Scenki rodzajowe z zycia codziennego

08.04.11, 18:47
Codzienne widzi sie rozne sytuacje.Czasami mam zamiar o tym napisac,lecz czesto zapominam.
Gdybyscie byli tak dobrzy i popisali na ten temat,byloby z pewnoscia co czytac.
Zdarzenia otaczaja was dookola,tylko brac temat z ulicy i wrzucac tu.
No niech bedzie.Ja zaczne.
    • leziox Piesek na pólzdechlo 08.04.11, 18:50
      Pieska tego mijam co pare dni.Jego wlasciciel zajmuje sie nielegalna naprawa samochodów,nie placac oczywiscie z tego tytulu zadnych podatków.Piesek panu pomaga swojá obecnoscia.
      Nie widzialem wprawdzie do tej pory,aby piesek chodzil,nie mówiac o bieganiu.On lezy.Wychodze z zalozenia ze piesek zyje,bo nie smierdzi padliná.Ale czasami znajduje sie w innym miejscu.Moze pan naprawiajacy auta go po prostu przesuwa w inne miejsce,kiedy trzeba np.wyjac silnik albo ustawic komus zaplon.
      Dzisiaj wpadlo mnie do glowy,jak to sie ten piesek powinien nazywac.Stád tytul wátku.
      • debi_bebi Re: Piesek na pólzdechlo 09.04.11, 07:14
        Może to piesek poduszkowo-salonowy, tylko że przeniesiony na podwórko? A może on jest już po prostu stary, i nie chce mu się ruszać za bardzo?
        • leziox Re: Piesek na pólzdechlo 09.04.11, 11:09
          No moze.Na prosto z fabryki ten piezek nie wygláda w kazdym badz razie.
          A wy co?Nic nie przezywacie w drodze gdziekolwiek?Czy nie macie sily opisywac?
          • debi_bebi Re: Piesek na pólzdechlo 10.04.11, 06:51
            Prawdę mówiąc nic interesującego nie przychodzi mi do głowy. Może oprócz tego, że widziałam ostatnio jastrzębia polującego na gołębie nad ul. Marszałkowską. To chyba ten, co się zagnieździł na Pałacu Kultury smile
            • leziox Re: Piesek na pólzdechlo 10.04.11, 11:51
              I juz sie robi ciekawiej.Dla ciebie nic nie znaczaca scenka moze a ja juz sobie tego jastrzebia wyobrazam jak pikuje na golebia i zamiast golebia wznosi sie do góry z jakims moherowym beretem w dziobie.
              • debi_bebi Re: Piesek na pólzdechlo 10.04.11, 12:13
                W rzeczy samej, gdyby nie specyficzny głos, który wydaje z siebie jastrząb, wcale bym się nie zorientowałam że coś tam w górze się odbywa. Ale że znam ten głos, to zaraz zadarłam głowę do góry, żeby zobaczyć, skąd dolatuje. I zobaczyłam pogoń. Oprócz mnie jeszcze jeden facet na przystanku też zdawał się rozumieć, co się dzieje. Reszta owczego tłumu stała wpatrując się w tory.
                • leziox Re: Piesek na pólzdechlo 10.04.11, 12:57
                  A dookola wrzalo zycie wielkiego miasta,nieczule na tragedie rozgrywajaca sie w przestworzach.
    • rybka.11 scenka małooptymistyczna ;/ 10.04.11, 16:37
      1) Koleżanka - w piątym miesiącu ciąży - nawet szczęśliwa, pozornie dobry mąż, dziecko dobre jedno (już nie pozornie tylko prawdziwie), wybudowany dom, w miarę zabezpieczone finansowo życie;
      2) Koleżanka ta odkrywa właśnie, że mąż jej ma średnio w ciągu tygodnia 5 kochanek - zabawia się w sponsora... I nawet nie przyznaje się jej do tego podstawiony pod ścianą, zarzucony dowodami..
      Ot, scenka z zycia obok mnie....
      • debi_bebi Re: scenka małooptymistyczna ;/ 10.04.11, 17:00
        To smutne sad
        • black-sandra Re: scenka małooptymistyczna ;/ 10.04.11, 17:04
          Beznadziejna sytuacja .
