Gliwice - miasto nie do mieszkania.

09.12.08, 10:01
to wniosek p. Pikula, który dokonał analizy zalet i wad życia w Gliwicach w
porównaniu z ościennymi miastami Śląska.
w oparciu o dane GUS wyszło mu, że jedynie dobrze tu pracować i zarabiać, ale
już mieszkać, leczyć się i zakładać rodzinę powinno się gdzie indziej.

nawet czas wolny podobno lepiej spędzać w Gliwicach niż w innych miastach, bo
ilość gliwickich bibliotek publicznych nie ma sobie równych. p. Pikul wymienia
też 3 kina, 27 klubów sportowych, teatr muzyczny i 4 muzea.
nie wymienił ilości gliwickich knajp, w których toczy się prawdziwe życie "po
godzinach". wystarczy przejść się po nich choćby w weekend, żeby zorientować
się, że to nie muzea czy biblioteki są ulubioną formą spędzania wolnego czasu,
ale widocznie w tej kategorii już nie błyszczymy na tle sąsiednich miast.

fajne miasto, prawda? :)

    • opserfer Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 09.12.08, 10:41
      prawda - ale oczywiście każdy ocenia po tym do czego tu doszedł i
      jak wygodnie się urządził. Na pewno znajdą się i tacy (głównie w
      centrum), którzy nie uważają tego miasta za dobre do zarabiania,
      zakładania rodziny itp.
      • st-ach Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 09.12.08, 11:33
        > prawda - ale oczywiście każdy ocenia po tym do czego tu doszedł i
        > jak wygodnie się urządził.
        nie samym chlebem żyje człowiek. i nie sięgam tu bynajmniej do patetycznych uniesień liryczno epickich- czyli duchowych, a do zwykłego prawa do mieszkania, o którym do prezydenta Gliwic pisze RPO.

        Na pewno znajdą się i tacy (głównie w
        > centrum), którzy nie uważają tego miasta za dobre do zarabiania,
        > zakładania rodziny itp.
        tym bardziej ci wymienieni z centrum, nie uważają Gliwic za doskonałe miejsce do odpoczynku, skoro budzeni w nocy bezskutecznie próbujący ponownie zasnąć, wstają rano (jak sami piszą) bardziej zmęczeni niż się do snu położyli, niedysponowani do bezpiecznego prowadzenia samochodu ani wydajnej bezpiecznej pracy.
        • opserfer Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 09.12.08, 11:42
          cóż - uroki głównej ulicy - jak kto lubi.
          • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 09.12.08, 11:45
            nieśmiało zwracam uwagę, że artykuł pióra Pikula traktuje o wątpliwym uroku
            całych Gliwic, a nie tylko jednej ulicy. :)
            • betoniarz-zbrodniarz Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 09.12.08, 11:51
              A gdzie to dzieło p.Pikula można przeczytać? Ciekawe jaką jakie miasto "do
              mieszkania" proponuje p. Pikul? Zabrze, Bytom?
              • Gość: gość wypociny z Nowin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.08, 11:57
                też mi fachowa analiza pióra dziennkarza Nowin. Chętnie sie dowiem gdzie się nie
                zarabia i nie dorabia ale fajnie mieszka? Ciekawe za co?
                Takie tam nowinowe bzdety żeby gazete zapełnić.
              • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 09.12.08, 11:58
                Nowiny Gliwickie 3.12.2008.
                konkluzja autora:
                "Pracować i zarabiać w Gliwicach. Tutaj spędzać czas wolny. Wracać do domu w
                Zabrzu. Tam też posyłać dzieci do przedszkola i na dalszą edukację. Leczyć się w
                Bytomiu. A jeżeli komuś znudzi się życie w samochodzie, może przeprowadzić się
                do Katowic. Tam na miejscu znajdzie wszystko, oprócz taniego mieszkania."

                jeszcze jeden argument za DTŚ w planowanym przez gminę przebiegu? :)
    • Gość: antypacyfista Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.08, 12:26
      > w oparciu o dane GUS wyszło mu, że jedynie dobrze tu pracować i zarabiać, ale
      > już mieszkać, leczyć się i zakładać rodzinę powinno się gdzie indziej.
      Bo Frankiewicz zniszczyl Gliwice, zrobil z nich strefe pzremyslowa oddjac ziemie
      obcym. Natomiast mieszkancow wyrzuca z ich domow.

      > nawet czas wolny podobno lepiej spędzać w Gliwicach niż w innych miastach,
      Owszem, mozana napic sie piwa pod sklepem

      > też 3 kina,
      Gdzie?!

