euroxia 06.12.11, 22:54 z czym Wam się kojarzą? Mnie z pomarańczami. Te komunikaty:" Statek z cytrusami już płynie do portu w Gdyni. Wiezie cytryny i pomarańcze..." Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
leziox Re: Święta dzieciństwa 06.12.11, 23:02 Mnie z czekolada. Raz na rok byla.Na swieta. Panstwo rodzice oszczedzali,kurwa ich mac. Odpowiedz Link
leziox Re: Święta dzieciństwa 06.12.11, 23:06 Ale opowiadajcie spokojnie,moje subiektywne wrazenia nie musza wam zaraz psuc checi opowiadania,jak mieliscie slicznie. Odpowiedz Link
euroxia Re: Święta dzieciństwa 06.12.11, 23:07 Ale czekolada, czy wyrób czekoladopodobny? Bo i taki przerabialiśmy... Mnie Święta kojarzą się jeszcze z zapachem piernika.... mama piekła "od święta" Odpowiedz Link
leziox Re: Święta dzieciństwa 06.12.11, 23:14 Prawdziwa wedlowska,wtedy jeszcze czekoladopodobnego szajsu nie bylo. Odpowiedz Link
euroxia Re: Święta dzieciństwa 06.12.11, 23:15 Skoro prawdziwa, to rozgrzeszam Twoich rodziców Nie łatwo było coś takiego zdobyć Odpowiedz Link
leziox Re: Święta dzieciństwa 06.12.11, 23:20 E tam. Rozgrzeszac ich nie masz co,skoro ja im to pamietam do dzisiaj. Ale to moja bajka na szczescie. Odpowiedz Link
euroxia Re: Święta dzieciństwa 06.12.11, 23:24 Cóż...ja moim pamiętam, że bracia dostali od Mikołąja autka nakręcane kluczykiem, a ja lalę, co jej się oczka nie zamykały Odpowiedz Link
1milky_way Re: Święta dzieciństwa 07.12.11, 00:33 Pomarańcze nie koniecznie na święta. Niezapomniane... robienie cukierków w gufrowanych bibułkach kolorowych, cięło się boki i owijało cukierki, miętowe okrągłe pomadki (krążki) w prawdziwej czekoladzie, chrupki o wyjątkowym smaku, laski na choinkę, cudnie wyglądające, malowane złote orzechy na drucikach i lalka od Mikołaja, jest do tej pory w sukience ze chrztu. Jeszcze na choince ptaszki z prawdziwymi piórkami, do tego zapach jodły. Ciasto i zapachy z kuchni... są takie same teraz u mnie co kiedyś w kuchni dzieciństwa, ulepszone nieco. Czekolada Wawelu to było coś, a pomadki malaga, kasztanki, tiki taki, cherry i mieszanka krakowska. Najlepiej smakowała malaga. Odgryzałam denko, wyjadałam masę z rodzynkami, potem resztę czekoladki. Zostało mi tak do dziś. Mniemniotne. (Nie jestem pewna czy oszczędzali, wtedy nie było, tylko zdobywało się, było rarytasem, delicją. Mnie najbardziej utkwiła pierwszy raz pita pepsi z butelki szklanej. Niezapomniane. ) The Magic of Christmas Day Odpowiedz Link
tropem_misia1 Re: Święta dzieciństwa 07.12.11, 08:05 Też odgryzam denko w czekoladkach. jem je na końcu to w pogodni za środkiem Odpowiedz Link
cieplanata Re: Święta dzieciństwa 07.12.11, 08:08 mnie się kojarzą z kolejką do Gontarka po oranżadę Perełkę i Murzynka i po wodę sodową Odpowiedz Link
black-sandra Re: Święta dzieciństwa 07.12.11, 19:33 Najbardziej pamietam te ilości śniegu , mrozu kiedy idąc na pasterkę śnieg chrupał mi pod nogami , no i oczywiście zapach pomarańczy niespecjalnie pamiętam zapachy ciast ponieważ moja mama nie umiała specjalnie piec . Ale za to pamiętam jak w jakieś święta był u mnie prawdziwy Mikołaj z dłuuuga brodą i podał mi paczkę ,a w niej był piękny dres granatowo-czerwony , masa słodyczy i właśnie pomarańcze Odpowiedz Link
leziox Re: Święta dzieciństwa 07.12.11, 19:41 Na szczescie nie dalem sie nigdy wygonic na pasterke. Pic tanie wino wolalem w piwnicy.Raz,ze cieplej,dwa ze nie robil z siebie czlek kretyna zataczajac sie pod kosciolem. Odpowiedz Link
black-sandra Re: Święta dzieciństwa 07.12.11, 19:47 Mnie tam nikt nie musiał wyganiac sama chciałam , przynajmniej na drugi dzień nie musiałam już do kościoła iść i mogłam dłużej pospać . Odpowiedz Link
leziox Re: Święta dzieciństwa 07.12.11, 21:54 Musiec isc do kosciola. W dzisiejszych czasach brzmi to na szczescie dosc dziwnie,znaczy ludzie nabieraja powoli rozumu. Odpowiedz Link
