Dziś rano jeszcze....

26.04.12, 22:54
dziś rano jeszcze kręciła mi się pod nogami...
Merdała ogonem, patrząc z nadzieja w oczach, że dostanie jakiś smakołyk. Dziś rano jeszcze....
Kładła mi łeb na kolanach, prosząc o pieszczotę. Dziś rano jeszcze...

Wróciłam z pracy, powitała mnie na swój psi sposób. Całą sobą.

A ja wiedziałam, że to ostatni raz....

Nałożyłam jej przysmaki do miski. Zjadła..... Potem wyszłyśmy na spacer. Ostatni.

Wskoczyła chętnie do auta, jak zawsze. Pojechałyśmy w jej ostatnią drogę razem.


Teraz jej nie ma.
Zgasła tak spokojnie. Nie była sama. Byłam przy niej.

Nowotwór sutka. Z przerzutami. Złośliwy. Wyrok.

A ja beczę. Łzy lecą po policzku, bez ustanku............

Mówią "to tylko pies"......

A ja pytam: "TYLKO"????????

    • czarek_777 Re: Dziś rano jeszcze.... 26.04.12, 23:09
      Współczuję bardzo. Nam w Nowy Rok padł królik, siedem lat z nami był. Patrzyliśmy jak na naszych oczach umiera i też płakaliśmy ,z bezsilności i żalu bo bardzo zżyliśmy się z nim a on z nami. Ale to minie, trzeba tylko czasu który ukoi ból po takiej stracie. Wielkiej stracie której nic nie powetuje. Niech spoczywa w pokoju Twoja sunia [*] dobranoc.
      • tropem_misia1 Re: Dziś rano jeszcze.... 26.04.12, 23:18
        Nasza Su(pies siostry) odeszła cichutko w nocy.
        Nie obudziła się po prostu.
        Nie zerwała się na równe nogi by powitać zaspanych domowników.
        Szok.
        Ogromny.
        Napisałam:
        Już widzę jak biegniesz
        po zielonych łąkach.
        Jak mami cię motyl,
        jak wabi biedronka.
        A wiecznie zielona,
        trawa mokra rosą,
        kosą nieskażona,
        gdzie anioły boso
        chodzą zadumane.

        A nad tym dywanem,
        twe miodowe oczy.
        Ciepłe i wilgotne
        tylko chochlik droczy
        się ze mną i błyszczy
        w kacie prawym oka.
        Witaj mniejszy bracie-
        szepnie Bóg z wysoka.


        bo wierzę ,że chodzi teraz po zielonych łąkach...to jest Su...
        • euroxia Re: Dziś rano jeszcze.... 26.04.12, 23:21
          Tropciu.....
          Piękny wiersz.

          Może popełnię podobny....ale jutro....Dziś za bardzo boli sad
          • 1zorro-bis Re: Dziś rano jeszcze.... 27.04.12, 07:25
            moja miala 17. Znalazlem ja jako rocznego psiaka zdychajacego z glodu na ulicy.
      • euroxia Re: Dziś rano jeszcze.... 26.04.12, 23:19
        Dziękuję, Czarku.
        Sunia miała osiem lat. Tylko osiem sad
        Wzięłam ją ze schroniska jako dwumiesięcznego szczeniaka.
        Byłą częścią rodziny.

        Teraz jej nie ma.

        Pustka.

        Łzy.......
    • 1zorro-bis Re: Dziś rano jeszcze.... 27.04.12, 07:24
      o kurcze....
      Wspolczuje. Przechodzilem przez to samo z moja suczka 2 lata temu. I powiedzialem sobie wtedy - ngdy wiecej psa!
      euroxia napisała:

      > dziś rano jeszcze kręciła mi się pod nogami...
      > Merdała ogonem, patrząc z nadzieja w oczach, że dostanie jakiś smakołyk. Dziś r
      > ano jeszcze....
      > Kładła mi łeb na kolanach, prosząc o pieszczotę. Dziś rano jeszcze...
      >
      > Wróciłam z pracy, powitała mnie na swój psi sposób. Całą sobą.
      >
      > A ja wiedziałam, że to ostatni raz....
      >
      > Nałożyłam jej przysmaki do miski. Zjadła..... Potem wyszłyśmy na spacer. Ostatn
      > i.
      >
      > Wskoczyła chętnie do auta, jak zawsze. Pojechałyśmy w jej ostatnią drogę razem.
      >
      >
      > Teraz jej nie ma.
      > Zgasła tak spokojnie. Nie była sama. Byłam przy niej.
      >
      • czarek_777 Re: Dziś rano jeszcze.... 27.04.12, 08:45
        Gdy zmarł Puchatek też, powiedzieliśmy sobie, nigdy więcej królika - po dwóch dniach mieliśmy Wojtusia smile a Puchatka pochowałem blisko przed domem naprzeciwko okna naszego pokoju z łebkiem zwróconym ku nam sad

        https://foto2.m.onet.pl/_m/7c2308fdfb3db9d2cb2e2f56bbe08e3a,10,19,0.jpg
        Puchatek za życia.

