fesia
29.06.07, 22:42
Gliwice nadają ton" - wakacyjnej akcji promującej miasto w ośmiu nadmorskich i
mazurskich miejscowościach towarzyszy bałagan i niedopowiedzenia.
Jak nazwać sytuację, gdy pierwotnie zaproszeni ludzie z grupy plastycznej
"Zarys" najpierw dowiadują się, że jadą promować Gliwice, rezerwują sobie
urlopy, po czym od jednej z urzędniczek wydziału słyszą: "Państwu już dziękujemy".
Od początku wiadomo było, że organizujący akcję Wydział Kultury, Sportu i
Promocji Miasta gliwickiego magistratu nie życzył sobie chórów - to kryterium
jako jedyne podano w pismach.
To według jakich kryteriów i zasad przeprowadzono ten "zaoczny casting"? zżyma
się Jan Dudziński
Obecnie nie jest znana nawet dokładna liczba twórców, którzy będą promować
Gliwice m.in. w Międzyzdrojach, Kołobrzegu, Rowach czy Giżycku.
Akcja "Gliwice nadają ton" kosztuje podatników 250 tys. zł. Brakujące
pieniądze mają dołożyć sponsorzy.
gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/744187.html
Kto jak kto, ale gliwiccy urzędnicy potrafią się zaprezentować ;)