Dodaj do ulubionych

Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina...

09.03.06, 15:45

Jesli ktos kiedys przetlumaczy te wspomnienia
to bedzie to wielki krok w poznaniu lat powojennych w Gliwicach
Jak sie zylo Niemcom ktorzy tu zostali wyrosli i wyjechali.
To niesamowite jak ciekawie i rzeczowo potrafi autor opisywac
jak bardzo wciaga jego historia zycia.

Portal glowny mozna wybrac w wersji jezykowej Polski- Niemiecki
Jednak wspomnienia z dziecinstwa (Czesc Alte Heimat) jest wylacznie
po Niemiecku ...moze jeszcze bedzie tlumaczona ? ;))

Wiem ze bywaja tu osoby znajace niemiecki ...
jak i potrafiace fantastycznie tlumaczyc ( Staflik)
Mnie jednak ilosc materialu przerasta .

Wszystkim zainteresowanym polecam strone Karola Moslera:

www.kmosler.de/Heimat/Alte%20Heimat/index.html#INH

i po Polsku:
www.kmosler.de/PL/index.html
Obserwuj wątek
      • sss9 Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 10.03.06, 09:14
        jakież to inne...
        ciekawe historie. rzeczywiście szkoda, że tak mało jest w j. polskim - może
        autor postara się jednak przetłumaczyć resztę?

        tu link do równie ciekawego wywiadu z Peterem-Piotrem Lachmannem poetą, eseistą,
        tłumaczem, reżyserem teatralnym:
        www.republika.pl/ofiaromwojny/teksty/0137.htm
        "... Ja wpadłem w lej środkowoeuropejski i zostałem sproszkowany.

        Na popiół?

        Duchowo tak. Na pewno tak.

        Proszę sobie wyobrazić taką scenę. Jest rok 1945, Peter znika, nie ma go, staje
        się Piotrem. To przechrzczenie następuje automatycznie. Mój sobowtór zjawia się
        w polskiej szkole, ma dziesięć lat. Nauczycielka prosi go o podanie daty
        urodzenia. Tragikomiczny moment. Nie znam polskiego.

        Mojej mamie do głowy nie przyszło, że zapisując mnie do polskiej szkoły, naraża
        na upokorzenie. Gorzej, na utratę pierwotnej tożsamości..."
        • braid Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 10.03.06, 09:25

          Takie wspomnienia sa naprawde niesamowite ...
          pewnie dla tego iz sa to osoby realne a nie pajace
          powielajace teksty na zasadzie "a mi ktos powiedzial"

          dzieki sss9 ...moze powstanie watek ze wspomnieniami
          rodowitych Gleiwitzerow ... czasem cos sie jeszcze znajdzie ;))
          A mysle ze warto ..bo mlodsi to oni juz nie beda ;)
          Osobiscie wole wspomnienia z pierwszej "reki"
          niz upierdliwe powielanie zaslyszanych sloganow.
          • sss9 Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 10.03.06, 10:22
            braid napisał:

            >
            > Takie wspomnienia sa naprawde niesamowite ...
            > pewnie dla tego iz sa to osoby realne a nie pajace
            > powielajace teksty na zasadzie "a mi ktos powiedzial"
            >
            > dzieki sss9 ...moze powstanie watek ze wspomnieniami
            > rodowitych Gleiwitzerow ... czasem cos sie jeszcze znajdzie ;))
            > A mysle ze warto ..bo mlodsi to oni juz nie beda ;)
            > Osobiscie wole wspomnienia z pierwszej "reki"
            > niz upierdliwe powielanie zaslyszanych sloganow.


            chętnych do opowieści zapraszamy! :)
            • myha1 Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 10.03.06, 10:35
              Wśród moich znajomych "wyjechanych" do Niemiec są również Ci którzy chcieli i
              wiele lat sie o to starali..udało im sie wyjechać w latach 72-76.

              Czuli się tutaj źle ...ale nigdy nie słyszałam od Nich , że zabrałam Im dom czy
              coś w tym stylu.

              Mają poczucie krzywdy, ale nie przekładają tego na wszystkich Polaków...
              No i nie zieją taką nienawiścią do Polski i Polaków...umią dostrzec pozytywne
              zmiany jakie u Nas i w Nas zachodzą ...i za to Ich cenię.