1milky_way Przygotawania do świąt czas zacząć. 15.12.11, 14:41 Święta Bożego narodzenia to najbardziej uroczyste święta w roku. Są wytęsknione i wyczekane. Z racji lat inaczej do nich podchodzimy. To dni, gdy więcej czasu, ciepła, troskliwej uwagi, poświęcamy bliskim, rodzinie i znajomym. To czas, gdy każdy napotkany ma dobre słowo, uśmiech, najpiękniejsze życzenia, radość darowaną od serca, prezenty dla tych, którzy nie mogą sobie na wiele pozwolić. To dni, gdy mogę wypełnić koszyki świąteczne dla najbiedniejszych. Również ważne są dni poprzedzające ten uroczysty czas. Wspólne planowanie, tajemnice zakupowe, chowanie w przeróżne zakamarki, robienie niespodzianek własnoręcznych, stwarzanie nastroju, który wprowadza w ten magiczny czas świąt jest tak samo ważny z biegiem lat, dostrzegam to coraz bardziej. Choć potrawy wymyślne, ryby w galarecie, po żydowsku, przeróżne zupy, uszka, pamiętny kompot z suszek ( do dziś nie znoszę ), kutia, kluski z makiem, barszcz biały z ziemniaczkami i grzybami, karp smażony, łosoś, kapusta z łazankami, pierogi z grzybami i kapustą, i wszelakie jadło są czasochłonne, to wynagradzane jest to, gdy zadają pytanie, co tak pięknie pachnie, jaka będzie smakowa niespodzianka. Zazwyczaj planuję i rozkładam pracę w czasie. Na ostatnia chwilę zostawiam tylko chlebuś, resztę staram się zakupić wcześniej. W Wigilijny dzień cała rodzina oprócz mamy ubiera choinki. W każdym pokoju jest inna, w salonie największa. Co chwilę dochodzą radosne popiskiwania, narady upiększające, obchodzenie drzewka z każdej strony, oglądanie bombek, dobieranie kolorystycznie, układanie światełek, wieszanie kolorowych łańcuchów, a to wszystko przy świątecznej muzyce, przy kolędach płynących swobodnie po całym aromatycznym świątecznym domu. Od czasu do czasu z łobuzerskim uśmiechem podchodzę do futryny drzwi… i opierając się zaglądam jak rozkoszniaki rozrabiają, ubierają, despecą i nawołują się. Jestem pewna, że to jest najważniejsze (najpiękniejsze w tym dniu widzieć ich razem ), na równi z wigilią, to trzeba poczuć i zobaczyć. Przychodzą rozmawiają, przytulają, pomagają, doradzą, uszczką co nieco za co dostana ściereczką, co jest jednym z przyjemniejszych rytuałów domowych. Najmniejsza pośród postawnych. Wyglądają wspaniale, próbują, rozkoszują się, każda kobieta to rozumie, jest to coś co okazują w sposób naturalny, smak najlepszy, który wie co dobre Odpowiedz Link
leziox Re: Przygotawania do świąt czas zacząć. 15.12.11, 19:17 Szczerze powiedziawszy to klade laske na swieta jak stad do Katmandu,ale jak sie kto uparl swietowac to niech sobie swietuje. Potem mozna poczytac wypracowania n/t jak powyzej. Milky,powiem ci cos.Gdybys ty brala za linijke tekstu zlotówke,to bylabys juz milionerka. Odpowiedz Link
1milky_way Życzenia 18.12.11, 15:01 W ten Świąteczny czas, niebo pełne łaski, niebo usłane z gwiazd. Prószy śnieg, pachnie jodłą dookoła, bo miłość w te Święta. radością woła. Już stół ustrojony, sianko ułożone, życzenia składamy, kolędę śpiewamy. Cichutko rozbrzmiewa kolęda, niech będą wesołe te Święta. W te Święta Bożego Narodzenia, niech będą spełnione wszystkie życzenia, moc obfitości i łask spełnienia. Niech narodzone Dziecię Błogosławi każdą rodzinę, każdy dom, a Nowy Rok doda sił i blasku Waszym dniom Jest taki dzień Odpowiedz Link
suczka78 Re: Święta dzieciństwa 15.12.11, 17:25 jeśli chodzi o dzieciństwo z roku na rok coraz mniej pamiętam zamazuje się wszystko Odpowiedz Link
blueslover Re: Święta dzieciństwa 18.12.11, 17:15 1. Choinka zielona, przywiązana za oknem, żeby nie ususzyć. 2. Planowanie rodziców, gdzie i jak kupić szynkę i rybę. 3. Duża puszka do wsypywania zdobytych w sklepach słodyczy i potajemne wyjadanie. 4. Coś innego w telewizji. 5. Świąteczne wydania gazet. 6. Objadanie cukierków z choinki i wypatrywanie, gdzie też jest jeszcze za gęsto powieszone. 7. Ucieranie w makutrze pałką drewnianą. 8. Karpie w wannie. Odpowiedz Link
hardy1 Re: Święta dzieciństwa 18.12.11, 17:22 Z zimowych świąt pamiętam to: hardy.bloog.pl/id,4053016,title,19Bylem-mlodszym-Swieta-swieta,index.html Ale to stare dzieje Odpowiedz Link
1milky_way Re: Święta dzieciństwa 19.12.11, 09:33 Aromatyczne wspomnienia świąt A pamiętasz pierwszą choinkę, jej zapach ? Wspomnienia dawne i obecne pielęgnowane prze lata wracają na święta. Niezapomniane zrzucanie czekolad zawieszonych na gałązkach korony, trzy opakowania lampek świec, najpiękniejszych bombek zakupionych, ogień w piecu kaflowym dającym tak błogie radosne ciepło i makatka na ścianie, fotele popielate z białym w kosteczkę do kompletu, a w kuchni angielka, potem nowoczesność. Stół składany, obok którego malowało się farbkami i zapach makowca z bakaliami. Rozmarzyłam się, a teraz nie mogę, zostawiam cząstkę siebie i wyruszam w drogę. St.James Infirmary Blues Odpowiedz Link