1milky_way
23.11.11, 00:07
Wybierając życie we dwoje musimy się liczyć z konsekwencjami jakie niesie ze sobą. Czy partner życiowy jest nasza własnością, czy mamy prawo kontrolować go z kim się spotyka, gdzie wychodzi, z kim koresponduje. Czy wychodząc na piwo w kolegami ma prosić o pozwolenie ?
Naturalnym jest, że wybierając wspólne życie nie jest mądrym posunięciem wychodząc wyłączyć telefon i nie odzywać się aż do swojego powrotu. Przecież empatia wymaga od każdego kochającego człowieka, że druga osoba martwi się o niego nawet jak nie ma ku temu żadnego powodu. Gdy się kocha miłością odwzajemnioną nie ma powodu dziwić się, że druga osoba pyta, o której wrócisz i gdzie wychodzisz. W każdym związku następuje taki etap, że zostajemy sami, a druga osoba wyjeżdża czy to do pracy, czy też w delegację, itd.
Nieraz wzbudza to w nas odruch zaborczy, co jest odwrotne do tego co chcielibyśmy zakomunikować partnerowi. Czy, aby jest to odpowiednie, a może takie postępowanie powoduje, że ta druga osoba czując się kontrolowana, osaczona jest w stanie ucieknąć czym prędzej ? To znowu, czy nie lepiej, gdy się co jakiś czas „rozstają” ( praca w delegacji, w terenie, poza miejscem zamieszkania, wyjazdy służbowe) niż pracują wspólnie. Czy nie lepiej jest zatęsknić i wiedzieć jak to cudownie "odkrywać" się na nowo.
Czy, aby w życiu nie chodzi o to, aby po dniu pracy, który nieraz jest bardzo męczący spotkać się i opowiedzieć sobie o tym co wydarzyło się w danym dniu. Może właśnie taki związek ma szansę na udane życie ?