      > fajne miasto, prawda? :)
      To na pewno nie jest juz miasto. Frankiewicz zeby zniszczyc je do reszty
      wymienia mieszkancow na naplywowa ludnosc wiejska.
      • pr51 antypacyfista czy antyinteligent? 09.12.08, 14:13
        > Bo Frankiewicz zniszczyl Gliwice

        A ty pomiocie piłata umywasz rączki? Chodzisz po mieście w papciach
        z miotełką, żeby niczego nie zniszczyć?

        > zrobil z nich strefe pzremyslowa

        Przynajmniej zrobił coś pożytecznego,
        żebyś darmozjadzie miał gdzie pracować i zarabiać. A ty co? Jedynie
        rzygać potrafisz?

        > oddjac ziemie
        > obcym

        Masz jakiś problem, że nie oddał swoim? Masz pretensję, że nie
        jesteś przydupnym prezia?

        > Natomiast mieszkancow wyrzuca z ich domow.

        Duzo masz jeszcze tych złotych mysli typowego gliwickiego idioty?
        Masz mózg, to go zacznij uzywać do tego, do czego służy. Do
        zanieczyszczania otoczenia jest zupełnie inna część ciała. Kapujesz?

        > Owszem, mozana napic sie piwa pod sklepem

        Zapomniałeś o własnych działaniach związanych z bredzeniem na Forum,
        z czego skwapliwie korzystasz.

        > To na pewno nie jest juz miasto

        Filozof od siedmiu bolesci z ciebie wyłazi. Zajrzyj sobie
        niedouczony chłopaczku do słowniczka i poczytaj, co to jest miasto,
        zanim ci znowu przyjdzie ochota pobredzić.

        > To na pewno nie jest juz miasto. Frankiewicz zeby zniszczyc je do
        reszty
        > wymienia mieszkancow na naplywowa ludnosc wiejska

        Jako dowód przytaczasz to, że ci antypacyfisto coraz więcej słomy z
        butów wyłazi?
    • mieszko966 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 22:31
      to wniosek p. Pikula, który dokonał analizy zalet i wad życia w Gliwicach w
      porównaniu z ościennymi miastami Śląska.
      -----------------------------------------------------------------------

      Osobiście nie przywiązywałbym uwagi do bezmyślnego żonglowania statystykami.
      Statystki to jest oczywiście bardzo cenna rzecz, ale pod warunkiem, że umie się
      je właściwie zinterpretować. Natomiast interpretacja pana Pikula, że skoro w
      Bytomiu jest najwięcej szpitali, to jest to najlepsze miejsce do tego, żeby się
      leczyć, jest zupełnie bezmyślna. Ostatecznie jakość leczenia zależy od jakości
      (budynków, personelu, sprzętu), a nie od ilości, a tej żadne statystki nie obejmują.

      Co do knajp to ja myślę, że tym bardziej błyszczymy na tle innych miast.
      Natomiast w "Nowinach Gliwickich" nie było o nich mowy, bo Główny Urząd
      Statystyczny (na którego danych oparty był artykuł) nie prowadzi tego typu
      statystyk. A co do kin, muzeów i bibliotek, to jak ze szpitalami. Ważna jest
      jakość, a nie ilość. Co z tego, że mamy najwięcej bibliotek, skoro brakuje w
      nich ciekawych książek?
      • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 22:46
        o nie mój drogi małolacie - na jakość leczenia także są statystyki. i te
        profesjonalne i te może bardziej wpływające na opinie, bo zwane "wieścią
        gminną". to za przyczyną tych drugich gliwicka "1" ma opinię kostnicy.

        co do wysokiej noty "czas wolny" w Gliwicach, to Pikul kompletnie się minął z
        rozumem, bo branie pod uwagę muzeów i bibliotek, czy klubów sportowych w liczbie
        27... halo, gdzie on ich tyle naliczył? może chodziło mu o sekcje?
        a z knajpami, to też bym się na twoim miejscu nie wychylał. może na
        knurowianach, czy pyskowiczankach robią jeszcze wrażenie, ale... co w nich
        takiego jest?
        • mieszko966 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 22:58
          Co do szpitali:
          1. "Wieść gminna" nie ma nic wspólnego ze statystyką. Zgadzam się, że jest to
          cenne źródło informacji, ale często niestety mało obiektywne. Czasem wystarczy,
          że sprzątaczka w szpitalu się krzywo uśmiechnie i już jest powód, żeby go
          obsmarować na herbatce u sąsiadki.

          2. Statystyki z natury dotyczą ilości. Niezależnie, czy prowadzi je GUS, czy
          inna wyspecjalizowana jednostka, zawsze są to dane ilościowe. A dane ilościowe
          rzadko bywają jednocześnie jakościowymi Nawet jeśli podasz, ilu w każdym
          szpitalu jest pracowników z tytułami naukowymi doktora czy profesora, to
          niekoniecznie musi to mieć rzeczywiste przełożenie na jakość leczenia.
          Prowadzone tu i ówdzie rankingi jakościowe (np. przez "Rzeczpospolitą"), żeby w
          ogóle miały jakikolwiek sens, zwykle przyjmują skomplikowaną formę zespołu
          powiązanych ze sobą statystyk i to jeszcze z uwzględnieniem gradacji ich
          ważności. Natomiast koniec końców jest to jednak pole sporej arbitralności, co
          niestety nie gwarantuje pełnej obiektywności badań (co nie znaczy, oczywiście,
          że są one zupełnie nic nie warte).