          • leziox Re: scenka małooptymistyczna ;/ 10.04.11, 18:04
            A ja lubie opowiadac o tym co widzialem na biezaco.W dniu dzisiejszym bylem na spacerze skuszony temperatura +26 oraz pogodzianká bardzo git.
            Wlazlem na miejscowa g´re,potem obszedlem wokolo ogródki dzialkowe podziwiajac dobrowolnych niewolnikow uprawiajacych podejrzane rzeczy.
            Na skrzyzowaniu mocny wypadek polegajacy na wymuszeniu pierwszenstwa mercedesowi przez opla,pare osob potluczonych,ulica zamknieta,straz pozarna,karetka.
            Kolo domu starców podziwialem kontener na szklo pelen flaszek po rozmaitych alkoholach.Dziadki sie lecza jak widac.
            Pod domem jakis facio wzial i padl na ulice,tak po prostu,pare osob go podnioslo i sobie w towarzystwie czyims zniknal wsrod bloków.
            A w krainie Balkonii trwaja pogaduszki medrców wymadrzajacych sie na wszystkie tematy o ktorych nie maja oni pojecia.
            Ot,zwykly dzien jak codzien.
    • debi_bebi Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 11.04.11, 19:32
      Dziś w Warszawie pada sobie cały dzień. Jak sobie pada, to robią się kałuże, ale wcale nie za duże (jeszcze) oraz zbiera się woda przy krawężnikach.
      Przy krawężniku na przystanku autobusowym przy pl. Na Rozdrożu też się zebrała. I co? Ano okazuje się, że rozrzut tej wody spod kół podjeżdżających na przystanek autobusów jest dokładnie taki, jak szerokość wysepki przystankowej. Nie da się nie zaliczyć prysznica, co i piszącej tu nie ominęło.
      • tropem_misia1 Re: tera ja,tera ja:Wiosna. 11.04.11, 19:55
        Jeszcze upał się nie podniósł z ziemi,choć słońce całym blaskiem,który tnie moje źrenice, woła.Na wpół oślepła podążam chodnikiem.Ławka.Wraz z ciepłem wieczni znużeni obsiedli ją jak gołębie.Odór taniego piwa zawirował w powietrzu dołączając do wrzasków.Idę pokonując ostre światło wplecione w fetor pochrząkiwań.
        Witaj wiosno.
        • debi_bebi Re: tera ja,tera ja:Wiosna. 11.04.11, 20:06
          Pytanie mnie się nasunęło w związku, a mianowicie takie: czy im skąpiej odziany człowiek, tym mniej śmierdzi?
          • tropem_misia1 Re: tera ja,tera ja:Wiosna. 11.04.11, 21:35
            Niekoniecznie.Niekoniecznie.
            Gdyby tak smrodliwca w ortalion przyodziać to chyba mniej.
        • leziox Re: tera ja,tera ja:Wiosna. 11.04.11, 20:07
          Ksiazki dzisiaj wyrzucali bo jutro makulature maja zabierac.
          Wyrzucone ksiazki to widok niezwykle smutny.
          Lezá,pozbawione wlasciciela,bezradnie jak réce,na boki rozlozone okladki.
          Gest zdziwienia-dlaczego?Komu przeszkadzalam,dlaczego mnie wyrzucili z cieplego domu?
          Dlaczego nie chca juz przegladac mojej wiedzy,czytac glébi mysli zaszyfrowanych przez kogos drobnymi literkami...
          Ktos bardzo sie kiedys trudzil,aby taka ksiazke wymyslic,napisac,wydac,sprzedac.Robil to z mysla o innych,nie o sobie.Chcial oddac komus swoje mysli.
          Teraz takie mysli w formie ksiazek,bezmyslnie leza na ulicy,z cieniem nadziei wsród kartek,ze moze jeszcze ktos uniesie je z asfaltu,oczysci z kurzu,zaniesie do siebie i zaadoptuje.
          Jutro ma padac.
          • tropem_misia1 Re: tera ja,tera ja:Wiosna. 11.04.11, 21:34
            Do książek mam podobny stosunek jak do chleba.
            Nie wyrzucać.
            Kiedyś masę ich zatachałam do biblioteki...sie ucieszyli.
      • rybka.11 Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 20:18
        debi_bebi napisała:

        > Dziś w Warszawie (...)
