"Złotonośny plac" (nie dla Gliwic)

30.03.07, 09:31
28.03.07 r.
Koncern British Petrolum kupował to miejsce z myślą o budowie stacji
benzynowej. W końcu jednak zrezygnował. Ale choć ropą tutaj się nie handluje,
plac za pocztą przynosi zyski niczym najbogatsze złoże. Stał się przedmiotem
spekulacji, na których najmniej zarobił właściciel - gmina. Nie po jej myśli
idzie też jego zagospodarowanie. Inwestor ją ograł. Jako właściciel powinna
mieć najwięcej do powiedzenia, ale pozwoliła sobie odebrać prawo głosu.
Poniewczasie chce zrekompensować swój błąd próbując ukarać finansowo
niewiarygodnego partnera.
W księgach wieczystych placu przy ul.Dworcowej ruch niczym na dworcu PKP.
Nieruchomość przechodziła z rąk do rąk, z każdym obrotem nabierając wartości.
W połowie czerwca 1996 roku gmina oddała działkę o pow. 0,94 ha w użytkowanie
wieczyste za 1,95 mln zł. BP wydzieliło z niej parcelę pod budowę stacji, a
pozostałe 0,7 ha sprzedała 3,5 roku później za blisko 3,5 mln zł. Kolejny
użytkownik sprzedał teren w kawałkach. Nie wiemy ile firma Echo Investment
wzięła za hotel Qubus. I.T. Poland Development zapłacił za pozostałe 0,4 ha
4,1 mln zł. Transakcja miała miejsce w sierpniu 2003 roku. Jak łatwo policzyć
nieruchomość co rok zwiększała swoją wartość o połowę. Imponująca stopa zwrotu.
Zmieniali się użytkownicy, a wraz z nimi pomysły na zagospodarowanie placu.
Koncern paliwowy BP widział w tym miejscu stację benzynową oraz kompleks
handlowo - usługowy z hotelem i biurowcem. Wizja musiała porwać komisję
przetargową, skoro zwyciężyła w przetargu. Wyszły z niej jednak nici. Następca
BP przekopał plany do góry nogami. Biuro zastąpiono multipleksem, ale inwestor
w pierwszej kolejności wybudował obiekt noclegowy, który odsprzedał firmie
Hotel System z Wrocławia. IT Development niby zamierza wybudować Cinema City,
ale szczerość jego deklaracji podważyła realizacja identycznego
przedsięwzięcia w centrum Forum. A ostatnio tabliczka na wolnej części działki
zachęca do jej kupna.
Gdyby dotrzymano warunków pierwotnej umowy od ośmiu lat u zbiegu ul.Dworcowej
i Dolnych Wałów powinien stać nowoczesny zespół budynków. Jak wygląda plac
każdy widzi. Gmina związała sobie ręce, może tylko przyglądać się boku co
wyprawia inwestor. .
Pierwsza umowa w precyzyjny sposób wyznaczała charakter i harmonogram
prowadzenia inwestycji. BP nie mógł wybudować stacji bez postawienia
pozostałych obiektów. Nie było to mu na rękę i znalazł najprostszy z możliwych
sposobów, żeby obejść niekorzystne dla niego zapisy. Po prostu sprzedał
nieruchomość. Z każdą zmianą użytkownika rozmiękczano rygoryzm umowy wiążącej
jej z właścicielem terenu. Echo Investment, na którego nałożono obowiązek
równoległego prowadzenia inwestycji z BP, znalazł kolejną furtkę. Podzielił
budowę kompleksu kinowo - hotelarskiego na etapy. Hotel wybudował, przed
inwestowaniem w wielkoekranowe sale kinowe uciekł sprawdzoną ścieżką - zbył
parcelę.
Wiele wskazuje na to, że do podobnego manewru przygotowuje się IT Development.
Miasto nie może odebrać mu działki, ani ukarać finansowo, bo firma spełniła
formalne warunki umowy. Trzy tygodnie przed wygaśnięciem pozwolenia na budowę,
27 marca 2006, przystąpiła do jego realizacji. Nie widać? A jednak. Jak
