hitler". Przegrane na płyty DVD propagandowe
filmy niemieckie z czasów wojny czy płyty z "Niemiecką muzyką wojenną" -
głównie marszami jednostek SS - kosztują 35 zł. Portrety i zdjęcia Hitlera -
od 30 do 50 zł. Takich stoisk są na jarmarku dziesiątki. Opaski z gwiazdą
Dawida leżą na kilku.
- Leżą tu dla równowagi, żeby nikt nie powiedział, że propagujemy faszyzm -
tłumaczy pan Piotr z Poznania. - Mam pamiątki hitlerowskie i, proszę bardzo,
również żydowskie.
Handlarze nie widzą nic złego w sprzedawaniu przedmiotów symbolizujących
Holocaust, na dodatek w otoczeniu faszystowskich gadżetów. - Jesteśmy
kolekcjonerami - tłumaczą. - Gdyby handel tymi przedmiotami był w Polsce
zabroniony, tak jak w Niemczech, to dopiero byłaby pokusa. A tak nikt
faszystowskimi pamiątkami się nie emocjonuje.
W końcu jeden z handlarzy zdradza nam tajemnicę opasek. - Sprzedaję je jako
oryginalne, ale tak naprawdę zaroiło się od nich na rynku po filmie
Polańskiego "Pianista". Tam opasek potrzebowało setki statystów.
- Handel symbolami Zagłady to obrzydliwe świństwo - komentuje Marek Edelman,
ostatni z żyjących przywódców powstania w warszawskim getcie. - To jest znak
czasów, w których jest przyzwolenie na nacjonalizm, szowinizm, na faszyzm. A
handlarze są na dodatek oszustami, bo w łódzkim getcie Żydzi nie nosili
opasek, tylko naszywane żółte gwiazdy.
- To przerażające - wtóruje mu gdański pisarz Paweł Huelle. - Nie mam nic
przeciwko prawdziwym kolekcjonerom, ale sprzedawanie "Mein Kampf" to nie
kolekcjonerstwo, tylko propagowanie faszyzmu.
- Sprzedaż "Mein Kampf" Hitlera jest w Polsce zakazana. Natomiast pozostałe
przypadki należałoby rozpatrzyć indywidualnie, żeby odróżnić kolekcjonerów od
propagatorów faszyzmu - tłumaczy Józef Fedosiuk, szef Prokuratury Okręgowej w
Gdańsku. - Handel przedmiotami symbolizującymi Holocaust nie mieści mi się w
głowie. Kodeks karny tego nie przewidział, natomiast nie wyobrażam sobie,
żeby jakikolwiek sąd uznał to za legalny proceder.
ŹRÓDŁO:
MW, MS
------------------------------------------------------------------------------
--
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - www.gazeta.pl © Agora SA
------------------------------------------------------------------------------
--