fesia
10.10.06, 09:13
Nie ma już Ali, która ma Asa, ludzików z kasztanów i wesołych zabaw pod
czujnym okiem Kochanej Pani. Dziś szkoła oznacza dla pierwszoklasistów cieżką
pracę, stres i łzy .
Minął miesiąc od rozpoczecia roku szkolnego, a rodzice na zebraniach
rodzicielskich już dostają reprymendę, że niewystarczająco przygotowali swoje
pierwszaki do nauki w szkole, zauważają autorki artykułu.
Pierwszaki uśmiałyby się na widok starego egzemplarza z Asem i Alą. Wielu z
nich poznało już "Harry'ego Pottera" i "W pustyni i w puszczy". Czytają
płynnie, obsługują komputer a zamiast opowiadania bajek, malowania palcami i
szukania literek ślęczą godzinami nad działaniami matematycznymi.
Na dodatek szalejący, nadambitni rodzice żądają od nauczycieli, by ci jeszcze
mocniej dokręcali śrubę. I tak po szkole zaczyna się praca na drugi etat.
Sześciolatki i siedmiolatki odrabiają przydługie prace domowe, oglądają
edukacyjne filmy na video, czytają kolejne książki i chodzą na prywatne
lekcje.
media.wp.pl/kat,8174,wid,8542840,wiadomosc.html?rfbawp=1160463211.772
no nie wiem...które to szkoły testowały autorki ? Chociaż sama się
dowiedziałam co to jest sukulent i kserofit jak sprawdzałam swego czasu
zadanie z przyrody córki bedącej w 3 klasie szkoły podstwawowej ;))