        Dajmy już może spokój rozpaczom ! umierają ludzie umierają i zwierzęta bo taka jest kolej rzeczy na tym świecie. Na tym tylko i niech to będzie dla nas pociechą smile póki co cieszmy się życiem jakie mamy tu i teraz bo przecież kiedyś też ktoś po nas zapłacze. I tak w koło Wojtek, aż końca. Jakiegoś końca a jakiego to się dopiero okaże, miłego dnia smile przed nami wspaniała pogoda i wspaniały weekend. Więc cieszmy się Siostry i bracia smile
        • leziox Re: Dziś rano jeszcze.... 27.04.12, 10:22
          Bardzo madre podsumowanie,Czarek.
          Niestety,czasu odwrocic sie nie da,sami po sobie widzimy ze nic nie stoi w miejscu.
          Mimo wszystko milego dnia Europce oraz innym ludziskom ktorym dzisiaj jakos tak smutno.
          • super.halusia Re: Dziś rano jeszcze.... 27.04.12, 11:54
            mi jest smutno,ciepełko na dworze a ja na drugą zmianębig_grin
            • rudka-a Re: Dziś rano jeszcze.... 27.04.12, 14:34
              O, szkoda...
              ale wiesz co, Mari?...tyle biednych psiakow czeka w schronisku...
              E. miala u Was tak dobrze, moze jej miejsce zajmie piesek, ktorego pokochacie, jak sunie...smile
              • tropem_misia1 Re: Dziś rano jeszcze.... 27.04.12, 14:45
                Jak Su odeszła siostra raz: kupiła psa, dwa: wzięła drugiego psa ze schroniska - ma teraz dwa
                o dwu kotach nie wspomnę: jednego chorego przygarnęła z ulicy , a drugi od kogoś też niedomagał
                i tera: cztery piękne cuda
                genialnie współżyją w zgodzie(?)
              • euroxia Re: Dziś rano jeszcze.... 02.05.12, 21:44
                rudka-a napisała:
                > O, szkoda...
                > ale wiesz co, Mari?...tyle biednych psiakow czeka w schronisku...
                > E. miala u Was tak dobrze, moze jej miejsce zajmie piesek, ktorego pokochacie,
                > jak sunie...smile

                Nie chce już więcej przechodzić przez to.... Cholernie trudna ta decyzja o uśpieniu.
                Dziś, a może jeszcze poczekać....? Echhhhhhhh....

                Nie chciałam, aby cierpiała. A przecież już od kilku dni była na środkach przeciwbólowych sad
                Psy nie płaczą......

                Na razie oswajam się z życiem bez psa. Oddałam zabawki, smycz z kolczatką i kagańcem też. Niech służą innym pieskom. W schronisku.

                Ciekawe, ile wytrzymam.........





                • leziox Re: Dziś rano jeszcze.... 02.05.12, 22:18
                  Wiele osob po przezyciu tego rodzaju pozegnania nie decyduje sie juz nigdy wiecej na posiadanie zwierzaka wlasnie ze wzgledu na ponowna koniecznosc bolesnego rozstania.
                  Inni po paru dniach maja nowego towarzysza,nie zapominajac jednak o starym.
                  Jak w zyciu,jedni reaguja tak-inni inaczej.
                  Zycze wam zawsze tych wlasciwych wyborów.
                  • euroxia Re: Dziś rano jeszcze.... 02.05.12, 22:24
                    Przed E. miałam inną sunię. Uśpiłam, z powodu wylewu i paraliżu w stopniu znacznym. Po tygodniu wzięłam ze schroniska E. Dwa razy uśpić ciapka to już jednak ponad moje siły.... jak na razie.
                    Najważniejsze jednak, aby zwierzak nie cierpiał. Nieuleczalnie chore niestety, nie mają wyboru. Ani nam, opiekunom, nie zostaje inne wyjście..... sad
    • lounger Re: Dziś rano jeszcze.... 02.05.12, 22:19
      Bardzo to smutne. Współczuję i mocno tulę.
      • czarek_777 Re: Dziś rano jeszcze.... 02.05.12, 22:33
        Euro daj już spokój. Jak Ci napisałem ,strasznie przeżyliśmy śmierć Puchatka strasznie. Umierał na naszych oczach. Patrzyliśmy jak umierał i płakaliśmy jak tylko można płakać. Ja bardzo twardy facet bo życie nie szczędziło mi łask a płakałem jak dziecko, żeby Puchatek nie umarł jeszcze. Boże ja znów mam łzy w oczach, a mój kochany Wojtuś obok......dobranoc. Przepraszam.
Pełna wersja