              Właściwie jeden z moich kolegów z tej "młodszej emigracji" świetnie
              pisze...muszę Go namówić na takie wspomnienia ...może sie skusi :)
    • pistulka2 Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 13.03.06, 21:47
      Dotyczy tez to mlodszych Gleiwitzerow i sa to tez wspomnienia z pierwszej reki.

      Przychodzisz do przedszkola, i nagle nie rozumisz kupe slow i zaczyna sie
      posmiewisko. Caly czas sie boisz, ze bedziesz musial powiedziec
      wierszyk "Jestem Polak maly". W szkole wystepujesz z szeregow i mowisz, ze nie
      wstapisz do ZHP. Jak sie pobiles z Kolega to pani dytektor tlumaczy Ci, ze
      tylko SS bilo w twarz. W ogolniaku jak sie przerabia literature okresu IIWS to
      najlepszym dowcipem jest, ze twoj dziadek na pewno strzelal z wiezyczki.
      Jak powiesz twym kolega z klasy otwarcie, ze jestes Niemcem to polowa przestaje
      z toba rozmawiac. Na stwace groza, ze jak bedziesz obstawal przy naraodowosci
      niemieckiej pojdziesz od poczatku do kompani karnej i dostaniesz bilet juz
      przed studiami.
      Dusisz sie, ten kraj to Hydra, mimo, ze jak stoisz nad grobami przodkow przed
      ich domami wiesz, ze to twoja ziemia i tylko twoja, ale ty tu nie jestes wolny,
      chcesz tylko weg weg weg.
      Wolnosc stoi ponad Heimatem.

      • myha1 Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 13.03.06, 21:53
        Ale jednak nie wszyscy chcieli weg...znakomita większość została, oni też
        napewno mają różne wspomnienia ..i złe , ale pewnie i dobre.
        Zostali tu i starali się pielęgnować i język i tradycje, pomimo tego , że było
        Im trudno.
        I Im należy sie szacunek.
        • pistulka2 Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 13.03.06, 22:07
          Z mlodszej generacji 95% tych co zachowalo niemieckosc chcialo weg i
          przytlaczajaca wiekszosc to zrobila.

          Swietny przyklad: Uroczystosc rodzinna rok 1998 przy stole siedzi Paul (rocznik
          1945 dobrze usytyuowany i Manfred (rocznik 1969, mieszka od 1990 w Niemczech).
          Gosia Polka zona Paula, kiedys nienawidzila Niemcow teraz jest spokojniejsza.
          Gosia do Manfeda
          - co tam slychac jak Ci idzie w Niemczech.... widzisz Manfred teraz tu wszytko
          jest nie ma po co wyjezdzac moglbys wrocic.
          Paul z scisnietym gardlem - Gosia zostaw ty nie wiesz o co chodzi ty tego nie
          rozumiesz.
          Gosia odchodzi. Paul do Manfreda - umisz oddychac tak, widzisz ja juz nigdy
          tego nie doswiadcze...
              • myha1 Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 13.03.06, 22:28
                pistulka2 napisał:

                > Nie ma co kpic, odpowiedz poprostu gdzie ty widzisz ta wiekszosc, ktora
                > pozostala?



                no nie chcesz mi chyba powiedzieć , że wyjechali wszyscy Ślązacy ....
                To kto w takim razie walczy o uznanie narodowości śląskiej....My Gorole ??
                ;)
                  • braid Re:;) Zaczne od podziekowania 13.03.06, 23:05

                    A wiec wielkie dzieki Pistulce za rozwiazanie zdieciowej zagadki
                    W watku fotograficznym wkleilem link do zdjecie wkraczania
                    zolnierzy Radzieckich do Gliwic ...
                    I wlasnie dzis Pistulka rozwiazal zagadke o jaka ulice chodzi.
                    Jeszcze raz dzieki ...

                    Co do relacji Slasko - Niemieckich ...to wspomnialem kiedys niechcacy
                    ze mialem paru kolegow w szkole ktozy uwazali sie za Niemcow ..nie Slazakow
                    ale wtedy mnie zakrzyczano ;))) jak widac cos w tym jest.