informuje Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, poproszony przez gminę o
sprawdzenie prawidłowości prowadzenia inwestycji Cinema City, w ubiegłym roku
prowadzone były prace przygotowawcze polegające na "wytyczeniu geodezyjnym
obiektu, wykopach próbnych i odwiertach". Co poświadcza wpis w stosownym
rejestrze administracyjnego organu nadzorczego. Krótko - roboty budowlane
zostały rozpoczęte.
Dzielenie placu i inwestycji doprowadziło do rozdrobnienia odpowiedzialności.
BP przestały obowiązywać ustalenia zabraniające budować stacji jako
niezależnej od innych inwestycji. Dystrybutory już od kilku lat pracowałyby
pełną parą, gdyby nie protest ekologów, który zablokował wykonanie pozwolenia
na budowę z lutego 2002. Sprawa doszła do Wojewódzkiego Sądu
Administracyjnego, który uchylił decyzję prezydenta, choć z innego powodu niż
domagali się zieloni. Jeżeli BP zaktualizowałoby projekt i dokumentację nic
nie stałoby na przeszkodzie wybudowania w środku miasta stanowisk do
tankowania benzyny.
Inwestora zmęczyła jednak przeciągając się procedura i zmienił zdanie. Jak
informuje Andrzej Kij z BP przed kilkoma miesiącami została podpisana umowa
przedwstępna sprzedaży terenu. Odmówił ujawnienia danych kupującego powołując
się na tajemnicę handlową.
Od autora:
Czego nie potrafili przewidzieć urzędnicy, potrafiliśmy przewidzieć my. Marek
Jurkiewicz w cyklu artykułów krytykował wybór BP jako gospodarza placu za
pocztą i kwestionował intencje inwestora. Wtedy jego obawy ośmieszano. Jak się
okazuje miał rację. Co stwierdzamy bez satysfakcji.
Na karb pecha można złożyć jedną nietrafioną decyzję. Ale konto urzędu obciąża
całe seria błędnych posunięć związanych z gospodarowaniem kluczowymi
nieruchomościami. Dość przypomnieć awantury wokół Hotelu Leśnego, giełdy
samochodowej, nieprawidłowości wykazanych przez Najwyższą Izbę Kontroli, a
dotyczących m.in. inwestycji Carrefoura, gdy gmina przez swoje zaniedbanie
utraciła kilka milionów złotych tzw. opłaty planistycznej. Nie można w
nieskończoność usprawiedliwiać nieudolności i niekompetencji.
Dokończenie w papierowym wydaniu NG
www.nowiny.gliwice.pl/ng/wiadomosci.htm
oczywiście, to tylko podłe krytykanctwo wiecznych malkontentów. podobnie jest
w sprawie sygnalizacji świetlnej na Rybnickiej, z TIR-ami i śmietnikiem na
ulicach w centrum i dziesiątkami innych spraw.
a wiadomo przecież, że władze miasta, to nasi reprezentanci, dbający o
mieszkańców, ich komfort, zdrowie i dobre samopoczucie. to dlatego w U.M.
odbierają właśnie 13-stą pensję - dobra robota jest dobrze wynagradzana.
    • stasiek17 Re: "Złotonośny plac" (nie dla Gliwic) 30.03.07, 10:55
      sss9 napisał:

      > a wiadomo przecież, że władze miasta, to nasi reprezentanci, dbający o
      > mieszkańców, ich komfort, zdrowie i dobre samopoczucie. to dlatego w U.M.
      > odbierają właśnie 13-stą pensję - dobra robota jest dobrze wynagradzana.




      władzę absolutną w mieście ma prezydent i to on odpowiada, na porzedników nie
      może zwalić, bo ich nie ma - to jedyny plus tej prezydentury
      • sss9 Re: "Złotonośny plac" (nie dla Gliwic) 31.03.07, 10:19
        jakoś nie widzę tego "odpowiadania". w dalszym ciągu widzę szeroki uśmiech
        samozadowolenia.
Pełna wersja