        > Przy krawężniku na przystanku autobusowym przy pl. Na Rozdrożu też się zebrała.
        Kurcze - ja sie bardzo sentymentalna robię, jak mi ktoś o Warszawie pisze, jak mi ktoś pisze o kałużach przy Placu Na Rozdrożu...wink Kiedyś tam bywałam i chciałoby mi się na chwilę chociaż ten czas odzyskać....
        • debi_bebi Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 14.04.11, 05:49
          Z odzyskaniem czasu może być gorzej, ale kałuże spokojnie można podziwiać dość często smile
    • black-sandra Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 19:01
      Dzisiaj jadąc samochodem napotkałam oczywiście korek . No to sobie grzecznie czekam i pomalutku się przesuwam . Po chwili widzę , że ów korek spowodowany był przejściem pewnego pana przez jezdnię . Jak sie okazało ów pan był " lekko zawiany " po przejściu przez ulicę była dla niego kolejna przeszkoda do pokonania - tory tramwajowe . Nagle patrzę a facet leży między tymi torami . W miarę szybko się pozbierał chwiejąc się przy tym , po czym kolejny tor musiał jeszcz pokonać i znowu bach . No zbierał sie szybko podtrzymując już przy tym barierki . Kiedy się tak już doporowadził do normalnego stanu równowagi spotkała go kolejna przeszkoda bo trzeba było jeszcze jezdnię pokonać . Oczywiście kierowcy widząc delikwenta zamierzającego się włączyć w drogę szybkiego ruchu żeby móc przejść natychmiast sie zatrzymali . Oczywiśćie teraz korek chwilowy się zrobił po drugiej stronie jezdni . Ja się tak zapatrzałam na pana , że sama się zorientowałam , że chwilowo ten korek robie za sobą smile
    • kookardka Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 19:49
      Sala Kongresowa. Występuje Balet męski z Petersburga. Po występie artyści kłaniają się, publiczność klaszcze, bisują a w tym czasie tłum bydła pędzi susami co dwa stopnie, byle
      do szatni zdążyć przed innymi ... a oni jeszcze ze sceny nie zeszli ... warsiawka
      • debi_bebi Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 19:56
        Aha, czyli ten pęd w teatrze niczym nie różni się od tego, który panuje na ulicach i wszędzie. Społeczeństwo chamieje nam, czy co?
        • kookardka Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 20:39
          patrząc na to co działo się pod pałacem raczej nie religia w szkołach powinna być przedmiotem nauczania, a raczej przedmiot łączący w sobie zagadnienia związane
          z empatią, etyką i socjologią ...
    • kookardka Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 20:18
      Komunikacyjne przypadki

      Metro podjeżdża na stację, podbiegam, żeby zdążyć wsiąść. Przede mną biegnie ktoś,
      stawia jednego platfusa na podłodze wagonika w wejściu a drugiego leniwie podciąga ...
      bo on już krwa wsiadł ... słychać "tid did", za chwile drzwi się zamkną, a ten stoi i nie
      pomyśli, zeby wejść głębiej ... wtedy mam ochotę popchnąć ...

      stojące przy drzwiach autobusu głąby ... autobus pusty, ale stoi taka sierota w przejściu
      i ani drgnie, ni wysiąść nie można ani wsiąść, i jeszcze fucha i parska pod nosem, jak go ludzie omijają i niechcący trącą ...

      ruchome schody w metrze , zgodnie z naklejkami ( trzymaj się prawej strony schodów)
      po prawej stoją ludzie i jadą, lewą stroną idą ... idę, przede mną, kilka schodów wyżej
      idzie kilka osób ... stojący po prawej stronie człowiek, jak zorientował się, że lewą stroną
      idą ludzie przesunął się na środek i wystawił łokieć ... aż sie prosi by dac kopa w ryj, za złosliwość ...
      • leziox Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 22:24
        I co tu sie dziwic ze chamstwo przenosi sie na ulice i mamy to co mamy w postaci niedouczonych,zlosliwych prostackich kretynów za kierownicá,których jedyna umiejetnoscia jest cisniecie gazu do dechy i obserwowanie,kogo by tu mozna nie przepuscic a wrecz droge zajechac.A zeby takiemu przyszlo do glowy ze mozna zrobic komus grzecznosc i wpuscic przed soba na pas np-oo,no co,ja tu pan,niech spieprza!I dlugo gadac by mozna.