                    Co do samych relacji Polsko - Niemieckich ...
                    To uwierz mi Pistulka ... w sytuacjach "problemowych" miales
                    troszke latwiej .... bo miales panaceum wszelkiego zla - Polakow

                    Uwierz jednak ze miewalem podobne problemy ... tylko ja nie potrafilem
                    tego tak latwo ukierunkowac . U nas winnymi byli "oni" czerwoni
                    Ja tez nie chcialem byc Harcerzem ...robilem co moglem ,
                    zapisali sami. Nie chodzilem na zbiorki ...byly upomnienia.
                    Byl dzien mundurowy w szkole ...na lekcje PO pozyczalem mundurek
                    od kolegi z innej klasy ...
                    mam wstret do akademi szkolnych nie zwerbowano mnie nigdy do zadnej recytacji
                    zawsze sie czyms migalem ..i zawsze byly problemy
                    Ja tez nie slyszalem tej histori ktora opowiadali rodzice ,
                    ja tez nie moglem przyznac ze dziadek byl oficerem i AK owcem
                    ktorego zabrali Rosjanie we Lwowie ...
                    Naprawde ta Polska w ktorej wyroslismy nie byla taka Polska jaka chcielismy.
                    tylko tego nikt z nas wybrac nie mogl.
                    Jednak Ty miales jasno okreslonego wroga i przyczyne tego stanu - Polacy
                    Dla mnie byli to "ci"

                    Ja dla odmiany bywajac u drugiego dziadka wpadalem w kolezenstwo wylacznie
                    slaskie / niemieckie ... tez bylo wysmiewanie , tez bylo obrazanie i tez bylo
                    niezrozumienie co oni wszyscy mowia..
                    Mozna o tym pisac ksiegi ...ale skonczylo sie tak ze co ferie gralismy razem w
                    pilke ... ja szwargotalem po slasku a inni wrzucali polskie slowka

                    A na pogrzebie moich dziadkow 85% konduktu to byli Slazacy i Niemcy

                    Opowiem tez cos smiesznego,
                    Opowiem o "Ciamci"
                    Robiac kurs Niemieckiego w Otto Benecke st. mialem w klasie Niemca
                    Ja nie wiem kto ta ksywe wymyslil ...ale wszyscy zwali go "Ciamcia"
                    On potrafil godzinami opowiadac jak to go w Polsce gnebiono za Niemieckosc.
                    Jak dreczono go w wojsku za Niemieckosc ...jak to nienawidzi za to Polski
                    i Polakow.
                    Ciamcia ..byl niski , grubawy i lysawy pomimo 23 lat ...
                    jakal sie ..jak odwiedzal go szorstki i wymgajacy ojciec.
                    Prawda byla taka ...ze z Ciamci nie szlo sie nie smiac ..i dowcipkowac.
                    Jak w czysie kursu dorabialismy wszyscy pracujac ...to rodowici Niemcy
                    dawali (naprawde przypadkowo) Ciamcie do najgorszych najsmieszniejszych prac i
                    zajec .. Ciamcia mial poprostu pecha w zyciu i to niezaleznie gdzie mieszkal
                    ...Jednak on sam byl swiecie przekonany ..ze w Polsce byl przesladowany za
                    Niemieckosc. Prosze sie nie gniewac za ten przyklad ...ale jest autentyczny
                    i z zycia wziety.Ja Ciamcie bardzo lubilem ..pomimo tego ze jak ktos z naszej
                    grupy potknal sie na rownej drodze idac do szkoly jezykowej ... to byl to
                    wylacznie Ciamcia .


                    • Gość: pantryotka Re:;) Zaczne od podziekowania IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.03.06, 21:38
                      /.../Co do samych relacji Polsko - Niemieckich ...
                      To uwierz mi Pistulka ... w sytuacjach "problemowych" miales
                      troszke latwiej .... bo miales panaceum wszelkiego zla - Polakow

                      Uwierz jednak ze miewalem podobne problemy ... tylko ja nie potrafilem
                      tego tak latwo ukierunkowac . U nas winnymi byli "oni" czerwoni
                      Ja tez nie chcialem byc Harcerzem ...robilem co moglem ,
                      zapisali sami. Nie chodzilem na zbiorki ...byly upomnienia. (braid)
                      ----------------------------------------------------------------------------
                      BRAWO braid! Zawsze w sensie "racji stanu" - kiedy te tak zwane
                      slaskie "niymce" sprobuja opisywac, jak oni byli dyskryminowani i zniewoleni
                      przez polskich komunistow - nalezy wtracic ciezkie cierpienia rodowitych
                      polakow pod komunistami (nawet upomnienia byly...!) Mozna jeszcze nadmienic,
                      ze w tamtym czasie w Ameryce bardzo bili murzynow. Pelna relatywizacja
                      ewentualnych pretensji "niemcow"... Tak trzymac! ;-)))
                      • liza1000 Re:;) Zaczne od podziekowania 26.03.06, 03:07
                        Gość portalu: pantryotka napisał(a):

