debi_bebi
24.08.12, 18:57
W zasadzie nic szczególnego.
Wracam autobusem do domu. Miejsce obok mnie puste. Wsiada młoda mama z coreczką gdzieś tak ok. 1,5 - 2 latka. Mama sadza ja obok mnie, i rozmawiają. Śliczna dziewuszka, już dużo i ładnie mówi. Zbieram się skomplementować, że tak ładnie mówi, i że widać w tym wkład rodziców, kiedy nagle młoda mama mówi do córeczki:
- Teraz pójdziemy śpiewać, modlić się i wielbić Boga, a potem na plac zabaw, dobrze?
I tu szczęka mi opadła. Dosłownie.
A potem myślę sobie do siebie: czego chcesz od tej kobiety? Każdy ma prawo żyć, jak chce, nie twoja rola osądzać. Są religijni - widocznie im z tym dobrze, a ty się czepiasz, bo ci się nie podoba. Może to z tobą coś nie w porządku?
No właśnie - i mam zagwozdkę.