          A co do knajp:
          Właściwie znowu należałoby wziąć pod uwagę nie to ile ich jest, ale jakie są i
          jakim cieszą się powodzeniem. A powodzenie jest niesłabnące i to także poza
          granicami Gliwic. Gliwice to chyba jedyne miasto w GOPie, które swoją
          gastronomią przyciąga do siebie w weekendowe wieczory nie tylko własnych
          mieszkańców, ale także gości z innych miast.
          • fesia Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 23:03
            sss9 napisał:

            > nawet czas wolny podobno lepiej spędzać w Gliwicach niż w innych miastach, bo
            > ilość gliwickich bibliotek publicznych nie ma sobie równych. p. Pikul wymienia
            > też 3 kina, 27 klubów sportowych, teatr muzyczny i 4 muzea.
            > fajne miasto, prawda? :)

            :)

            Można by przypuszczać, że miasto jest centrum kulturalnym kraju i tylko jakiś
            niefortunny zbieg okoliczności sprawia, że reszta świata o tym nie wie ;)

          • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 23:09
            Mieszku, mój śmieszny koleżku, powinieneś pisać do folderów reklamowych.
            ale z rzeczywistością, to twoje pragnienia mają niewiele wspólnego.
            przykład:
            1. Gazeta: "rodzić po ludzku" - wieść gminna jako żywo, tyle że w pozytywie.
            2. tu, to nie wiem co chciałeś przekazać. flood?
            3. rozbrajające. :D
            • mieszko966 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 23:18
              Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi.
              1. Napisałem, że "wieść gminna" nie ma nic wspólnego ze statystką. Jeśli się z
              tym nie zgadzasz, to napisz dlaczego.

              2. Podkreśliłem, że dane ilościowe uzyskiwane ze statystyk rzadko znajdują
              precyzyjne przełożenie na dane jakościowe, które umożliwiają bezpośrednie
              porównania. Jeśli się z tym nie zgadzasz, to napisz dlaczego.

              3. Napisałem, że w piątkowe i sobotnie wieczory restauracje i puby na gliwickim
              Rynku cieszą się sporą popularnością, i że goszczą w nich nie tylko gliwiczanie,
              ale także mieszkańcy innych miast, co moim zdaniem jest dosyć unikatowe. Jeśli
              się z tym nie zgadzasz, to napisz dlaczego.
              • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 23:33
                1. bo ta wieść gminna, bardzo często jest kolportowana przez personel medyczny
                szpitali, a nie opinie pacjentów, którym salowa podała zimną zupę. nie masz
                bracie pojęcia w co włazisz. ja mam. :)

                2. dżizas...

                3. o tym, że jest pełno napisałem już wcześniej. ale czy z nabitych knajp w
                Gliwicach wynika, że są takie "unikatowe"? moim zdaniem, oznacza to tylko tyle,
                że jest ich za mało i nie ma między nimi żadnej konkurencji - w każdej jest to
                samo, a wybór klientów dokonuje się jedynie w oparciu o to gdzie da się jeszcze
                wcisnąć.
                polecam podróże porównawcze. do innych miast też suną autobusy pełne młodych
                mieszkańców okolicznych wsi, spragnionych "miejskiego" szaleństwa. dla ciebie,
                każde z nich będzie unikatowe.
                • mieszko966 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 10.12.08, 23:46
                  1. Przede wszystkim nie masz pojęcia, czym jest statystka i jakie wymogi musi
                  ona spełniać. "Jedna baba drugiej babie" statystyką nie jest. Statystyka jest
                  wybitnie obiektywna, a wieść gminna - wybitnie subiektywna. Jedno jest właściwie
                  przeciwieństwem drugiego. Statystyka jest wyzuta z wartościowania, a wieść
                  gminna to niemal wyłącznie wartościowanie.

                  2. Mało konstruktywna krytyka.

                  3. No cóż, każdy ma prawo do własnego zdania. Byle by tylko tego własnego zdania
                  nie mylić ze statystką.
                  • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 11.12.08, 00:17
                    Egon, a połącz sobie 1 z 2, to może skojarzysz, że w tym samym momencie chcesz
                    ujeżdżać i być ujeżdżanym. :) mnie się nie chce tłumaczyć czegoś co jest dla
                    mnie oczywiste, a dla takiego inteligentnego młodego człowieka, który burzy mity
                    i walczy o prawdę jak ty, powinno być drogą spełnienia.
                    mieszkasz tu, znasz ludzi, popytaj co myślą o poszczególnych szpitalach.