                        > /.../Co do samych relacji Polsko - Niemieckich ...
                        > To uwierz mi Pistulka ... w sytuacjach "problemowych" miales
                        > troszke latwiej .... bo miales panaceum wszelkiego zla - Polakow
                        >
                        > Uwierz jednak ze miewalem podobne problemy ... tylko ja nie potrafilem
                        > tego tak latwo ukierunkowac . U nas winnymi byli "oni" czerwoni
                        > Ja tez nie chcialem byc Harcerzem ...robilem co moglem ,
                        > zapisali sami. Nie chodzilem na zbiorki ...byly upomnienia. (braid)
                        > ----------------------------------------------------------------------------
                        > BRAWO braid! Zawsze w sensie "racji stanu" - kiedy te tak zwane
                        > slaskie "niymce" sprobuja opisywac, jak oni byli dyskryminowani i zniewoleni
                        > przez polskich komunistow - nalezy wtracic ciezkie cierpienia rodowitych
                        > polakow pod komunistami (nawet upomnienia byly...!) Mozna jeszcze nadmienic,
                        > ze w tamtym czasie w Ameryce bardzo bili murzynow. Pelna relatywizacja
                        > ewentualnych pretensji "niemcow"... Tak trzymac! ;-)))

                        Wiesz co pantryotko , bardzo malo jest takich trzeźwych opinii ( z de ) jak
                        Twoja , ale jeszcze bardziej milo taki głos przeczytac.
                        Naprawde miło jest wiedzieć , że oprócz pojebów otaczają nas ludzie z żalem ,
                        ale też z troską o prawdę. Dziekuję Tobie>
                    • Gość: derreck do braida IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.03.06, 22:02
                      braid napisał:
                      > Naprawde ta Polska w ktorej wyroslismy nie byla taka Polska jaka chcielismy.
                      > tylko tego nikt z nas wybrac nie mogl. Jednak Ty miales jasno okreslonego
                      > wroga i przyczyne tego stanu - Polacy Dla mnie byli to "ci"

                      i widzisz. nie potrafisz sie wczuc w osobe zyjaca pod okupacja. sprobuj wczuc
                      sie w role irakijczyka lub powstanca warszawskiego.
                      • liza1000 Re: do braida 26.03.06, 01:59
                        Gość portalu: derreck napisał(a):

                        > braid napisał:
                        > > Naprawde ta Polska w ktorej wyroslismy nie byla taka Polska jaka chcielis
                        > my.
                        > > tylko tego nikt z nas wybrac nie mogl. Jednak Ty miales jasno okreslonego
                        >
                        > > wroga i przyczyne tego stanu - Polacy Dla mnie byli to "ci"
                        >
                        > i widzisz. nie potrafisz sie wczuc w osobe zyjaca pod okupacja. sprobuj wczuc
                        > sie w role irakijczyka lub powstanca warszawskiego.

