stasiek17
17.01.06, 17:12
Gdy pierwszego dnia wojny w Iraku kanclerz Gerhard Schroeder w orędziu
telewizyjnym ogłaszał, że "Niemcy w tej wojnie nie wezmą udziału", w
bombardowanym Bagdadzie pracowała para agentów niemieckiego wywiadu.
Niemieckie media zarzucają Schroederowi hipokryzję
Wbrew słowom kanclerza oficerowie Rainer M. i Volker H. przekazywali
Amerykanom informacje o tym, co się dzieje w stolicy Iraku. ..........
W ciągu ostatnich tygodni ujawniono, że niemieckie MSW wiedziało o pomyłkowym
porwaniu przez CIA niemieckiego obywatela Khaleda Masrigeo i przewiezieniu go
do tajnego więzienia dla terrorystów w Afganistanie, gdzie spędził pół roku.
Niemiecki rząd przyznał, że niemieccy śledczy przesłuchiwali też więźniów w
obozie w Guantanamo i w więzieniu w Damaszku w Syrii. Berlin musiał więc
wiedzieć o tajnych transportach więźniów i o wymuszaniu od nich zeznań torturami.
Wczoraj do całej układanki doszedł jeszcze jeden element. Eksperci od
zwalczania terroryzmu ostrzegli, że w związku z akcjami ich wywiadu w
Bagdadzie terroryści mogą chcieć wziąć na Niemcach odwet.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34239,3114861.html