leziox
04.12.11, 11:18
Grudzien pelná gébá,a tu nic z bialego szalenstwa.
Wspolczuje osobom które nie moga sie wytarzac w sniegu jak zwierzeta,chocby chcialy.
Dla oslody wierszyk o królewnie Sniezce:
Na szczycie góry
Na szczycie góry,gdzie pan Yeti mieszka
Mieszkała także królewna Śnieżka
I nudząc się,wyła z wiatrem w zawody
Lub żarła bez przerwy śniegowe lody
Kochanka nie miała,daleko do wioski
Choć w zamku trzymała trzy kury nioski
Osiołka i pieska jak też kotów wiele
Panienka samotnie łóżeczko swe ściele
Ach żeby tak jaki taternik tu zajrzał
Marzyła,lub inny-chociażby łajza
I ogrzał me ciało zziębnięte zadymą
Rozkochał,przytulił-choć trochę podymał
Lecz tak daleko nikt wspinać się nie chciał
Choć nawet kto może i by się z nią przespał
Bo łatwiej im było zajść do panny Zuzi
Co bliżej mieszkała i dawała buzi
W lodowej księżniczce namiętność buzuje
Wciąż sama,więc przecież miłości brakuje
A nikt tutaj do niej i na nią nie włazi
Porażka i nie ma tu nawet z dwóch pazi
Na szczycie tej góry gdzie wciąż wyją wiatry
/To wszystko wokoło nazywa się Tatry/
Królewna wściekle samotna mieszkała
Gdzie spojrzeć jest nago-wszak naga jest skała
Ta nagość królewnę nieziemsko mierziła
Tak chętnie by wreszcie już z kimś się puściła
Lecz nawet gdy wlazłby tu jakiś śmiałek
Od mrozu już nie miałby chęci on wcale
Mijały kolejne miesiące i lata
A księżna nie miała wciąż żadnego bata
Co zrobiłby dobrze nie raz i nie drugi
Taki bat niemały i mógłby być długi
Na szczycie tej góry gdzie piździ nieziemsko
Mieszkała królewna z mordeczką anielską
I ciągle myślała skąd wziąć kawalera
Któremu by mogła raz być za materac
Aż wreszcie zamknęła swój zamek na głucho
Zjechała przez śniegi puchową poduchą
Lądując jak bomba wśród śnieżnej zamieci
Gdy w domach ukryły się już wszystkie dzieci
Wybiła u Zuzi wnet szybę cegiełką
I śmiała się przy tym radośnie,anielsko
Gdy Zuzia w przestrachu przez śnieg uciekała
I wcale na sobie ubranka nie miała
Królewna,choć sama,to biedna nie była
I dnia następnego pensjonat kupiła
By mieć na dymanie monopol dla siebie
I tak jak zła Zuzia,móc poczuć się w niebie
Pensjonat był duży a cena też ludzka
Zjeżdżali się goście z Warszawy i z Pucka
Mieszkali dni parę u Tater podnóża
I czasem głaskali królewskie odnóża
Królową też śniegu nazwali ją zaraz
A ona też przy tym i bardzo się stara
Choć kasa jest dla niej nieważna specjalnie
Ważniejsze dymanko-choć brzmi to banalnie
Tak szczęście swe wreszcie znalazła królewna
A Zuzia tam sprząta,choć przecież nie krewna
Tak w mrozie gorące więc życie pulsuje
Królewna jak w swoim żywiole się czuje
U podnóża góry gdzie pan Yeti mieszka
Mieszkała także królewna Śnieżka
Nie nudząc się ,wyła z chłopcami w zawody
I także robiła wspaniałe wręcz lody.
THE END
copyright by Leziox