Jak przebiega u was

24.02.11, 18:26
proces decyzyjny?
Załóżmy, że chodzi o coś ważnego.
    • teletoobis Re: Jak przebiega u was 24.02.11, 20:07
      Dzwonie do mojej przyjaciółki po porade smile
      • 17lipiec1976 Re: Jak przebiega u was 24.02.11, 20:12
        czasem radze sie najblizszych, czasem sama podejmuje decyzję bez wiekszego przemyslenia, czasem jestem baaaaardzo niezdecydowana.
      • kookardka Re: Jak przebiega u was 24.02.11, 22:01
        zbadaj sobie poziom estrogenu we krwi wink
      • debi_bebi Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 05:57
        Ale chyba nie ciągle do tej samej? smile
        • teletoobis Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 09:13
          Jak odbierze, to do tej samej smile
    • kookardka Re: Jak przebiega u was 24.02.11, 22:00
      najpierw iskrzą mi kabelki, potem ide do pudła nicości i jak już wyjdę to podejmuję decyzję wink
      • leziox Re: Jak przebiega u was 24.02.11, 22:34
        Pije.Mam kaca.Jesli za pierwszym podejsciem nie zdecyduje to znowu pije.
        W koncu sie udaje.
        • kookardka Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 11:01
          czasem życie trudno przeżyć na trzeźwo wink
      • debi_bebi Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 05:56
        O! W streszczeniu tak to właśnie wygląda smile
        • kookardka Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 10:57
          rozczuliła mnie Twoja sygnaturka wink
    • black-sandra Re: Jak przebiega u was 24.02.11, 22:43
      U mnie jesli chodzi o ważne decyzje życiowe to przebiega to bardzo wolno . Robie sobie taki rachunek sumienia i wypisuje sobie wszystkie atuty za i przeciw i w zależności co przewazy , zastanawiam sie nad tym . W moim przypadku jest to tak , że ja , aby podjąć tak ważną decyzję muszę to czuć , że jest ona słuszna . Było też i tak , że kiedy się zwolniłam z pracy i nie miałam nic na oku pojawiła się koleżanka , która mi zaproponowała pracę . Zrobiłam to bez przekonania zastanawiając sie jak ja sobie poradzę . Teraz wiem , że była to słuszna decyzja i zupełnie bez żadnego zastanawiania sie podjęta pod wpływem chwili . Tak więc z tymi decyzjami różnie bywa . Absolutnie w ważnych decyzjach nie kieruję sie opinią innych . Przyjaciółce to ja mogę się zwierzyć albo powiedzieć , że już podjęłam taką a nie inną decyzje i kropka . Jeśli chodzi natomiast o jakieś zakupy to poprostu wchodząc do sklepu jeśli mi coś wpadnie w oko i nie muszę sie zastanawiać to wtedy wiem , że to jest dobry zakup , natomiast jak bym się miała zastanawiać to , a może tamto to już z góry wiem , że nie bedę z tego zadowolona .
      • debi_bebi Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 05:51
        Ze mną jest podobnie. Czasem od razu wiem, co robić, a czasem decyzyjnie nabrzmiewam, nabrzmiewam, robię bilanse, aż wreszcie pękam. Zdarza się, że konsultuję najpierw, ale raczej po to, żeby zobaczyć, czy przypadkiem nie umyka mi coś, co widzą inni. Niekiedy trwa to dosyć długo.
        A z ciuszkami i drobiazgami też mam podobnie smile
    • tropem_misia1 Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 07:37
      Z decyzjami u mnie łokropnie.
      Sie waham.
      I waham.
      Patrzę...widzę ma końcu wszelakie konsekwencje.
      Czasem i tak źle i tak niedobrze.
      Dalej sie waham.
      • tropem_misia1 Re: a potem 25.02.11, 07:41
        robi mi sie niedobrze.Od wahania?
        • black-sandra Re: a potem 25.02.11, 08:52
          Właśnie Tropcia co Ci sie robi ??? Bo mi od czytania już się w głowie zakręciło ha ha smilesmilesmile
          • tropem_misia1 Re: a potem 25.02.11, 09:04
            no mdli mnie
            ale serio bardziej z nerwów
            • black-sandra Re: a potem 25.02.11, 09:09
              No ale w końcu jakąś tą decyzje trza podjąć - wiec może po tych mdłościach masz potem jakąś jasność ??? smile
              • tropem_misia1 Re: a potem 25.02.11, 09:27
                Nie ważne jaka decyzje podejmiemy , czy mamy skręcić w prawo i na skróty, czy wejść na pasy.
                I tak dysza na końcu konsekwencje.
                A czy nie lepiej poczekać , aż zycie samo rozwiąże problem?
                W końcu i tak to ono stawia na swoim.
                Zaburza, zakłóca nam nasze zamiary.
                My tu , a ono pac i trzepnie nami tam.
                Rzadko udawało mi sie postawić na swoim.
                Nie jestesmy sami.I tu jest problem.Nasza decyzja to jak rzucenie kamyka w wodę.
                • black-sandra Re: a potem 25.02.11, 09:44
                  I właśnie te konsekwencje zależą od naszych decyzji . Czasami czekając aż los za nas zdecyduje możemy sobie zrobić krzywdę nieumiejętnościa zareagowania w porę . Mi sie wydaje , że tutaj nie chodzi o postawienie na swoim . Jeżeli już musimy sie z kimś liczyć przy podejmowaniu tych decyzji to trzeba jasno swoje racje przedstawić , przeanalizować wspólnie za i przeciw przedyskutować , ale wybrać - wybrać tą najlepszą decyzję nie czekając , aż los za nas zdecyduje bo nie zawsze tak jest , że potrafimy się z tym póżniej pogodzić . A takie niepogodzenie się z losem to dopiero daje nam takie mdłości , że można się od tego udusić .
                  • tropem_misia1 Re: a potem 25.02.11, 19:59
                    Jak jest z kim w dysputy się wdawać, to i owszem.Każdy patrzy z innego punktu.Widzi z innej perspektywy, więc dostrzeże to co druga osoba nie zauważa.
                    Ale samemu to juz ból.
                    Stawiając na swoim , myśle o życiu,nie o jakichś osobnikach.
    • madalenka25 Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 08:34
      jeśli moja decyzja ma wpływ na życie innych ludzi - robię szybki bilans i konkret
      jeśli dotyczy mnie - krótka piłkawink
      • leziox Re: Jak przebiega u was 25.02.11, 20:08
        Mozna byloby tu juz sporzadzic calkiem ciekawe portrety psychologiczne niektórych z was po waszych wypowiedziach,hehehe!Ale ja sobie jeszcze poobserwuje,notujac tylko czasami cos w moim tajnym dossier.
Pełna wersja