sss9
02.12.05, 08:25
W czwartek w Gliwicach odsłonięta została nowa tablica upamiętniająca
pochodzącego z tego miasta Horsta Bienka. Poprzednią ukradli złomiarze
Odsłonięcie tablicy przy ulicy, która nosi od kilku lat jego imię, to
symboliczny powrót pisarza do naszego miasta - podkreślali uczestnicy
uroczystości.
Urodzony w 1930 r. Bienek wyjechał z Gliwic tuż po zakończeniu wojny, gdy jego
rodzinne miasto przestało być niemieckie. Nigdy nie miał pretensji do Polski i
Polaków, choć w PRL-u jego książki długo były zakazane. W podziemiu ukazała
się tylko "Cela", którą napisał na podstawie własnych doświadczeń z obozu w
Workucie. Gdy w latach 70. kręcono film na podstawie jego "Pierwszej polki",
władze nie zgodziły się wpuścić niemieckich filmowców do Gliwic, więc to
miasto udawała... Ostrawa. Bienek pisał z żalem: "Wszyscy jesteśmy wypędzeni.
Wypędzeni z krainy dzieciństwa w momencie, gdy wkraczamy w dorosłość". W 1988
r. udało mu się jeszcze odwiedzić Gliwice. Zrobiły na nim przygnębiające
wrażenie. Zauważył, że nie zmienił się nawet łańcuch na starym cmentarzu
żydowskim, a miasto jest ciche i senne. Uczestnicy wczorajszych spotkań
zastanawiali się, jakie wrażenie odniósłby pisarz w Gliwicach, gdyby jeszcze żył.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3043951.html
kogoś pewnie znowu trafi szlag, ale trudno.