tropem_misia1
01.03.11, 10:17
Za rozmierzwioną grzywką marchewki króliczek spotkał sałatkę.
Była zielona -kompletnie nie znała się na rzeczy
Nie rozumiała rozdętych nozdrzy królika.Pomyślała,że dobrze zrobiła kapiąc się w porannym deszczyku.
Czuła jak jej liście trzęsą się delikatnie.-Nie jestem mimozą,nie jestem mimozą-powtarzała chcąc się opanować.
Rozłożyła liście by złapać trochę słońca chcąc podkreślić olśniewająca zieleń jej urody.
Wąsy królika drgały.
Zabójcze- pomyślała sałatka- och ty mój macho-zaszemrała.
Króliczek wykonał piękny skok.
W jednej nanosekundzie zjednoczyli się i stali jednym ciałem.