                    3. nie bądź kiep, pobuszuj w zbożu. jest go mnóstwo. tymczasem wyglądasz jak
                    zahukany czereśniak, który nigdy nie opuścił rogatek swojego miasteczka.
                    • mieszko966 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 11.12.08, 01:03
                      Tyle tylko, że to "co ludzie myślą o poszczególnych szpitalach" nijak nie musi
                      być zgodne z obiektywną prawdą. Inaczej o szpitalu będzie myślał ktoś, kto się
                      tam dobrze wykurował, a inaczej ktoś, kto zaraził się tam żółtaczką
                      wszczepienną. A przecież to cały czas jest ten sam szpital, tylko pacjenci różni.

                      Polem, na którym "wieść gminna" łączy się ze statystyka są badania sondażowe.
                      Jeśli przepyta się odpowiednio dużo osób, to rzeczywiście można uzyskać
                      relatywnie obiektywny obraz sytuacji. Trzeba jednak pamiętać, że sondaż, aby
                      mógł być reprezentatywny, musi spełniać dość wygórowane założenia
                      metodologiczne. Zwykłe "popytanie ludzi" na pewno takich założeń nie spełnia.

                      Bardzo często opuszczam "rogatki swojego miasteczka", ale jakoś dziwnym zbiegiem
                      okoliczności moje obserwacje poza nimi są inne niż twoje. Co tylko potwierdza
                      tezę z akapitu nr 1, że różni ludzie mają różne opinie/spostrzeżenia i żaden z
                      nich nie ma do końca racji, bo jak powszechnie wiadomo, prawda zawsze leży
                      gdzieś pośrodku.
                      • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 11.12.08, 01:22
                        ci "ludzie", których wspomniałem, to personel medyczny, ale nie tylko. to
                        pielęgniarki, bo są jednym z najlepszych i najbardziej wiarygodnych źródeł, ale
                        mowa jest też o lekarzach, technikach i pacjentach.
                        ty się uczepiłeś pacjentów, dyskredytując ich opinie "a priori" jako "jedna baba
                        drugiej", z niewiadomych powodów. jakby opinia klienta dla ciebie nie miała
                        żadnego znaczenia, chociaż dla każdego przedsiębiorcy ona jest najistotniejszą.
                        nie pierwszy raz odnoszę wrażenie, że ty jesteś nie z tego świata, że twoja
                        osobowość bliższa jest epoce czerwonego zamordyzmu, gdzie linia Partii była
                        linią Narodu. dziś ty jesteś tym propagandowym narodem, a prezydent Partią.
                        gratulować, czy współczuć?
                        • mieszko966 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 11.12.08, 18:42
                          "Dyskredytując" opinie pacjentów miałem na myśli to, że wśród nich znajdą się i
                          tacy, którzy są zadowoleni, i tacy, którzy są niezadowoleni. Dlatego trudno
                          wyciągać z tych opinii jednoznaczne wnioski.
                      • sss9 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 11.12.08, 01:31
                        > Bardzo często opuszczam "rogatki swojego miasteczka", ale jakoś dziwnym zbiegie
                        > m
                        > okoliczności moje obserwacje poza nimi są inne niż twoje. Co tylko potwierdza
                        > tezę z akapitu nr 1, że różni ludzie mają różne opinie/spostrzeżenia i żaden z
                        > nich nie ma do końca racji, bo jak powszechnie wiadomo, prawda zawsze leży
                        > gdzieś pośrodku.

                        3. nawet jeśli trafiasz do innego miasta, a nie rodzinnej wsi?
                        ale żeby zaraz z tej subiektywnej opinii wyciągać obiektywny wniosek, że w
                        gliwickie knajpy są ewenementem na Śląsku?
                        sorry Winnetou, ale opaska z czoła, na oczy się ci obsunęła.
                        • mieszko966 Re: Gliwice - miasto nie do mieszkania. 11.12.08, 18:38
                          ale żeby zaraz z tej subiektywnej opinii wyciągać obiektywny wniosek
                          ----------------------------------------------------------------------

                          A gdzie ja napisałem, że to jest obiektywny wniosek? Oczywiście, że jest
                          subiektywny. Jak wszystko, co się pojawia na tym forum.

                          A co do lekarzy i pielęgniarek, którzy dyskredytują swoją własną pracę, to bez
                          komentarza. Może po prostu powinni zmienić pracę, skoro nie potrafią prowadzić
                          szpitala, którego są właścicielami.
                          51% udziałów w gliwickich szpitalach mają przecież pracownicy.
Pełna wersja