        Interesujace jest to,ze ci sami ludzie za granica potrafia jechac przepisowo i nie wymuszaja pierwszenstwa,choc naturalnie nadal z reguly sa chamami co mozna zauwazyc na przejsciach dla pieszych-tych bez swiatel.
        99 samochodow z niemiecka rejestracja zatrzymuje sie widzac pieszego jeszcze przy krawezniku.Polak,kjwdm,jedzie i najchetniej wzialby na zderzak.
      • debi_bebi Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 14.04.11, 05:46
        Codziennie obserwuję to samo i niezmiennie mnie to wkurza. Zwłaszcza ci, którzy zachowują się, jakby byli sami na świecie oraz ci, co są od rana do wieczora wściekli na cały świat, gdy tylko ten stanie im na drodze.
    • nawrotka1 Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 22:29
      Scenka z dzisiaj, u fryzjera:
      Fryzjerka do klientki:
      -Zapraszam Panią do mycia
      Klientka na to:
      - Nie trzeba, nie są brudne. Myłam przedwczoraj.
      uncertain
      • leziox Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 13.04.11, 22:47
        O faune i flore we wlosach dbac trzeba.
        Wiadomo nie od dzisiaj ze czeste mycie skraca zycie.
    • nawrotka1 O porządnych złodziejach 16.04.11, 22:40
      Byłam dziś na działce, pierwszy raz po zimie. Okazało się, że ukradli nam ławkę. Bardzo stara, zniszczona, taki model "parkowy" - słuzyła nam długo na poprzedniej naszej działce, przewieźliśmy grata na nową i tu stała przed domkiem 16 lat, az do tego roku.
      Zastanawialismy się z mężem, kto połaszczył się na taki załosny łup.
      Odpowiedź znaleźlismy szybko - w szopce, a właściwie pod wiatą, w której przechowujemy drewno, leżały równiutko ułozone, połamane deszczułki z owej ławki. Żelastwo, czyli cała konstrukcja poszła na złom, a złodziej zostawił nam to, co nie było mu potrzebne - ale zrobił to naprawdę bardzo elegancko, nawet drzazgi przed domem nie było big_grin
      • leziox Re: O porządnych złodziejach 16.04.11, 22:45
        Ja tez zbieram zlom.
        Za tone zelastwa bylejakiego dostaje sie do 160 euro.
        Obdzieram tez kabelki ze skory-tu jest lepiej bo za tone miedzi w skupie placa od 4.000 Euro wzwyz.Ale Nawrocia-na twojej dzialce to nie bylem ja-slowo smile
        • nawrotka1 Re: O porządnych złodziejach 16.04.11, 22:54
          U nas to nie jest aż tak dobry biznes, ale też opłacalny.
          Dobrze, że to nie Ty, chociaz nic by Ci nie groziło - tym razem wyjątkowo nie życzyłam "gościom" połamania nóg, tak bardzo mnie rozśmieszyli big_grin
      • tired.tyre Re: O porządnych złodziejach 17.04.11, 14:06
        wersal big_grin
        • parlami Re: O porządnych złodziejach 17.04.11, 23:45
          Scenka spod sklepu osiedlowego.
          Przed wejściem stoi osobnik w wymiętolonym ubraniu. Jego uwaga skupiona jest na zapałce, która nie chce zaiskrzyć, by mógł odpalić peta wsadzonego niechlujnie w usta.Podaję zapalniczkę, by skrócić męczarnię zapałce, a pan rzecze: Pani odpali sama, rąk nie myłem smile
          • leziox Re: O porządnych złodziejach 17.04.11, 23:50
            Hahahahaha!Dobre!A facio jaki galant.
    • black-sandra Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 10.05.11, 20:22
      Dzisiaj jechałam po raz pierwszy od 17 lat autobusem miejskim smile masakra !!! Tłok straszny ludz na ludziu , upał nieziemski . trzymałam sie rurek obiema rękoma bo taki pirat prowadził że okropnie . W pewnym momencie zahamował i większość stojącycch ludziów sie przewróciła - oby nigdy wiecej smile
      Pwrotna droge miałam przyjemniejszą bo wsiadłam sobie w busika - tam to był pełen komfort smile
      no to sie chciałam tak tylko podzielić smile
      • tropem_misia1 Re: ja tak a propos buskia. 10.05.11, 21:13
        często się nimi poniewierałam z różnych przyczyn zdradzając MPK.