                        Ty body , nie wczuwasz się w nic , w nikogo, tępa twoja nienawisć zamyka Ciebie
                        w mrocznym getcie niezrozumienia i nienawisci.
                        Jak Ty body , możesz mieć czelność porównywać powstańców warszawskich z
                        Irakijczykami ? Gdzie tu jest analogia Faszysto ? Jesteś zwykłym padalcem.
    • grempol Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 14.03.06, 09:57
      Witam wszystkich!
      Wpadło mi w ręce niedawno szkolne zdjęcie z podstawówki SP 15 w Sośnicy, prawie
      2/3 ludzi wyjechało do końca lat 80 do RFN,wielu w latach "Gierkowskich" na
      początku lat 70.W Sośnicy panowała wówczas specyficzna atmosfera;sąsiedzi byli
      ze sobą bardzo zżyci,słuchano niemieckich "szlagierów" gdy ktoś dostał paczkę z
      Reichu" chętnie dzielił się z innymi.Można było nawet kupować u "Banduchy" na
      ul.Odrowążów używając języka niemieckiego,wiele osób liczyło ceny w ten
      sposób.Przeżyłem "szok kulturowy" gdy miałem 10 lat i przeprowadziliśmy się do
      Gliwic;mówiłem tylko po śląsku a tu naraz "ą i ę".Trafiłem do klasy o
      profilu "sportowym" i tu drugi "szok" w szkole w Sośnicy nie było hali
      sportowej gdy była ładna pogoda graliśmy w piłkę na boisku.W zimie i gdy padał
      deszcz mieliśmy "zastępstwo" z innych przedmiotów.Natomiast w Gliwicach grano w
      różne rodzaje gier sportowych.Stamtąd ludzie też wyjeżdżali ale już nie na taką
      skalę jak w Sośnicy.Pamiętam szczególnie jeden przypadek gdy mój kolega "pomógł
      wyjechać" rodzinie;w kwietniu "Miesiącu Pamięci Narodowej" nauczycielka pytała
      co robili wasi dziadkowie w czasie wojny?
        • grempol Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 14.03.06, 11:31
          sss9 napisał:

          > czyli emigracja ekonomiczna.
          Dziękuje za "miłe" przyjęcie
          Niekoniecznie.Kilka nazwisk ze szkoły pokrywa się z listą nazwisk internowanych
          i wywiezionych do ZSRR na stronie o Sośnicy www.sosnitza.com/sosnd.htm
          i to nie tylko zbieżność nazwisk znałem niektórych dziadków i historie o tych
          którzy już nie wrócili.
          Wracając do historii kolegi który "pomógł" wyjechać rodzinie do RFN na pytanie
          nauczycielki gdzie walczyli Wasi dziadkowie padały różne odpowiedzi; w
          partyzantce,pod Budziszynem,Monte Cassino mój kolega powiedział Westerplatte O
          to ciekawe powiedziała nauczycielka opowiedz coś więcej. Był na okręcie i
          dostał nawet medal.Piotrku ale na Westrplatte nie było polskich okrętów i za co
          dostał ten medal "Za pierwszą salwę z krążownika Schleswig-Holstein na
          Westerplatte" padła rozbrajająca odpowiedź.Następnego dnia musieli u dyrektorki
          szkoły zameldować się rodzice i słuchać tyrad na temat wychowania dzieci,matka
          kolegi odparła iż prawdą jest to co jej syn powiedział poza tym starają się o
          legalny wyjazd do RFN ale dotychczas otrzymali 3 odmowy.Parę miesięcy później
          pożegnałem Piotrka który stał się Petrem.
          Całkiem niedawno dowiedziałem się że tak naprawdę to pierwsz salwa ze Schleswig-
          Holsteina ze względu na to iż okręt stał za blisko Westerplatte poleciała na
          budynki mieszkaniowe w Nowym Porcie....
          • braid Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 14.03.06, 12:43
            Hallo Grempol :)
            Noo kwiatow to tu nie rozdajemy na przywitanie..ale
            milo ze tu zagladnales ;)

            Osobiscie jestem ostrozny sluchajac takich "legend"
            jak to ze akurat ktos oddal ta pierwsza salwe
            i jeszcze za to medal dostal
            Swego czasu pelno tu bylo takich niesamowitosci
            o supermenach zasypanych medalami za swa odwage..
            Nawet dorobili juz sobie historie ustrzelenia tego czolgu
            stojacego jako pomnik w Gliwicach z dokladnym opisem gdzie jest
            miejsce przestrzalu itd...a wszystko na zasadzie
            " a mie jedyn godou" Ja rozumie ze jek ktos sie czuje ciemierzony
            to potrzebuje takich niesamowitych histori zeby sie jakos krzepic.
            Samego faktu sluzenia na okrecie wojennym nie neguje ..chodzi mi tylko o
            te "niesamowitosci" ktore sie mnoza jakos w srod rodzin i najblizszych
            pochadzacych wylacznie z Gliwic i okolic.

