Gość: Jarek N111
IP: 62.233.185.*
21.07.08, 17:46
Witam,
Ciekawy jestem Waszej opinii, zapraszam do polemiki.
Szukałem innego określenia ale zapożyczone z angielskiego "balans
życia" najlepiej tutaj pasuje. Chodzi mi o to, że każda jednostka, a
także społeczność musi mieć zapewnioną równowagę życiową aby żaden z
elementów życia (praca, rodzina, hobby, pieniądze, nałogi,
przyjaciele, konsumcja) nie dominuje nad innymi .W przypadku miasta
Gliwice, mojego ukochanego miasta widzę niepokojące tendencje:
1. Po kilku latach szybkiego rozwoju (2000-2006) coś się od 2007
roku zatrzymało. Miasto staje się bardziej brudne, bardziej szare,
przestano dbac o wizerunek miasta od strony codziennego użytkownika.
2. Planowana siatka dróg jest z pewnością potrzebna, liczę że nie
odetnie ona poszczególnych dzielnic od pieszych i rowerowych
połączeń między sobą.
3. Remontowane parki i skwery (poza placem grunwaldzkim) nie mają
wbudowanych obiektów rekreacyjnych typu boisko do siatkówki,
koszykówki lub małe do piłki nożnej, itp.
4. Brak w strategii miasta wizji co ma stanowić serce spotkań
mieszkańców na ulicy. Rynek i Zwycięstwa wydają się idealne do tego
i widzę próby środowisk artystycznych i restauracyjnych ale i tak
powoli zamienia się ten rejon w Ulice i Rynek Banków - zobaczcie
Opole - tam Rynek UMARŁ!!! - z powodu banków na rynku.
5. Jaki charakter mają mieć Gliwice dla mieszkańców. Dla świata
zewnętrznego rozumiem - Centrum techniki - Dolina Krzemowa, SSE, A1
x A4 ale co ma być dla Gliwiczan? O przykładach Krakowa czy
Wrocławia nie będę mówił bo to oczywiste. Ale Toruń, Bydgoszcz,
Rzeszów, Lublin, Olsztyn to sa miasta z podobnym budżetem i ilością
mieszkańców. I każde to miasta ma swoisty charakter - ten w
gliwicach zaczyna się zatracać. Przez chwilę studencki charakter
miasta górował na Śląskiem, atmosfera zniknęła, potem była szansa na
kuluralne projekty (historia Żydów, Radiostacja, Teatr, Ruiny, Kina
niszowe, - nic się nie przebiło, potem była idea miasta
kosmopolitycznego na bazie SSE a skończyło się na Sushi Barze.
Żałuję i od razu mówię , że nie mam pomysłu, choiciaż jeden mam - np
uczynić z Kaczyńca ulice galerii i kafejek z galeriami, pokazami,
spotkaniami autorskimi, wszystko zaczyna sie o 21 i trwa parę
godzin - takie imprezy mogłyby byc wyróżnikiem Gliwic. Ale to tylko
jeden pomysł malutkiego człowieka
6. Zalezy mi aby Gliwice tętniły życiem ale życie każdego miasta
tętni na ulicach albo miasto umiera - przykłady - Zabrze, Katowice,
Opole. MIASTO JEST TAK DOBRE JAK LUDZIE KTÓRZY W NIM MIESZKAJĄ - ale
ci ludzie muszą się spotykać, idee muszą buzować, rodzić się w
dyskusjach i polemikach - tylko tak w mieście jest "kreatywny
ferment" z którego potem powstają inicjatywy, które świadczą o
wielkości i wyjątkowości miasta.
Życzę sobie i Wam aby i to się udało nam wspólnie w Gliwicach
zbudować, a Władze zachęcam do popatrzenia na miasto jako żywy
organizm, finansowo zbalansowany , ale także "życiowo zbalansowany"