sss9
26.02.09, 23:00
zabawna historia:
"Żeby udowodnić, że nie jest Polakiem, tylko Niemcem, Joachim Palm sfingował
napad na bank
Palmowi chodzi tylko o jedno: żeby nikt nie mówił, iż jest Polakiem, skoro
obywatelstwo zmienił, polskie dokumenty oddał, a wszystko to kosztowało go
sporo nerwów i pieniędzy. Tymczasem czuje się oszukany przez państwo polskie,
bo skoro zrobił wszystko, co mógł, żeby Polakiem nie być, to nikt go nie
powinien tak traktować. A traktuje!
Np. na kluczborskiej policji, gdzie jest częstym gościem, głównie w
charakterze uciążliwego petenta. Niemal każdą wizytę na komisariacie kończy
napisaniem jakiejś skargi. Zawsze z tego samego powodu. - Bo jak policjant
widzi, że urodziłem się w Kuniowie, mówię po polsku, to myśli, że jestem
Polak! A ja mu mówię, że nie Polak, tylko Niemiec, a on znowu, że u niego w
komputerze stoi, że Polak. I tak w kółko - opowiada pan Joachim.
Skarży się, że policjanci, traktując go jako Polaka mieszkającego za granicą,
ciągle powołują się na paragraf, który mówi o tym, że powinien zostawić polski
adres do doręczeń. - A ja polskiego adresu nie mam. Podaję im więc niemiecki,
a oni to traktują, jakbym w ogóle żadnego nie podał i dlatego nie dostaję
żadnej odpowiedzi na składane przeze mnie wnioski. To celowe działanie! -
oskarża Palm.
Zapłacił 12 tys. marek, by nie być Polakiem
Zaznacza, że jego rodzice byli Niemcami i on też jest Niemcem. Za decyzję
polskich władz o utracie obywatelstwa całej rodziny zapłacili ponad 12 tys.
marek. - I co? I ciągle figurowaliśmy w Polsce na liście wyborców, a policja
ciągle traktuje mnie jak Polaka! Polska oszukuje rząd Niemiec, pobierając
opłaty za wydanie decyzji, która nie ma żadnego skutku - denerwuje się Palm.
Zgłosił nawet w prokuraturze przestępstwo oszustwa, którego miał się dopuścić
prezydent RP, który decyzję o zmianie obywatelstwa wydał. Prokuratura odmówiła
wszczęcia postępowania, ale Palm się nie poddaje. - Jeżeli jestem obywatelem
Niemiec, to przysługuje mi opieka konsularna, jeśli coś by mi się w Polsce
stało. Jeśli mam podwójne obywatelstwo, to nikt nie kiwnie palcem, żeby mi
pomóc, ani w Polsce, ani w Niemczech - uważa. A jeszcze gorzej byłoby - jego
zdaniem - gdyby miał np. wypadek w Czechach. - Czesi nie są głupi. Jak
przyjedzie ktoś z polskiego konsulatu, powiedzą, że jestem Niemcem, a jak ktoś
z niemieckiego, to że jestem Polakiem. A ja nie jestem żaden kameleon, żeby
być raz taki, a raz taki! - denerwuje się Palm.
Kilkakrotnie starał się dowiedzieć, w jakiej to bazie danych figuruje jako
Polak. - Ale za każdym razem, kiedy chciałem coś o sobie wiedzieć, proszono
mnie o dowód osobisty. A ja przecież go nie mam! Bo zdałem go, zmieniając
obywatelstwo - emocjonuje się.
Napadł sam na siebie
W końcu postanowił zdobyć koronny dowód na tę - jak mówi - "aferę
międzynarodową". Na własne nieszczęście przypomniał sobie, że obywatelstwo
widnieje w Krajowym Rejestrze Karnym i wymyślił, że gdyby toczyło się wobec
niego postępowanie, to o wyciąg z tego rejestru poprosiłaby policja, a nie on.
I wtedy miałby czarno na białym dowód przestępstwa Polski, która skasowała go
za zrzeczenie się obywatelstwa, a mimo to ciągle go za Polaka uważa.
Stanął więc pod kamerą przy bankomacie, wyjął telefon i zgłosił napad na
siebie samego. Po odtworzeniu nagrania z monitoringu okazało się oczywiście,
że żadnego napadu nie było, ale został pociągnięty do odpowiedzialności za
zgłoszenie fikcyjnego przestępstwa i ściągnięcie na miejsce policji.
- Ale doczekałem się wyciągu z Krajowego Rejestru Karnego, w którym w rubryce
"obywatelstwo" przy moim nazwisku napisano: polskie - triumfuje.
Przy okazji został też wysłany na badania psychiatryczne i lekarz dopatrzył
się u niego objawów paranoi. Ale Palm udał się zaraz potem do psychiatry
niemieckiego, który objawów paranoi na tle obywatelstwa nie zauważył i
stwierdził nawet, że pan Joachim potrafi rzeczowo i przekonująco argumentować.
Z decyzją o utracie obywatelstwa w jednej ręce, a wyciągiem z KRK w drugiej
popędził do konsulatu, sądu, urzędu wojewódzkiego i na policję. W urzędzie
wojewódzkim zapewniono go, że u nich figuruje wyłącznie jako obywatel Niemiec.
W KRK usłyszał, że sąd uzupełnia jedynie informację o karalności danej osoby,
resztę danych podaje natomiast wnioskodawca. W tym przypadku informację o
obywatelstwie podała policja.
- Przeprosiliśmy za to pana Palma. Rzeczywiście, wpisaliśmy, że ma polskie
obywatelstwo, ponieważ ma on polski numer PESEL, gdyż tutaj się urodził. To
zwykła pomyłka - mówi Aneta Czekaj, rzeczniczka kluczborskiej policji. Dodała,
że zasugerowano się także faktem, iż Palm ma polskie prawo jazdy.
Czemu nie niemieckie? Bo w Polsce prawo jazdy robi się szybciej i jest tańsze.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6323750,Nie_mowcie_na_mnie__Polak.html
ROTFL
tyle krwi zepsutej, determinacji, nerwów i pieniędzy, żeby nie tylko samemu
czuć się, ale żeby i jego było czuć Niemcem. a prawo jazdy i tak z Polski, bo
taniej. :DDD
tylko nie mówcie o nim "Polak", bo może się to skończyć w sądzie.