        Jedna jazda na zawsze w mózg mi zapadła.
        Na amen.
        Było to drzewiej, kiedy to busiki luzikiem jechały, zatrzymywały sie to tu to tam.
        Sie bardzo spieszyłam do śródmieścia to w busa wsiadłam bo stwierdziłam ,że autobus ugrzęźnie w korkach i takie tam.
        Fajnie sie jechało, nie zwracałam uwagi na nic tylko na moje myśli.
        Halo tu ziemia- szepnęło do mnie życie .
        Kooooooooooooorek. O taki długi.
        Kaplica.
        Wtem kierowca obrócił sie do pasażerów i łypnął okiem.
        A było ono niesamowite.
        Cały był niesamowity.
        Tak sobie wyobraziłabym tatarzyna.
        Miał czarne ogniste oczy z których strzelał iskrami.
        ogromne czarne sumiaste wąsy, które dyndały mu po bokach.
        Nos- orli z garbkiem.
        a czupryna parowała
        łypną- chciał pewnie ocenić delikwentów za plecami
        a potem nagle
        jak nie ruszy z kopyta
        nie jechaliśmy wprawdzie pod prąd, ale odbił w jakąś uliczkę z niej w jakieś łąki i po wertepach gnaliśmy ka szaleni
        pasażerowie - cisza jak zasiał( chyba kurczowo trzymali się zębami oparć, bo mówię Wam ręce nie wystarczały)

        to była szalona jazda
        nie powiem - spodobało mnie się to okrutnie, o tatarzynie nie wspomnę
        po chwili wpadliśmy na Opolską chyba ( to było 100 lat temu)
        i tak wróciłam do rzeczywistości
      • debi_bebi Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 11.05.11, 05:39
        Jeżdżę tak codziennie, i to jest gehenna. Zazwyczaj do pierwszych 3-4 autobusów nie daję rady się zapakować, zresztą nawet nie próbuję, bo są tak napakowane, jak sardynki w puszcze z olejem.
        W sumie dojazd do pracy to najprzykrzejszy moment mojego dnia. Serio.
        • black-sandra Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 11.05.11, 08:58
          Oj Debi wierzę , wczoraj sie właśnie przekonałam jak przykra i uciążliwa może być podróż autobusem i też zastanawiałam się włąśnie jak to jest kiedy się wszyscy ludzie nie zmieszczą naraz .
          Cholera by mnie wzięła gdybym musiała sobie odpuszczać któryś z kolei autobus .
          • leziox Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 11.05.11, 12:00
            Do trzech km mozna spoko isc sobie na piechotke,jesli jest dalej to nie ma dary.Rowerek,autko lub niestety autobusik ze stadem trzody chlewnej w srodku.
            Nie trzeba mówic,ze tylko nasz naród sie nie myje.
            Czasem jak latem wlezie u Niemca banda kobiet okutanych w swoje czarne dlugie szaty to nic tylko wyskakiwac póki czas.Wali koniem po calym pojezdzie.
            • black-sandra Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 11.05.11, 22:32
              A dzisiaj dzwonili do mnie ze strazy miejskiej . Bedąc kiedyś na mieście zaparkowałam samochód tam gdzie było miejsce z racji tego , że roskopano cały rynek i nie było gdzie sie zatrzymać . Po powrocie zastałam zawiadomienie pod wycieraczką , że mam się do nich stawić ale mi jakoś nie po drodze do nich było smile
              Więc się pana pytam co mi grozi za to wielkie przewinienie , a pan mi mówi ;
              1) pouczenie
              2) mandat
              3) sąd
              Pytam na które z tych 3 zasługuje , pan odpowiada - ale ja nie wiem proszę pani z kim ja rozmawiam smile Tak wiec umówiłam się z panem na wtorek na konkretną godzinę .
              Jak myśłicie co mi pan zrobi? smile
              • leziox Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 11.05.11, 22:41
                Moze dobrze?
                • black-sandra Re: Scenki rodzajowe z zycia codziennego 11.05.11, 22:44
                  Taka mam nadzieje smile
Pełna wersja