            Ja naprawde nie wiem do jakich szkol was "skazano" i za jaka kare
            odpowiednich katow / nauczycieli przyznano ..
            Ja i moje rodzenstwo nigdy nie bylismy pytani gdzie sluzyli nasi dziadkowie
            Nie znam takiego przypadku ... jedynie moge sobie dobrze wyobrazic ze to
            wlasnie co niektorzy sie takim a nie innym opom chwalili .

            Ja tez zegnalem kolegow szkolnych ...ale pamietam ze Krystian
            podszedl do nauczycielki i poprosil o chwile uwagi.
            Powiedzial ze wyjezdzaja na stale i chce sie z nami pozegnac.
            Otwozyl tornister i poczestowal cala klase slodyczami.
            Poczym podchodzac do kazdego pozegnal sie osobiscie.

            Ja nie wiem w jakich czasach chodziliscie do szkoly ..
            ale od podstawowki lat siedemdziesiatych nie jest mi znany zaden przypadek
            dyskryminacji kolegow. Wszyscy byli u nas rowni ... jak sie tlukli to
            wylacznie jako chlopcy miedzy soba ..a nie Niemcy - Polacy
            Nie jest mi tez znany zaden przypadek kiedy nauczyciel gnebil kogos za
            pochodzenie ... malo tego pamietam nawet jak na lekcji o spoleczenstwie
            byla dyskusja o tym jak huliganskim wybrykiem bylo usuniecie niemieckich
            napisow z grobow na centralnym ... ale o tym byla dyskusja bez zadnych
            podtekstow..
            Nie zebym sie czepial ... ale sledzac i wynajdujac w necie niemiecko jezyczne
            wspomnienia Gleiwitzerow standardem czestym jest fakt ze konczyli licea,
            technika , robili studia ... fakt uczyli sie po Polsku ..ale
            osiagneli swoje cele bedac Niemcami / Slazakami ..
            Ponadto wlasnie w ich wspomnieniach najmniej jest falszywego zalu i
            oskarzen..
            Czy nie jest tak ..ze wlasnie ci ktorym sie jakos nie powiodlo
            zaczynaja swoje zyciowe niepowodzenia tlumaczyc wrogoscia Polakow?

            byly okresy w histori PRL kiedy to wyjezdzali tylko Niemcy ..bo Polakow nie
            wypuszczano... Pomoze Wam fakt ze moja rodzina skladala podanie o wyjazd do USA
            w latach 50 ... i tez nie dostali paszportu .. ani pozwolenia.
            • grempol Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... 14.03.06, 14:04
              Przepraszam ale zaszło tu parę nieporozumień które chciałbym wyjaśnić;braid ty
              pierwszy wyciągnąłeś do mnie pomocną dłoń na PM lepszego
              przyjęcia,wyrozumiałości i pomocy sobie nie wyobrażam.Dzieci pytano gdzie
              walczyli dziadkowie nie po by je dyskryminować lecz po to by się podzieliły z
              innymi uczniami wiadomościami co było typowe właśnie w kwietniu Miesiącu
              Pamięci Narodowej.Nie wspominałem nic o dyskryminacji wśród kolegów bo
              faktycznie takiej nie było,no...może trochę śmiano się z tych którzy nosili
              krótkie skórzane tyrolskie spodnie nazywane "hajotkami".
              Pozdrawiam grempol
              • Gość: Karl Re: Wspomnienia Gleiwitzera - Gliwiczanina... IP: *.netcologne.de 14.03.06, 16:52
                Do tego wątku nie będę sie już włączał detalicznie, ale stanę w obronie
                folkloru tyrolskiego. Tyrolczycy, jak wiadomo, to Austriacy. I choć wydali
                Hitlera, to ich strojów nie można łączyć z III Rzeszą.

                Grempol pisze: "...no...może trochę śmiano się z tych którzy nosili
                krótkie skórzane tyrolskie spodnie nazywane "hajotkami"."

                Spodnie tyrolskie (skórzane) nosi sie na szelkach, maja z przodu klapę
                zasłaniającą właściwy rozporek, kościane guziki, naszywane często ozdóbki oraz
                po bokach rzemyczki-sznurki do ściągania nogawek.

                Hajotki (chyba od HJ=Hitlerugend) nosiło sie w tej organizacji byly czarne,
                sztruksowe, bez ozdóbek i utrzymywały się na szerokim, skórzanym pasku.

                Wspólną cechą byla ich długość, lepiej krótkość.

                Karl

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka