leziox
15.01.12, 04:10
Suchość w sercu moim
Wyschły mi łzy i już wcale nie zapłaczę
Wyschła mi miłość i już cię chyba nie zobaczę
Wyschła mi empatia i już nie mam ochoty współczuć
Wyschło mi serce i brak we mnie wyższych uczuć
Zimny chów cieląt,więc nie dziw się maleńka
Iż jestem zimny jak lodówka i może wcale nie stękaj
Że nie kocham cię lub na rękach nie noszę jak inni
Jak znarkotyzowani poeci lub wielcy pijacy słynni
Wyschły mi uczucia i droga moja na rozstajach niepewna
Wysechł mi ból i żal i tylko pustka we mnie jest jedna
Wysechł mi nawet na wódkę codzienny apetyt
Wyschła mi tęsknota za kasą też,niestety
Nic nie jest ważne na codzień albo i w święta
Nie chcę nikogo krzywdzić,więc mała,pamiętaj
Nie kochaj mnie pod żadnym najmniejszym pozorem
Wyglądam może jak człowiek-mentalnym jestem potworem
Wyschły mi rośliny nadziei w miłością zasyfiałej szklarni
Wyschła sama nadzieja i reszta też się zsycha marnie
Wysechł mi bat na baby a pies tylko wyje smętnie
Wyschło mi kochanie,dupczenie mi wyschło namiętne
W tych czasach gdy nawet metalowe roboty mają uczucia
Gdy byle komputer wie co to jest ludzka chucia
Kiedy wokoło seks i miłość pręży się radośnie
Ja pleśnieję,marnieje,chociaż idzie ku wiośnie
Wysechł mi mój krzaczek z maryśką stojący tylko dla ozdoby
Wyschły wizyty tak ukochanej przeze mnie osoby
Wysechł mi intelekt bo po co mam go w sumie mieć
Wyschnięte nerwy uparły się by po stawach drzeć
Gdzie mam swój cel,tego nawet i w knajpie nie wiedzą
Uciekają ze strachem w ślepiach,gdy tu dłużej posiedzą
Religie,doktryny i marni nirwany prorocy
Niewarte tego nawet by postrzelać w nich z procy
Wyschło mi poczucie dokąd zmierzam tak w ogóle
Wyschło mi wspomnienie skąd zdążam w szczególe
Wyschły mi myśli zabrane z rodzinnego chlewa
Wyschły dookoła niedawno rosnące drzewa
Czy może zwariowałem?A kogo to kurwa,obchodzi?
Czy tu jestem czy dążę może już do Charona łodzi
I tak nikt nawet za mną nie zaklnie,nie splunie
Mimo że tak dobrze zawsze się czułem w tłumie
Wyschła mi nienawiść bo ona też nie ma sensu
Wyschła mi wódka wyciągana na codzień z kredensu
Wyschły mi me ostatnie płatów czołowych resztki
Wyschły do końca tak chętnie żarte z dyni-pestki
Omiń mnie więc maleńka i nie rzucaj się mnie na szyję
Zostaw miłości i złości i całą tą śmieszną chryję
Nie traktuj mnie jako zdolnego do miłości człowieka
Idź dalej.Ktoś lepszy na ciebie pewnie czeka.
THE END