sss9
15.02.08, 18:39
promocja miasta może mieć różne formy, wiemy już, że może być zewnętrzna i
traktować ją można jak objazdowy cyrk, w którym zamiast zwierząt pokazywane są
dziwolągi i klauni. tanio, bo za circa 350 tys. drogo, bo efekt poza
kompromitacją w kraju, zerowy.
można też postawić na promocję wewnętrzną, tak żeby i mieszkańcy coś na niej
zyskiwali. np. poprzez organizację wydarzeń kulturalnych, których jakość
odbije się szerokim echem w regionie, kraju, a czasem nawet w państwach
ościennych.
w Cieszynie mieli Erę Nowe Horyzonty, ale teraz ma ją Wrocław. dziś Cieszyn
próbuje jak może, trochę lepiej-trochę gorzej. ale ciągle coś tam robią, z
coraz większym powodzeniem.
w Mysłowicach także postawili na kulturę - tę niezależną, dzięki czemu o
mieście słychać nie tylko w kontekście upapranego prezydenta.
no i Bielsko-Biała ze swoją "Zadymką jazzową" od lat dziewięciu rozwijającą
się w już pokaźnych i znaczących rozmiarów festiwal, na który przyjeżdża coraz
więcej miłośników muzyki:
www.sztuka.bielsko.pl/?page_id=29
my mamy "Spotkania teatralne", ale to ma dziś chyba każde miasto.
w Gliwicach była niegdyś trzydniowa impreza "Jazz Sessions", niedawno
skurczyła się do dwóch dni, a w roku ubiegłym trwała jeden i wystąpiła jedna
artystka.
czy w tym roku w ogóle się odbędzie, chyba nikt jeszcze nie wie, bo tutaj
planuje się jutro na pojutrze.
a może chodzi o to, żeby celowo rozmywać imprezy kulturalne w przypadkowy
strumyczek nic nie znaczących, co roku innych pierwszych i jedynych edycji,
tak żeby się tłuszcza odzwyczaiła?